husyta1
14.12.11, 23:54
Brałem udział w dyskusjach internetowych na tyle długo, aby odkryć pewne typowe zachowania apologetów katolicyzmu. Jednym z nich jest obrona 'dobrego imienia' papiestwa za wszelką cenę. Kiedy przytacza się niewygodne fakty z historii pokazujące papieży jako inicjatorów wojen czy handlu odpustami, nigdy nie powiedzą - przykro nam, z powodu tego co zrobił papież, ale wytoczą zarzut nienawiści wobec katolicyzmu, albo braku wiedzy, albo czasem skierują do specjalisty.
Dla przykładu,
Papież Paweł IV nakazał utworzenie żydowskich gett
Żaden z katolików nie ubolewa nad tym.
Marcin V kazał Jagielle wyruszyć na Czechy i wytępić husytów.
Według Długosza, Marcin V użył nawet takiego sformułowania:
Jakoż w każdej sprawie, gdzie idzie o utrzymanie wiary, świętej, godzi się i należy owszem działać i występować nie tylko przeciw umowom i obietnicom, ale nawet przeciw prawom przyrodzonym, krewnemu, bratu, ojcu i synowi; ani może się nazywać zbrodnią, cokolwiek podjęto jest w obronie wiary katolickiej.
Jan Długosz o listach papieża Marcina V do Jagiełły
I co na to współcześni katolicy? Zamiast powiedzieć- przykro nam, że takie rzeczy miały miejsce, próbują usprawiedliwiać największe podłości papieży i zarzucają nienawiść do katolików tym, którzy ujawniają fakty z historii pokazujące, że papieże byli nie raz wilkami w owczej skórze.
Żaden z katolików nie ubolewa nad tym.