Dodaj do ulubionych

Chyba się boję...

15.12.06, 12:37
Po świętach wyprowadzam się...
Nie wiem jak to będzie, czy da się jakoś żyć...
Właściwie to się trochę boję...
Obserwuj wątek
    • 13monique_n Re: Chyba się boję... 15.12.06, 12:51
      nierozumiem napisał:

      > Po świętach wyprowadzam się...
      > Nie wiem jak to będzie, czy da się jakoś żyć...
      > Właściwie to się trochę boję...
      Właściwie - to normalne, że się boisz. I chwilę będziesz przywykać do mysli, że
      to nie straszne, tylko - BEZPIECZNE. Że lepiej jest być samą samą niż samą
      (samotną) w małżeństwie. Bez iluzji. I zobaczysz - jest "co dalej" big_grinDD
      • nierozumiem Re: Chyba się boję... 18.12.06, 11:58
        13monique_n,

        dzięki smile
        Odchodzę, bo nie kocham i nie chcę dalej żyć w iluzji. A co do niepewności, to
        im bliżej mojego odejścia, tym chyba mniejsza ta niepewność. Czuję, że będzie na
        pewno spokojniej.
    • marek_gazeta Re: Chyba się boję... 15.12.06, 12:57
      Ja też się wyprowadzam do końca roku. Nie tyle się boję faktu wyprowadzki, co nie wyobrażam sobie kolejnych paru lat życia.
      • 13monique_n Re: Chyba się boję... 15.12.06, 12:58
        marek_gazeta napisał:

        > Ja też się wyprowadzam do końca roku. Nie tyle się boję faktu wyprowadzki, co n
        > ie wyobrażam sobie kolejnych paru lat życia.
        A musisz je sobie wyobrażać? Jesli tego potrzebujesz, - OK. Ale jesli nie, to
        daj sobie spokój. Kiedy nadejdzie czas- zaczniesz sobie wyobrażać.
        • nierozumiem Re: Chyba się boję... 18.12.06, 12:00
          Powiem wam, że w momencie, kiedy zaczynam sobie wyobrażać jak to będzie po....,
          kiedy zaczynam sobie wszystko układać, niepewność staje się coraz mniejsza, a
          nawet zaczynam się do siebie uśmiechać....
    • soniaaa Re: Chyba się boję... 15.12.06, 13:27
      Wyprowadzilam sie rok temu. Balam sie jak cholera. I choc dalej sie boje to
      uwazam, ze warto bylo. Trzeba sobie tez dac szansesmile
    • rafanetka Re: Chyba się boję... 15.12.06, 13:29
      Ja też się wyprowadzam ale dopiero na poczatku lutego. Nie mogłam się doczekać
      ale im bliżej tym częściej ściska mnie w żołądku ze strachu. A co do przyszłości
      to nawet boję sie myśleć.
    • crazyrabbit Re: Chyba się boję... 15.12.06, 16:01
      Wyprowadziłam się pół roku temu... I tak naprawdę nie żałuję. Mam spokój!!! Nie
      wiedziałam , że święty spokój to taka przyjemna rzecz smile)
      • kiwas Re: Chyba się boję... 15.12.06, 23:31
        Wyprowadzilem sie w lutym. I cale szczescie.
    • 0lana Re: Chyba się boję... 16.12.06, 02:20
      Niedługo minie 8 m-cy,jak "moj maż" wyjechał...,miało sie jeszcze NAM wszystko ułozyc...Wziął dwie małe torby,jakby wyjeżdżał na krótko...,reszta jego rzeczy nadal jest na swoim miejscu.Ciagle mam wrazenie,ze wyszedł na chwilę...i zaraz wróci...

      Myslę,że tym którzy zmieniaja miejsce zamieszkania jest lżej...,łatwiej mozna tworzyć nowe życie na "nowym"...
      • erzsi Re: Chyba się boję... 16.12.06, 08:05
        ja z Nowym Rokiem smile.
        I chcę bardzo i boję się. Wiem, że to będzie bardzo trudny moment. Gorszy od
        dzielenia wspólnych zdjęć zapewne wink. Wiem, że po wyprowadzce będzie lepiej choć
        organizacyjnie trudniej. Po prostu chciałabym już być z tydzień po smile.
        Cóż, Nowy Rok to dobry moment na takie zmiany, może to jakiś dobry znak na
        przyszłość smile?
    • fiducia_32 Re: Chyba się boję... 17.12.06, 21:08
      Zostalam w naszym mieszkaniu. Maz sie wyprowadzil. Zastanawiam sie ciagle co
      lepsze? isc i rozpoczac wszystko od nowa, czy zostac w starych bezpiecznych
      katach? I budowac NOWE w towarzystwie wspomnien. Przemalowane sciany i
      przemeblowanie nic nie daja. Trudno jak cholera...
    • ivet78 Re: Chyba się boję... 18.12.06, 11:25
      Czego tak naprawdę się boisz?
      Odchodzisz od męża, ponieważ ...?
      Jestem w podobnej sytuacji, tylko ja zostaję i ... czekam. Przynajmniej trochę
      ... I też się boję - nie tylko o siebie.
      • nierozumiem Re: Chyba się boję... 18.12.06, 11:53
        Boję się, jak to będzie już po rozstaniu. Boję się tego ... nowego. Wiem, że dam
        sobie jakoś radę, ale jakaś taka niepewność ...
        Ale gdzieś w głębi, wiem, że będzie dobrze, bo moje serce mi tak podpowiada.

        Ivet, a na co tak naprawdę czekasz?
        • ivet78 Re: Chyba się boję... 18.12.06, 12:55
          Chciałabym, aby moje serce też mi podpowiadało,że będzie dobrze. Niestety,
          cholernie cierpi sad A na co czekam?
          Na spokój.
          Na samotność, która na razie jawi mi się w czarnych barwach.
          I gdzieś kiedyś - na prawdziwą miłość.
          • nierozumiem Re: Chyba się boję... 18.12.06, 13:32
            Ivet, w takiej sytuacji chyba serce każdego człowieka cierpi (normalnego). U
            mnie ten ból znacznie zmalał w momencie pogodzenia się z tym, co musi nastąpić,
            kiedy pojawiła się wiara, że tak właśnie będzie lepiej.
            A co do samotności, to wydaje mi się, że człowiek jest samotny wtedy, kiedy sam
            tego chce. Jeżeli nie chcesz być samotna, to nie będziesz... smile
            A prawdziwa miłość - znajdzie Cię w najmniej oczekiwanym momencie. Może nawet
            już gdzieś czeka na Ciebie...

            Głowa do góry i trzymajmy się...smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka