Dodaj do ulubionych

to nie koniec...

14.04.05, 14:24
za chwilke wybiegam do adwokata. czeka na mnie do przeczytania wniosek do sądu o podział majątku.
niestety, ex nie zechciał wyrazic zgody na ugodę, wspólne wzięcie rzeczoznawcy majatkowego i wycenę mieszkania wedle rzeczywistej wartośći.
zaproponował kwotę z sufitu czego nie dostanie bo nie ma z czego.
więc odwiedzi salę sądową po raz kolejny.
i bedę bezwzględna, bo zostawił mnie bez alimentów, wspólnego płacenia za koszty utrzymania mieszkania, jakby nie było nadal jego.
żal mi biedaka ale robi sobie kuku na własne życzenie.
czemu tak trudno sie porozumieć, czemu dzieci muszą przedwcześnie liczyć tylko na siebie i moje nader skromne możliwości?
wszystkim, którzy będą musieli przejść tą drogę opowiem po powrocie jak się zapowiada kolejna sprawa.
mecenas wydaje się być ostrym zawodowcem.
Obserwuj wątek
    • vertigo5 Re: to nie koniec... 14.04.05, 14:35
      trzymaj się scrivo ! buzia do góry, uśmiech na twarz, piersi do przodu !
      AVANTI !
      • jarkoni Re: to nie koniec... 15.04.05, 21:53
        a ja wczoraj opowiedziałem adwokatowi pół życiorysu, szczerze, dokładnie i ze
        szczegółami..Dowiedziałem się o czym mam nie mówić w sądzie i jakiś świadków
        znaleźć...Horror..Chyba zacznie prawdziwa bitwa..Okazało się, że ona chce mi
        odebrać władzę rodzicielską nad dziećmi i nne takie...Twardnieję powoli
        • bezecnymen Re: to nie koniec... 15.04.05, 22:00
          no bo pierwsza rozprawa to jednak tylko gra wstępna....prawdziwy bal jeszcze
          przed tobą jarkoni...
          • jarkoni Re: to nie koniec... 15.04.05, 22:37
            dokładnie tak...dowiedziałem się też, ze żadnej gwarancji ile będzie rozpraw i
            jak długo to potrwa..
            • kasiar74 Re: to nie koniec... 15.04.05, 23:00
              crying( współczuję
              • samosia75 Re: to nie koniec... 15.04.05, 23:03
                Dopiero teraz ja zaczynam doceniach w jak bezbolesny sposob mnie udało się
                przeprowadzić rozwod. Dwie rozprawy i koniec. Do tego mojego ex nie było na
                sali bo jest nieznany z miejsca pobytu.
                Współczuje.
        • anja_pl nie pozwól 15.04.05, 23:02
          odebrać sobie dzieci, one Cię naprawdę potrzebują i Cię kochają, czy ta Twoja
          żona tego nie rozumie ? Nie można własnych żalów przelewać na dzieci...
          Rozmawiał z Nią ktoś o tym? Np. psycholog ze szkoły dzieci. Spróbuj z Nim się
          skontaktować.
          To, że dzieciaki z Tobą nie chcą być, nie znaczy, że Cię nie kochają i że nie
          jesteś Im potrzebny.
          Walcz o Nie, to jedyne o co naprawdę w życiu warto walczyć.
          • scrivo Re: nie pozwól 16.04.05, 11:45
            żeby odebrano ci prawa rodzicielskie muszą być jakieś podstawy, odmowa opieki i świadzenia finansowego na dzieci, demoralizacja, przemoc fizyczna lub psychiczna. dobrze by było, bys skontaktował się z wychowawcą i pedagogiem szkolnym, który mógłby potwierdzić, że choćby sporadycznie ale jednak kontaktujesz się ze szkołą. sąd może z resztą zwrócić się do szkoły z prośbą o wydanie opinii na temat twoich z nimi kontaktów. zadbaj więc o to czy prędzej.
            sam fakt, że nie mieszkasz z dziecmi w jednym domu jeszcze nie przesądza o tym, że prawa rodzicielskie mogą ci być odebrane.
            daj znać na priv jaki sędzia cię rozwodzi, w końcu to ten sam sąd dla nas obojga. może coś będę mogła podpowiedzieć.
            a mój wniosek o podział majątku już połynął do sądu. na razie dość formalny i powściągliwy, zobaczymy jaki krok wykona ex bo ma 14 dni na pisemne ustosunkowanie się do pozwu. czekam więc cierpliwie, choć i niecierpliwie zarazem bo chciałabym pozamykać już wszystkie drzwi.
            • jarkoni Re: nie pozwól 16.04.05, 17:35
              Scrivo odpowiem później,szczególowo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka