prosze o rade

05.09.06, 13:49
    • nieide Re: prosze o rade 05.09.06, 14:02
      Nie odpowiem Ci na pytanie ale mam kilka rad:

      1. Dobze że szukasz wsparcia specjalistów i chcesz ratować związek.

      2. Nie bierz na siebie całej winy. Zazwyczaj w takich wypadkach (jak to się
      zwykło przyjmować) wina leży po obu stronach... zależy tylko w jakiej części wink
      Chociaż ja raczej wyznaję przekonanie, że wina nie leży po żadnej ze stron tylko
      partnerzy się źle dobrali wink

      3. Jeżeli się wyprowadził i nie chce rozwodu to pewnie chciał przez to
      wyprowadzenie tylko coś Ci zamanifestować i nic nie jest stracone jeszcze.

      4. Na koniec najważniejsze - nie Ty powinnać pójść do psychologa, ale Wy. Jeżeli
      do tej pory, jak piszesz: "on wielokrotni prosil zebym poszla do lekarza
      poniewaz niemam zbytniej potrzeby kochania sie" to nie jest dobrze. On nie
      powinien Ciebie do lekarza posyłać, tylko pójść z Tobą do niego wink To nie był
      Twój problem ale Wasz problem i rozwiązać musicie go wspólnie. On nie może
      zwalać całej odpowiedzialności na Ciebie.

      Powodzenia 8)
      • julka.wiktoria Re: prosze o rade 05.09.06, 14:57

        • weekenda Re: prosze o rade 05.09.06, 15:07
          To daj mu trochę czasu. W Twoich wypowiedziach przewija się to, że on "chyba
          już nie chce", "że lepiej będzie", "że zostańmy przyjaciółmi" itp. Czy to są
          jego słowa czy Twoje zachciewajki aby tak było? Bo jesli to jego słowa to
          wyczytuję tu sporo niepewności i wahań z jego strony i może on potrzebuje
          odpoczynku od Ciebie? Coś go przerosło? Nie wiem gdybam.

          Poczekaj kilka dni i wróć do rozmowy.

          ps. czy nie dałabyś rady pisać chociaż z kropkami na końcu zdania? jakbyś mogła
          na początek zakończać zdania kropką to ułatwiłoby czytanie... potem może się
          uda kilka przecinków ale pomału, mamy czas i w końcu z tego się nie strzela...
          dzięki smile
          • nieide Re: prosze o rade 05.09.06, 15:18
            weekenda napisała:

            > To daj mu trochę czasu. W Twoich wypowiedziach przewija się to, że on "chyba
            > już nie chce", "że lepiej będzie", "że zostańmy przyjaciółmi" itp. Czy to są
            > jego słowa czy Twoje zachciewajki aby tak było? Bo jesli to jego słowa to
            > wyczytuję tu sporo niepewności i wahań z jego strony i może on potrzebuje
            > odpoczynku od Ciebie? Coś go przerosło? Nie wiem gdybam.
            >
            > Poczekaj kilka dni i wróć do rozmowy.

            Może i masz rację. Chociaż z tego co napisała to wychodzi, że facet całą winę
            zrzucał na nią. Z drugiej strony pisze: "jestem osoba nerwowa podejrzliwa
            robilam mu afery bylam bardzo oniego zazdrosna i przezto doprowadzilam do
            rozpadu naszego malzenstwa". Mnie się wydaje, że w ich związku po prostu za
            bardzo walczyli ze sobą a za mało było partnerskiej rozmowy. Ale "gdybam" tak
            samo jak Ty wink

            >
            > ps. czy nie dałabyś rady pisać chociaż z kropkami na końcu zdania?
            W sumie racja.

            > jakbyś mogła
            > na początek zakończać zdania kropką to ułatwiłoby czytanie... potem może się
            > uda kilka przecinków ale pomału, mamy czas i w końcu z tego się nie strzela...

            Wredota ;P wink

            > dzięki smile
            • to.ja.kas Re: prosze o rade 05.09.06, 15:32
              A mnie zastanawia jedno.
              Kobieta mowi co jest powodem rozpadu małżeństwa, wiedziała co męża odsuwa od
              niej cały czas, ale dopiero jak mleko się rozlało to "olaboga, ratujcie!". A
              może rzeczywiście on teraz to juz nie ma ochoty czekać na poprawę????
              Dlaczego to co mówi nam partner przez wielu jest olewane i dopiero jak partner
              ma dość i odchodzi to zaczynamy myslec, albo....zwalamy wine na partnera....no
              bo poszedł, nie pomógł, nie wziął za rękę, nie zaprowadził, nie głaskał.
              Ja mam dorosłego mężczyzne w domu. Jeśli zacznie zachowywać sie irracjonalnie i
              np. robić nieuzasadnione, częste czy zbyt "żywe" sceny zazdrości, jeśli zacznie
              mnie ograniczać zawodowo lub towarzysko (nie mówie o romansach ale np. o
              zwykłych spotkaniach np. z Pho lub Tri jak bedzie siedział w fontannie) to
              zwrócę mu uwagę ra, poproszę by ON coś z tym zrobił, ja mogę poczekać jesli
              będę widziała inicjatywę. Potem może poproszę jeszcze z raz lub dwa, ale nie
              zamierzam czegos takiego znosić. Jeśli to by sie powtarzało wysłałabym gościa w
              pieruny, bo z kimś takim żyć się nie da.

              Więc teraz to poszukaj tego specjalisty, idź, przestań oczekiwać w tym zakrese
              pomocy od męża bo chyba to nie najlepszy pomysł, zacznij zastanawiac się jak
              siebie "odnaleźć" i robić to da siebie właśnie, nie dla chłopa. Innego wyjścia
              nie widzę.
              Jak facet zauważy zmianę może zmieni zdanie i wróci.

              Dla mnie jeszcze jeden dowód na to jak lekko traktujemy naszych partnerów.
              Dopiero jak odchodzą zaczynamy myslec (a i to nie wszyscy).
              • phokara Re: prosze o rade 05.09.06, 15:39
                Zgadzam sie z Kas.
                Ale to juz chyba za pozno plakac nad rozlanym mlekiem...
                Choc musisz, dziewczyno zrozumiec jedno - to, ze pojdziesz do sexuologa vel psychologa nie
                przywroci automatycznie Twojemu mezowi wiary w to, ze sie zmienisz. Mysle, ze facet doszedl
                do kresu wytrzymalosci, potem poszedl jeszcze dalej - w sensie z domu poszedl, i trudno mu
                bedzie wrocic tymi samymi drzwiami. Ale oczywiscie mozna probowac. Zycze przede
                wszystkim cierpliwosci i spokoju, bo patrzac na to, w jaki sposob piszesz, to musisz miec w
                sobie szalejacy tajfun paniki.
              • nieide Re: prosze o rade 05.09.06, 15:42
                Możesz mieć rację, jednak znamy tylko jedną wersję a nie wiemy jak to facet
                widział. Jednak mnie się wydaje, że problem powinni razem rozwiązać, gdyż ta
                zazdrość była tylko jednym z ich problemów. Mieli też inne potrzeby seksualne i
                chyba z tego powodu dziewczyna była odsyłana do lekarza a to ich problem
                wspólny... chyba, że źle sobie kropki powstawiałem i nie zrozumiałem wink
                • to.ja.kas Re: prosze o rade 05.09.06, 15:52
                  Ja wiem, jak zapadne na jakąś chorobe to oczekuje od Mojego, że mi pomoże, ja
                  postaram sie pomóc jemu. Jak stanie się coś zlego to, że będzie trwał przy mnie
                  murem. Ale jak sfiksje i seksu nie będzie, zgody nie będzie, awantury i owszem
                  będa, zaczne byc zgryźliwa ponad normę (czyli więcej niż wtedy gdy mnie sobie
                  wziął) ogólnie przemienię sie w jedzę to ja daje mu tu i teraz pełne prawo - ma
                  mnie zostawić w cholerę.
                  Wczesniej moze oczekiwać, ze JA coś z tym zrobię. JA - bo jestem samodzielną,
                  dorosła, poczytalną (hihihihi) osobą. Nie trzeba mnie do psychologów prowadzać
                  za rękę, wnosić po schodach, wykrecac mi nr tel by umówic wizyte (potrafie
                  sama). Jeśli moje zachowanie będzie spowodowane Jego zachowaniem (a o tym by
                  jej mąż był winny jej zachowania autorka nic nie pisze)to poproszę by poszedł
                  ze mną. Jak nic to nie da, to nie chce męczyc Jego ani siebie. niech mnie
                  zostawi.

                  Piszę tak bo ja nie wierzę, że psycholog, seksuolog czy inny "lekarz" dusz
                  zmieni Ksantypę w anioła. Chwilowo do czas osiagniecia celu (czyli np. powrotu
                  męża) i owszem, ale na stałe????? Nie wierze i już. Taką mam ułomność.
                  • phokara Re: prosze o rade 05.09.06, 16:01
                    Jesli celem jest 'powrot meza' i po trupach do celu... to ja tez nie wierze. Bo to bedzie po trupie
                    tego meza. No chyba, ze maz nie musi byc zywy... to juz nie wiem.
                  • julka.wiktoria Re: prosze o rade 07.09.06, 00:35

            • weekenda Re: prosze o rade 05.09.06, 16:30
              Wredota? wink)) może być Wredota. Mam zmienić nick? Tak mówię do mojej kocicy:
              wredoto moja kochana...
              • ladyhawke12 Re: prosze o rade 07.09.06, 08:31
                Wredota ja sie dołączę nie tylko brak kropek i przecinków mnie złości, ja nie
                jestem orłem ortograficznym ale takie błędy nawet mnie rażą.

                A na temat dziewczyno zajmij się sobą, i córką ona jest ważna. Z tego co piszesz
                facet ma już inną, tak to wygląda z mojej strony. Twoje leczenie jemu już na
                nic, on nie potrzebuje ciebie, on ma pretekst zeby odejść i tyle. Trzeba
                zachowac odrobine godności i nie błagać tylko pomyśleć co dalej, jak sobie
                poradzic, zrobic listę, że z takimi sprawami sobie poradzę, a z takimi musszę
                się nauczyć. Łzy są na nic i zabieraj się do roboty.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja