lolka1212
17.02.06, 21:53
mój rozwód to pewnie kwestia tygodni, miesięcy...
od ponad 3 miesięcy nie jestem z mężem, to było 3 odejście i jak widać
skuteczne.
Pomimo tego, że winę za nasze rozstanie ponosimy wspólnie to jednak to ja
bylam osobą, która oddaliła się dosłownie, nie walczyła i zdradzała.
Teraz walczę o siebie - dosłownie!
Niestety nie da się wymazać ostatniego 1.5 roku koszmaru jaki sobie na własne
życzenie zafundowałam
Wiem, że trzeba żyć dalej... mnie jedynie trzyma w tzw. równowadze - nowa
praca i kilku najbliższych przyjaciół, znajomych
Modlitwa i wiara - podpowiadają, że mimo 28 lat - 5 lat związku mogę
rozpocząć nowy etap i że jeszcze nie wszystko stracone
Życzę tego Wam i sobie
Lola