Dodaj do ulubionych

przerażające ...

31.01.07, 16:29
Dostałam rozwód w ciągu 10 minut w sumie (w tym czasie przesluchano tez
świadka - bo mam dziecko), dzis rozwodzila sie moja koleznaka na sali byli 6
minut! (bo nie bylo swiadkow) - swiat stoi na glowie sad
Obserwuj wątek
    • bursztynowe Re: przerażające ... 31.01.07, 16:31
      Rozwód po 12 godzinach męczarni byłby lepszy?
      Dlaczego?

      • ola_333 Re: przerażające ... 31.01.07, 16:34
        dlaczego? bo mialabym poczucie ze stalo sie cos naprwde powaznego w moim zyciu,
        a tak czuje sie jak liczba w statystykach pani sedziny, wlasciwie decyzja byla
        nasza sedzia nic nie rozsadzal tylko przeczytal wyrok popiujac moj pozew! to po
        co do cholery rozprawa?
        • ola_333 Re: przerażające ... 31.01.07, 16:38
          oczywiscie zgadzam sie ze lepiej aby trwalo krotko, ale powaga sadu jak dla
          mnie rowna jest zero. w kazdym badz razie rozstaje sie dwoje doroslych ludzi
          przychodza do sadu bo wiedza czego chca to po co stwarzac fikcje po co
          swiadkowie? wystarczy ze sie oboje podpiszemy i poprosimy o wyrok na pismie
        • bursztynowe Re: przerażające ... 31.01.07, 16:38
          Chodziło o rozwód? dostałaś?

          Więc w czym problem? Że nie było darcia szat, kałuży łez? Że eks nie walnął się
          na kolana i nie błagał o przebaczenie?
          Im mniej formalności tym mniej nerwów, chyba że lubisz teatry okołosądowe...

          To tylko decyzja prawna, coś ważnego w Twoim życiu skończyło się już jakiś czas
          temu, nie zauważyłaś?.
          Tak samo jak miłość nie zaczęła w momencie ślubu.
          • ola_333 Re: przerażające ... 31.01.07, 16:40
            tak, mam czego chcialam.
    • libra22 Re: przerażające ... 31.01.07, 16:32
      Bo ja wiem. Ja chyba będę się cieszyć, że tak szybko.
      W końcu Sąd uznaje, że dwoje dorosłych ludzi wie, co robi i czego chce. A
      raczej nie chce. Mało kto leci z papierami rozowdowymi po pierwszej kłótni. O
      długości zastanawiania się nad taką decyzją świadczy np to, że wiele z nas
      jeszcze nie ma rozwodu.

      Gratulacje tak w ogólesmile Na nowej drodze powodzeniasmile
    • maheda A ile trwał ślub w USC? 31.01.07, 16:37
      Sama ceremonia?
      Też jakoś tyle, prawda?
      Więc o co chodzi?...
      • ola_333 Re: A ile trwał ślub w USC? 31.01.07, 16:38
        masz racje slub to tez fikcja! zgadzam sie.
      • libra22 Olu 31.01.07, 16:39
        Przeżywasz zapewne szok i depresje porozwodową.
        Trzymaj się
        • ola_333 Re: Olu 31.01.07, 16:42
          nie nie przezywam ... ciesze sie ze w koncu jestem sama hahaha i tak bylam sama
          przez 9 lat mojego zwiazku, teraz mam to na papierze smiletak mnie naszly
          rozmyslania ... moze to potrzeba bycia w centrum? hmmm sama nie wiem,
          pozdrawiam
          olka
          • libra22 Re: Olu 31.01.07, 16:44
            Ja znam z opowieści, że to jest pewien szok, nawet jak się tego chce. A że
            jesteś w takim stanie, możesz nawet nie wiedzieć. Bo z twoich postów biją
            emocje negatywne.
          • bursztynowe Re: Olu 31.01.07, 16:46
            Więc ciesz się, że poszło tak łatwo i bezboleśnie. Bo akurat ten ból jest
            zupełnie zbędny. Inne wystarczą, aż nadto.
    • fiducia_32 A mnie to raczej przeraza.. 31.01.07, 16:54
      ze tak duzo ludzi sie rozstaje. Ciagle malo jest osob, ktore probuja do konca.
      Tez do nich nalezalam. Dopiero teraz nauczylam walczyc sie o milosc i rodzine.
      No a jesli juz dwoje doroslych ludzi staje przed sedzia, to zakladamy ze
      decyzja jest przemyslana. Nikt nie rozwodzi sie dla przyjemnosci czy
      sportu...Lepiej ze proces trwa szybko. Do teatru na przedstwienie mozna sobie
      kupic bilety..
    • tricolour Jaki związek taki rozwód. 31.01.07, 17:19
      Nie ma związku, to sędzia zrobił swoje: podpisał, to co od Was dostał. Sedzia
      nie jest od ratowania rodziny i gadania skoro ludzie sami nie chcą ze sobą
      rozmawiać i niczego ratować.

      Mieliście gdzieś swój związek, to sędzia też.
    • nanga.nanga e tam 31.01.07, 23:01
      Nie wiem ile to u nas trwało, bo do głowy mi nie przyszło, zeby czas liczyc.
      Moze to bład był - na drugi raz wlączę stoper -
      Mysmy mioeli z Exem wszystko obgadane i dogadane, więc gdyby wysioki sąd
      próbował sie wtracać i zmieniać nasze ustalenia, krew by mnie zalała.
      No chyba ze by sie dopatrzył, ze ktos tu kogos krzywdzi.
    • weekenda I dobrze. Jeśli decyzja podjęta... 31.01.07, 23:08
      ...to po co komu ten stres? Skoro dwoje dorosłych ludzi postanowiło się
      rozwieść i są w tym zgodni to po co przedłużać? Rach ciach i po robocie. Jakby
      nie było: dla nikogo to nie jest miłe.

      Znaczy cywilizujemy się... przede wszystkim Człowieczeństwo. Jedna jaskółka itd
      ale? może wreszcie...

      ps. w sumie sam moment zawierania ślubu tez nie trwa dłużej... jak wycisnąć te
      przemowy i oracje podniosłe to może nawet krócej? smile
      • 374.4w Re: I dobrze. Jeśli decyzja podjęta... 01.02.07, 08:50
        Ola śmieszna jesteś. O powadze Sądu świadczy wg ciebie to jak długo trwa
        rozprawa?nie szukaj dziury w całym. Chciałaś rozwodu to go masz i tyle.
        A jeśli chcesz, aby wydarzyło się coś ważnego w twoim życiu to to może zmień
        pracę, idź na studia.
        • wania46 Re: I dobrze. Jeśli decyzja podjęta... 01.02.07, 09:56
          A ja Cie chyba rozumiem...Mnie to dopiero czeka.Wiem jedno,ze na to co sie
          dzieje w mojej glowie i sercu sad, nawet gdyby sad obradowal tydzien, nie ma
          wplywu.Sad to tylko uregulowanie spraw urzedowych.A sprawiedliwosci zyciowej w
          nim nie znajdziesz.W zyciu znajdziesz)Nie jestes smieszna,pozdrawiam cieplutko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka