Dodaj do ulubionych

ślubuję cię kochać

21.02.06, 14:02
kiosk.onet.pl/charaktery/1312168,1250,1,artykul.html#czytaj
Obserwuj wątek
    • madii77 Re: ślubuję cię kochać 21.02.06, 15:05
      ooj dobry artykuł smile

      przeczytałam...

      polecam

      Pozdrawiam

      p.s. a tak przy okazji niestety mam dzisiaj rocznicę ślubu- 8 lat, a rok temu
      w ten dzień MÓj Wielce Szanowny Mąż oświadczył, ze chce odejść..... niezły
      prezent no nie....wink
      • vertigo5 Re: ślubuję cię kochać 21.02.06, 16:50
        prawie w tym samym okresie co ja brałaś ślub... ja 4 miesiące wcześniej niż
        Ty...
        trzymaj się madii, nie my pierwsi, nie my ostatni w takiej smutnej roli...
        pozdrawiam.
        • emde74 vertigo5 22.02.06, 09:57
          odpowiedziałam Ci na któregoś posta o tym, co się stało że żona Cię zdradziła,
          ale nie odp. widzę jednak, że temat nadal Cię męczy. dlaczego pytam? bo jestem
          po tej drugiej stronie: ja zdradziłam. i po prostu chcę wiedzieć co czuje wtedy
          facet. zrobiłam to z wielu przyczyn: bo nie czułam, ze mąż mnie potrzebuje,
          nigdy nie rozmawialiśmy poważnie, nigdy o mnie nie walczył. Ba, nawet po tym
          wszystkim do dziś powaznie nie pogadaliśmy. Mój błąd, Jego błąd. Minął ponad
          rok odkąd nie jesteśmy razem (choć małżeństwem a i owszem jesteśmy nadal). Ja
          nadal o Nim myślę, choć On o mnie nie. "Pamiętaj, co złe do Ciebie wróci" -
          rzeczywiście On się wykaraskał, a ja nie bardzo. Co oprócz złości, żalu,
          rozgoryczenia czuje facet? Czy myśli o tym co i On zrobił źle? M.
          • vertigo5 chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 11:09
            ... odpowiedziałem Ci: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
            f=24087&w=37055904&a=37143854

            Trudno powiedzieć, że temat mnie męczy; ale jakby nie patrzeć to - nie licząc
            narodzin córeczki - rozwód (a zwłaszcza to co go poprzedzało) był
            najistotniejszym wydarzeniem w moim dorosłym zyciu... .
            A co czułem ? Lepiej nie mówić... . Najpierw przez ok. 10 miesięcy trwania
            romansu o niczym nie wiedziałem choc zona nagle (właściwie z dnia na dzień) się
            ode mnie oddaliła. A ja walczyłem, namawiałem do terapii, psychologa, rozmów,
            pisałem do niej listy mieszkając pod jednym dachem itp. Prawie każda moja próba
            rodziła agresję. Nawet jak "bomba wybuchła" i dowiedziałem się co (a raczej
            kto) sie kryje za ochłodzeniem (najdelikatniej mówiąc) naszych stosunków nie
            odpuściłem. Ale wszystko na nic...
            Czy mam sobie cos do zarzucenia ? Owszem: może za mało rozmawialismy, może zbyt
            rzadko wychodzilismy razem, może niepotrzebnie mówiłem jej, że nie lubie
            niektórych jej znajomych itp. Ale czy to jest powód do zdrady, do rozwodu ?
            Hmmm, a miesiąc przedtem zanim ona poznała tego faceta podjęlismy decyzję, że
            wkrótce zaczniemy się starać o drugie dziecko... .

            A teraz ? staram się życ spokojnie, często spotykam się ze znajomymi, spędzam
            sporo czasu z córeczką (mamy ze sobą fenomenalny kontakt)... . W miare upływu
            czasu coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, że nigdy więcej... . Bez
            zaufania nie da się niczego zbudować, a ja do zaufania zdolny nie będę. Żonie
            ufałem bezgranicznie i jak zapewniała mnie, że za ochłodzeniem nie kryje sie
            inny facet to jej wierzyłem. Jej słowo było dla mnie święte... .
            • vertigo5 link jeszcze raz bo się nie wkleiło 22.02.06, 11:12
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=37055904&a=37143854
            • maggie11 Re: chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 11:24
              Czytam co piszesz i oczom nie wierze. Moja historia tylko role odwrocone no i
              po miesiacu a nie po 10-ciu wiedzialam juz co jest grane.
              Listy i smsy, ktore wywolywaly jedynie jego irytacje. Klamstwa, ze zadna
              trzecia sie za tym nie kryje, calkowite zamkniecie sie przede mna. Moje walenie
              glowa w mur...
              No i to zawiedzione zaufanie i brak wiary w to, ze jeszcze kiedys bede zdolna
              zeby zaufac znowu...
              • vertigo5 Re: chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 11:36
                To niezależne od płci, lecz od człowieka... .
                Tricolour napisał kiedyś, że dopiero po 4 czy 5 latach był
                zdolny wejść w inny związek. Ciekaw jestem czy u Ciebie czy mnie
                zmieni się nastawienie. Na dzień dzisiejszy wydaje mi się to nieprawdopodobne...
                Trzymaj się maggie, pozdrawiam...
                • maggie11 Re: chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 11:54
                  Za 5 lat bede miala 37. Kto mnie wtedy zechce - nieufna rozwodka z dzieckiem wink
                  Tutaj niestety plec ma znaczenie - jestem zdania, ze facetom jest latwiej,
                  chociazby dlatego, ze z reguly dzieci zostaja przy matkach i ograniczaja ich
                  zycie towarzyskie. Moj ewentualny next musi zostac zaakceptowany przez moje
                  dziecko, moj ex nie ma takiego problemu. On jest wolny - imprezy, wyjazdy i
                  coraz rzadsze i krotsze wizyty u dziecka, coraz gorszy kontakt miedzy nimi a ja
                  nic nie moge zrobic zeby to zmienic.
                  • vertigo5 Re: chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 12:07
                    to Ty jeszcze podlotek jesteś w takim razie wink

                    Ale mnie akurat brakuje dziecka na co dzień - co prawda codziennie dzwonię, 3
                    lub 4 razy w tygodniu się widujemy, spędzamy razem ferie, część wakacji, ale to
                    nie to...
                  • ladyhawke12 do meggii 22.02.06, 12:11
                    jestem starsza od Ciebie, i wiem ze wiek i dzieci dla kogos kto bedzie chcial
                    Cie poznac i byc to nie ma znaczenia, ja mam dwoje dzieci prawie juz doroslych
                    i poznalam czlowieka ktory ten falt zaakceptowal i postaral sie aby dzieci go
                    tez akceptowalywiec jest to mozliwe.A byly jest byly, imprezy kiedys sie
                    skoncza, a rozne dziwne chorobska czychaja, zostanie sam wtedy sie ocknie i
                    bedzie za pozno. Trzymaj do gory glowe, piekniej na wiosne, wszak wystarczy sie
                    usmiechnac wtedy wszysko promienieje, ty tez.
                  • joasia69 Re: chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 12:12
                    no to żeś teraz napisała!!
                    ja mam 37 lat. 2 dzieci.
                    Wcale nie czuję się stara.
                    Wcale nie czuję się gorsza.
                    W każdym wieku możliwe jest poznanie kosgoś, pokochanie kogoś.
                    Czy miłość zarezerwowana jest tylko dla ludzi do 30-tu lat??
                  • madii77 Re: faceci mają łatwiej... 22.02.06, 12:15
                    ...zgadzam się z Toba faceci mają lepiej.... Mój Wielce Szanowny Mąż, teraz się
                    lansuje, odkąd nie jesteśmy razem, ciągle gdzieś wyjeżdża (razem nigdzie nie
                    wyjeżdżaliśmy)nawet "zaprzyjaźnił się" o wiele atrakcyjniejszym kolegą od
                    niego...aby zdobywać...wiem może to śmieszne, ale tak jest < nie miał
                    wzięcia, -tylko jak ja sie znalazłam przy jego boku ..oto jest pytanie..hihi>
                    On ma więcej czasu, wolną ma przestrzeń, nie musi sie śpieszyć , aby jak
                    najszybciej wrócić do domu po pracy, odebrać dziecko ze szkoły, zrobić
                    zakupy..itp
                    a My..??
                    My tak nie możemy....ale też z drugiej strony musimy cos zrobić dla siebie
                    TYLKO WYLĄCZNIE DLA SIEBIE... bo przecież jak my same nie będziemy szczęśliwe
                    to i nasz dzieci też odczują nasze złe nastawienie..ja wiem ,że to trudne, sama
                    to przechodze i jest mi chwilami ciężko.

                    Pojawiła się szansa na nowy związek, ale wiecie co może to za wcześnie,
                    wiem ,że powinnam zakończyć mój poprzedni związek oficjalnie ,
                    ale z drugiej strony zaczynam czuć ,że żyję.. nie wiem co dalej bedzie ,jak
                    potocza się Nasze sprawy...ale warto spróbować

                    zaufanie i zaakceptowanie?? to kwestia czasu, choć sama widzę, jak trudno mojej
                    córce zaakceptować obecną sytuację
                    a moze nic na siłe...??

                    hmm.... trudne to wszystko

                    Madii
                    • ladyhawke12 faceci mają łatwiej... 22.02.06, 12:22
                      Masz racje, ze nie maja codziennych obowiazkow, i tego calego zabiegania, ale za
                      to my jestesmy lepiej zorganizowane, potrafimy wykorzystac czas. Meggi dla nas
                      wszystkich swieci slonce , nie tylko dla bylych( tak im sie przynajmniej
                      wydaje). Trudno jest zamknac sprawy bylych poniewaz jak sa dzieci to jest to
                      prawie niemozliwe, ale mamy sile i wole aby pokonac rozgoryczenie, aby byc
                      piekne, zdolne, zaradne i pelne tego czegos, aby im wszstkim dac psztyczka w
                      nos. Niech sie zastanawiaja dlaczego tak wypieknialysmy itd...
                      • brzoza75 ... 22.02.06, 12:34
                        powiem wam tak...przyczajona jestem bo sporo mamy nowych osób na forum,
                        czeka mnie sprawa juz za kilka dni, emocji jest dużo , do wypowiedzenia zapewne
                        więcej, wątpilwości jak to będzie i jak jest wiele, w moim zyciu pojawił się
                        ktoś, czy ufam , wiem że nie do końca, czas pokaże...
                        • madii77 Re: ... 22.02.06, 12:42
                          Brzoza...smile

                          3mam kciuki za Ciebie!!
                          dasz radę!!

                          masz racje < z zaufaniem > czas pokaże....


                          Pozdrawiam Cię cieplutko

                          Madii
                        • maggie11 Re: ... 22.02.06, 12:51
                          Do mnie przyszlo dzis awizo - polecony ZPO. Nie odbiore, nie mam na razie sily
                          na sady.
                          Nie uwazam, ze jestem juz stara i nic dobrego mnie w zyciu nie czeka. To nie
                          jest tak, ze tylko placze i cierpie. Staram sie zyc normalnie. Dziecko ma
                          dopiero 3 lata, latwo zaakceptowalo fakt, ze tatus juz tu nie mieszka i tylko
                          czasem ja odwiedza.
                          Nie uwazam, ze milosc jest tylko dla osob przed 30-stka. Na razie po prostu
                          jest nie dla mnie. Rana za swieza... I czekam kiedy znowu zaswieci slonce i
                          naprawde i w przenosni. Jestem bardzo zmeczona ...
                        • joasia69 Re: ... 22.02.06, 12:57
                          Brzózko!
                          Pisałam Ci tyle razy, jesteś silna. Tak po prostu trzeba myślec, a tak będzie.
                          Oczywiście trzymam kciuki i myślami będę na pewno przy Tobie smile

                          Ufać nauczymy się z czasem. Cholernie cięzko zaufać jest teraz smile
                    • joasia69 Re: faceci mają łatwiej... 22.02.06, 13:01
                      No właśnie!
                      O zrobienie czegoś dla nas samych właśnie chodzi.
                      Może czasami trochę egoizmu by się przydało smile

                      Słoneczko świeci dla nas wszystkich. Myślę, że do niektóych spraw trzeba się
                      mocno zdystansować. Trudne to, ale możliwe.
                      Tego nam wszystkim właśnie życzę smile)
                  • gochaszcz Re: chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 19:53
                    Powiem Ci,ze za pare dni skończę 38 lat smile) i zapewniam Cię,że to nie jest
                    koniec świata! Dzieci to żaden problem dla facetów,jesli zalezy im na
                    kobiecie...Trzeba tylko wychodzić do ludzi i dawać czasem szansę sobie i
                    innym...od czegoś w końcu trzeba zacząć smile))
                • gochaszcz Re: chyba nieuważnie obserwujesz forum bo... 22.02.06, 19:31
                  z doświadczenia wiem,że to nie jest aż tak zależne od czasu,jaki musi upłynąć,a
                  od osoby którą spotkamy na swojej drodze,która będzie miała w sobie tyle siły
                  przebicia,zeby dotrzeć do nas.Do naszego środka, do tego wszystkiego co
                  pochowaliśmy strasznie głęboko,pozwoli odbudować potrzebę bycia z kimś i
                  zaufanie. To wszystko mozliwe...choć nie wierzyłam,że możliwe...
            • emde74 do vertigo5 22.02.06, 13:12
              witaj. rzeczywiście nieuważnie przeglądam to forum, bo nie mogę ze względu na
              nawał pracy zawodowej przebywać tu częściej, a poza tym boję się przesiąknięcia
              tutejszą frustarcją czy goryczą, żalem osób które tu piszą. weszłam tu ot tak z
              przypadku, bo ktoś mi to polecił, nie jako wkrętkę na frustrację, tylko by
              zobaczyć co czują ludzie w takich sytuacjach. i spotkałam właśnie przypadek
              taki jak mój i mojego M. nawet przez moment myślałam, że jesteś Nim (te same
              odczucia jakie w Nim zauważyłam), ale nie mamy dzieci, więc to nie Tysmile
              dziękuję za podzielenie się Twoimi uczuciami i emocjami. czujesz dokładnie to,
              co częściowo (po wyduszeniu) pokazał, powiedział mój M. dlatego łatwiej będzie
              i mnie zrozumieć Jego ból. nic z nas nie będzie, ale łatwiej mi będzie pojąć
              wszystko. nie zmienię tylko zdania, że wina leży po obu stronach - pewnie
              dlatego, że mój M. "nie kiwnął palcem", by ratować to co widział, że się
              działo. u Ciebie widzę było inaczej (próby namowy na terapię itp).
              jeśli chodzi o mnie to pojęłam co się stało i mimo, ze to ja byłam
              stroną "rozbijającą" związek, nigdy już tego nie zrobię, a żonatych lub głęboko
              związanych facetów omijam szerokim łukiem. chciałabym życzyć Ci, by Twoja żona
              też "przejrzała na oczy", ale sam widzisz, że chyba byłoby to kłamstwem. a może
              kłamstwem w tej chwili, bo nigdy nie wiadomo "kiedy Ją łupnie" to co zrobiła. a
              Tobie życzę, byś się nie zamykał i spróbował zaufać. trudne, ale nie
              niemożliwe. widzisz sens w byciu samemu (oprócz córeczki)? na dłuższą metę to
              niefajne - mnie bardzo brakuje kogoś obok (jak widzisz jestem sama, bo romans
              się rozwiał (i bardzo dobrzesmile. nawet jeśli wiem, że teraz mam swobodę, dzielę
              czas między pracę i pasję, spotkania i czytanie itp itd. ale czegoś brakuje.
              nawet obiady przestałam gotować (bo dla kogo?). wiem, że będzie Ci ciężko
              zaufać (u Ciebie Ty chociaż pytałeś, co się dzieje, u mnie tego nie było, więc
              nawet nie mogłam powiedzieć, że ktoś jest (bo i do tego się zbierałam)), ale
              próbuj, próbuj. ja też boję się bólu odrzucenia, cierpienia w kolejnym związku
              (paranoja naprawdę - zamiast myśleć, że zakocham się i będzie super!), ale
              próbuję (choć z marnym skutkiem, bo młodsi faceci to inne pokolenie, a
              starszych nie znam). a nie mam dzieci, więc jest mi ciężej. rodzicie temat
              olali, brat ma swoje problemy. nikogo mój problem nie obchodzi. a ja żyję
              dalej. raz lepiej, raz gorzej, bo poczucie winy, bezsilność, żal. choć wiem, że
              mój M. przeżywa to pewnie głębiej. cóż - rzeknę banalnie - powodzenia. M.
    • brzoza75 .... 22.02.06, 12:45
      dzięki o trzymaj trzymaj smile
    • maggie11 do vertigo 22.02.06, 14:25
      Szkoda, ze jestes z Krakowa bo chetnie bym sie z Toba wodki napila...

      A na nastepne spotkanie warszawskie musze sie wybrac koniecznie...
      • joasia69 Re: do vertigo 22.02.06, 15:16
        może Vertigo przyjedzie na W-wskie spotkanie smile
        Wódki to i ja bym się napiłą smile)
        • maggie11 Re: joasiu 22.02.06, 15:23
          To sie kiedys napijemy. Jestes z mojego ulubionego rocznika. Duzo fajnych osob
          znam z '69 smile
          • ladyhawke12 do vertigo5, do maggi 22.02.06, 15:37
            Ja jestem z Krakowa, a widze ze tu sie picie w Wawie szykuje
            • maggie11 Re: do vertigo5, do maggi 22.02.06, 15:39
              Krakow - Warszawa; pociag co godzine kursuje i jedzie 2.40. Jak sie bedziemy
              naprawde chcieli razem napic to wszelkie przeszkody sa do pokonania.
              Forumowicze warszawscy sie juz spotykali.
              Widze, ze sporo chetnych na randke z vertigo big_grin
              • ladyhawke12 Re: do vertigo5, do maggi 22.02.06, 15:42
                to fakt ze nie daleko, randki mi nie w glowie, ale na piweczko czemu nie
          • joasia69 Re: joasiu 22.02.06, 15:40
            nie wolno mówić kiedyś!
            Trzeba po prostu zadziałac i się umówić!

            Kraków całkiem blisko W-wy, problemu z dojechaniem na picie nie widze smile
            Oby tylko chęci były.
    • emde74 dziewczyny 22.02.06, 15:46
      bo się verigo wystraszysmile M>
      • maggie11 Re: dziewczyny 22.02.06, 15:50
        Chyba juz sie boi bo zamilkl tongue_out
        • emde74 Re: dziewczyny 22.02.06, 16:32
          jak faceci wyczują zainteresowanie (nawet zwykło-kumpelskie) to wiejąsmile) mam to
          na co dzień. ale tak na poważnie, to vertigo po prostu rzeczywiście liże rany i
          trudno mu się dziwić. może babki szybciej się podnoszą? wiem co rzekł mój
          prawie były M.: laski w moim wieku (też ma 32 l) są tak wyluzowane seksualnie,
          że uciekać na odległość, a młodsze są tak tępe, że 2 zdań nie można z nimi
          sklecić. i o ile wiem lata za nim jakaś laska pewnie w naszym wieku, może
          vertigo też tak postrzega kobiety na tym forum? M.
          • tricolour A jak się dajecie postrzegać? 22.02.06, 16:40
            Jakie wrażenie sprawiacie?
            • maggie11 Re: A jak się dajecie postrzegać? 22.02.06, 16:47
              Nie wiem jak sie dajemy postrzegac, Ty chyba masz na ten temat swoje zdanie.
              Moja opinia jest taka, ze wiekszosc kobiet tutaj to osoby na poziomie i na
              pewno nie szukaja tutaj mocnych wrazen - od tego sa inne fora czy czaty.
              Jezeli chodzi o mnie, to wiem, ze randki mi nie w glowie, co nie oznacza, ze
              wodki z facetem, ktory ma za soba to, co ja dopiero zaczynam przechodzic napic
              sie moge. Tak po prostu.
              • ladyhawke12 Re: A jak się dajecie postrzegać? 22.02.06, 16:52
                Brawo, dac jej placka, zgadzam sie w calej rozciaglosci
            • emde74 Re: A jak się dajecie postrzegać? 22.02.06, 16:52
              jeśli dobrze interpretuję mojego M, to sprawił mi swoją wypowiedzią komplement:
              nie jestem wg niego ani wyluzowana seksualnie ponad miarę, ani tępa. i ja
              siebie też tak postrzegam. a jakie Ty masz wrażenie?
              • tricolour Jesteś raptem ze trzy dni na forum... 22.02.06, 17:23
                ... więc zdania nie mam.

                Jednak w większości postów piszesz o szukaniu faceta. Jeżeli dodatkowo tak sie
                zachowujesz, to opracowałąś skuteczny sposób, by... nikogo nie znaleźć.

                Faceci lubują sie w gonieniu króliczka...
                • emde74 Re: Jesteś raptem ze trzy dni na forum... 22.02.06, 18:22
                  wiem, wiem...(z tym króliczkiem). byc może z postów tak wynika, bo chciałabym
                  mieć kogoś na serio, to jednak w desperacji nie jestem. spadam do domciu gdzie
                  nie mam netu więc życzę dobrego wieczorka. M.
                • emde74 Re: Jesteś raptem ze trzy dni na forum... 22.02.06, 18:24
                  i jeszcze nie zrozumieliśmy się (tak to jest jak się kogoś nie widzi): nie
                  chodziło mi o wrażenie mojej osoby, tylko w ogóle dziewczyn stąd i z takimi
                  przejściami smile M.
          • ladyhawke12 Re: dziewczyny 22.02.06, 16:48
            No coz fajnie ze wszyscy sa tu tacy mlodzi poza mna sad((, przedemna nie ma co
            uciekac bo nie gonie za nikim, zreszta to juz nie ta kondycja.
    • vertigo5 Dziewczęta ! 22.02.06, 21:08
      rozbudował się znacznie ten wątek przez te parę godzin kiedy mnie nie było przy
      kompiesmile "drzewko" przybrało przy tym dość dziwaczny kształt i nawet gdybym
      się bardzo starał to niemozliwe byłoby czytelne umieszczanie odpowiedzi do tych
      z Was które zechciały o mnie wspomnieć bądź odnieść sie do tego co napisałem wink
      Spróbuję ogólnie sie wypowiedzieć, dla precyzji w punktach:

      1. Nie przestraszyłem się nikogo i niczego na szczęście wink Duży chłopiec juz
      jestem, co prawda nie z rocznika 69 ale prawie wink Zaś samo określenie "randka z
      vertigo" brzmi sympatycznie big_grin Równie sympatycznie (to na marginesie) brzmi
      określenie "wyluzowana seksualnie", nie zetknąłem się nigdy z takim wink
      2. Teraz poważniej - nie zarzekam się w żaden sposób, ale nie wyobrażam sobie
      mozliwości tworzenia poważnego związku. Całe pokłady zaufania wiary w człowieka
      przelałem na zonę i one po prostu się wyczerpały. Ale co będzie za 4 lata ? za
      5 ? może skończę tak jak Tri wink niczego nie wykluczam, choć - na dzisiaj -
      absolutnie sobie tego nie wyobrażam
      3. Paradoksalnie - teraz prowadzę intensywniejsze zycie towarzyskie niz przez
      wszystkie lata małżeństwa. Ale nie chcę przekraczać granic zbyt dużego
      emocjonalnego zaangazowania z relacjach z kobietami bo wiem że krzywdziłbym i
      kogoś i siebie. Częściej spotykam się z kolegami, na piwie, na meczach (przed
      telewizorem jak i na boisku). Dobrze mi z tym.
      4. Wódkę ostatnio rzadko pijam, ale w dobrym towarzystwie czynię to z
      radością smile
      5. Staram się nie czuć żalu do losu i świata. Okres przygnębienia mam za sobą.
      Czego i Wam miłe dziewczęta życzę smile
      • maggie11 Re: Dziewczęta ! 22.02.06, 21:34
        Ale nie wypowiedziales sie jasno czy "wyluzowane seksualnie dziewczeta" maja
        przyjechac do Krakowa, czy przyjedziesz do Warszawy z kilkoma z nich.

        Wypilam troche wina i okres przygnebienia na dzisiaj mam za soba - wroci jutro
        jak zobacze jego pozolkla od slonca twarz na tym samym pietrze w biurze.

        I niech mi ktos powie, ze nie jestem odporna na stres...

        P.S. Tez zwykle nie pije wodki to tylko taki symbol...
        • joasia69 Re: Dziewczęta ! 22.02.06, 21:42
          Ja tam myśle sobie, że Kraków powinien do W-wy przyjechać smile

          Maggie winko nie pomaga na wyluzowanie. Chyba, że tymczasowo. Potem jednak
          głowa peka. Mniej pęka od wyluzowania bardziej %.
          Zaraz wyjdzie na jaw, że oprócz rozwiedzionych, w trakcie rozwodu i przed tych
          nim, są tu sami abstynenci smile!!
          Ja tam czasami lubie wypić dobrą wódke w fajnym towarzystwie smile
          Tak więc spotkanie czy w W-wie, czy w krakowie powinno byc jednak zakrapiane
          wysoko procentowymi trunkami.
          smile)
          • madii77 Re: Dziewczęta ! 22.02.06, 21:47
            Tak!!.. spotkanie koniecznie!! smile

            a ja mam prawie 2 tygodniowe siedzenie w domu.. chcę już iść do pracy..!! wink

        • vertigo5 Re: Dziewczęta ! 22.02.06, 22:05
          Za "wyluzowanymi seksualnie dziewczętami" mogę nawet pojeździć po kraju wink

          A powazniej - przejdziesz przez to maggie tak jak ja przeszedłem i ocaliłem
          wiele elementów swojej osobowości, nie dałem się zdeptac doświadczeniu... .
          Ty i ja mamy podobne doświadczenia jeśli chodzi o osoby z którymi związali sie
          nasi małżonkowie... . Pomysl jak szybko będą przybywac zmarszczki tamtej
          kobiecie wink A Ty smarkata jeszcze jesteś smile
          Jeśli masz jeszcze wino, to łyknij kieliszek za lepszy los i przyszłość. Ale
          niech bedzie już ostatni dzisiaj !
          smile
      • tricolour Przyjdzie taki czas, Vertigo... 22.02.06, 21:39
        ... że machniesz reka na wódkę, kolegów i mecze.
        Zaczniesz rozglądać się za spódniczkami i poznasz bliżej kilka żeby odtworzyc
        układ odniesienia.
        Potem wybierzesz sobie jedną na obraz i podobieństwo swoje.

        I znów sie zacznie. tongue_outPPPPP
        • maggie11 Re: a Ty Tri 22.02.06, 21:51
          sie nie wymadrzaj tylko szykuj sie na przyjazd do Warszawy. To "tylko" 5
          godzin. Heroina mojego bylego jest z Wrocka i dla nich to zadna odleglosc...
          • tricolour "Jesteś moją kokainą"... 22.02.06, 21:59
            lala la la!

            Chcesz?
            • ulkapolla Re: "Jesteś moją kokainą"... 22.02.06, 22:10
              chyba nie... bez urazy. Ale wodki sie z Toba napije.
              • ulkapolla no i przez to wino 22.02.06, 22:13
                nie przelogowalam sie z nicka, pod ktorym pisze na forach "dzieciowych". Mam
                nadzieje, ze moje znajome z tamtych for sie mnie tu nie doszukaja.
        • vertigo5 Re: Przyjdzie taki czas, Vertigo... 22.02.06, 22:07
          Musisz mnie od razu straszyć ???
          wink
    • julka1800 Re: ślubuję cię kochać 23.02.06, 10:24
      zanim przeczytałam artykuł przypomniała mi sie pewna historyjka z czasów
      przedmałzenskich:
      Pewna Pani z czasów mojej pierwszej pracy, męzatka, jak to sama
      określała "męczące sie w małzeństwie", na wieść o naszym planowanym ślubie
      spytala mnie o nasze znaki zodiaku, po tym jak usłyszala ze jestesmy spod tegao
      samego znaku, skomentowala to tak: z tej mąki chleba nie bedzie

      Choc tej Pani nie lubilam nigdy, musze teraz przyznać: miala rację
      • emde74 Re: ślubuję cię kochać 23.02.06, 10:58
        święta prawda. z nas Lwów nie wyszło nic więcej oprócz ryków wściekłoścismile M.
        • ladyhawke12 ślubuję cię kochać 23.02.06, 11:02
          No to kiedy spotkanie, i czy w Krakowie czy Wawie
          • emde74 spotkanie proponuję w Krakowie, bo... 23.02.06, 11:05
            ... jestem z Warszawy i nie jest to fajne miasto, a Kraków uwielbiam! Co prawda
            ja tu szczenię, bo dopiero od poniedziałku na forum, ale swoje 2 grosze
            dorzucam. M>
      • joasia69 do Julki :) 23.02.06, 11:22
        Oj Julka, Julka!
        W horoskopy wierzysz??
        Moi rodzice ten sam znak mieli (oboje Panny). Zawsze chciałam miec takie
        małżeństwo jakie było ich. Przeszli razem wiele i do końća kochali się bardzo.

        Może jeszcze do wrózki zaczniemy chadzać??
        Pozdrawiam....Joasia (waga)
        • julka1800 Re: do Julki :) 23.02.06, 11:34
          Joasiu,
          wierze tak z przymrużeniem oka,
          nie chodzi o to ze dwoje ludzi spod tego samego znaku nie mają szans, chodzi o
          to ze /jak sobie poczytalam rowniez poxniej w horoskopach/ dla mojego znaku
          jednym z najgorszych wyborów jest mezczyzna spod tego samego znaku smile

          Co innego Bykismile te podobno maja byc super smile
          • joasia69 Re: do Julki :) 23.02.06, 11:39
            Byki dla Ciebie, czy dla mnie?
            Ale Panny to podobno mieszanka wybuchowa. Ja jakoś nie widziałam tego, żeby
            rodzicie wybuchali smile
            Powiem więcej, moja mama nie żyje od 10 lat prawie, a mój ojciec jest 2 razy
            dziennie na cmentarzu. Powiedział mi ostatnio, że jak nie idzie to czuje się
            tak, jakby ją zdradził.
            Śliczne to...przynajmniej dla mnie.
            Też chciałam takiego faceta...

            Doczytaj spod jakiego znaku ja jako Waga powinnam mieć faceta wink....tak z
            przymrużeniem oka smile)
            • julka1800 Re: do Julki :) 23.02.06, 11:47
              Byki dla mniesmile

              wg mojego informatora dla Ciebie Joasiu
              1 Baran
              2 Bliznieta
              i ewentualnie Lew

              oglaszamy konkurs ?

              smile
              • madii77 Re: do Julki :) 23.02.06, 11:52
                Konkurs ...smile

                to ja coś dodam...

                kiedyś przeczytałam ciekawy artykuł, w którym analizowano znaki zodiaków osób,
                którzy rozwodza się i najwiecej osób było ze znaku bliźniąt
                hmmm..
                Mój wielce Szanowny Mąż to bliźniak

                POzdrawiam

                Madii (ryba)
              • joasia69 Re: do Julki :) 23.02.06, 11:53
                tak!
                Bardzo proszę!

                Ogłaszamy konkurs!
                • julka1800 Re: do Julki :) 23.02.06, 12:06
                  moze zalozymy oddzielny watek? bo nam Vertigo zarzuci żeśmy "wlazły z takim
                  pomysłem" na jego!
                  • joasia69 Re: do Julki :) 23.02.06, 12:18
                    Tak, tak...nowy wątek trzeba założyć.
                    Imnaczej na nas Vertigo nakrzyczy.
    • yootrzenka Re: ślubuję cię kochać 23.02.06, 12:44
      Chociaż smutne jest to forum, to jednak pociesza mnie fakt, że to co przeżywam
      po zdradzie męża nie jest moją chorobą psychiczną (jak on twierdzi), tylko
      normalnym stanem kryzysowym. Ja zdecydowałam się dać mu szansę i razem mozolnie
      próbujemy odbudować nasze małżeństwo. Ale teraz znowu coś się dzieje i sytuacja
      jest podobna jak jakiś czas temu. Klasyczne wypieranie się wszystkiego, a
      jednocześnie całkowita zmiana zachowania. Znowu czuję te straszne skurcze
      żołądka i boję się co się wydarzy następnego dnia. Owszem, jestem już
      doświadczoną zdradzoną żoną więc teoretycznie powinnam wiedzieć co robić, ale
      znowu mnie to przerasta.

      Pocieszającym jest fakt, że niektórym z Was udało się wyjść na prostą i ułożyć
      sobie życie. Muszę wierzyć, że i mnie to spotka.

      • madii77 Re: ślubuję cię kochać 23.02.06, 12:53
        smutne forum??

        chyba nie...

        Owszem są takie etapy w życiu, kiedy nie jest nam do śmiechu, ale wiem , że i
        dla każdego z nas zaświeci słoneczko....

        po czasie burzy, deszczu... przychodzi słońce

        Pamiętaj o tym

        Madii
      • phokara Re: s´lubuje˛ cie˛ kochac´ 23.02.06, 12:57
        Sluchaj kobieto o fajnym nicku,
        z tego sie naprawde wychodzi. Choc na poczatku jest to czolganie. Ale mija i jest duuuuuzo
        lepiej niz wtedy, gdy sie tkwi w miejscu (w traumie znaczy) i wszystko wydaje sie byc chore.

        Ja zdrade przebaczylam. Pierwsza. Ale przy drugiej to juz poszlo blyskawicznie z mojej strony.
        Nie zaluje.
      • joasia69 Re: ślubuję cię kochać 23.02.06, 13:42
        Wcale nie smutne!
        Chyba, że chodzi o sam jego tytuł.
        Jeśli chodzi o ludzi to na pewno nie!
        Można się pośmiać, wypłakać, pokłócić, podenerwować...można wszystko.
        Fajnie też jest spotkać się w realnym świecie, co już kilkakrotnie nastąpiło. I
        oby więcej takich spotkań smile
      • emde74 Re: ślubuję cię kochać 23.02.06, 14:50
        chyba zdradza Cię drugi raz. Jeśli niczego się nie nauczył to powinnaś to
        skończyć. M.
    • yootrzenka Re: ślubuję cię kochać 24.02.06, 13:56
      Może rzeczywiście sam tytuł zasugerował mi, że jest tak źle, bo dla mnie rozwód
      to ostateczna ostateczność.

      Obiecuję zatem, że nie będę się tutaj smucić, tylko wnosić coś optymistycznego.
      No, chyba, że poczuję nieodpartą potrzebę wylania swoich żalów i usłyszenia
      paru słów otuchysmile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka