lolkast1
27.02.07, 19:36
juz minelo ponad 5 lat od mojego rozwodu a ja dalej nie moge sie otrzasnac i
zaczac zyc normalnie,gnebia mnie wyrzuty sumienia i tak zyje z tym
bagazem.Poznalismy sie jeszcze w liceum,zawsze razem nierozlaczni ,on nigdy
nie mial latwego charakteru,zawsze pewny siebie mnie traktowal jak glupiutka
dziewczyne u jego boku a ja zakochana w nim wpatrzona w niego robilam
wszystko co chcial on podejmowal wszystkie decyzje,bylo jak bylo raz dobrze
raz zle,rok po slubie poznalam kogos innego i stalo sie zdradzilam meza tylko
dlatego,ze wreszcie poczulam sie kochana,piekna,wartosciowa.Maz sie o tym
dowiedzial ale nie rozwiedlismy sie i to byl blad ,zostalismy razem urodzilam
dziecko i zaczal sie koszmar naszego zycia, maz pil ,zdradzal mnie wyjezdzal
na kilka dni ja bylam dla niego jak to ladnie okreslil meblem,ktory mozna
przesunac a w koncu wyrzucic,prosilam blagalam zeby sie zmienil nic z tego w
domu klotnia za klotnia on ciagle mnie krytykowal ze jestem glupia brzydka az
w koncu uwierzylam w to zaniedbalam sie wszystko mi zobojetnialo
najwazniejsze bylo dziecko,ale caly czas chcialam ratowac moj zwiazek
zmienilismy srodowisko i rzeczywiscie cos drgnelo juz mnie nie zdradzal duzo
pracowal ale dalej bylam dla niego nikim i caly czas to okazywal kochalam go
i balam sie go w koncu nie wytrzymalam i odeszlam zostawilam mu wszystko
przeprowadzilam sie do znajomego ktory mi pomogl, potem byl rozwod
on bardzo szybko znalazl sobie nowa zone ,ktora nie wiem jak tego dokonala
trzyma go na smyczy,on sie bardzo zmienil dba o nasze dziecko jest wspanialym
ojcem a ja jestem w coraz gorszym stanie bo mam ogromne wyrzuty sumienia,ze
zostawilam go,ze moze byly inne sposoby zeby ratowac nasze malzenstwo,ze nie
mam rodziny a dziecko ojca tylko na soboty i niedziele,nie moge przestac o
tym myslec,jestesmy teraz nawet w przyjazni i czasami mysle sobie jak dobrze
byloby gdybysmy znow mogli byc wszyscy razem,brakuje mi go.