scrivo
14.04.05, 14:24
za chwilke wybiegam do adwokata. czeka na mnie do przeczytania wniosek do sądu o podział majątku.
niestety, ex nie zechciał wyrazic zgody na ugodę, wspólne wzięcie rzeczoznawcy majatkowego i wycenę mieszkania wedle rzeczywistej wartośći.
zaproponował kwotę z sufitu czego nie dostanie bo nie ma z czego.
więc odwiedzi salę sądową po raz kolejny.
i bedę bezwzględna, bo zostawił mnie bez alimentów, wspólnego płacenia za koszty utrzymania mieszkania, jakby nie było nadal jego.
żal mi biedaka ale robi sobie kuku na własne życzenie.
czemu tak trudno sie porozumieć, czemu dzieci muszą przedwcześnie liczyć tylko na siebie i moje nader skromne możliwości?
wszystkim, którzy będą musieli przejść tą drogę opowiem po powrocie jak się zapowiada kolejna sprawa.
mecenas wydaje się być ostrym zawodowcem.