Dodaj do ulubionych

tęsknota za normalnością

05.06.06, 18:02
poza wszystkim tj stanem rozżalenia, poczuciem pustki czuję wielką tęsknotę
za normalnością i dzieki temu mam nadzieję, bo wiem że walczę o lepsze jutro,
że nie zyje złudzeniami, ze może nie teraz nie za rok, może za 10 lat
spotkam kogoś z kim bedzie mi dobrze, komu będę mogła w pełni ufać, smiac
sie do łez i nie będzie między nami stać przeszłość, urazy, zdrazy, niechęć
Obserwuj wątek
    • 1madzia Re: tęsknota za normalnością 05.06.06, 21:17
      Niestety Kasiu, optymizmu nie wniosę w ten wątek, jako kobieta "na rozdrożu",
      którą też targają takowe dziwaczne tęsknoty. Nawet postanowiłam iść im na
      przeciw i spotkałam się z 3 potencjalnymi kandydatami (nie na raz, z każdym
      osobno - dla ścisłości). Aby sytuacja była przejrzysta dla nich i dla bywalców
      tego forum - spotkania dokonały się w miejscach publicznych, nawet z lekka
      przeludnionych, w towarzystwie małej czarnej lub zielonej herbaty. Pierwszy
      facet, jak wyczuł mój przewrażliwiony zmysł węchu, skłonny jest (albo będzie)
      do nadmiernej degustacji mocnych trunków, więc skasowałam go szybciutko z
      pamięci. Drugi - stary kawaler po 40-stce - wydał się podejrzany w aspekcie
      swojej niezłomnej cnoty. Trzeci, po dziobie od razu było widać, że miłośnik
      przemocy rodzinnej, więc we mnie natychmiast uaktywnił się syndrom ucieczki.
      Cóż się dziwić: rozwodnicy! Kto się rozstaje z facetem-ideałem?!
      Pomysł z okazaniem na randce odpisu wyroku sądowego jest wielce uzasadniony
      szczególnie, gdy rozwód nastąpił z winy delikwenta.

      Przez parę dni śmiałam się ze swojej głupoty. Doszłam do wniosku, że tak
      elokwentnego, oczytanego i o szerokich horyzontach faceta - jak mój jeszcze-
      mąż - nie znajdę...

      Ale Ty - Kasiu, młoda i sympatyczna, masz jeszcze wszystko - co najlepsze -
      przed sobą. I tego Ci życzę smile))))
      • nicky7 Re: tęsknota za normalnością 05.06.06, 21:36
        Czy Kasia - młoda i sympatyczna ma wszystko przed sobą, bo nie popełniła jeszcze
        żadnego rozdrożnego spotkania? czy dlatego, że jeszcze ma nadzieję, że może być
        dobrze i normalnie?

        ja jeszcze nie dojrzałam do marzeń o normalności. zaczynam dopiero uświadamiać
        sobie, że już nie ma :MY, że zostałam JA. i że dla niej warto może się
        uśmiechnąć, odetchnąć, zrobić zdjęcie chrabąszczowi...a co ma się stać, będzie.
        Jak mówi Bardzo Ważna Osoba, samotność to wybór, [we właściwym momencie]
        postanawiasz, że jej nie ma i ona... znika.

        uśmiecham się Dziewczyny wink
      • tricolour Może 3 razy to mało... 06.06.06, 07:48
        ... i trzeba próbować dalej.

        Poza tym czego oczekujemy od 40 letniego strarego kawalera, czy 40-letniej
        starej panny? Że to skarby przypadkim ominięte? Marne szanse - raczej ludzie z
        poważnymi wadami na życiowych partnerów.
        Co do parchatego dzioba, to można było sobie zażyczyć fotę przed spotkaniem,
        coby mniej sie przerazić na spotkaniu... też to przeżyłem.

        Kiedyś nawet był taki wątek o netowych randkach i tam można było poczytać z
        jakiego powodu skreślaliśmy kandydatów...

        smile)
        • 1madzia Re: Może 3 razy to mało... 06.06.06, 07:55
          Zdjęcie widziałam i owszem, ale nie wiedzieć czemu nie oddawało wiernie
          rzeczywistości. Może aparat miał zepsuty?
          smile
      • kasiar74 Re: tęsknota za normalnością 06.06.06, 08:09
        madziu ja się nie łudze że juz że zaraz, mam tylko nadzieje że kiedys może..a
        teraz jestem sama i oswajam swoją samotność, wyznaczam sobie jakies cele i
        dobrze mi z tym wszystkim, nawet wykazuje optymizm jesli chodzi o moje kontakty
        z mężem na płaszczyźnie wychowywania dziecka
        • 1madzia Re: Trzymam kciuki... 06.06.06, 08:19
          smile))))
    • der1974 Re: tęsknota za normalnością 06.06.06, 23:53
      Nie szukaj na siłę tylko żyj z dnia na dzień. Ja mam taki plan bynajmniej. Teraz czekam dnia kiedy żona się wyprowadzi. A potem przegryzę swoje emocję. Ale nie chcę nic na siłę. Chcę poznać siebie. Chcę nauczyć się jeździć na snowboardzie, choć jestem wyjątkowym łamagą. Będę chodził do kina i do teatru. Niech ta codzienność będzie naszą normalnością. A co ma być to będzie i tak. Chcę w to wierzyć, choć też się boję, że będę płakał i rozpaczał.
      • kasiar74 Re: tęsknota za normalnością 07.06.06, 18:17
        to jest jasne że nie ma sensu szukać na siłę co wcale nie znaczy że nie mogę
        mieć nadziei, prawda?
        • 123d2 Re: tęsknota za normalnością 07.06.06, 19:47
          a ja wierzę i mam nadzieję.Jeszcze zaświeci słońce i dla mnie i dla Ciebie i
          dla innych - rozwódek też.
          • der1974 Re: tęsknota za normalnością 07.06.06, 23:26
            I dla rozwiedzionych chłopów chyba też zaświeci słońce?
            • crazysoma Re: tęsknota za normalnością 07.06.06, 23:53
              jak ostatnio odbieralam z sadu odpis wyroku i ugody - niezly mam zryw od
              grudnia - stwierdzilam, ze takich jak ja jest wiecej - plci mieszanej.
              wiec moze to poczatek kolejnych roszad? smile
              pozdrawiam
      • misbaskerwill Re: kino??? 08.06.06, 15:50
        > Będę chodził do kina i do teatru.

        Hmm. A ja mam z tym akurat problem. Ostatnio chciałem się wybrać na "Last Days"
        - o rozpaczy i samobójstwie pewnego muzyka, film nastrojem pasował do mojegosmile))

        Ale...tyle lat chodziłem tylko z nią...
        I zrezygnowałem z kina - film obejrzę kiedyś w domu lub pracy po godzinachsad(.

        Co do reszty - zgadzam sięsmile)). Ja wróciłem do grania muzyki, uczę się
        francuskiego i... wciąż tylko nie wybrałem jakiegoś mocnego sport do uprawiania,
        ale na razie zwycięża lenistwo...
        A szkoda - bo w zdrowym ciele - zdrowy duch. Mój szef od razu powiedział, bym
        się wybrał na dowolny sport walki - to najlepiej odstresowuje. A ja się wciąż
        leniuchuję i się "zapadam" coraz bardziejsad((
        • tricolour Bracie! Rower!!! 10.06.06, 13:39
          Wiem, co mówię.
          Jak masz trochę grosza, to odżałuj z półtora (lub więcej) tysiąca i kup rower
          taki jaki Ci się podoba. Będziesz miał frajdę z jazdy, lepsze samopoczucie i
          kilka niezłych lasek na podobnym sprzęcie. Zabierz ulubioną muzę i masz gotowe
          tematy na rozpoczęcie rozmowy z jakąś usportowioną damą.

          Panie bardzo lubią gości uprawiających sporty, a rower jest mało wyczerpujący
          więc na początek jest w sam raz.
          • misbaskerwill Re: Dzięki:))) 10.06.06, 15:21
            Szkoda, że to takie drogie...
            A na dobry początek taki z marketu nie wystarczy?smile))))
            Rozumiem, że "na laski" to na pewno się taki nie nadasmile, ale ja to bym dla
            sportu pojeździłsmile)))

            A tak serio - już zaczynam odkładać na jakiś tani i dobry model, tylko do Q.N.
            czy ta POGODA to u nas na pewno na rower się nadaje??? Bo mieszkanie mam za małe
            by sobie jeździćsmile))
            • tricolour Wystarczy z marketu... 10.06.06, 23:13
              ... oczywista rzecz tym bardziej, że te z marketu nieźle wyglądają. Hamulce
              tarczowe, przerzutki, chrom itp. Nieźle wygląda, ale jakość kiepska. Kiedy
              kupiłem taki za 400 zł, to pięknie wyglądał, ale po 3000km (jeden sezon)
              normalnie sie rozleciał. No... nie każdy robi takie dystanse, ale kiedy wracałem
              do normalnosci, to odkryłem w sobie żyłkę systematyczności, pracowitości,
              umiejętności planowania i osiągania celów... a rower jest wymarzony do takich spraw.

              Co do pogody, to nie musi byc super słońce - takie nawet przeszkadza. Wystarczy
              jak nie pada.

              smile)
              • misbaskerwill Re: Wystarczy z marketu... 11.06.06, 14:20
                Dzięki za spokojną i dokładną odpowiedź. Spodziewałem się raczej czegoś ostrego,
                typu "jak tak podchodzisz do sprawy, to kup_se lepiej papier toaletowy i udawaj
                że jeździsz na rolkach"smile))

                > ...do normalnosci, to odkryłem w sobie żyłkę systematyczności, pracowitości,
                > umiejętności planowania i osiągania celów... a rower jest wymarzony do takich
                > spraw.

                Dobrze rozumiem o czym mówiszsmile)
                Teraz już na pewno rozejrzę się za roweremsmile.
                • tricolour Hm... 11.06.06, 16:15
                  ... zaciekawiłeś mnie. Czy sprawiam wrażenie, że zawsze muszę dokopać? Bo takie
                  słuchy mnie dochodzą... ale też dochodzą i inne.

                  Proszę o odpowiedź.

                  smile
                  • misbaskerwill Re: Hm... 11.06.06, 16:20
                    > ... zaciekawiłeś mnie. Czy sprawiam wrażenie, że zawsze muszę dokopać?

                    Wybaczsmile))
                    To po prostu była zwykle typowa reakcja moich kolegów, którzy chwalili się tym,
                    że jak jeszcze dokupią hamulce firmy X za 700 zł i kierownicę firmy Y za 1200 zł
                    to będą już mogli spokojnie jeździć na swoim rowerze Z za 5900 zł smile
                    W sumie nic dziwnego, że jak się takiemu powie, że mógłby od razu sobie
                    pojeździć za 500 zł, to poobrzuca obelgamismile))
                    To nie miało być osobistesmile)))
                    • tricolour Dzięki... 11.06.06, 16:40
                      ... znów wyłazi ze mnie pępek świata... ale nic to.

                      Chrzanić gości, co maja rowery za tysiące złotych - zapomnieli od czego
                      zaczynali. Być może też sobie kupisz kierownicę za dwa tysiące i złoty łańcuch,
                      ale po kolei...
                      Zresztą takiego drogiego cuda nie zostawisz pod sklepem, bo zaraz zniknie i to
                      jest rzeczowy argument przeciw drogim rowerom. Jak podrapiesz tani, to wielkiego
                      kłopotu nie ma.

                      Nie o to chodzi żeby szpanować rowerem. On jest tylko narzędziem. Celem są...
                      kobiety i każdego Twojego kolegę z drogim rowerem cholera jasna weźmie gdy
                      zobaczy Twoją nową towarzyszkę... Nie może być inaczej - pęknie z zazdrości, że
                      Ci się wiedzie.

                      smile)
                      • 1madzia Re: Sorry, że się "dorzucę"... 11.06.06, 17:37
                        ale facet na drogim rowerze, nigdy nie wie za czym czy za kim ogląda się piękna
                        kobieta i czy np. nie myśli: "Takie próchno na takim fajnym rowerze..."

                        Tani rower nie stwarza takich dwuznaczności...
                        • der1974 Re: Sorry, że się "dorzucę"... 11.06.06, 18:46
                          Ja właśnie od miesiąca jeżdżę na takim rowerze z marketu i bardzo mnie to odstresowuje w tym trudnym okresie. Zaraz też się wybieram. Polecam rower każdemu.
                          • kasiar74 Re: Sorry, że się "dorzucę"... 11.06.06, 21:12
                            hm ciekawe co mysla sobie faceci o samotnej kobiecie za która pedałuje w kasku
                            i ochraniaczach 7=letnia dziewczynka
                            • screen Re: Sorry, że się "dorzucę"... 11.06.06, 21:28
                              albo za biegającą za rowerem albo biegnącą 100m w tyle za 7-mio latkiemwink
                              • screen Re: Sorry, że się "dorzucę"... 11.06.06, 21:30
                                Ja dzisiaj miałam przyjemność poczuć ulgę, że jestem sama.
                                Wybrałam się z koleżanką i dziecmi na spacer i co 15 min, dzwonił jej mąż aby
                                zapytać gdzie jest, co robi i kiedy będzie w domu. Myślałam, że mnie trafi!!!
                            • der1974 Re: Sorry, że się "dorzucę"... 13.06.06, 08:48
                              Chyba pomyślą tylko, że fajna mama z niej musi być.

                              Ja tak pedałuję z moją 7 letnią córką.
    • der1974 Re: tęsknota za normalnością 10.06.06, 10:12
      Dla mnie normalność się zacznie jak małżonka sie wyprowadzi. Wczoraj
      zakomunikowaliśmy dzieciom nasze plany więc sprawa się definitywnie zamknęła.
      To odarcie z ostatnich złudzeń było. Dziś o dziwo ulgę czuję, a nie stres. Tak
      czy owak muszę z nią wytrzymać jeszcze jakieś 3 tygodnie. Dopiero potem zacznie
      się dla mnie normalność, rozumiana jako samotność i prawdziwe przegryzanie
      swoich uczuć związanych z rozstaniem.

      Ale i tak wierzę, że kolejny rok bez niej będzie rokiem lepszym niż gdybym był
      z nią. Jest to moja wiara i właśnie jak się wyprowadzi będzie weryfikowana.
      • kasiar74 Re: tęsknota za normalnością 10.06.06, 10:37
        dla mnie drugi miesiąc samotnego bycia z dzickiem, pierwszy jakis taki dziwny,
        teraz juz spokojnie spię, czuje luz i wraca radość życia i jestem dobrej
        myśli, lepiej samotnie niż z osobą u boku która nie szanuje, oszukuje. Teraz z
        mężem rozmwiam juz spokojnie i pewnie bedziemy mieli normlaniejszy uklad teraz
        niz wczesniej, dziwny jest ten świat
        • asia4x Re: tęsknota za normalnością 11.06.06, 16:35
          Ja na początku strasznie bałam się samotnego mieszkania, ale rzeczywistość
          okazała się dużo mniej przerażająca niż wyobrażenia. Oczywiście bardzo często
          odczuwam brak bliskiej osoby u swego boku, ale są też dni, że cieszę się
          samotnością i spokojem. Najgorsze chyba są samotne weekendy i wieczory, ale
          myślę, ze i do tego z czasem przywyknę.
      • misbaskerwill Re: tęsknota za normalnością 10.06.06, 13:09
        > zakomunikowaliśmy dzieciom nasze plany więc sprawa się definitywnie zamknęła.
        > To odarcie z ostatnich złudzeń było. Dziś o dziwo ulgę czuję, a nie stres. Tak
        > czy owak muszę z nią wytrzymać jeszcze jakieś 3 tygodnie. Dopiero potem

        gratulujęsmile))) Na pewno wytrzymaszsmile))
        • der1974 Re: tęsknota za normalnością 10.06.06, 21:22
          Misiu! A mam jakieś wyjście? Ale nie ukrywam, żę się boję.
          • libra22 Re: tęsknota za normalnością 11.06.06, 19:05
            Fajny wątek. I tak się wpasował w moje osttanie nastroje.
            Ja zatęskniłam za swoim eks (odszedł, ale ciągle się nie rozwodzimy) i za
            zwyczajnym byciem. Więc może i dobrze, że dziś dał mi popis swoich nerwów i
            wrzasku na mnie i przypomniał, dlaczego nie bylismy szczęśliwi. Od razu
            tęsknota mi przeszła. Z drugiej strony zazdroszczę takim ludziom, którzy
            uważają, że wina leży po stronie innych ( w tym przypadku po mojej wg niego)-
            to zwalnia z wielu rzeczy. Ale może on tak się zachowuje, bo trudno mu znieść
            poczucie winy, że odszedł i zostawił syna?

            Co do "wybrakowanych" osób po 40 i rozwodników. Na przypadku swoim i mojego eks
            powiem, że po prostu nam nie wyszło - oczywiście mamy wady, ale są
            to "normalne" wady, a nie przemoc czy alkoholizm. Mój eks na pewno dla jakiejś
            kobiety, którą pokocha będzie bardzo fajnym mężem.
            I ostatnio czasem mi smutno, że nie umieliśmy być tacy dla siebie.
            • kasiar74 Re: tęsknota za normalnością 11.06.06, 21:10
              też mam podobne odczucia, co ty libro, wiem że z meżem sie bardzo kochalismy i
              że teraz osobno jestesmy lepszymi ludźmi niz jak jestesmy razem, dlatego pewnie
              rozwod bedzie turbo kulturalny ale tez jest nadzieja że w innym duecie bedzie
              nam lepiej
    • hela74 Kasiu, dawno tu nie byłam 11.06.06, 21:43
      ale jak pamiętam, ty sie pogodziłaś z mężem. Czyli coś się zmieniło?
      • kasiar74 Re: Kasiu, dawno tu nie byłam 12.06.06, 20:12
        niestety
        • akacjax Re: melduję dwa miesiące po wyprowdzce m. 13.06.06, 09:53
          No poweru to nie mam zbytniego.
          Faktem podjęłam "próbę" remontu-co nbyło nie do załatwienia latasmile
          Ale zawiesiłam się na drobiazgach.
          Nie mam pod ręką "złotej rączki". A ja niestety po prostu nie umiem posugiwac się wiertarką. I nie mam ochoty tego się uczyć. Poproszenie znajomych jest teraz trudne-bo-mężowie koleżanek-hihi znacie opowieści o pomocy sąsiedzkiej-strach prosić. Znajomi m.-jakoś nie bardzo chca się pokazywać u mnie. Inni-uważają, że pomoc wymaga rewanżu....

          A poza tym jeszcze do mnie nie dotarło, że m. się wyprowadził. Moze po tym remoncie i po przemeblowaniu?
          Ja mam spokój, ale dzieci-zwłaszcza jedno-to, z którym ojciec utrzymuje pozorny kontakt w wielkim rozchwianiu emocjonalnym.
          Może lepiej rozstawać się gdy dzieci małe? sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka