Dodaj do ulubionych

Prośba o wsparcie duchowe

25.07.05, 18:26
Jestem siostrą rozwodzącej się.Problem to moja 6-letnia chrześnica, która nie
do końca rozumie dlaczego??? Tata nie pije, nie bije, nie ubliża, nie zdradza
ale moja siostra po prostu przestała go kochać. Jak wytłumaczyc maluchowi, że
tak musi być????
Obserwuj wątek
    • tricolour Nie da się wytłumaczyć... 25.07.05, 18:43
      ... a jeżeli już, to rodzice powinni to zrobić.
    • bezecnymen Re: Prośba o wsparcie duchowe 25.07.05, 18:55
      po prostu...niech mama powie dziecku, że juz taty nie kocha i tata mamy pewnie
      też już nie... skoro nie ma żadnych racjonalnych powodów do rozstania poza tym
      wymienionym przez ciebie to dziecko na pewno zrozumie...że ono jest tutaj
      najmniej ważne, że to, że ono kocha oboje rodziców i obojga potrzebuje nie
      liczy się w sytuacji gdy miłośc między rodzicami zgasła.....
      • e.mes Nie sądzę... 26.07.05, 09:56
        Sześcioletnie dziecko ma inne spojrzenie na świat.

        I lepiej nie mówić dziecku, że skoro mama już nie kocha taty, to odchodzi. W
        sześcioletnim świecie coś takiego równa się wyrzuceniu na śmietnik lalki, która
        sie znudziła.
      • anybody1 Re: Prośba o wsparcie duchowe 26.07.05, 10:07
        hm... zgryźliwe, czy mi się tylko wydaje...?
        • bezecnymen Re: Prośba o wsparcie duchowe 27.07.05, 09:23
          zgryźliwe niestety...
          takiego powodu do rozwodu jeszcze chyba tu nie było... po prostu mama taty już
          nie kocha i chce się rozwieść, a wydawało mi sie do niedawna, że to faceci
          nudzą sie rodziną i odchodzą od dzieci, bo już nie kochają żony...
          • anybody1 Re: Prośba o wsparcie duchowe 27.07.05, 09:41
            no bo jest to okrutne...
            ale z drugiej strony... co byś Ty zrobił, gdybys przestał kochać?
            to chyba jest coś na co nie zawsze mamy wpływ, coś nad czym nie zawsze da się
            zapanować...
            • anja_pl Re: Prośba o wsparcie duchowe 27.07.05, 09:51
              ale można robić to, by nie poranić drugiej strony, dzieci,
              przecież można być przyjaciółmi, nie zawsze trzeba zostać od razu wrogami,
              nie zawsze trzeba się od razu rozstawać,
              wystarczy uczciwość i odpowiedzialność, i można życ dalej nie obok siebie, ale
              razem,
              a no to masz wpływ
              • anybody1 Re: Prośba o wsparcie duchowe 27.07.05, 09:55
                oczywiście że można.
                ale ja bym nie chciała żyć z człowiekiem który mnie nie kocha... odbieram to
                jako prawdziwe piekło z którgo trzeba uciekać. każdy ma swoje granice, moje są
                takie.
                • anja_pl Re: Prośba o wsparcie duchowe 27.07.05, 09:59
                  piekło jest wtedy , gdy nie przyjaźni i wzajemnego szacunku,

                  czytałaś "Damę Kameliową"?
            • bezecnymen Re: Prośba o wsparcie duchowe 27.07.05, 10:15
              ja sobie po prostu nie potrafie wyobrazic, że można przestać kogos kochać ot
              tak... bo mi przeszło? to oznacza moim zdaniem, że ktos kłamał od początku
              mowiąc że kocha
              • anybody1 Re: Prośba o wsparcie duchowe 27.07.05, 10:18
                tak to może wyglądać. ale to nie takie oczywiste.
                ja tez kochałam kiedyś swojego męża. bardzo. i Ty kochałeś swoją żonę. a teraz??
                ja go nie kocham. przestałam. a podobno kocha się na zawsze. to co on/ona
                zrobił/a nie powinno mieć na to wpływu...

                zresztą jestem pewna że on mnie też kochał i nie kłamał. tak czuł w tamtej
                chwili, gdy to mówił.
                • bezecnymen Re: Prośba o wsparcie duchowe 27.07.05, 10:20
                  ale tu podobno nie ma żadnych racjonalnych powodów, nie ma zdrady, przemocy i
                  innych -izmów...
                  • anybody1 Re: Prośba o wsparcie duchowe 27.07.05, 10:29
                    miłość nie jest racjonalna.

                    skąd człowiek ma wiedzieć że kocha, kiedy mówi że kocha? tak czuje po prostu. i
                    to się nie da racjonalnie wyjaśnić.
                    tak samo może poczuć że już nie kocha. i to musi być okropne odkrycie...

                    • bezecnymen Re: Prośba o wsparcie duchowe 27.07.05, 10:31
                      i to wystarczy by rozwalić rodzinę?
                      szkoda że dopiero teraz sie tego dowiedziałem..zmarnowałem kawałek życia
                      • anybody1 Re: Prośba o wsparcie duchowe 27.07.05, 11:55
                        no ale na prawdę nie wyobrażasz sobie takiej sytuacji??
                        • bezecnymen Re: Prośba o wsparcie duchowe 27.07.05, 12:14
                          wyobrazić sobie mogę, prosze bardzo:
                          budzę się pewnego pieknego poranka, spoglądam na śpiącą obok żonę i czuję, że
                          nie kocham jej już... i w tym momencie nieważne już są wspólnie spędzone lata,
                          chwile szczęśliwe i trudne, dzieci, to co zbudowaliśmy mobilizując się i
                          wspierając
                          zastanawiam się chwilę... chcę kochać, ale jej już nie kocham, więc może się
                          rozejrzę za inną, ale nie bede skakał na boki, odejdę, tak będzie uczciwie.
                          może być?
                          • tricolour Ciekawy wątek... 27.07.05, 12:21
                            ... "nie kocham cie po prostu"...

                            Argument jak 150!
                            • anybody1 Re: Ciekawy wątek... 27.07.05, 12:33
                              Panowie,

                              nie piszę że to jest proste i że usprawiedliwia wszystko. teoretyzuję. próbuję
                              zrozumieć.

                              taka sytuacja jest paskudna, ale może przytrafić się każdemu z nas.
                              i jest to coś strasznego i dla niekochanego i dla niekochającego.
                              dylemat co zrobić w tej sytuacji - odejść, czy zostać, jest cholernie trudny.
                              oczywiście trzeba próbować to ratować, uczucia mają to do siebie, że się
                              zmieniają. terapia małżeńska, wspólne rozmowy, wspólne próby...

                              tylko mi nie piszcie że Wam to się nie może przytrafić. ludzie są tylko ludźmi.
                              a życie oprócz czerni i bieli ma różne odcienie szrości.
                              • anja_pl Re: Ciekawy wątek... 27.07.05, 12:44
                                anybody1 napisała:

                                >
                                > tylko mi nie piszcie że Wam to się nie może przytrafić. ludzie są tylko
                                ludźmi.
                                >
                                > a życie oprócz czerni i bieli ma różne odcienie szrości.

                                nam się to już przytrafiło i dlatego jesteśmy na tym forum
    • hela74 Re: Prośba o wsparcie duchowe 25.07.05, 19:02
      a może to siostrze należałoby najpierw coś wytłumaczyć i z nią poważnie
      porozmawiać...
      • e.mes Re: Prośba o wsparcie duchowe 26.07.05, 09:57
        hela74 napisała:

        > a może to siostrze należałoby najpierw coś wytłumaczyć i z nią poważnie
        > porozmawiać...

        Pewnie przede wszystkim! Bardzo dobry pomysł, Hela.
        • gazunia Re: Prośba o wsparcie duchowe 26.07.05, 14:33
          Siostra podjęła, jak sądzę słuszną decyzję. Na rozstanie złożylo się kilka
          czynników mnie pozostaje tylko wspierac ja i tyle. Nie sądzę jednak - a sama
          jestem matką - że powinno utrzymywać się małżeńską fikcję wyłącznie ze względu
          na dziecko. Aha, to oczywiście sprawa rodziców rozmowa z dzieckiem i wcale nie
          zamierzam wyręczać ich w tym, poza tym oni wcale tego ode mnie nie oczekują
          chciałam tylko poradzić się osób, które maja takie rozmowy za sobą -
          szukamy "złotego środka" i obawiam się, że w przypadku rozwodu rodziców takiego
          po prostu nie ma.
          • e.mes Re: Prośba o wsparcie duchowe 26.07.05, 14:47
            Wiesz...
            wszystko zależy od tego, jak bardzo dojrzałe jest dziecko i jak bardzo rodzice
            mają wyczucie.
            Są takie książki "Bajki terapeutyczne dla dzieci". Nie pamiętam, w której
            części, ale gdzieś jest o rozwodzie.
            Myślę, że siostrzenica mogłaby usłyszeć tę bajkę.
            • gazunia Re: Prośba o wsparcie duchowe 26.07.05, 16:00
              Dzięki, myślę, że skorzystamy z tej książki. Przyda się chyba i mojej córce, bo
              bardzo przezywa to rozstanie i ciągle pilnuje, żebyśmy Broń Boże nie mówili do
              sibie podniesionym głosem. Rozmawialiśmy z nią na ten temat, zapewnialismy, że
              my nie mamy zamiaru się rozchodzić, bo się kochamy ale chyba niewiele to pomaga.
              W życiu nie podejrzewałam, że rozwód cioci i wujka, którzy mieszkają 200 km od
              nas tak wpłynie na moje dziecko.
              • tricolour Szkoda Waszego dziecka... 26.07.05, 18:44
                ... któremu niepotrzebnie fundujecie stres.

                A może jako rodzic powinnaś więcej przewidywac? Że rozmowy o rozwodzie silnie
                działają na psychikę dzieci, nawet jak rozwód jest 200 km stąd...

                Może lepiej zająć sie swoim dzieckiem, a nie czyimś...
                • movisz Re: Szkoda Waszego dziecka... 26.07.05, 20:43
                  ... któremu niepotrzebnie fundujecie stres.
                  >
                  > A może jako rodzic powinnaś więcej przewidywac? Że rozmowy o rozwodzie silnie
                  > działają na psychikę dzieci, nawet jak rozwód jest 200 km stąd...
                  >
                  > Może lepiej zająć sie swoim dzieckiem, a nie czyimś...

                  Popieram twoje zdanie. Dzieci nie powinno sie wciagac w problemy doroslych. Nie
                  powinno sie ani klocic ani rozmawiac o duzych problemach przy nich bo dzieci
                  odbieraja te sprawy zupelnie innaczej niz my. Te problemy urastaja dla nich do
                  ogromnych. A juz tlumaczenie, ze ktos sie rozwodzi bo przestal kochac druga
                  osobe wprowadza w dziecko strach, ze jak nie bedzie wystarczajaco dobre to je
                  mozna przestac kochac czyli moze zostac opuszczone. To wnosi w dziecko ogromne
                  poczucie niepewnosci, strachu i znaczne oslabienie poczucia bezpieczenstwa. A
                  przeciez nie chcemy by dziecko wzrastalo w takim poczuciu bo bazuje to na
                  stosunki jego z innymi dziecmi teraz, a w pozniejszych latach na stosunki z
                  ludzmi. Nie odchodzi sie od czlowieka tylko z powodu, ze przestalo sie go
                  kochac. To jest bardzo splycony powod. Jest zawsze mnostwo innych czynnikow
                  temu towarzyszacych.

                  • wena10 Re: Szkoda Waszego dziecka... 26.07.05, 23:26
                    Hm, hm, hm...
                    A ja jestem zwolenniczką mówienia dziecku całej prawdy i tylko prawdy. Choćby
                    była dlań bolesna. Ma do niej takie samo prawo jak każdy dorosły. Owszem,
                    prawda o rozwodzie zatrzęsie dzieckiem, ale ziemia znów okrzepnie, jeśli użyje
                    się prostych jasnych słów, dobranych do wieku, a dziecko nie padnie łupem
                    walczących za sobą rodziców.
                    Bo co powiedzieć dziecku, jeśli tata rzeczywiście przestał kochać mamę? Albo
                    odwrotnie? Trochę pokręcić, pokombinować, dorobić ideologię? Płakać ukradkiem w
                    poduszkę? Toż to dla dziecka po stokroć gorsze sad
                    Przecież takie jest życie, że mamy przestają kochać tatów albo tatowie odchodzą
                    od mam.
                    Tak mi się wydaje...Ale nie mam monopolu na prawdę.
                    • gazunia Re: Szkoda Waszego dziecka... 27.07.05, 00:41
                      Przyznam się, że zabolały mnie posty o tym, że powinnam zająć się tylko swym
                      dzieckiem, kocham swiją chrześnicę i nie chcem,żeby cierpiała, tak samo, jak
                      kocham swoje dziecko.
                      • gazunia Re: Szkoda Waszego dziecka... 27.07.05, 02:25
                        No i jeszcze jedno, trudno ukryć przed dzieckiem fakr rozstania, skoro moja
                        siostra jest jednocześnie (póki co) żoną brata mojego męża. I naprawdę staramy
                        się jej nie obciążać tymi sprawami, chyba jest zbyt spostrzegawcza... Bardziej
                        niz się spodziewałam przyznam szczerze, pomimo,że jestem pedagogiem z krwi i
                        kości. Wstyd się przyznać co???
                    • tricolour Weno, 27.07.05, 09:19
                      ... a kiedy decydowałeś się na rozwód, to poszłaś do psychologa dzicięcego z
                      pytaniem, jak postepować w takiej sytuacji z dzieckiem?
                      I ten psycholog powiedział, żeby tak kawe na ławę kilkuletniemu dziecku?
                      • wena10 Re: Weno, 27.07.05, 10:12
                        Tri, jakbyś przy tym był! Tak właśnie było. I to była naprawdę dobra decyzja smile
                        • tricolour Skoro psychologa tak poradził... 27.07.05, 10:36
                          ... to widać słuszna decyzja i trudno ją podważać...
                        • tricolour Jednak... 27.07.05, 10:38
                          ... własne dzicko chcroń przed opowieściami o rozwodzie.

                          Pamiętam, jak byłem kilkuletnim chłopcem i rodzice opowiadali, że meteoryt może
                          uderzyć w Ziemię i zniszczyć życie. Miałem stracha przez kilka nocy...
                          • wena10 Re: Jednak... 27.07.05, 10:42
                            Ależ ja nie ubarwiam życia dziecku opowieściami o rozwodzie. To się stało raz
                            (mam nadzieję) i musimy z tym żyć (zresztą całkiem nieźle). Zarówno ja, jak i
                            dziecko. Trudno liczyć na to, że ono niczego nie zauważyło smile
                          • akacjax Re: Jednak... 27.07.05, 23:42
                            tricolour napisał:

                            > Pamiętam, jak byłem kilkuletnim chłopcem i rodzice opowiadali, że meteoryt
                            może
                            > uderzyć w Ziemię i zniszczyć życie. Miałem stracha przez kilka nocy...

                            Zauważ wystąpiło słowo: może!
                            Ale gdyby spadł, to mieliby trzymać to w tajemnicy?

                            Moi rodzice trzymali pewne ciemne strony życia w tajemnicy, a ja gdy w dorosłym
                            swiecie napotykałam na nie to nie umiałam sobie z nimi radzić, nie wyczuwałam
                            ich, wręcz były dla mnie abstrakcją...
                            • tricolour Jezuuuu... 28.07.05, 09:36
                              "Zauważ wystąpiło słowo: może! Ale gdyby spadł, to mieliby trzymać to w tajemnicy?"

                              Gdyby spadł, to nikt niczego nie musiałby trzymać ani w tajemnicy ani w
                              czymkolwiek...

                              -------------
                              Mówimy o różnych rzeczach. Ja - o wyobraźni dziecka, która nie odróżnia
                              Coralgola, meteorytu i rozwodu cioci od rozwodu rodziców...
                • e.mes Ej tam, tricolour... 27.07.05, 14:40
                  tricolour napisał:

                  > ... któremu niepotrzebnie fundujecie stres.
                  >
                  > A może jako rodzic powinnaś więcej przewidywac? Że rozmowy o rozwodzie silnie
                  > działają na psychikę dzieci, nawet jak rozwód jest 200 km stąd...
                  >
                  > Może lepiej zająć sie swoim dzieckiem, a nie czyimś...


                  A kto funduje specjalnie?
                  Siostrzenica mojego byłego męża też się strasznie przejęła naszym rozwodem, mimo
                  iż nikt nie starał się jej wciągać w nasze sprawy.
                  • tricolour Rozumiem... 27.07.05, 18:38
                    ... że jak przypadkowo, to jest się usprawiedliwonym... smile))

                    Ostatnio na forum o zdrowiu jakaś pokręcona mama pisała, że przypadkiem dziecko
                    oblało się wrzątkiem, a ci PERFIDNI lekarze źle wyleczyli i blizna jest... To ci
                    dopiero!
                    • gazunia Re: Rozumiem... 27.07.05, 23:33
                      Zaden normalny człowiek nie funduje dzieciom takich informacji, bo ma kaprys.
                      Dzieci są doskonałymi obserwatorami i zauważają więcej niż nam się wydaje. Moja
                      córka podsłuchała rozmowę. Poza tym trudno racjonalnie wytłumaczyć dlaczego
                      ciocia mieszka znaowu u babci, a wujek u siebie w domu itd.,itp.Niestety nie
                      przed wszystkimi złymi rzeczami jesteśmy w stanie nasze dzieci uchronić, pomimo
                      najlepszych chęci

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka