nieide Re: prosze o rade 05.09.06, 14:02 Nie odpowiem Ci na pytanie ale mam kilka rad: 1. Dobze że szukasz wsparcia specjalistów i chcesz ratować związek. 2. Nie bierz na siebie całej winy. Zazwyczaj w takich wypadkach (jak to się zwykło przyjmować) wina leży po obu stronach... zależy tylko w jakiej części Chociaż ja raczej wyznaję przekonanie, że wina nie leży po żadnej ze stron tylko partnerzy się źle dobrali 3. Jeżeli się wyprowadził i nie chce rozwodu to pewnie chciał przez to wyprowadzenie tylko coś Ci zamanifestować i nic nie jest stracone jeszcze. 4. Na koniec najważniejsze - nie Ty powinnać pójść do psychologa, ale Wy. Jeżeli do tej pory, jak piszesz: "on wielokrotni prosil zebym poszla do lekarza poniewaz niemam zbytniej potrzeby kochania sie" to nie jest dobrze. On nie powinien Ciebie do lekarza posyłać, tylko pójść z Tobą do niego To nie był Twój problem ale Wasz problem i rozwiązać musicie go wspólnie. On nie może zwalać całej odpowiedzialności na Ciebie. Powodzenia 8) Odpowiedz Link
weekenda Re: prosze o rade 05.09.06, 15:07 To daj mu trochę czasu. W Twoich wypowiedziach przewija się to, że on "chyba już nie chce", "że lepiej będzie", "że zostańmy przyjaciółmi" itp. Czy to są jego słowa czy Twoje zachciewajki aby tak było? Bo jesli to jego słowa to wyczytuję tu sporo niepewności i wahań z jego strony i może on potrzebuje odpoczynku od Ciebie? Coś go przerosło? Nie wiem gdybam. Poczekaj kilka dni i wróć do rozmowy. ps. czy nie dałabyś rady pisać chociaż z kropkami na końcu zdania? jakbyś mogła na początek zakończać zdania kropką to ułatwiłoby czytanie... potem może się uda kilka przecinków ale pomału, mamy czas i w końcu z tego się nie strzela... dzięki Odpowiedz Link
nieide Re: prosze o rade 05.09.06, 15:18 weekenda napisała: > To daj mu trochę czasu. W Twoich wypowiedziach przewija się to, że on "chyba > już nie chce", "że lepiej będzie", "że zostańmy przyjaciółmi" itp. Czy to są > jego słowa czy Twoje zachciewajki aby tak było? Bo jesli to jego słowa to > wyczytuję tu sporo niepewności i wahań z jego strony i może on potrzebuje > odpoczynku od Ciebie? Coś go przerosło? Nie wiem gdybam. > > Poczekaj kilka dni i wróć do rozmowy. Może i masz rację. Chociaż z tego co napisała to wychodzi, że facet całą winę zrzucał na nią. Z drugiej strony pisze: "jestem osoba nerwowa podejrzliwa robilam mu afery bylam bardzo oniego zazdrosna i przezto doprowadzilam do rozpadu naszego malzenstwa". Mnie się wydaje, że w ich związku po prostu za bardzo walczyli ze sobą a za mało było partnerskiej rozmowy. Ale "gdybam" tak samo jak Ty > > ps. czy nie dałabyś rady pisać chociaż z kropkami na końcu zdania? W sumie racja. > jakbyś mogła > na początek zakończać zdania kropką to ułatwiłoby czytanie... potem może się > uda kilka przecinków ale pomału, mamy czas i w końcu z tego się nie strzela... Wredota ;P > dzięki Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: prosze o rade 05.09.06, 15:32 A mnie zastanawia jedno. Kobieta mowi co jest powodem rozpadu małżeństwa, wiedziała co męża odsuwa od niej cały czas, ale dopiero jak mleko się rozlało to "olaboga, ratujcie!". A może rzeczywiście on teraz to juz nie ma ochoty czekać na poprawę???? Dlaczego to co mówi nam partner przez wielu jest olewane i dopiero jak partner ma dość i odchodzi to zaczynamy myslec, albo....zwalamy wine na partnera....no bo poszedł, nie pomógł, nie wziął za rękę, nie zaprowadził, nie głaskał. Ja mam dorosłego mężczyzne w domu. Jeśli zacznie zachowywać sie irracjonalnie i np. robić nieuzasadnione, częste czy zbyt "żywe" sceny zazdrości, jeśli zacznie mnie ograniczać zawodowo lub towarzysko (nie mówie o romansach ale np. o zwykłych spotkaniach np. z Pho lub Tri jak bedzie siedział w fontannie) to zwrócę mu uwagę ra, poproszę by ON coś z tym zrobił, ja mogę poczekać jesli będę widziała inicjatywę. Potem może poproszę jeszcze z raz lub dwa, ale nie zamierzam czegos takiego znosić. Jeśli to by sie powtarzało wysłałabym gościa w pieruny, bo z kimś takim żyć się nie da. Więc teraz to poszukaj tego specjalisty, idź, przestań oczekiwać w tym zakrese pomocy od męża bo chyba to nie najlepszy pomysł, zacznij zastanawiac się jak siebie "odnaleźć" i robić to da siebie właśnie, nie dla chłopa. Innego wyjścia nie widzę. Jak facet zauważy zmianę może zmieni zdanie i wróci. Dla mnie jeszcze jeden dowód na to jak lekko traktujemy naszych partnerów. Dopiero jak odchodzą zaczynamy myslec (a i to nie wszyscy). Odpowiedz Link
phokara Re: prosze o rade 05.09.06, 15:39 Zgadzam sie z Kas. Ale to juz chyba za pozno plakac nad rozlanym mlekiem... Choc musisz, dziewczyno zrozumiec jedno - to, ze pojdziesz do sexuologa vel psychologa nie przywroci automatycznie Twojemu mezowi wiary w to, ze sie zmienisz. Mysle, ze facet doszedl do kresu wytrzymalosci, potem poszedl jeszcze dalej - w sensie z domu poszedl, i trudno mu bedzie wrocic tymi samymi drzwiami. Ale oczywiscie mozna probowac. Zycze przede wszystkim cierpliwosci i spokoju, bo patrzac na to, w jaki sposob piszesz, to musisz miec w sobie szalejacy tajfun paniki. Odpowiedz Link
nieide Re: prosze o rade 05.09.06, 15:42 Możesz mieć rację, jednak znamy tylko jedną wersję a nie wiemy jak to facet widział. Jednak mnie się wydaje, że problem powinni razem rozwiązać, gdyż ta zazdrość była tylko jednym z ich problemów. Mieli też inne potrzeby seksualne i chyba z tego powodu dziewczyna była odsyłana do lekarza a to ich problem wspólny... chyba, że źle sobie kropki powstawiałem i nie zrozumiałem Odpowiedz Link
to.ja.kas Re: prosze o rade 05.09.06, 15:52 Ja wiem, jak zapadne na jakąś chorobe to oczekuje od Mojego, że mi pomoże, ja postaram sie pomóc jemu. Jak stanie się coś zlego to, że będzie trwał przy mnie murem. Ale jak sfiksje i seksu nie będzie, zgody nie będzie, awantury i owszem będa, zaczne byc zgryźliwa ponad normę (czyli więcej niż wtedy gdy mnie sobie wziął) ogólnie przemienię sie w jedzę to ja daje mu tu i teraz pełne prawo - ma mnie zostawić w cholerę. Wczesniej moze oczekiwać, ze JA coś z tym zrobię. JA - bo jestem samodzielną, dorosła, poczytalną (hihihihi) osobą. Nie trzeba mnie do psychologów prowadzać za rękę, wnosić po schodach, wykrecac mi nr tel by umówic wizyte (potrafie sama). Jeśli moje zachowanie będzie spowodowane Jego zachowaniem (a o tym by jej mąż był winny jej zachowania autorka nic nie pisze)to poproszę by poszedł ze mną. Jak nic to nie da, to nie chce męczyc Jego ani siebie. niech mnie zostawi. Piszę tak bo ja nie wierzę, że psycholog, seksuolog czy inny "lekarz" dusz zmieni Ksantypę w anioła. Chwilowo do czas osiagniecia celu (czyli np. powrotu męża) i owszem, ale na stałe????? Nie wierze i już. Taką mam ułomność. Odpowiedz Link
phokara Re: prosze o rade 05.09.06, 16:01 Jesli celem jest 'powrot meza' i po trupach do celu... to ja tez nie wierze. Bo to bedzie po trupie tego meza. No chyba, ze maz nie musi byc zywy... to juz nie wiem. Odpowiedz Link
weekenda Re: prosze o rade 05.09.06, 16:30 Wredota? )) może być Wredota. Mam zmienić nick? Tak mówię do mojej kocicy: wredoto moja kochana... Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: prosze o rade 07.09.06, 08:31 Wredota ja sie dołączę nie tylko brak kropek i przecinków mnie złości, ja nie jestem orłem ortograficznym ale takie błędy nawet mnie rażą. A na temat dziewczyno zajmij się sobą, i córką ona jest ważna. Z tego co piszesz facet ma już inną, tak to wygląda z mojej strony. Twoje leczenie jemu już na nic, on nie potrzebuje ciebie, on ma pretekst zeby odejść i tyle. Trzeba zachowac odrobine godności i nie błagać tylko pomyśleć co dalej, jak sobie poradzic, zrobic listę, że z takimi sprawami sobie poradzę, a z takimi musszę się nauczyć. Łzy są na nic i zabieraj się do roboty. Odpowiedz Link