• magda210682 Re: do NOWYCH 23.06.07, 20:20
      Przyznaje sie bez bicia ze dzisiaj was odkryłam. Mam nadzieję ze bedzie mi raźniej.
      Pozdrawiam wszystkich.
      • jarkoni Re: do NOWYCH 24.06.07, 17:43
        Magda, to Twoje odkrycie roku..
        Sama zobaczysz
        • magda210682 Re: do NOWYCH 25.06.07, 15:36
          Mam nadzieję.
          pozdrawiam
          • jarkoni Re: do NOWYCH 25.06.07, 18:33
            Poza "pozdrawiam" to po prostu pisz na forum.
            Pozdrawiam smile
            • ala0503 Re: do NOWYCH 16.07.07, 18:16
              Hej mogę powiedzieć że jestem tu nowa chociaż nie do końca będzie to prawdabig_grin
              Czytam Was od dawna ale jakoś nigdy nie miałam odwagi włączyć się do dyskusji.
              Mam nadzieję że znajdę tu odpowiedz na wiele dręczących mnie pytań, a również
              pocieszenie dla mojej obolałej duszy.
              • ania_kudlacik Re: do NOWYCH 18.07.07, 23:08
                Witam
                jestem tu nowa,mam na imie Ania i 13 lipca(piatek) miałam pierwsza sprawe
                rozwodową.Mam nadzije ze przyjmiecie mnie do swojego gronasmile))
                • kasiekgo Re: do NOWYCH 23.07.07, 22:28
                  Hej! Mam na imię Kasia, mam dwóch synów 11 i 6 lat. Złożyłam niedawno pozew
                  rozwodowy i czekam na pierwszą sprawę. Milo mi Was poznać.
                  • jarkoni Re: do NOWYCH 24.07.07, 20:06
                    Ala, Ania, Kasia.. Wybaczcie, że nie oddzielnie piszę, mam akurat rzadki dostęp
                    do netu, ale zapraszam serdecznie do pisania, to forum może naprawdę pomóc.
                    Pozdrawiam bardzo..
    • annam21 Re: do NOWYCH 30.07.07, 23:18
      dziendorby... ja podczytywacz chyba wiecej.Jestem mloda mezatka.Klocimy sie
      okolo 100 razy dziennie, i jeszcze kilka wnocy.jest egoista z ciezkim
      charatelrm,po przejsciach,ja ludzialm sie ze go zmienie,rzeczywistosc okazala
      sie brutalna.Czesciej ze soba walczymy niz rozmawiama,ale ja ciagle mam
      nadzieje.Poraz pierwszy postanowilam zaczerpnac info rozwodowych... co awantura
      jestem o krok dalej..., a tak bym chcialam zeby M sie zmienilsad

      W kazdym razie witam serdecznie.
    • aisawik Re: do NOWYCH 04.08.07, 13:45
      Witam wszystkich bardzo serdecznie!
      • aisawik bolesny początek 04.08.07, 14:25
        Witam wszystkich bardzo serdecznie! Jestem po drugiej sprawie rozwodowej.
        Ostatnia to był istny koszmar. Pomimo wielu dowodów wskazujących na winę męża -
        mąż jest zdiagnozowanym alkoholikiem, dochodzi do częstych awantur w
        konsekwencji czego dochodzi do licznych interwencji policji - od zeszłego
        września było już ich kilkadziesięt(!), bywały też rękoczyny - obdukcje
        lekarskie, trwa sprawa karna o znęcanie się nad rodziną, to ja wyszłam z sądu
        jako osoba winna i zła matka bo syn nie ma dobrego kontaktu z ojcem!!!!!!! Nasz
        syn ma 10 lat i kocha ojca ale cierpi bo jest taki a nie inny. Ja od roku
        chodzę na terapię dla współuzależnionych (jest to terapia dla osób żyjących z
        osobą uzależnioną od alkoholu, ma na celu wyprzeć stereotypowe zachowania
        takich osób, polecam gorąco każdemu kto żyje w takich związkach, pomaga stanąć
        na nogi i samodzielnie żyć, a nie tak jakby to alkoholik był centrum świata) a
        dla dziecka wywalczyłam przez sąd zgodę na terapię w ośrodku dla dzieci z
        rodzin alkoholowych. Alo co mi z tego skoro sąd nie widzi niczego niestosownego
        w zachowaniu męża. Tak to niestety jest jak się nie ma adwokata. Mnie w
        przeciwieństwie do męża nie stać na wynajem adwokata. Jestem pielęgniarką i po
        tych wielkich podwyżkach, magicznych 30 %, tylko nikt się nie pyta od jakiej
        podstawy i ile to jest 30 % w złotówkach, zarabiam na rękę ok. 1100zł ( dla
        sądu, obawiam się będę krezusem i mogą mi odmówić adwokata z urzędu choć o
        niego ponownie wystąpiłam). Z tego na moje opłaty stałe odchodzi mi ok. 600 zł.
        A teraz koszty wzrosną, bo to ja z dzieckiem wyprowadzam się z mieszkania bo
        sąd uznał, że o eksmisji nie ma mowy! To jakaś paranoja. Uważam, że nasze prawo
        stoi za przestępcami, to oni mają więcej praw niż zwykły obywatel. I dopóki nie
        dojdzie do tragedii, dpóki ktoś nie trafi do szpitala , albo nie zginie, to
        nasze państwo nie robi nic! Tylko wtedy już to nagłaśniają media i znowu pada
        pytanie: gdzie była policja, sądy, ośrodki pomocy społecznej. Nie daje mi nic
        nawet to, że jestem objęta programem niebieska linia. O co tu chodzi? Przecież
        to jest absurd w czystej postaci. Nie masz pieniedzy nie masaz niczego. Krzyczy
        się o prawach dzieci nie narodzonych. A co z dziećmi, które żyją. Żyją i
        cierpią. Co z takimi nieszczęśnikami? Chce mi się krzyczeć i wyć. Czuję
        autentyczną krzywdę i niesprawiedliwość. To nie ja piję, to nie ja wyzywam i
        biję, to nie ja znęcam sie psychicznie... To on!!!!!!!!!!!!!! Ale prawo jakby
        było głuche i ślepe. Czekam z zapartym tchem na to czym zakończy się sprawa
        karna. Doszło do sytuacji w której mój "szanowny" małżonek pobił moją matkę,
        która stanęła w mojej obronie. Zgłosiła się do lekarza, zeznała na policji,
        plicja wniosła oskarżenie do prokuratury a prokuratura umożyła postępowanie bo
        czyn miał znamiona małej szkodliwości..... Ręce opadają. To jest jawne
        pozwalanie na naruszanie godności i nietykalności osobistej. Jest to zielone
        światło dla wszystkich przemocowców. BRAWO WYSOKI SĄDZIE. I to wszystko nie
        dzieje się nie wiadomo gdzie tylko w cywilizowanym kraju zwanym Polską. Prawo i
        Sprawiedliwość... pozwolę sobie na nie komentowanie tego. Wyżaliłam się i tak
        mi lepiej nie jest. Za to pozdrawiam wszystkich z Gdańska gdzie normalni ludzie
        nie mogą czuć się bezpiecznie we własnym domu.
        • i33 Re: bolesny początek 27.08.07, 23:02
          aisawik-wierze że w sądzie robią z ofiary kata i wogóle można
          pożałować że się zahaczyło o wymiar sprawiedliwości bo okazuje się
          że tam wcale nie chodzi o sprawiedliwość a i innym językiem tam
          mówią...
          ja też się nie przedstawiłam:-iza-po 2 rozwodach "kościelna" wdowa,
          chyba troche za wcześnie!zdegustowana instytucja małżeństwa... za to
          bez przyjaciół ciężko żyć...dzieci-!-dobrze że można coś w życiu
          zostawić po sobie -wychować je---,ale to nie wszystko...zresztą one
          potrafią też dokuczyć...
          ach teraz to mam doła akurat
          amplituda w dół bez drgań-zimna noc
          jak nigdy wino nie smakuje...
          pozdrawiam samotnych z i nie z wyboru,smutnych troche
          bardziej,rozjuszonych mniej ale też
        • kajka2525 Re: bolesny początek 03.07.09, 11:34
          nie napisze nic nowego pewnie ,nie licz na sprawiedliwośc w zadnym sadzie
          .trzeba miec wiele szczęscia ,zeby trafic na śedzie-czlowieka.Sama mam wszystko
          przed sobą ,czekam na pierwsza sprawę i wiem ,że będzie to niezła trauma..Ale
          nie mamy wyjscia ,musimy to wszystko przeżyć i nie poddawać sie choć czasami
          chce sie wyc z bolu i bezsilności.Ja staram sie wierzyć ,ze jakos to wszystko
          sie pouklada i tobie tez zyczę mimo wszystko optymizmu i siły.trzymaj się
    • aannex Re: do NOWYCH 10.08.07, 07:26
      pomimo1 napisała:

