Dodaj do ulubionych

Zdarzyło się to komuś?

07.09.06, 11:45
Ciągle na forum przewija się wątek dokuczliwej samotności. Zastanawiam się,
czy stanowię w tej mierze wyjątek, odkąd odeszłam od exa, coraz mniej
odczuwam osamotnienie, a właściwie wcale. Chciałabym wręcz powiedzieć: mnie
to nie dotyczy, ale byłaby to z pewnością przesada (?). Zupełnie się nie
orientuję, co jest grane z odczuwaniem przeze mnie samotności. Gdybym była
normalna, to przecież powinnam... Nurują mnie różne obawy; najpoważniesza z
nich, że ze mną coś nie tak. Czuję się nieswojo, gdy pomyślę, że ze mnie
urodzony singiel, niemieszczący się w stadzie nawet o dość luźnej definicji.
Nie chodzi o mnie, mnie to nie przeszkadza.
Obserwuj wątek
    • weekenda Re: Zdarzyło się to komuś? 07.09.06, 12:00
      Nie jesteś sama z takimi przemyśleniami smile

      Na początku też myślałam, że jestem "stadna" ale teraz praktycznie z dnia na
      dzień coraz bardziej przekonuję się, że tak mi dobrze i w zasadzie coraz
      lepiej. I nie ma miejsca wokół mnie dla Niego... Nie wiem co będzie jak się
      pojawi (być może?) ale to insza inszość... smile

      Może stało się tak dlatego, że przez wiele wiele lat mojego ex-małżeństwa byłam
      strasznie w nim samotna i musiałam nauczyć się żyć sama. Nie wiem. A może już
      taka się urodziłam? Nie wiem. A może dlatego, że w dzieciństwie też nie było
      słodko? Nie wiem. Pewnie wszystko razem i każdego po troszeczkę.

      Ale jedno jest pewne: wcale nie czuję się nieswojo jak pomyślę, że już do końca
      będę sama. Wreszcie czuję się bezpieczna i spokojna i nie boję się! smile Ale to
      wynik mojej przeszłości. Czy mi to wystarczy? Nie wiem. Może mi to przejdzie?
      nie wiem.

      Czegoś tam jednak potrzebujemy, skoro raczej aktywnie uczestniczymy w
      różnym "gadaniu na monitorze"... smile jak by na to nie patrzeć - szukamy kontaktu
      z homo sapiens - więc jak to w końcu z tą naszą samotnością jest??? nie wiem...
      • a.niech.to Re: Zdarzyło się to komuś? 07.09.06, 12:22
        weekenda napisała:

        > Nie jesteś sama z takimi przemyśleniami smile
        Cieszę się, bo z wolna zaczęłam popadać w panikę. Samotność coraz częściej
        kojarzy mi się z marzeniem o luksusie. Jeszcze krok i nabawię się głębokiego
        kompleksu naśladwnictwa. Przyjmowanie na siebie win wszelakich mam we krwi. Mam
        pasować do modelu, a tu nijak nie pasuję.
        > Nie wiem co będzie jak się
        > pojawi (być może?) ale to insza inszość... smile
        Mam to z głowy.
        > Czegoś tam jednak potrzebujemy, skoro raczej aktywnie uczestniczymy w
        > różnym "gadaniu na monitorze"... smile jak by na to nie patrzeć - szukamy
        kontaktu
        >
        > z homo sapiens - więc jak to w końcu z tą naszą samotnością jest??? nie
        wiem...
        Myślałam o tym. Klikanie wypełnia czas, taki sposób na nudę. Zgadza się, że
        przerobiłam przy Waszej pomocy parę poważnych tematów, które niełatwo byłoby mi
        poruszyć w realu, bo skąd wziąć tak liczną grupę osób z doświadczeniem rozwodu?
        Możliwość wyłączenia kompa to poczucie, że zachowuję kontrolę nad moją
        wolnością. Netowi znajomi/przyjaciele mi jej nie zawłaszczą, dopóki zachowam
        rozsądek, bo istnieje obawa popadnięcia w nałóg tak samo silny i niebezpieczny
        jak wszystkie inne.
        • phokara Re: Zdarzy?o sie˛ to komus´? 07.09.06, 12:31
          > Mam
          > pasowac´ do modelu, a tu nijak nie pasuje˛.

          Kompletna bzdura. Nie ma modelu czlowieka w Sevres pod Paryzem.

          > > Czegos´ tam jednak potrzebujemy, skoro raczej aktywnie uczestniczymy w
          > > róz˙nym "gadaniu na monitorze"... smile jak by na to nie patrzec´ - szukamy
          > kontaktu

          Kontaktu, zeby wlaczyc komputer..?

          >Zgadza sie˛, z˙e przerobi?am przy Waszej pomocy pare˛ powaz˙nych tematów, które nie?atwo
          >by?oby mi poruszyc´ w realu, bo ska˛d wzia˛c´ tak liczna˛ grupe˛ osób z dos´wiadczeniem
          >rozwodu?

          To nie musi byc koniecznie grupa z doswiadczeniem rozwodu.
          Tylko po prostu z doswiadczeniem.
          Zamykanie sie w obrebie jednej przypadlosci losowo-zyciowej jest klaustrofobiczne. Doplyw tlenu
          z zewnatrz jest niezbedny.


          • a.niech.to Re: Zdarzy?o sie˛ to komus´? 07.09.06, 12:56
            phokara napisała:

            > > Mam
            > > pasowac´ do modelu, a tu nijak nie pasuje˛.
            >
            > Kompletna bzdura. Nie ma modelu czlowieka w Sevres pod Paryzem.
            Jest zbiór cech składających się na postawę uznawaną przez nas za prawidłową.
            Jeśli ileś z nich Cię uwiera, zaczynasz się negatywnie oceniać, stawiasz sobie
            zarzuty, że nie tak powinnaś się zachowywać i niektóre swoje uczucia oceniasz
            jako naganne. Zaczynasz myśleć, że jako matka/żona jesteś do niczego,
            przeżywasz rozczarowanie, co własnej osoby. Wiadomo, co dalej.

    • phokara Re: Zdarzy?o sie˛ to komus´? 07.09.06, 12:02
      > Cia˛gle na forum przewija sie˛ wa˛tek dokuczliwej samotnos´ci.

      Nie zauwazylam. Powaga.

      A tak w ogole to jesli jest Ci dobrze samej ze soba, to juz masz doskonale towarzystwo. Teoria
      oczywiscie zaklada, ze czlowiek jest zwierzeciem stadnym, ale mysle, ze nie zawsze i nie w
      kazdym stadzie. W stadzie baranow niekoniecznie.
    • brzoza75 Re: Zdarzyło się to komuś? 07.09.06, 12:10
      tak zadarzyło mi na przykład...i chyba jest nadal mówią mi ze jestem za bardzo
      samodzielna i za bardzo wybredna , to chyba te barany o kórych pisze Phosmile
      natomiast nauczyłam się tego bo byłam samotna w małżeństwie i zastraszona, nie
      był przyjacielem a stał się wrogiem...bywa
    • brzoza75 PHO 07.09.06, 12:11
      JAK NIE NAPISZESZ TEGO O CZYM CIĄGLE MÓWIMY TO ...TO ZOBACZYSZ!smile))
      zgłaszam się na ochotnika i moge przepisywać z dyktafonu albo z notatekwink
      • phokara BRZO! 07.09.06, 12:14
        ... zzzzzzzo.
        Zestresowalam sie przeokropnie.
        Ale sie postaram, jak mi strach minie.
        Ochotnikow z checia biore, tylko najpierw musze jakies notatki porobic... albo choc dyktafon
        zakupic!
        • brzoza75 over 07.09.06, 12:17
          postaraj się postaraj, a jak nie to zrzutkę zrobimy a jak dostaniesz tantiemy
          (nie wiem czy dobrego słowa użyłam i czy poprawnie napisałam ) ale co mi tam!
          to oddaszsmile
          pomyśl potem film i Ciebie np. zagra no kto no kto?smile
          • phokara Re: over 07.09.06, 12:21
            bardzo dobre slowo i bardzo poprawny zapis.
            Oczywiscie oddam w alkoholu... haha.

            Z tym zagraniem to zagralas po bandzie. Mysle i mysle i mysle i ... no to mam co robic.
            A czy w drodze pewnego odstepstwa scenariuszowego nie moglby mnie na przyklad zagrac
            Andy Garcia??? Wtedy musialabym sie z nim spotkac, zeby mu pokazac SIE i w ogole.
            • pudeleczko_75 Re: over 07.09.06, 12:26
              pho jeżeli miałby Ciebie bądź u Cibie zagrać Andy garcia, to ja zgłaszam sie na
              konsultanta na planie - w jakimkolwiek zakresie!!!!!!
              • ladyhawke12 Re: over 07.09.06, 12:28
                Ja kostiumy zrobie i zaprojektuję, mogę, mogę....
                • brzoza75 Re: over 07.09.06, 12:32
                  a ja miarę wezmę...wink
                  • phokara Re: over 07.09.06, 12:35
                    brzoza75 napisa?a:
                    > a ja miare˛ wezme˛...wink

                    .... i odlew zrobie.... haha.

              • phokara Re: over 07.09.06, 12:34
                No dobra, dobra... ale to ten Andy bedzie musial chyba przyjechac z bratem (nie - Bradem), bo
                ja go zamierzam zawlaszczyc i wyeksploatowac.
                A zreszta, nie bede zaborcza... jakos sie podzielimy!
                Tylko, ktora wezmie gore, a ktora dol??? Cholera...
            • brzoza75 a Andy zagra 07.09.06, 12:34
              hm...Misia?Tri?Scriptusa?Jarkoniego?smile))))))))))))))))))))))
              • phokara Re: a Andy zagra 07.09.06, 12:39
                No i to jest dopiero pytanie wagi egzystencjalnej.
                Wlasciwie to nie ma tego pytania.
                Andy zagra jakas moja wielka ajlawke romansowa, a ja zagram siebie.
                I tu juz proponuje, zebys zakonczyla swoje fantazje na temat, bo i tak scenariusz napisze ja.
                haha.
                (ale sie ustawilam, no doprawdy!)
                • brzoza75 oki 07.09.06, 12:40
                  wiem smile
                  • ladyhawke12 Re: oki 07.09.06, 12:46
                    No to przekichane, jak Pho pisze scenariusz, to zadne kostiumy nie beda potrzebne.
                    • brzoza75 Lady 07.09.06, 12:53
                      znowu oplułam monitor !
                      • ladyhawke12 Re: Lady 07.09.06, 12:58
                        a ja smutecznosc wielka, a tak sie napalilam, na te paseczki wokol bioder panow
                        oczywiscie, i bardzo smieszne sukieneczki pań (nie ma wtym wzgledzie
                        rownouprawnienia), wszak bardziej tajemnicze będą
                        • brzoza75 Re: Lady 07.09.06, 13:00
                          Ty się tak nie napalaj bo Pho Ci zaraz po łapkach da jak mi buuuuuuuuuuuu
                          • ladyhawke12 Re: Lady 07.09.06, 13:04
                            Łapki schowam i się nie boję. Kurcze rozmarzyłam się.
                            • brzoza75 Re: Lady 07.09.06, 13:06
                              ja też
                              • phokara Re: Lady 07.09.06, 13:14
                                cholera, spuscic Was na moment z monitora... i prosze!!!
                                Wariatki Wy rozmarzone...

                                ps.
                                Kostiumy beda z pewnoscia! W kazdym razie buty, bo mam fizia na punkcie.
                                • ladyhawke12 Re: Lady 07.09.06, 14:02
                                  No tak to tez moje powiedziałabym hobby, bo kupić ładne szpileczki nr 34 to jak
                                  kolekcjonować unikatowe znaczki.
                                  • pudeleczko_75 Re: Lady 07.09.06, 14:09
                                    No tak to tez moje powiedziałabym hobby, bo kupić ładne szpileczki nr 34 to jak
                                    > kolekcjonować unikatowe znaczki

                                    lady ja mam 35 i tez jest cięzko....chińskie stópkismile
                                    • ladyhawke12 Pudeleczko 07.09.06, 14:18
                                      Mogły by byc i 35 tylko zeby były normalne, bez tych cholernych szpiców, i na
                                      przyzwoitej 7cm. szpilce, a nie jakies nie wiadomo co. Miałam jedne ze szpicami
                                      to zabijałam sie na schodach przy wchodzeniu, kurcze chyba wykorzystałam juz
                                      swoje 9 żyć.
              • a.niech.to Re: a Andy zagra 08.09.06, 08:08
                Prezydenta, to oczywistość.
    • tricolour Bo na początku jest fajnie... 07.09.06, 14:39
      ... dużo czasu, możliwośc robienia co się zachce. Potem mijają LATA i ciągle to
      wszytsko, co sie tak ulubiło robić - robi się to w pojedynkę.
      Na narty jedzie się w pojedynkę, na basen, wakacje... a jeżeli nie literalnie w
      pojedynkę, to jako doczepka do kogoś.

      I potem przychodzi pomysł, że czas skończyć z amatorką...
      • libra22 Re: Bo na początku jest fajnie... 07.09.06, 14:47
        Nie czuję samotności, ale odczuwam czasem brak mężczyzny do pogadania,
        przytulenia i czułości (a nawet do większych czułości, ale to zdaje się
        niepopularne wśród niektórych na tym forum)

        Gdyby w filmie miał zagrać DŻony Dep, to ja chętnie coś porobię przy nim (może
        być i branie miarywink
        • tricolour A jak nazwiesz.... 07.09.06, 14:50
          ... odczuwanie braku mężczyzny do pogadania, przytulenia i czułości?

          Przecież nie chodzi o permanentną depresję tylko właśnie o ten brak, który
          czasem jest mocno odczuwany, a czasem słabiej lub wcale...

          No jak nazwiesz?
        • phokara Re: Bo na pocza˛tku jest fajnie... 07.09.06, 14:51
          Pan DD gra bez dwoch zdan. Masz zaklepane (w co sobie chcesz zaklepac, to juz sobie
          wybierz!!!).
          Mozesz sobie przy nim porobic co chcesz, nawet jakie wieksze czulosci, mniej lub bardziej
          popularne.
          • libra22 Re: Bo na pocza˛tku jest fajnie... 07.09.06, 15:03
            Dzięki Phosmile Oj się rozmarzyłam....smile

            Tri - samotność może być taka dobra - jak człowiek się dobzre czuje ze sobą,
            ale nie zmienia to faktu potrzeby kontaktu z drugim człowiekiem.
            Mam jedno i drugie. Nazwałabym to chyba potrzebą - jak słusznie zauważyłeś:
            czasem mocniejszą, czasem słabszą.
            • tricolour No to się na coś zdecyduj. 07.09.06, 15:08
              Skoro samotność MOŻE być dobra (niezły tekst), to może podejmij decyzję, że
              będziesz samotna do końca zycia... i tęskniąca za urokiem DD, którego nigdy nie
              zaznasz.

              A z faktu, że masz "jedno i drugie" nic nie wynika. Masz samotność, która Ci
              czasem doskwiera i masz niezaspokojoną potrzebę kontaktu z drugim (bliskim)
              człowiekiem. Cieszysz się ze tego posiadania?

              • phokara Re: No to sie˛ na cos´ zdecyduj. 07.09.06, 15:22
                Moze i sie ona nie cieszy ale tez nad tym nie placze... co akurat jest pozytywne.
                Zeby wyjsc poza 'samotnosc' to sama chec do otwarcia drzwi nie wystarczy. Jeszcze jakis
                sensowny ktos by sie przydal za tymi drzwiami. Nie pierwszy lepszy co to 'zaspokoi potrzebe
                kontaktu'...
                Pisze, bo znam wiele przypadkow pan, co tak sie zle czuly ze swoja samotnoscia, ze jak w
                desperacji cos z nia zrobily, to sie czuly jeszcze gorzej.
                • libra22 tri 07.09.06, 15:30
                  Czytuję "Zwierciadło" i tam było rozróżnienie między "samotnością", która jest
                  czymś pozytywnym, bo pozwala dostrzec pewne rzeczy, przyjrzeć się sobie, nie
                  lecieć na oślep (Pho napisała o czymś takim), czuć się dobrze ze sobą;
                  a "osamotnieniem", w którym ludzie nie czują się dobrze, jest im źle.
                  Dlatego podtrzymuję: mogę być samotna w sensie nieposiadania mężczyzny (i choć
                  chętnie zmienię ten stan, to nic na siłę, nie jest tak źle), ale nie czuć się
                  osamotnioną jako człowiek.

                  A z DD to żarty Tri, nie martw się - za dojrzała i dorosła jestem, żeby tesknić
                  i śnić po nocach o aktorach nieosiągalnychwink

                  dzięki Pho za wsparciesmile
                • tricolour Masz rację, ale... 07.09.06, 15:31
                  ... mówią, że od czegoś trzeba zacząć.
                  Może ktoś ma takie szczęście, że jak otworzy drzwi, to zarazki znajdzie tą
                  właściwą duszę. Taka rzecz może się zdarzyć, ale ja bardziej wierzę w upór,
                  pracę, ambicję i konsekwencję.

                  I ja też kiedyś czułem sie gorzej po jakichś znajomościach, potem nauczyłem sie
                  odmawiać, potem zacząłem przebierać... i dopiero wtedy znalazłem, bo już
                  wiedziałem KOGO CHCĘ. Wcześniej nie wiedziałem, a wydawało mi się że wiem...
                  • tricolour A teraz zauważyłem, że... 07.09.06, 15:32
                    ... nadużywam "JA". Pępek świata, kurcza mać!

                    Wprowadzam cenzurę prewencyjną...
                    • nangaparbat3 Re: A teraz zauważyłem, że... 07.09.06, 15:50
                      Podobno im zcęsciej mówimy "ja", tym rzadziej kłamiemy smile
                    • buba77 Re: A teraz zauważyłem, że... 08.09.06, 09:04
                      Tri, to mówienie o JA, o swoich uczuciach, doświadczeniach, czasami do bólu
                      szczere, czyni to forum wyjątkowe, mam nawet wrażenie,że jak pojawia się
                      wypowiedź niejako łamiąca tę zasadę, to jest tutaj niezbyt dobrze przyjmowana.
                      Ale faktem jest, że mężczyźni są większymi indywidualistami niż kobiety.
                  • phokara Re: Masz racje˛, ale... 07.09.06, 15:34
                    To piekne...
                    Ale czasem sie wie, KOGO SIE CHCE, ale od tej wiedzy ow ktos sie automatycznie nie
                    materializuje!
                    • tricolour Ale jest łatwiej! 07.09.06, 15:36
                      Odzielasz ziarno od plew w mgnieniu oka. Może mało tych najwartościowszych
                      ziaren, ale warto szukać...
                      • libra22 Re: Ale jest łatwiej! 07.09.06, 15:48
                        "I ja też kiedyś czułem sie gorzej po jakichś znajomościach, potem nauczyłem sie
                        odmawiać, potem zacząłem przebierać... i dopiero wtedy znalazłem, bo już
                        wiedziałem KOGO CHCĘ. Wcześniej nie wiedziałem, a wydawało mi się że wiem..."

                        No i wygląda na to, że ja jestem trochę na tym etapie, co Ty Tri kiedyś
                        • tricolour Pewnie tak jest biorąc pod uwagę... 07.09.06, 15:53
                          ... że ex dała drapaka 10 lat temu...
                          • a.niech.to Re: Pewnie tak jest biorąc pod uwagę... 07.09.06, 16:08
                            Umiem ją zrozumieć.
                            • phokara Re: Pewnie tak jest biora˛c pod uwage˛... 07.09.06, 16:09
                              hahahahahaha..... o cholera!
                            • tricolour Nie umiesz... 07.09.06, 16:14
                              ... jej zrozumieć i nie zrozumiesz, bo nic nie wiesz i są małe szanse, byś
                              wiedziała...

                              • a.niech.to Re: Nie umiesz... 08.09.06, 07:55
                                Wkurzyłeś się! Cóś takiego...
                                • tricolour A co się dziwisz? 08.09.06, 11:07
                                  Przekroczyłaś granicę, którą raczej wszyscy szanują. Wyjątkowo rzadko aluzjami
                                  wytykamy sobie nawzajem rozwody...
                                  • a.niech.to Re: A co się dziwisz? 08.09.06, 13:37
                                    tricolour napisał:

                                    > Wyjątkowo rzadko aluzjami
                                    > wytykamy sobie nawzajem rozwody...
                                    Mów w liczbie pojedynczej, proooszeee.
                                    • tricolour Proszę bardzo: 08.09.06, 14:06
                                      Nie zdarzyło mi się napisać do kogoś, że "rozumiem dlaczego żona cię opuściła"
                                      bo oznaczałoby to, że posiadam jakąś tajemną wiedzę i stawiam sie ponad nim.

                                      Dlatego dotknęło mnie Twoje zdanie na temat mojego rozwodu. Nie mając żadnych
                                      podstaw powiedziałaś, że z mojego zachowania na forum jasno wynika skąd wziął
                                      się ten dramat (no, skąd?). Uważam to za przekroczenie granic - nie tylko moich,
                                      ale także mojej byłej małżonki, którą zamierzam bronić przed atakami postronnych
                                      osób.
                                      • a.niech.to Re: Proszę bardzo: 08.09.06, 14:15
                                        tricolour napisał:

                                        > Nie zdarzyło mi się napisać do kogoś, że "rozumiem dlaczego żona cię opuściła"
                                        > bo oznaczałoby to, że posiadam jakąś tajemną wiedzę i stawiam sie ponad nim.
                                        Istotnie, tak rzecz miałaby się w Twoim przypadku.
                                        > Dlatego dotknęło mnie Twoje zdanie na temat mojego rozwodu. Nie mając żadnych
                                        > podstaw powiedziałaś, że z mojego zachowania na forum jasno wynika skąd wziął
                                        > się ten dramat (no, skąd?).
                                        Przestań.
                                        > Uważam to za przekroczenie granic - nie tylko moich
                                        > ,
                                        > ale także mojej byłej małżonki, którą zamierzam bronić przed atakami
                                        postronnyc
                                        > h
                                        > osób.
                                        Nie idź ze mną w zwarcie...No bo...
                        • nangaparbat3 Re: Ale jest łatwiej! 07.09.06, 15:54
                          A ja w ogole sobie nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że śWIADOMIE wiem, kogo
                          chcę, i szukam.
                          To sie musi skończyc klęską, bo zamyka nas na rzeczywistość, każe porownywać ją
                          z wyobrażeniem - brrrrrr.
                    • buba77 Re: Masz racje˛, ale... 08.09.06, 09:21
                      Pho, przepraszam, wcięłam się między wypowiedź Nangi i Twoją niechcący.
            • a.niech.to Re: Bo na pocza˛tku jest fajnie... 07.09.06, 16:00
              libra22 napisała:

              > Nazwałabym to chyba potrzebą - jak słusznie zauważyłeś:
              > czasem mocniejszą, czasem słabszą.
              Tęskonta?
        • a.niech.to Re: Bo na początku jest fajnie... 07.09.06, 15:58
          libra22 napisała:

          > Gdyby w filmie miał zagrać DŻony Dep, to ja chętnie coś porobię przy nim
          (może
          > być i branie miarywink
          Gdyby zaangażowano Brando, chętnie zrobię wszystko.
          • phokara Re: Bo na pocza˛tku jest fajnie... 07.09.06, 16:04
            Dobra. Dla Ciebie go wykopiemy!
            • a.niech.to Re: Bo na pocza˛tku jest fajnie... 07.09.06, 16:11
              Mnie to nie przeszkadza. Będę oryginalna.
              • phokara Re: Bo na pocza˛tku jest fajnie... 07.09.06, 16:19
                Ok. Ja tam jestem tolerancyjna, z nekrofilia (jesli nie mnie dotyczy) problemow nie mam.
                • ladyhawke12 to horror kręcimy 08.09.06, 09:13
                  Fajnie może byc i horror, ja tam sie cieszę kostiumiki fajniejsze wyjda, Brando
                  ma swój wiec nie trzeba bedziekupować dla niego specjalnego namiotu.

                  A co do Qlu tematu to zgadzam sie z jednym stwierdzeniem że samotność a
                  osamotnienie to nie to samo. Dopbrze czaem być samotnym, wsłuchac sie w siebie,
                  i pozbierac zagubione i niesłyszane myśli w zgiełku codzienności. Niedobrze byc
                  osamotnionym, bo to stan duszy straszny, nie pozwala być sobą, nie pozwala
                  marzyc ani snić, nie pozwala być.

                  Szukanie kogoś i oddzielanie ziarna od plew tez nie jet takie oczywiste, bo nie
                  wiemy kto co uważa za, ziarno a co za plewy, tyle jest rodzajów róznych zbóż i
                  nietylko, tyle rodzajów ludzi i ich wnętrza, to bardzo trudne, czasami myślisz
                  że juz wyłuskałes to ziarno, a później sie okazuje ze była jeszcze warstwa plew.
                  Jestem ostrożna w ocenianiu ludzi,staram się poznaż później wyciągac opinie i to
                  też nie do końca, a dobór tej drugiej ososby jest jeszcze bardziej skaplikowany,
                  jak widac na tym forum po ilości rozwodów.
                • buba77 Re: Zdarzyło się to komuś? 08.09.06, 09:20
                  Ja reaguję neurotycznie, tzn. lubię być sama, ale moje towarzystwo nie zawsze
                  mi odpowiada. I frustrację związaną z moim Ja, często zajadam, a czasami i
                  zapijam trochęwink Nie wiem, może tylko dlatego czasami wychodzę do ludzi, czyli
                  uciekam od siebie, więc też źle.
                  Czy jak by mibyło dobrze ze sobą, ludzie przestaliby mi być w ogóle potrzebni?
                  MOże nie, bo brakuje mi bliskości i czułości bardzo, nieraz tak bardzo, ze
                  tworzę dystans.
                  Co jeszcze? Odkąd przeczytałam kiedyś „samotność w sieci” zapragnęłam się
                  zakochać. A TĘSKNOTA, to częste uczucie które mi towarzyszy. Myślę nawet że to
                  był początek mojej decyzji o rozstaniu z ex.
                  I nie wiem w kim bym się chciała zakochać, ani w czym (przecież może być w
                  czymś), po prostu czuję taką gototwość. Niestety chyba nie grozi mi zakochanie
                  się w sobie, jak kiedyś sugerował chyba Mis
                  • buba77 Re: Faktycznie to zastanawiające 08.09.06, 09:32
                    że można wiedzieć kogo się szuka. Tri, może bardziej Ci chodziło, że wiesz kogo
                    na pewno nie chcesz? A swoją drogą szukanie to nie jest dobre słowo. Szukanie
                    ogranicza doświadczanie i kojarzy mi się z łowami na zwierzynę. Ale może to
                    troche tak jest? Mnie by interesowało jaka temu towarzyszy potrzeba, bo jak
                    zdobycie kogoś dla siebie, to niefajnie
                • a.niech.to Re: Bo na pocza˛tku jest fajnie... 08.09.06, 11:01
                  Nie chcialabyś nawet jeszcze i śmierci?
                  • libra22 szukam, szukania mi trzeba.. 08.09.06, 11:18
                    Ja sądzę, że szczęściu warto pomóc i trochę poszukać można: nie rozpaczliwie i
                    na siłę, ale rozglądać się, być z ludźmi, poznawać nowych. Oczywiście być może
                    ktoś ma takie szczęście, że po prostu wpadnie na swojego "księcia/ księzniczkę"
                    i on okaże się na tyle przytomny, że od razu umówi się na kawę, ale...to chyba
                    rzadkie przypadkiwink
                    • buba77 Re: szukam, szukania mi trzeba.. 08.09.06, 11:46
                      jasne, nie izolować się, ale ja szukałabym zajęć dla siebie, bardziej miejsca w
                      zyciu, wśród ludzi, których lubie i czuję się bezpiecznie niż nastawiać się
                      specjalnie na spotkanie faceta
                      A co ma być to bedzie
                      Chyba mówimy o tym samym, bo rozglądanie się za kimś samo się robismile
                      Ja np. przyglądam się facetom w samochodach
                      • nangaparbat3 Re: szukam, szukania mi trzeba.. 08.09.06, 17:45
                        buba77 napisała:

                        >> Ja np. przyglądam się facetom w samochodach

                        ja tez. Raz sie nawet w jednym zakochałam (na godzinę), co prawda nie mam
                        pojecia, jak wygladał (pod slońce), ale widziałam, jak jechał, to było genialne
                        po prostu, nie rozpychał się, nie wcinal, ale jechał pewnie i jednoczesnie
                        widac bylo, ze przewiduje, co sie moze wydarzyć, jakas taka spokojna pewność
                        siebie i myslenie o innych jednocześnie.
                  • brzoza75 Re: Bo na pocza˛tku jest fajnie... 08.09.06, 11:30
                    ładnie się ten wątek rozwinął jak w rozmowie...

                    co do poszukiwania masz rację Tri, u mnie jest podobnie z tym że ja wiem czego
                    chcę, niestety jest nieosiągalnie, nie umiem walczyć o kogoś, nie rozbijam, dla
                    mnie nawet związek nieformalny to świętość, czy znajdę podobnego, nie wiem,
                    jeśli Ty znalazłeś po 10 latach mam przed sobą 9 lat...

                    co do filmu to nie horror smile
                    • ladyhawke12 Re: Bo na pocza˛tku jest fajnie... 08.09.06, 11:33
                      Brzoza no nie wiem, Pho p[isze scenariusz a jak zrobi polaczenie "Przeminelo z
                      Wiatrem" z "Nosefratu wampir", Brando obsadzony w roli skarlet.
    • berek_76 Re: Zdarzyło się to komuś? 08.09.06, 12:22
      nie udało mi się jeszcze doświadczyć dokuczliwej samotności smile Przede wszystkim,
      mam wokół siebie dcwie bardzo ruchliwe córeczki, które sa naprawde cudownym
      towarzystwem, a po drugie, otaczają mnie wspaniali ludzie. Last but not least,
      kiedy jestem sama, mam sto tysięcy rzeczy do zrobienia i tak czy owak nie ma
      takiej chwili, kiedy siadam i myślę "Nie wiem, co robić, bo tego, co chcę robić,
      nie mogę robić sama" wink

      Nie jestem sama!

      I tak sobie myślę, że ta "dokuczliwa samotność" często bierze się z tego, że
      mamy poczucie, że jesteśmy fajni, jeśli ktoś chce z nami być. po czym dochodzimy
      do absurdu - cały czas musimy swoją "fajność" potwierdzać poprzez to, kto z nami
      jest, ile czasu z nami jest, jak z nami jest...

      Qrde, mojej jakości nie determinuje nikt, kto ze mną jest. To jest patrzenie od
      d*** strony! To moja jakość determinuje to, czy jestem fajnym towarzystwem - dla
      innych i dla siebie. To ode mnie zależy.

      banalny wniosek - trzeba kochać siebie. Wtedy i inni mnie pokochają big_grin A jak
      nie, to i tak nieważne wink

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • buba77 Re: Zdarzyło się to komuś? 08.09.06, 12:40
        racja, Bere, racja na 200 proc.
        tyle ze niektórzy tak po prostu maja, potrafią to oddzielić, a inni, czyli ja,
        dopiero do tego dochodzą
        każdy potrzebuje lustra, tylko niektórzy bardziej
        • majeczka2310 Re: Zdarzyło się to komuś? 08.09.06, 13:02
          ja jestem i nie jestem samotna.
          nie jestem, bo mam 2 super dziewczyny które eksploatują mnie 24/h. No i Kotusia.
          jestem, bo czasami potrzebuję też kogoś kto ma coś innego do powiedzenia, z kim
          mogłabym pójść na spacer i kto by mi powiedział:nie martw się, jutro wstanie
          piękny dzień. A przy okazji trochę adoracji też by się przydało. Tak choćby dla
          podbudowania własnego Ja.
      • tricolour Piekna racjonalizacja... 08.09.06, 13:24
        ... z której mało wynika.
        Bo z tego, że są dzieci, które zajmują duzo czasu, są znajomi, przyjaciele...
        wcale nie wynika, że masz sie czas na SWOJE ŻYCIE. I jak to swoje życie sobie
        wyobrażasz?
        Wiecznie z dziećmi i znajomymi?
        • majeczka2310 Re: Piekna racjonalizacja... 08.09.06, 13:33
          taka dola kobiet.
          Tak tylko z dziećmi.
          Stety i niestety.
          Ale faktycznie czasu na swoje życie nie mam. I dlatego tak za tym tęsknię.
          • buba77 Re: Piekna racjonalizacja... 08.09.06, 13:48
            teraz tak mówisz bo masz małe dzieci
            Ale później Ci się zmieni, zobaczysz
            No chyba że będziesz nadopiekuńczą mamąsmile
            • majeczka2310 Re: Piekna racjonalizacja... 08.09.06, 13:56
              zmienić to się może i zmieni tylko cóż z tego skoro wtedy wszystki osobniki
              płci przeciwnej będą już na oddziale geriatrycznym. Zresztą ja też.
              • a.niech.to Re: Piekna racjonalizacja... 08.09.06, 14:08
                Pamiętasz _Lot nad kukułczym_? Mnie tam znajdziecie, każdy ma swoje upodobania.
                To całkiem niedaleczko, prawie w tym samym miejscu. Mogłoby być excytująco,
                nie?
              • buba77 Re: Piekna racjonalizacja... 08.09.06, 14:25
                musisz być bardzo młoda jak tak mówiszsmile
                NO a co do wydziału geriatrycznego, to myślisz, że tam już nie ma żadnych
                przystojniaków?
                • a.niech.to Re: Piekna racjonalizacja... 08.09.06, 14:48
                  buba77 napisała:

                  > co do wydziału geriatrycznego, to myślisz, że tam już nie ma żadnych
                  > przystojniaków?
                  Na pewno są, ale łysi. U Formana był tylko jeden z długimi włosami, ale za to
                  jaki! To on czy identyfikacja?
                  • majeczka2310 Re: Piekna racjonalizacja... 08.09.06, 14:49
                    tak tylko sex już nie ten....
                    no właśnie rzecz w tym że juz w lata idę sad((
                    • a.niech.to Re: Piekna racjonalizacja... 08.09.06, 17:56
                      Przykre, że już Ci się nie chce.
                  • a.niech.to Re: Piekna racjonalizacja... 08.09.06, 14:56
                    W ktorymś wątku snułyście marzenia o księciu na białym rumaku, nie powiem, bo
                    nieco mnie to wkurzyło. Miał przybyć, pokonć, zabrać do swojej krainy, gdzie
                    długo i szczęśliwie...Znam piękniejszą wersję i baśni i księcia. Owszem,
                    przybył, mniejsza z tym jakim sposobem. Przerzucił poza mur wieży solidną linę
                    konopną, zamocował, nie powiem, solidnie, i oddalił się sobie tylko wiadomym
                    sposobem. Ofiarował wszystko, nic nie wziąwszy dla siebie, niczego nie żadając.
                    Szlachetny książę z klasą.
    • a.niech.to Re: Zdarzyło się to komuś? 08.09.06, 14:26
      Dziękuję za cenne wypowiedzi, szczególnie kobietom. Rozjaśniliście mi w głowie,
      a może dopowiedzieliście to, czego sama nie umiałam nazwać. Z tą moją
      samotnością to jak z paleniem fajek. Z dnia na dzień zeszłam do zera z dwóch
      paczek. Wytrwałam miesiąc. Udowodniłam sobie i światu, że stać mnie na to.
      Znów palę. Przestanę.
      • buba77 Re: Zdarzyło się to komuś? 08.09.06, 14:34
        no wiesz, z paleniem, to rzucić najłatwiej a najgorzej wytrwać w niepaleniuwink
        • a.niech.to Re: Zdarzyło się to komuś? 08.09.06, 14:42
          Wiem, nie pierwszy raz podejmuję próby. Wrócę na Uzależnienia, poczytam,
          przetrawię, zawezmę się i postawię na swoim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka