wczoraj się odbyły trzy telefoniczne rozmowy z miom eks
pierwszą spuściłam na drzewo bo była w pracy
w trakcie trwania drugiej dowiedziałam się że jestem jeszcze jego żoną i
musze mu podać swój pesel , he he he, warto dla takich chwil żyć

w trzeciej było gorzej, rozmowa z dzieckiem 3 minuty, a ze mną dłużej i w
temacie rozwodu, dowiedziałam się że jeśli z jego winy to się nie pojawi, nie
skomentowałam, połowę za przedszkole dostanę w lutym, ACHA, i najgorsze
nie interesuje się dzieckiem bo : pracuje, ja kurcze też

i zajmuje sie
dzieckiem swojej obecnej kobiety, ręce mi opadły...,tu się odgryzłam nie
wytrzymałam.To by było na tyle...już w piątek wieczorem będę wiedziała o
jednej decyzji ważnej dla mnie bardzo i gwarantującej moje bezpieczeństwo,
oby do piątku