      > przede wszystkim WITAM w imieniu całej reszty forumowiczów, którzy >wydają się
      > Wam pewnie jedną wielką rodzina.

      Witaj Pomimo, pomimo iż masz nick Pomimo, pomimo tego zdecydowałem się zajrzeć
      tu do Was. Ze wstępnym lękiem, obawą, ale czuję, że mnie od razu nie odrzucicie,
      jak moja była żona.

      > Po drugie, Każdy z nich zaczynał tydzień, miesiąc, rok albo 3 lata >temu z tej
      > samej pozycji , co wy też spotykając się z wrażeniem,że tu jest miejsce dla
      > starych znajomych.

      Naprawdę, czułem w innym wątku, że mnie zaakceptowaliście w jakimś tam
      znaczeniu, mimo iż się wygłupiam - wygłupami ukrywam swoją nieśmiałość i dość
      małą czasową bliskość rozstania z Ukochaną. To rodzaj brawury. Brawura nie ma
      nic wspólnego z odwagą.

      > Po trzecie - wszelkie watki spotkaniowe traktujcie jako ZAPROSZENIE do
      > udziału w nich, bo im nas więcej tym terapia grupowa skuteczniejsza.

      Super, mam nadzieję, że to nie jest grupen seks, ale po prostu tak grupowo się
      zaprzyjaźniacie bez seksu? Bo ja do grupen seksu to się nie za bardzo nadaję,
      jestem raczej typem romantycznym, gość a la Byron, więc do jakiś harców
      grupowych musiałaby mnie nakłonić jakaś romantyczna kobieta, nie żebym był jakoś
      skrajnie nieśmiały, ale po prostu lubię te rzeczy w jakimś tradycyjnym układzie,
      ale z kolei romantyczna kobieta nie nakłaniałaby nikogo do grupenseksu, więc
      czuję się w miarę bezpiecznie, jeśli chodzi o Wasze dość odważne i nietypowe
      nastawienie do seksu.

      > Po czwarte - jesteśmy tu by siebie na zwajem wspiarc i doradzić, zatem nie
      > zniechęcajcie się czasem z powodu krytyki. Tu najwet starzy znajomkowie
      > jeżdza czasem po sobie, bo kazdy z nas jest indywidualna i samodzielna
      > jednostka myslaca, a zatem ma prawo do wlasnej opinii, ktora innym moze nawet
      > nie odpowiadac. Nikt tu nikogo jednak celowo nie obraza.

      to dobrze, bo czasem człowiek wchodząc tak pierwszy raz na jakieś forum, gdzie
      jest obcy, to nie jest od razu taki śmiały, czasem musi minąć trochę czasu, aby
      się zaznajomił z ludźmi, wstępnie zaprzyjaźnił.

      > Po piate - jako, że droga od decyzji o rozwodzie do porozwodowego constans
      > szczęscia długa - kazdy ma tu prawo do słabości w dowolnym momencie tej
      > drogi!!!!!

      ja jestem po miesiącu.
      Jutro dokładnie minie miesiąc.
      Nie była to "żona" jak pisałem, nie była to formalna żona, ale po prostu
      Ukochana. Nie byliśmy w formalnym związku.

      > Po szóste - to forum tworzymy MY WSZYSCY - nie starzy, nie nowi,ale wszyscy
      > razem. rowniez i ci, ktorzy tylko czytaja sa czescia forum.

      No właśnie dlatego pytałem w oddzielnym wątku, czy są tu jakieś forumowe
      "frakcje", nie byłem pewny jak witacie "nowych", normalnie jakaś frakcja
      "starych" "jedzie" po nowych, ale widzę, że jesteście raczej przyjaźni, dziękuję
      Wam.

      Witajcie, Starzy i Nowi. Cieszę się, że przypadek (istnieją przypadki?) sprawił,
      że mogłem do Was zawitać. Wydajecie się być bardzo sympatyczni i przyjacielscy.
      • aannex Re: do NOWYCH 10.08.07, 07:31
        Uderzyła mnie przyjacielskość tego forum. Nikt tu jakoś nie jedzie, ani po
        nowych, ani po starych. Tak się zastanowiłem - czy to wynik tego typu przeżyć, o
        jakich mowa "w tytule" forum, czy też wytworzyliście jakiś rodzaj więzi pisząc
        tu lub spotykając się w realu i zaprzyjaźniając? Gdzie jest tajemnica? Pytam
        poważnie.
        • z_mazur Re: do NOWYCH 10.08.07, 08:07
          Aannex, odpowiedzi są w Twoich pytaniach.
          Przypuszczam, że to rzeczywiście wynik przeżyć zwiększający empatię
          i wrażliwość. Do tego spotkania w realu, które pozwalają myśleć o
          tych osobach za nickami jak o ludziach a nie wirtualnych bytach,
          nawet o tych nie znanych osobiście.

          BTW
          Witaj na forum
          • smutna555_only Re: do NOWYCH 25.04.09, 16:05
            Witam wszystkich forumowiczówsmile
            Jeśli pozwolicie bardzo chętnie do was dołączę.
            Mam 28 lat, dwójkę dzieci i spory bagaż doświadczeń.
            Od pażdziernika walczę z mężem o definitywny koniec.
            Jak na razie jestem na przegranej pozycji, ale już nie długowink
            Pozdrawiam.
        • ivone7 Re: do NOWYCH 12.08.07, 00:48
          po jakos ciezko sie kopie lezacego...prawda?
          a zreszta kazdy z nas przezyl lub przezywa podobny strach,
          obawy..latwiej nawet dostac kubel zimnej wody..ale zdajac sobie
          sprawe ze to w czyms pomoze..i ze wylewa go ktos kto zna sie na
          rzeczy...
          jeszcze raz witam..
          • jarkoni Re: do NOWYCH 13.08.07, 19:03
            Ivone, jest dokładnie tak jak mówisz. Kubeł jest czasem potrzebny, ale pod
            warunkiem, że wylewa go ktoś, kto przeżył i przeszedł to samo piekło..
            Również witam wszystkich..
            A Ty Ivone nie naśladuj mnie z tymi wielokropkami, to mój durny patent smile I się
            odezwij, grill czeka..
            • doti103 Re: do NOWYCH 15.08.07, 08:20
              Witam Was. Jestem tu nowa. Cholernei nieszczęsliwa i szukająca wsparcia.Jesten
              na etapie- podjełam decyzję o rozwodzie, zakomunikowałam ja wrogowi... no i sie
              zaczęło...
              • jasmin.dor Re: do NOWYCH 17.08.07, 08:27
                ....hm... oj dwa dni temu wpadłam na to forum i nawet nie
                przywitałam sie ...ale jestem ble hahahhah....

                ...zatem witam i o zrowie pytam smile)

                ...a tak wogóle , to cieszę się ,że istniejecie ...
                ...poczytałam nieco, mam szcunek dla Was i jestem pełna podziwu...

                ...człowiek to jednakoż istota stadna smile) i nie powinien żyć sam...
                ...zatem witam , też tych którzy przyjdą tu po mnie hahahaha

                ...oj troszkę mi sie humorek poprawił ,ale to dzięki Wam wszystkim...

                ...zatem gorąco polecam: TU SĄ ŚWIETNI LUDZIE ( zresztą , gdzie ich
                nie ma hahahahahah - tylko należy otworzyć oczy,a zobaczymy
                wówczas, że świat nie kończy sie w czterech ścianach i nikt nie jest
                sam)
                • drugiezycie Re: do NOWYCH 20.02.08, 21:27
                  Witam wszystkich. No i stało się: dołączam do Was.Co prawda z lekką obawą (bo co
                  będzie jeśli przyszły ekssmile też tu gdzieś jest?).
                  Od kilku dni podczytuję Wasze wypowiedzi. Kilka lat szarpaniny, upokorzeń, rok
                  od wyprowadzki męża, kilka organizacyjnych spotkań w Sądzie-to za mną. A przede
                  mną:walka (inaczej się nie da).Nie staram się już tego wszystkiego zrozumieć,
                  chcę tylko żeby to się jak najszybciej skończyło. Co zrobić żeby się uodpornić
                  na podłe kłamstwa, manipulację, oburzające zarzuty? Tak ciężko jest się
                  uśmiechać do dziecka, gdy wszystko we mnie krzyczy: mam dość! Żyję jak automat,
                  z dnia na dzień. Nie jestem w stanie na niczym się skupić.A to dopiero początek
                  drogi. Skąd wziąć siły do życia?
              • ewa-751 Re: do NOWYCH 18.03.08, 13:19
                To i ja dołanczam do Was.Choć ciężko.Decyzja podjęta,m. ma sie
                wyprowadzić.I do tego jeszcze zaczynam nową pracę.Więc wszystko
                naraz.
                Ale może to i lepiej.
                Nowe życie!
              • gosia_samosia Re: do NOWYCH 12.04.08, 08:47
                Witam,
                jak większość poczatkujacych tylko podczutuje - mam nadzieje że
                wkrótce sie odważe i zaczne sie udzielać;
                na samym poczatku chciałabym Wam podziekować za to że ...
                JESTESCIE ... człowiek czuje sie lepiej jak wiem ze nie jest sam na
                swiecie (nie zrozumcie mnie zle - nie ciesze sie Waszymi problemami)
                tylko wsród ludzi mnie otaczajacych sa sami szczesliwi małżonkowie
                lub pary - a ja wiem (czuje) to ze singielka (z musu) z 2 dzieci nie
                jest juz takim sama kumpelka jak byla wczesniej gdy była za swoim
                mezem;
                otóż zaczne od poczatku - 10 lat zwiazku (3 "chodzenia" + 7
                małżeństwa) - 2 wspaniałych dzieci - starsza córka ponad 6, młodsza
                4 a mój mąż w 1 dzień swiąt BN oświadcza mi ze ... "on mnie juz nie
                kocha i trzeba cos z tym zrobić" po czym jak zaczeliśmy o tym
                rozmawiać okazało sie że on juz cos z tym zrobił - od 6 mies ma
                kogoś z kim jest szczesliwy i ... odchodzi; jak powiedział tak tez
                zrobił - wiec zostałysmy same; przyznał również ze tak naprawde to
                on juz chyba wczesniej przestał mnie kochac bo mniej wiecej od 4 lat
                szuka "czegoś nowego" i od takiego czasu jestm/byłam okłamywana i
                zdradzana; przyznam ze swiat mi sie zawalił - jestes z kims, kochasz
                go a on robi ci takie rzeczy sad nie wiem co zrobiłam złego w moim
                zyciu że spotkał mnie taki los; juz sie nad tym nie zastanawiam;
                jedno czego teraz chce to ulownic sie od tego kłamcy i obłudnika; po
                ok 2 miesiacach - kiedy troche ochłonełam - wniosłam pozew rozwodowy
                i czekam na to co bedzie i kiedy bedzie;
                przepraszam musiałam sie wygadac i uwolnic od tego - mam nadzieje ze
                nie zanudzilam;
                pozdrawiam wszystkich Nowych i Starych - mam nadzieje ze mnie
                przyjmiecie do swojego grona i przuytulicie od czasu do czasu;

              • biedronka784 Re: do NOWYCH 15.10.08, 10:28
                Witam Wszystkich.
                Życie również mnie zaskoczyło i czekam na rozwód.Po 9 latach bycia razem w tym 2
                starania się o dziecko mąż stwierdził, że w jego życiu i pracy (bo to ważne)nie
                ma miejsca na rodzine. Tak więc zostawił mnie( z jakże upragnionym jak sie
                okazało tylko przeze mnie dzieciaczkiem) i znalazł sobie nową 20letnia miłosc.
                Teraz już się mogę z tego śmiać bo co innego zostało. Czasami jednak chwyta
                jakaś nostalgia i fajni tu zaglądnąć. Pozdrawiam Wszystkich cieplutko
            • yoldka Re: do NOWYCH 08.09.08, 10:01
              Witajcie!
              Piszę po raz pierwszy na tym forum, nie jestem po rozwodzie jestem
              na zakręcie,i fatalnie się z tym czyję.Moje wyidealizowane
              spojrzenie na rodzinę prysło po 17 latach małżeństwa.Wiem ze sama
              musze się z Tym uporać, ale w grupie może raźniej.Jestem z Radomia.
              Może ktoś chciałby napisać do mnie.?
              Pozdrawiam Wszystkich i zyczę miłego dniasmile)))))))
    • bosa.nowa Re: do NOWYCH 23.08.07, 19:16
      Witam,dopiero odnalazlam przypadkiem to forum i Was podczytuje..Nie
      mam jeszcze odwagi sama wylac sie ze swoimi problemami ale...dobrze
      ze jestesciesmile
    • ewiku Cv... 28.08.07, 12:16
      sorki, zapomniałam sie przedstawić:
      ex - rozwódka, teraz w nieformalnym związku, mam pełnoletniego syna
      P.S. mój były mąż jest u nas regularnym gościem, pomagamy sobie w potrzebie...


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
    • annaberdys dzien dobry 07.09.07, 12:30
      wlasciwie sama sie zastanawiam co ja tutaj robie wszystko przedemna czyli to
      cale zamieszanie z rozwodem a serce i dusz poszarpane ze zyc sie nie chce do
      niedzieli moj maz sie wyprowadzi a ja sie boje tego co los przyniesie....
      • normalnainaczej2 Re: dzien dobry 10.09.07, 23:33
        Dorosle dziecko rozwiedzionych rodzicow, moze niedojrzale
        emocjonalnie, ale przedwczesnie samodzielne.
        • maga728 Re: dzien dobry 11.09.07, 21:42
          Dobry wieczór. Mam 31 lat, 2 dzieci i byłego męża. Fajnie, że Was
          znalazłam, bo cały czas czuję się jak jakiś ufoludek. Wśród
          znajomych same małżeństwa i pary. Myślałam już, że jestem sama na
          tej planecie.
          • kasiekgo Re: dzien dobry 12.09.07, 22:33
            Witam, mam na imię Kasia, mam dwóch synów. Jeszcze jestem przed
            rozwodem, ale mój ex odszedł od nas 2 lata temu. Nie utrzymuje z
            nami żadnych kontaktów.
    • z.odzysku Intro... 14.09.07, 11:57
      Cześć wszystkim smile

      Mam 37 lat i 2 córki. Mieszkam w Warszawie. Miesiąc temu się
      rozwiodłem.
      Forum podczytuję już od kilku miesięcy. Jak dotąd nie udzielałem się
      pisemnie, ale mam nadzieję się przemóc i to zmienić.
      Pisze tu wiele mądrych ludzi, od których już wiele się nauczyłem.
      Mam nadzieję na więcej.

      Jako "wkupne" przedstawiam moją historię w wersji grafomańskiej.

      Żyjąc w skorupie swego cierpienia,
      Robiąc codziennie te same ruchy,
      Przychodzi kiedyś moment olśnienia:
      Czy jestem ślepy?... Do tego głuchy?

      Przecież ja kiedyś tak ją kochałem,
      Przecież to ona... moja jedyna.
      Czemu dopiero teraz przejrzałem,
      że mnie traktuje, jak skur...yna?

      Co jej się stało przez tych lat kilka?
      Co mnie się stało?... zachodzę w głowę.
      Wszystko zleciało, tak jakby chwilka,
      a przecież mam już życia połowę.

      Czemu już wcale nie rozmawiamy?
      Dlaczego piekło milczenia znoszę?
      Czy już do końca my tak żyć mamy?
      Nie, to nie dla mnie... ja się wynoszę.

      Bo nie dam rady drwiącego śmiechu
      znosić już dłużej, choć jestem twardy,
      ... żalów, pretensji i listy grzechów,
      a... i tych spojrzeń pełnych pogardy.

      Przecież nie jestem taki najgorszy,
      Chociaż już prawie w to uwierzyłem,
      Więc pod uwagę powyższe wziąwszy,
      Kończę tą walkę, bo nie mam siły.

      Więc by nie stracić resztek szacunku
      i w lustro patrzeć bez obrzydzenia,
      Pójdę swą drogą, w innym kierunku
      Mówiąc Ci grzecznie: "Pa. Do widzenia".
      • jarkoni Re: Intro... 03.10.07, 17:54
        z.odzysku
        Ależ to było intro smile
        Nie było mnie trochę, ale witamy serdecznie bardzo. Zaraz zobaczę ile napisałeś
        przez tych tygodni parę
    • salsa13 Re: do NOWYCH 03.10.07, 11:37
      witajcie

      mam 37 lat,
      po rozwodzie 1,5 roku, sama tak naprawdę od 3 lat
      wychowuję dzieciaka i psasmile
      samotność dokucza wciąż bardziej...
      • jaka-ja Re: do NOWYCH 06.10.07, 07:27
        Witam wszystkich bardzo ciepło.Jestem przed...mam nadzieję,że jakos
        to przetrwam,a z Wami będzie trochę łatwiejwink
        • pan_pepe Re: do NOWYCH 07.10.07, 09:06
          Jak wielu z Was także mam znacznie ponad 30 lat...to szok. Jestem w
          trakcie rozwodu, po 2 latach, burzliwych prób odbudowywania tej
          kruchej konstrukcji z mocną zburzonych jej resztek. Nie udało.
          Agonia przesunęła się w czasie i jest nieunikniona. Zona
          emocjonalnie odeszła ponad dwa lata temu, z czym nie bardzo mogłem
          (i nadal chyba nie mogę się pogodzić). Jak długo trwa ten ból
          rozstania, czy już na zawsze będe drastycznie innm człwiekiem niż
          kiedyś: obecnie smutny, bez przyszłości, bez ambicji. Jak znieść
          kontakty z synami o których wiem, że przyglądają się nowemu życiu
          ich mamy i mimowolnie mi o tym mówią. Po prostu jak się PODNIEŚĆ?
          Pozdrawiam
          • enganiada Re: do NOWYCH 08.10.07, 00:05
            Witam. Ja się dopiero uczę forów (jestem na nich tak od kilku dni).
            Popisałam tu i tam. Głównie z PoPrzejściami miałam do czynienia, a
            tu się witam. Nie zaglądając nawet do wątków...

            Problem myślę w tym, że się na razie zajęłam emocjami. Swoimi. A
            sprawy prawne wypieram. Choć nadejdą...

            Więc pewnie tu przyjdę. Za czas jakiś. Żeby zasięgnąć rady. Opinii.
            Wsparcia zapewne też.

            Futurystyczne dzień dobry zatem.

