Dowiedziałam się przypadkiem, że w grudniu był ślub mojego byłego męża.
Problem w tym, że nie dowiedziałam się o tym od syna, ale od osoby postronnej
(była na ślubie).
Dowiedziałam się również, że syna nie było na tym ślubie, chociaż był
zaproszony. Wiem, że ma częsty kontakt z ojcem, ale nic na ten temat nie mówi
- a ja nie pytam. Zrobił się temat tabu.
Syn ma 19 lat, mieszka razem ze mną. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale czuję,
że coś robię bardzo nie tak. Ex przeprowadził się do tej kobiety zaraz po
naszym rozwodzie 3 lata temu. Syn nie zakceptował wybranki ojca - i w tym jest
z pewnością duża moja rola

Od czasu rozwodu nie spędził z ojcem żadnych
świąt ani żadnych wakacji (na swięta zawsze wyjeżdżaliśmy, w wakacje
syn wyjeżdżał na obozy ).
Jak (i czy ) powiedzieć synowi, że jeśli ma ochotę - to powinien odwiedzać
ojca w nowym domu ? Jak go zapewnić, że to nie będzie "zdrada matki", gdy
polubi macochę? Czy już za późno?
Czy zdarza się, że dzieci z pierwszego małżeństwa nie odwiedzają
w ogóle drugich domów rozwiedzionych rodziców? Jak to potem wygląda,
gdy dzieci zakładają swoje rodziny?
Przeczytałam kilka wątków na tym forum. Tak - czuję wstyd, że moje małżeństwo
się nie udało, unikam jak ognia towarzystwa tych szczęśliwych.
W ogóle unikam ludzi. Może lepiej byłoby, gdyby syn zamieszkał osobno?
Może wypowie się ktoś, kto przeżywał podobną sytuację od strony dziecka?