Kochani zakończyła się moja sprawa, trwająca od złożenia dokumentów rok i
niecałe trzy miesiące. Wygrałam tą sprawę rozwód został orzeczony z winy męża
mojego. Orzeczenie przyjełam ze łzami w oczach, ze świadomością że właśnie tu
i teraz kończy się moje małżeństwo w świetle prawa. Wielu z was wie ile to
dla mnie znaczyło aby wina była orzeczona, teraz jednak jest mi smutno.
Nie czuję satysfakcji czuje smutek że do tego wszystkiego musiało dojść.
Jak zachowuje sie moj byly maz? razem bladzilismy po korytarzach,
rozmawialismy, razem opuscilismy budynek sadu i odprowadzil mnie do pracy.
Rozmawialismy o naszym zachowaniu na pierwszej sprawie i kolejnych sprawach,
powiedzial ze przezywal to rownie mocno jak ja ale nie oplaca sie byc macho,
nie moze wybaczyc sobie tego ze mnie skrzywdzil. Wiemy, ze teraz bedziemy
rozmawiac normalnie, ze jestem bezpieczna, nie boje sie i najwazniejsze
bedzie zawsze staral sie byc tata dla naszej corki. Ale do tego wszystkiego
musielismy razem dojrzec aby zapomniec o tym co bylo i rozpoczac nowe zycie.
Bez was nie przeszlabym nawet polowy tej drogi a jesli juz to na koncu bym
sie czolgala

dziękuję.