jarkoni
21.08.05, 20:42
Przyznaję się, że z nadmiaru problemów zwalających się naraz na głowę uciekłem daleko do znajomych...Na kilka dni..Jeziora, lasy, świerszcze w nocy, grill, spacery po lesie, grzyby...Nie odbieram telefonów, nie zaglądałem do netu aż do teraz, sypiam po 16 godzin na dobę, a powietrze jest tu cudowne..
I co to niby ma być? Ucieczka tchórza przed problemami, którym trzeba stawić czoła? Czy też chęć złapania oddechu i chwili czasu dla siebie na spokojne przemyślenia?