beata407
06.12.05, 21:31
no cóż, to już jutro. I nawet nie wiem za bardzo co w tej chwili czuję, że się
boję - wiem, że spać nie mogę - wiem, że uciekam w pracę, w setki zajęć
zajmujących głowę i ciało - wiem, ale co myślę, co czuję, tego nie wiem, nie
wiem czy potrafiłabym tak od serca przebaczyć gdyby chciał wrócić, nie wiem
czy mam siłę walczyć o tzw. "swoje", a tak naprawdę o prawdę, nie wiem.
I boję się, że jutro się rozsypię, stracę głos - to jedna z "zalet" mojej
choroby, po operacji mam tylko, i to częściowo, struny głosowe tylko po jednej
stronie, rozpłaczę się, roztrzęsę, a może dam radę i wyjdę "wolna" z tej
sali... Nie wiem, i tak naprawdę nie wiem czy chcę się dowiedzieć. Gdyby można
było przesunąć czas i to do przodu, by było już jutrzejsze popołudnie.
Przyznam Wam się najszczerzej jak potrafię, że nawet operacji tak się nie
bałam, nie miałam tylu obaw, nie miałam też złudzeń -wiedziałam co mi jest i
jakie mam szanse...
Bardzo, bardzo proszę o wsparcie duchowe, jak to wszystko przetrwam, dotrę do
domu i do siebie - opiszę Wam jak to było.