mam problem, może Wy mi doradzicie.
idziemy na święta do rodziny mojego nie-męża. moja rodzina nas jak zwykle nie
zaprosiła. moja mama uwaza, że nie będzie mnie zapraszac do domu, mam
przyjeżdżac kiedy tylko chcę. no własnie. sama tak, ale z nie-mężem nie. nie
cierpi go, nie lubi, nie toleruje, uwaza za najgorsze zło, kóre mogło mi sie
trafić. dodam, że nawet go nie zna, bo nie chce go poznac. sama kilka razy
zaproponowałam, że odwiedzimy ją razem, albo zaprosimy do restauracji i za
każdym razem słyszę: "nie ma mowy".
i teraz mam problem. są święta, które spędzamy u jego rodziców. czy mam iśc
do moich sama? czy nie mam iśc w ogóle? nie chcę odwiedzać ich sama, bo mam
swoją rodzine (może nieformalna, ale dla mnie to rodzina) i nie będę dzielić
między nich czasu, bo moja rodzina ma taki kaprys. wiem, że z nim nie mogę do
nich iść. czy może nie iść wogóle? i tak źle i tak niedobrze. aha, u moich
rodziców jest jeszcze ciotka z mężem i pewnie brak moich odwiedzin zostanie
odczytany jako kolejny minus po mojej stronie.
jestem w kropce

co radzicie?