            Ale zmykam. Do emocji. Bo dołek dziś nieodgadniony.
            • jarkoni Re: do NOWYCH 10.10.07, 23:43
              enganiado droga...
              Nie chcę się powtarzać, to co napisałem do "pepe" powinienem powtórzyć..
              Wróć, wracaj, czytaj, mów, wyrzucaj z siebie, pytaj, radź się..
          • jarkoni Re: do NOWYCH 10.10.07, 23:38
            Panie_pepe..Pisz Pan tutaj i słuchaj i wyciągaj wnioski zarówno z porad jak i z
            kopniaków.. Mnie absolutnie pomaga.
            Czasem nie mam ani możliwości, ani siły, a czasem i weny żeby pisać, ale czytam..
            I wierz mi, to i podnosi na duchu i dodaje sił, a często podaje gotowe rozwiązania..
            Podnieś się, pozdrawiam
    • mini_me Re: do NOWYCH 14.10.07, 16:21
      Witam,
      od dwóch tygodni czytam forum (nałogowo codziennie) od miesiąca jestem samotną
      mamą przed 30stką. Nie mam rozwodu nie śpieszy mi się. Mój M odszedł z
      niewiadomego dla mnie powodu, cały czas jestem w szoku że to sie stało
      (podejrzewam jakąś nową miłość ale ani nic nie zauważyłam ani on nic nie mówi).
      Nie było kłótni awantury (tzn żadnej poważnej tylko takie normalne sprzeczki
      domowe)ani nic co by mnie na tą sytuacje przygotowało! Po prostu m stwierdził że
      musi ode mnie odpocząć i wszystko przemyśleć a w efekcie 4 tygodnie dobrze się
      bawi spotykając ze znajomymi i nie mając do tej pory czasu ani ochoty żeby mi
      wszystko wytłumaczyć. Na początku rozpadłam się na milion kawałków ale wracam do
      siebie (w dużej mierze dzięki forum)! nie wiem co będzie i co ma być nie wiem
      tez czego chcę, może ktoś mi podpowie bo z silnej kobitki która kieruje swoim
      życiem stałam się jakaś bezwolna marionetką.
      pozdrawiam wszystkich i liczę na przyjęcie do szacownego grona
      • farrukh2 Re: do NOWYCH 24.10.07, 10:31
        Witaj, Witajcie Forumowicze.
        Mysle, ze masz tutaj odpowiedzi na swoje pytania.A ja powiem tylko,
        ze potrzeba czasu....To tak ,jak po ciezkim wypadku, czasem trzeba
        sie nauczyc od nowa chodzic.To przykre co spotyka ludzi, ktorzy
        kochali, ufali, wierzyli.Ale po bolu przyjdzie czas usmiechu.Moge
        mowic za siebie, ale mysle, ze wiele osob to potwierdzi.Trzeba
        przezyc kolejne fazy,nie pomijaj niczego,placz,krzycz,
        nienawidz,upij sie,wygadaj sie az do przesady wypominajac jego
        wady.Co chcesz...Ja zrobilam kilka gorszych krokow.Pozniej przyszedl
        czas spokoju, budowania poczucia wlasnej wartosci, uswiadomienia
        sobie, ze jest mi teraz znacznie lepiej.Otwieraja sie
        oczy,zaczynasz rozumiec, ze ten facet nie byl tym, za kogo go
        uwazalas.Potem, gdy juz nikogo nie bedziesz pptrzebowala do tego,
        aby czuc sie dobrze, zjawi sie ON......Z calego serca,zycze!
        • mini_me Re: do NOWYCH 26.10.07, 15:46
          Witaj,

          dzięki za dobre słowo smile
          jestem właśnie na etapie między płaczem (już nie rycze w poduchę) a układaniem
          sobie wszystkiego na nowo! Narazie to sam poczętek więc ciągle wydaje mi się że
          nie dam rady i że mam już dość! Ciągle powraca pytanie czemu ja?? ALe o to chyba
          wszyscy zostawiani się pytają big_grin
          o ile byłoby łatwiej gdyby nie spotkania m z młodym i jego przebywanie w domu o
          ile byłoby łatwiej gdyby był ktoś kto mnie wysłucha i nie mówię tu o ważnych
          rzeczach tylko o pierodłach życia codziennego o ile byłoby łatwiej gdyby ludzie
          współ-czuli a nie współczuli (i czasem mam wrażenie cieszyli się że mnie to
          spotkało a nie ich)
          pozdr
          • jarkoni Re: do NOWYCH 26.10.07, 19:19
            mini_me, możesz, myślę, czuć się jak u siebie w domu, a pierdoły życia
            codziennego są zazwyczaj ważniejsze niż dyskusje o "sensie życia".
            Dlatego pisz i odreagowuj na ile możesz, pytaj, dyskutuj..
            Na pewno spotkasz fajnych, pomocnych ludzi..
            Pozdrawiam bardzo serdecznie i zapraszam..
            • mini_me Re: do NOWYCH 27.10.07, 10:36
              Dziękuję za miłe powitanie, już widzę że spotkałam fajnych ludzi ale nie jest
              łatwo w znające się towarzystwo wejść więc sobie trochę poczytam tongue_out a dopiero
              potem zacznę marudzić (a co przecież nie będę Was tak od razu do siebie zrażała)
              • meliot Re: do NOWYCH 30.10.07, 21:17
                witam wszystkich, fajnie, że znalazło się miejsce, gdzie możemy sobie po
                marudzić i trochę poużalać się nad sobą smile mam nadzieję, że taka grupowa terapia
                zadziała! bardzo jej potrzebuję. i tak się zastanawiam, czy w ogóle tu pasuję,
                bo nie jestem po rozwodzie - mam za sobą unieważnienie małżeństwa! tak czy owak,
                rezultat jest ten sam, jestem sam smile
                • james.b Re: do NOWYCH 31.10.07, 12:00
                  Dzien dobry,
                  dziś właśnie odważam się napisać pierwszy post, jak wielu tutaj
                  podczytując sobie forum od dawna, jako że przygotowuję się do zmiany
                  stanu...

                  Moje małżeństwo rozpada się od 6 lat, obecnie mamy 17 lat wspólnego
                  życia (nie licząc przed ślubem). Dlatego tak dlugo stan przejściowy,
                  wiele zwrotów w różne strony, ale kierunek jednak stabilny - w dół.
                  Jak się okazywało z każdym kolejnym miesiącem.

                  I co więcej - ono się zaczęło sie psuć z mojej winy. I mimo wielu
                  prób restauracji - efekty nie są rewelacyjne. Od 2 lat jesteśmy
                  praktycznie osobno, nadszedł czas rozwiązań formalnych... No i
                  dlatego ja tu.

                  pozdrawiam wszystkich
                  • jarkoni Re: do NOWYCH 31.10.07, 17:53
                    Meliot, James.. Witajcie po prostu i czujcie się jak w domu smile
                    James, też mam dwie córki..
    • janchomicz Re: do NOWYCH 08.11.07, 20:51
      Pomimo wszystko przyznam rację
      pomimo1 napisała:
      > Po szóste - to forum tworzymy MY WSZYSCY...
      • jarkoni Re: do NOWYCH 23.11.07, 23:13
        Ależ janchomicz: tak było, jest, i tak ma być...
        To forum tworzymy wszyscy.
        Pozdrawiam
        • ewa-kociara Re: do NOWYCH 24.11.07, 23:35
          Witam! Czytam Was od kilku tygodni i dziękuję, że jesteście. Właśnie
          rozpadł się mój 16 letni związek.Mówi, że odkochał się i chce być
          sam.Od 2 lat coś było nie tak. On na motocykl i do kolegów a ja do
          pracy w ogródku (On tego nie lubił a ja tak). Sądziłam, że tak
          daleko nie odsuniemy się nigdy...Stało się! Patrzy wrogo, mówi, że
          mnie nienawidzi..Jak to strasznie boli bo ja wciąż kocham! Ale Wy
          przecież to wszystko wiecie!Dobrze, że mam cudowną 12 letnią córkę!
          Gdy znów nie mogłam powstrzymać łez powiedziała:" Nie płacz. Jeśli
          jest tak głupi, że nas zostawił to nie płacz." Pomogło...
    • mi.hi.ka Re: do NOWYCH 02.12.07, 09:35
      Witam wszystkich. Obecnie czekam na uprawomocnienie wyroku sądu o
      moim rozwodzie. Mam dwoje dzieci i zaczynam nowe życie. Pozdrawiam
      wszystkich bardzo gorąco.
    • farrukh2 Re: do NOWYCH 03.12.07, 09:30
      Wczoraj mnie z lekka oswiecilo.I odkrylam w sobie cos, o czym
      czytalam niejednokrotnie, nawet tutaj.
      Zrozumialam, ze w swoim poprzednim malzenstwie bylam kims
      innym.Bylam zona, kobieta,jaka nie powinnam, jaka nie chcialam
      byc.Ja mialam swiadomosc wspolwiny rozpadu mojego malzenstwa.Ale
      dopiero wczoraj do mnie dotarlo,ze gdyby moj ex wszedl tutaj na
      forum, pisalby o mnie takie rzeczy,jakich wstydzilabym sie bardzo, a
      nie mialabym prawa zaprzeczyc.A przeciez nie jestem
      schizofreniczka.Zrozumialam, ze bylismy poprostu niedopasowani.NIe
      moglismy stworzyc dobrego partnerskiego zwiazku, bo bylo to
      niemozliwe.To tak jakby chciec skleic rtec ze szklem.Sa momenty
      rownowagi,pozornie idealnego dopasowania, ale jeden niewlasciwy ruch
      i....
      Wiele mysli klebi sie w glowie.Zal mi exa, mamy wspolne dzieci.On
      jest ciezkim charakterem, przez to mozliwe,ze bedzie samotny do
      konca zycia, bo mimo,ze sie ozenil, nie mieszka z nowa pania.....
      Ale ja mam nowe zycie, teraz nie popelniam bledow z poprzedniego
      zwiazku, a po drugie teraz mam obok siebie Czlowieka z tej samej
      bajki co ja.I Dziewczyny uwierzcie,NIC MNIE W NIM NIE DENERWUJE!To
      nie dziwi, tylko zaskakuje.A w zyciu codziennym nie jest to
      latwe.Dwie osoby po przejsciach, z
      nawykami,upodobaniami....Mieszkamy razem juz 2,5 roku.Jest ok.
      Wniosek, ktory juz wczesniej podnosilam.Zdarza sie ,ze ludzie buduja
      zwiazek, tak naprawde nie przygotowani,i zbyt pochopnie oceniaja
      swoje mozliwosci na pzryszlosc.Dzieci pojawiajace sie w takim
      zwiazku sa z czasem jedynym powodem, ze takie malzenstwo istnieje.
      To przykre.Chce moje dzieci uchronic przed tym,jesli tylko pozwola
      mi,aby nie popelnily mojego bledu.
      Moj synek wieczorem plakal.Pytal, dlaczego nie ma normalnej
      rodziny.....bolalo
      • jarkoni Re: do NOWYCH 03.12.07, 18:18
        farrukh, ktoś kiedyś napisał, chyba nawet na naszym forum, że być może niezłym
        rozwiązaniem byłyby ustawowe małżeństwa na próbę..
        Masz np.pół roku albo rok na dotarcie się i sprawdzenie, czy tenże ktoś jest
        naprawdę dla Ciebie. Może to szalony pomysł, bo niby prawne małżeństwo, ale
        rozstanie prawnie łatwiejsze..Sam nie wiem.
        Człowiek uczy się i dojrzewa całe życie.
        • farrukh2 Re: do NOWYCH 03.12.07, 21:18
          Z ust mi to wyjeto!
          MOja starsza corka, prawie 21 lat zapytala,mamus co bys
          powiedziala ,gdybym zamieszkala z kims bez slubu?Bylabys zla?
          A ja jej odpowiedzialam, KOchanie, bylabym zla, gdybys z kims
          zamieszkala od razu, na poczatku znajomosci,albo jeszcze gorzej,
          gdybys spontanicznie wziela slub i glupio wpadla.
          To moje zdanie
    • bez_radny Re: do NOWYCH 09.12.07, 16:16
      Nie jestem jeszcze po, w trakcie ani nawet przed rozwodem, nie podjąłem nawet
      decyzji, ale mam trudną sprawę i nie wiem co począć? Opisałem to na Psychologii,
      otrzymałem kilka cennych rad, trochę połajań, sporo krytyki i w sumie tkwię w
      zawieszeniu, czekając na dalszy ruch żony. Jeśli tu są osoby mające podobne
      doświadczenia życiowe, będę wdzięczny za podpowiedź co robili i jak to wyszło?
      Bo wiecie, po ryzykanckim zachowaniu, jakim był ślub po 7-miu tygodniach
      znajomości, teraz jestem ostrożny i nie chcę podjąć znów pochopnej decyzji,
      której skutki mogą postawić mnie w sytuacji gorszej niż teraz jestem?
      • jarkoni Re: do NOWYCH 10.12.07, 00:40
        A możesz podać link do szczegółów na Psychologii?
        Albo opisać temat tutaj?
        • bez_radny Re: do NOWYCH 10.12.07, 10:25
          jarkoni napisał:

          > A możesz podać link do szczegółów na Psychologii?
          > Albo opisać temat tutaj?

          Sorry, nie każdy lubi się wyżalać a mnie chodzi głównie o radę co i jak robić
          dalej? Trzymam się jeszcze, ale jak długo dam radę? Coś muszę, tylko co i jak??
          Wiem, że najpierw psycholog, psychiatra... Ale może tu są ludzie, którzy mieli
          podobne przypadki?
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=73012093&a=73012093
        • majka.73 Re: do NOWYCH 29.11.08, 12:18
          Witam Was jestem w trakcie rozwodu proszę Was pomuzcie mi dostałam
          pismo w ten piątek z sądu wypełnienie jakiegos papierka o zniesienie
          kosztów sadowych(bo to ja wniosłam o rozwód)nigdzie nie pracuje
          jestem zarejestrowana w urzędzie pracy utrzymuje sie z zasiłku
          celowego z opieki i zasiłku rodzinnego.Na tym papierku tesz pisze
          coś o wspulnym majątku jak mam to wypełnic co mam napisać?Błagam
          pomuszcie mam czas na odesłanie tych dokumentów do czwartku.
    • zimnokrwista_bestia Re: do NOWYCH 22.12.07, 20:08
      Witam.
      O decyzji męża dowiedziałam się prawie trzy miesiące temu. Radzę sobie jak mogę. Ale ostatnio raczej "nie mogę". Dobija mnie ten okres przedświąteczny, te wkurzająco/dołujące reklamy telewizyjne z pełną uśmiechniętą, rodziną. Te obściskujące się pary na mieście, w sklepach - wszędzie je ostatnio widzę. Nie mogę - mój żal, moje odrzucone uczucie, stracona nadzieja, świadomość teraźniejszości i przyszłości - chce mi się wrzeszczeć....


      Nie mam, nie chcę z nikim o tym rozmawiać, wręcz odrzuca mnie w tej chwili od ludzi.
      Trafiłam tutaj, bo jednocześnie rozsadza mnie to wszystko od środka.
      Muszę to z siebie wyrzucić. Dla ludzi z zewnątrz nadal jestem uśmiechniętą, zadowoloną osobą, niech tak zostanie...

      Bądźcie moim "wentylem bezpieczeństwa"...
      • jarkoni Re: do NOWYCH 23.12.07, 14:03
        Oj będziemy Twoim wentylem bezpieczeństwa.
        I to jakim..Aż sobie nie wyobrażasz..
        Tylko się nie przeraź i pisz
        • takasoobie Re: do NOWYCH 26.12.07, 14:09
          Czterdziestolatka, siedem lat po rozwodzie, siedemnastoletnia córka,
          pies i kot smile Nieuporzadkowana emocjonalnie, palaca od tygodnia
          papierosy i pijaca czerwone wytrawne winosmile Nie umiem?/nie
          chce?/nie potrafie? od rozwodu stworzyc/zbudowac zadnego sensowanego
          zwiazku z mezczyzna.
          • jarkoni Re: do NOWYCH 26.12.07, 18:07
            Palisz dopiero od tygodnia? O żesz...
            A o związki z mężczyznami bym się nie martwił, sami przylezą..
            Bardziej martwiłbym się, czy wybierzesz właściwego
    • zawsze-marta Re: do NOWYCH 29.12.07, 08:40
      Witajcie,
      wczoraj zaczęłam pisać i było to wołanie o pomoc, więc nie
      przedstawiłam się, dziś to naprawiam, ale powiem wam że jestem
      wdzięczna losowi że trafiłam do Was, może to podłe, ale jeszcze
      wczoraj myślałam że tylko na mnie zawala się świat, a dziś jest mi
      lepiej, bo wiem że to co przeżywam ktoś kiedyś czy nawet teraz też
      czuje i można się otrząsnąć. Nie dziś, nie jutro, ale kiedyś minie...
      Dzięki za to że jesteście.
      • calawtrawie2 Re: do NOWYCH 30.12.07, 07:57
        Witam również smile
        Czytam od dwóch chyba miesięcy, nie miałam jednak kiedy usiąść i
        napisać choćby powitania dla wszystkich winkCieszę się, że znalazłam
        to miejsce i obiecuję być aktywnym forowiczem smile
        Pozdrawiam smile))
        • wu_zet_ka Re: do NOWYCH 02.01.08, 21:56
          to i ja sie dopiszesmile forum czytam regularnie od prawie pół roku.
          chyba wtedy zrozumiałam, że nasze małżeństwo definitywnie się
          skończyło. ponad 5 lat małżeństwa z mitomanem, kobieciarzem i
          zapatrzonym w siebie egocentrykiem (brrr), który nie miał odwagi
          zakończyć naszego związku. 30 grudnia zabrałam synka 3,5 roku i się
          wyprowadzilismy. wiem, ze to najlepsza decyzja w moim życiu, a i tak
          boli jak cholera. co zrobić, takie życie smile podsumowując jestem
          prawie 30 letnią przyszłą rozwódką. pozdrawiam wszystkich
          • mitsuko76 mitsuko76 sie melduje 09.01.08, 21:39
            ..i na końcu ogonka ustawia.
            Nieregularna podczytywaczka od chyba 3 lat (aż tyle mi zajęło
            podjęcie decyzji??)
            Forumowiczka pełną gęba od dzisiaj.
            Status małżeński- decyzja o rozwodzie podjęta, manatki zabrane, 4,5
            letnie dziecię zabrane, przeprowadzka do mamuśki. Przed pozwem, po
            rozdzielności majątkowej.

            No to zaczynam od nowa.
            Pozdrawiam wszystkich i idę spać, bo jutro pobudka o 5 rano
            • jarkoni Re: mitsuko76 sie melduje 13.01.08, 01:19
              mitsuko..aż 3 lata podczytywałaś?
              Uważaj, jeśli już piszesz to możemy mieć różne zdania i nieźle się kłócić na
              forumwink
              Pozdrawiam Cię, pisz
          • jarkoni Re: do NOWYCH 13.01.08, 01:14
            wu_zet_ka napisała:

            > to i ja sie dopiszesmile forum czytam regularnie od prawie pół roku.

            Wolę nie komentować. Nie masz jeszcze 30 lat, wszystko przed Tobą, mimo tego
            wszystkiego co się dzieje. Dasz radę kobietko, czy rozwód będzie jeszcze nie
            wiadomo, myśl o synku.
    • lily-anka Re: do NOWYCH 11.01.08, 13:26
      Witam,
      Metryką "rycząca czterdziestka", duchem mniej, ponad dwa lata po...
      i trwa to po... nie z wyboru, chociaż hmm.. jak się siedzi w domku
      raczej nie należy liczyć, że wymarzeniec stanie akurat pod tym
      oknem. smile Nie powiem wkurzają pytania: "masz kogos itd.", ale
      pomaga mina sfinksa i prośba "namalujcie mi transparent może wyjdę z
      nim na ulicę" wink.
      • jarkoni Re: do NOWYCH 13.01.08, 01:26
        Lily-anka, mam zaprzyjaźnioną firmę od transparentów smile
        Jakby co służę pomocą.
        A ja jestem ponad ryczącym czterdziestkiem.. Gdzie widzisz problem kobieto?
        Dobrze wiemy, że mamy duchem po dwadzieścia, i tak trzymać...
        Nie damy się
    • gobisia Re: do NOWYCH 13.01.08, 12:52
      witam serdecznie, poczytałam i zdecydowałam sie napisać, tak na wstępie krótko,
      kiedy jest zdrada w małżeństwie, kiedy jest alkohol, to wtedy rozwód jest
      oczywisty i powód jest jasny, ale kiedy żyje się obok człowieka od 20 lat,a nie
      z nim, a pozornie wszystko jest ok, a w środku dusza i serce buntuje się przeciw
      takiemu związkowi,ale jest strach przed tym, jak sobie poradzić samej? mea
      culpa? nie wiem
      • kaskaz1 Re: do NOWYCH 15.01.08, 09:56
        Witam,
        podczytuję jak mi gorzej. Jak lepiej nie zaglądam.
        Ostatni mi wciąż gorzej....
        Decyzja, zeby wystąpić o rozwód - właściwie podjęta, ale nie mogę od
        razu.
        Mąż - plywający, pracownik kontraktowy.
        Jak w morzu - zarabia, jak w domu - nie.
        Dlatgo muszę doczekać aż wypłynie, zapełni konto , wtedy wezmę co
        moje i co da mi możliwość przetrwania rozwodu .
        21 lat małżnstwa, 3 dzieci ( w tym 2 dorosłych , ale uczacych się ,
        jedno - 4 letnie.
        Mąż niszczy nas psychicznie.
        On do nas nie mówi.Wydaje nam polecenia, nakazy, zakazy .Wszystko
        krzykiem, wrzaskiem.
        • lapina Re: do NOWYCH 18.01.08, 21:29
          Witaj

          Mam nadzieje ze jak już sie zdecydowałaś to będzie już tylko lepiej
          powoli ale coraz lepiej! smile Udanego czytania i pisania smile Uściski
          Uważam że warto uwolnic siebie i dzieci od takiego toksycznego
          człowieka, siły zyczę i powodzenia!
          • jarkoni Re: do NOWYCH 19.01.08, 04:25
            kaskaz1..
            Dokładnie to samo. Życzę dużo siły..
            Pisz co u Ciebie,
            Pozdrawiam i nie daj się
    • black_amazing Witam 23.01.08, 16:11
      Jestem prawie rok po rozwodzie.Mam za sobą 7 letnie małżeństwo.Odeszłam od męża
      bo pił,bił,nie szanował a na końcu potwornie oszukał(narobił mi strasznych
      długów).Odeszłam z dwoma plecakami zostawiając mu firmę i świeżo wyremontowane
      mieszkanie.Teraz jestem z cudownym facetem-wreszcie wiem co to
      szacunek,partnerstwo,życie bez wódki i wyzwisk.Wyklęła mnie rodzina i najbliższe
      otoczenie-nigdy nikomu sie nie skarżyłam więc nikt nie miał pojęcia o tym co
      przeżywam w swoich czterech ścianach.
      Mimo że od rozwodu minął juz prawie rok,nadal nie mogę dojść do siebie,zryta
      psychika i jak narazie nic mi nie przechodzisad
      Pozdrawiam
    • werda0 Re: do NOWYCH 28.01.08, 15:07
      na razie podczytujesmile
    • krop-a Re: do NOWYCH 13.02.08, 23:59
      Witam.
      Właśnie się zarejestrowałam, napisałam jeden post. Teraz sobie poczytam.
    • zdziwiona26 witam wszystkich:) 16.02.08, 18:06
      3 lata po slubie, roczne dziecko i kochankasad
      jeszcze nie rozwodka ale skladam kolejny pozew w marcu ( jeden wycofalam bo
      twierdzil ze zyc bez nas nie chce)
      sytuacja trwa juz 9 miesiecy, pogodzilam sie z rozpadem mojego malzenstwa, maz
      sie wyprowadzil i jest mi z tym bardzo dobrze, jestem spokojniejszasmile
      wierze ze bedzie juz tylko lepiej, nie chce z nim wchodzic na wojenna sciezke,
      chce zeby moj syn mial fajnego ojcasmile
      • jarkoni Re: witam wszystkich:) 17.02.08, 04:28
        Możesz wierzyć albo nie, ale będzie tylko lepiej..
        Pozdrawiam
    • elzd1 Re: do NOWYCH 19.02.08, 18:01
      Witam.
      Dotarłam i czytam.
      Dobrze, że jesteście.
      • nadnie Re: do NOWYCH 20.02.08, 12:13
        Kobieta lat 40 i troje dzieci. Jestem na rozdrożu. Nie wiem czy moge
        zyc z moim mezem a jednoczesnie nie wyobrazam sobie zycia bez niego.
        • jarkoni Re: do NOWYCH 20.02.08, 19:36
          Tylko nie "nadnie". Rozdroża się zdarzają, ale świat się nie kończy..
          Czytaj i pisz.
          Ot tak po prostu. I staraj się zabrać co najlepsze z doświadczeń innych.
          Pozdrawiam młoda kobieto
    • drugiezycie Re: do NOWYCH 20.02.08, 21:44
      No cóż-mój debiut życiowy na forum i pierwszy wpis poszedł nie tam gdzie
      trzeba.Próbuje 2 raz...
      Witam wszystkich. No i stało się: dołączam do Was.Co prawda z lekką obawą (bo co
      będzie jeśli przyszły ekssmile też tu gdzieś jest?).
      Od kilku dni podczytuję Wasze wypowiedzi. Kilka lat szarpaniny, upokorzeń, rok
      od wyprowadzki męża, kilka organizacyjnych spotkań w Sądzie-to za mną. A przede
      mną:walka (inaczej się nie da).Nie staram się już tego wszystkiego
      zrozumieć,chcę tylko żeby to się jak najszybciej skończyło. Co zrobić żeby się
      uodpornić
      na podłe kłamstwa, manipulację, oburzające zarzuty? Tak ciężko jest się
      uśmiechać do dziecka, gdy wszystko we mnie krzyczy: mam dość! Żyję jak automat,z
      dnia na dzień. Nie jestem w stanie na niczym się skupić.A to dopiero początek
      drogi. Skąd wziąć siły do życia?
    • bejoy Re: do NOWYCH 22.02.08, 03:47
      witam,
      po dobrych kilu latach małżeństwa usłyszałam od męŻa, że on nie może żyć bez
      motylków w brzuchu, do mnie ich nie czuje, więc... znalazł sobie nową miłość,
      która mu to daje, założył z nią rodzinę, chce rozwodu (również kościelnego)
      ze mną i dziećmi nie zostanie, bo... nie może na mnie patrzeć...

      wyprowadził się zostawiając mnie z noworodkiem i trzylatką w wynajętym
      mieszkaniu, bez grosza...
      To było 4 miesiące temu...
      dziś... jestem po sprawie alimentacyjnej, bo zapomniał, że ja i dzieci
      powietrzem żyć nie możemy... może po wyroku wreszcie zacZnie płacić... pewnie i
      tak będzie się odwoływał... ale to u niego został cały majątek i firma, więc
      powodzenia mu życzę

      ja powoli staję na nogi
      dzieciaczki rosną, jedna już nie płacze za tatą ( widzieli się kilka dni temu,
      pierwszy raz od listopada, bo bez panienki tatuś przyjechać nie może do dzieci)
      druga go nie zna, bo raczył raptem dwa razy (zmuszony) od listopada zajrzeć do wózka

      pewnie będę tu szukała wsparcia, bo to, co powiedział i zrobił oraz to, co mówi
      i robi nadal jest na tyle szokujące, że nie mogę sobie sama z tym poradzić
      no nie daję rady, chociaż podobno już całkiem nieźle mi idzie...
      • salsetka01 Re: do NOWYCH 11.03.08, 21:30
        Hej. Witaj kochana. Nie wiem z kąd się bierze w ludziach tyle
        podłości. To co robią faceci brak odpowiedzialności i beztroska.
        To takie proste - nowa żona, nowe dzieci. A "stara" żona i jej
        dzieci to już nie mój problem. Tak rozumuje niestety większość
        mężczyzn. Rzadko który facet umie się zachować i zapewnia
        zostawionej żonie i dzieciom należyty byt. Ale trzymaj się kochana.
        Pisz tu - jak będziesz miała trudne dni to się nie czaj i pisz. Tu
        są bratnie dusze. Skąd jesteś?
      • salsetka01 Re:beyoj 11.03.08, 21:39
        Hej. Witaj kochana. Nie wiem z kąd się bierze w ludziach tyle
        podłości. To co robią faceci brak odpowiedzialności i beztroska.
        To takie proste - nowa żona, nowe dzieci. A "stara" żona i jej
        dzieci to już nie mój problem. Tak rozumuje niestety większość
        mężczyzn. Rzadko który facet umie się zachować i zapewnia
        zostawionej żonie i dzieciom należyty byt. Ale trzymaj się kochana.
        Pisz tu - jak będziesz miała trudne dni to się nie czaj i pisz. Tu
        są bratnie dusze. Skąd jesteś?


        • bejoy Re:beyoj 23.03.08, 00:26
          z mazowieckiego
          podły, owszem, jest
          i do tego równo powalony... sterydki i wódzia wychodzą...
          ech, jutro chrzest małej, a ten...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka