Dodaj do ulubionych

jak psychicznie znieść..

05.05.07, 23:21
slub bylego meza, kroty jeszcze 4 miesiace temu byl moim mezem? ktory
porzucil corke i mnie? jak to przezyc w sobie, w srodku, jak to sobie
uswiadomic, i zaczac normalnie oddychac, czuc jak smakuje jedzenie, ze trawa
pachnie?jak? jak przygotowac na to corke? ona nie wie o "innej pani", wie ze
tata i mama sie rozstali i tata ma inny dom. czy pozwolic mu zabierac corke
do siebie? ja juz nie moge,, nie daje rady...ja..
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: jak psychicznie znieść.. 05.05.07, 23:29
      No szybki Bill on jest, nie da sie ukryc.
      Na pewno ma jakieś wstrętne wady, prędzej czy później ujawnia się w nowym
      zwiazku.
      Dziecku trzeba powiedzieć, chociaż lepiej, kiedy sama uporasz się z tą
      świadomoscią. Moze mogłby Ci pomóc psycholog? Ktoś od interwencji kryzysowych?
      I koniecznie zaplanuj jakis wyjazd z corką, jak najprędzej. Czas goi rany, a
      przestrezeń i czas to jedno, wyjazdy zdecydowanie przyspieszają uporanie się z
      tym, co boli.
      Trzymaj się cieplutko
      N.
      • tan_dream Re: jak psychicznie znieść.. 05.05.07, 23:36
        no zakochal sie w pare tygodni, po miesiacu wyprowadzil z kochanka, rozwiodl ze
        mna w 15 minut.. fakt, szybko to wszystko szlosad tamta kobieta tez odeszla od
        meza, ale ona jest starsza od exa o 10 lat i ma dorosla corke... moja jest mala..
        nie umiem sobie z tym wszystkim poradzic, nie umiemsad juz czasem myslalam, ze
        jest dobrze, ze juz powoli zaczynam zyc, ale nie, nie zaczynam,, i teraz jezcze
        w szlachetnosci swej poinformoal mnie o tym slubie.. ze niby ja ZASLUGUJE na to
        zeby wiedziec.. jak ja bym chciala zasnac i obudzic sie za rok, nie patrzec na
        to jego szczescie, na to kwitniecie, na te krotkie wizyty, kiedy wpada bo
        przypomina sobnie ze ma dziecko.. ja nie umiem
        • maza15 Re: jak psychicznie znieść.. 05.05.07, 23:45
          Bardzo Ci wspólczuję.
          Z upływającym czasem na pewno bedzie będzie lepiej.
          Nie wiem jak Cię pocieszyć,to okrutne.
          Trzymaj się.
          Pozdrawiam.
    • wiona11 Re: jak psychicznie znieść.. 05.05.07, 23:45
      "Inna pani" nie spadła nagle z nieba. Jeśli córcia do tej pory się o niej nie
      dowiedziała, może nie zaprzątaj sobie tym narazie głowy i nic jej nie mów,
      zanim sama się nie pozbierasz. Może jemu to zostaw, niech w stosownym momencie
      powie dziecku. Nowa sytuacja dotyczy przede wszystkim jego i jego otoczenia.
      Skłoń go jednak, żeby wcześniej uprzedził Cię, że zamierza powiedzieć małej
      o "nowej pani". Jak to zrobi, musisz być przygotowana na reakcję dziecka.
      Niekoniecznie będzie to rozpacz. Dzieci czasem potrafią nas zaskakiwać swoimi
      reakcjami. Złe dla nas wiadomości przyjmują dużo łagodniej, niż my.
      Teraz zajmij się sobą, życzę Ci duż siły.
    • rozwodnica Re: jak psychicznie znieść.. 05.05.07, 23:50
      Sama mam straszny dół ale co tam...spróbuję.
      Chwytaj się dziewczyno wszytkich sposobów. Nawet tych najgłupszych, najbardziej
      nieracjonalnych. Nie zakładaj z góry, że coś "i tak nie pomoże", próbuj. Rób
      cokolwiek co może dać Ci chwilę ukojenia, albo chociaż szansę na to. Kiedy
      jakiś pomysł nie wypali - to znaczy, że gdzieś już czeka inny, lepszy. Byle
      jakoś mijał ten cholerny czas, który tak naprawdę jest tu jedynym lekarstwem...
      Podrawiam ciepło.
      • tan_dream Re: jak psychicznie znieść.. 05.05.07, 23:57
        dzieki dziewczyny,... prawo jazdy wlasnie robie.. bo zostalam bez samochodu
        (zabral). prace zmieniam,,, moze to mi jakos pomoze?ex na sile probuje utrzymac
        "przyjacielkie stosunki w amerykanskiem stylu", podczas gdy na ja najchetniej,
        pomimo,ze trzymam klase nachetniej wsadzilabym mu to jego szczescie w gardlo,
        zeby sie udusil, przede wwszystkim za to, ze zapomina o naszej corce, a ona
        czeka na niego, pyta kiedy przyjdzie, teskni
        powiedzicie mi, czy tak mozna? budowac swoje szczescie na lzach, krzywdzie,
        nieszczesciu? mozna? to sie udaje?
        • maza15 Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 00:05
          Ponoć na naszej krzywdzie szczęscia nie zbudują...
          O przyjacielskich stosunkach po rozwodzie też już co nieco wiem z
          doświadczenia.Napiszę Ci tylko uważaj,bądż ostrozna to nie jest łatwe.
          Trzeba być bardzo silnym by takiej przyjażni podołac.
          Nie zawsze warto.
          Nie zawsze to jest możliwe pomimo chęci.
        • wiona11 Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 00:13
          > pomimo,ze trzymam klase nachetniej wsadzilabym mu to jego szczescie w gardlo,
          > zeby sie udusil, przede wwszystkim za to, ze zapomina o naszej corce
          ... przede wszyskim za to, że zrobił Ci straszną krzywdę. To jest najważniejsze
          i o to naprawdę chodzi. Jesteś w najgorszym momencie, bo wszystko jeszcze
          strasznie świeże. Ból jest okropny, spadła Twoja samoocena, miłość własna,
          czujesz się odrzucona przez faceta, którego jeszcze kochasz.
          Może spróbuj leków. Nie rozwiążą problemu, ale złagodzą ból. Naprawdę. Ja
          brałam leki przez parę miesięcy. Świetnie dobrane, było o wiele lżej.
          A jak połączysz leki z terapią, będzie jeszcze lepiej. Najlepiej mieć kogoś
          bardzo bliskiego i niezwykle cierpliwego, z kim można gadać, gadać i gadać bez
          końca, o każdej porze.
        • panda_zielona Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 13:00
          Nic odkrywczego nie powiem,jak to,że potrzeba Ci czasu,aby uporać sie z
          poczuciem krzywdy.Dobrze robisz zmieniając otoczenie,nowi ludzie nowa praca
          wymagać będzie wiekszego zaangazowania.Moze pozwoli Ci to odciąć się choć
          trochę.

          powiedzicie mi, czy tak mozna? budowac swoje szczescie na lzach, krzywdzie,
          > nieszczesciu? mozna? to sie udaje?

          Nie powinno się tego robić,ale w zyciu bywa inaczej niestety.Zależy od poczucia
          moralności.
    • pszczolkalodz zacznij od siebie. 06.05.07, 01:07
      a potem powiedz corce. Bardzo Ci wspolczuje, trawa pachnie uwierz. Jest noc
      wyjdz na dwor wez gleboki oddech i spojrz w niebo i pomysl ze jestes cudowna,
      boska istota ze kazdy z nas ma swoj cel w zyciu, ze przeciez po cos sie
      rodzimy. Napij sie drinka, usmiechnij do siebie, przytul do coreczki. Wiem ze
      to slowa ale postaraj sie wyciszyc, pojdz do psychologa,przekonasz sie ze to
      NIE TWOJA WINA, ze jestes ok! ze zycie ma sens. Zadbaj o siebie i swoje zdrowie
      psychiczne, wtedy i Twoja coreczka bedzie spokojna a wiadomosc o "nowej
      rodzienie" nie bedzie dla niej trauma. Trzymaj sie!!
    • aron95 Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 09:05
      Powiedz sobie ; Teraz to jest obcy facet .
      W sporcie jest taka zasada jak sobie tyłek strzaskasz np. na rowerze , wstajesz
      zaciskasz zęby i jedziesz dalej .
      W twoim przypadku drugi facet , choćby trzeba było zamykac oczy , a nie jakies
      prochy .
      • akacjax Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 09:32
        Bzdurna rada-
        > W twoim przypadku drugi facet , choćby trzeba było zamykac oczy

        Przecież oszukiwałaby i siebie i tego człowieka.

        Tylko czas leczy. Ale on wymaga cierpliwego przejścia wszystkich etapów od zamknięcia związku przez swoistą żałobę do wygaszenia tych emocji.

        Jednak ojciec powinien opowiadać o swoim nowym życiu córce. Czy jego chęć utrzymania poprawnej relacji dotyczy bardziej Ciebie, czy dziecka?
        A czy można dziecko przygotować?
        Dziecko ma już dość przeżyć, może spotkanie z psychologiem ułatwiłoby przejście przez ten trudny czas.
        • aron95 Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 09:56
          A skąd Ty to możesz wiedzieć czy bzdura czy nie ?????????
          Jeżeli tego nie przeżyłaś to zawsze bedziesz twierdzić że bzdura i tak sobie
          możesz tylko gadac i biadolić ,latami wygaszac emocje aż starą babą zostaniesz
          i nikt na Ciebie nie spojrzy .
          Nikogo nie musi oszukiwać bo chetnych pełno
          • anula36 Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 10:14
            ty tak szybko polatales miejsce po zonie kochanka?
            • aron95 Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 10:39
              Nie połatałem Ale pozwoliło mi to normalnie spojrzec i bez emocji rozmawiac z EX .
              Mojej partnerce będącej w podobnej sytuacji tez pomogło i wtej chwili jest z kimś.
          • akacjax Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 10:43
            Na tym forum już były płacze tych, którzy myśleli, że na zakładkę można coś ze swoimi emocjami załatwić.
            Z emocjami należy się mierzyć-a nie zagłuszać je następnymi.

            > Jeżeli tego nie przeżyłaś to zawsze bedziesz twierdzić że bzdura i tak sobie
            > możesz tylko gadac i biadolić ,latami wygaszac emocje aż starą babą zostanies
            > z
            > i nikt na Ciebie nie spojrzy .

            Takie wycieczki pomijam.

            > Nikogo nie musi oszukiwać bo chetnych pełno
            Na co chętnych, na bliskość? Raczej tylko na seks i do tego pełno chętnych żonatych. Takich to się nie oszukuje, tylko siebie i jego żonę.
            • aron95 Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 11:03
              A słyszałas o czymś takim :
              Sex a wszystko co się z tym wiąże -zapach , emocje , bodzce słuchowe , wzrokowe
              cała chemia z tym związana powodują że tego chcemy i pragniemy z daną osobą .
              Czyli miłość ale czy napewno ?
              Temat naprawdę pobieżnie rozwinięty .
              Aby oszukać muzg i przestać chcieć tej osoby (chemii z nią związanej) należy
              dostarczyć takiej samej chemii od innej osoby .
              Aby zagłuszyc poprzednie bodzce .


              • akacjax Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 11:16
                Tak, pobieżnie pisząc, działa miks pożądania i podniecenia u mężczyzn. U kobiet ta relacja rozwija się odrobinę inaczej, odrobina-a znaczy wiele.
                Bodźce zagłuszone niszczą ze zdwojoną siłą, niespodziewnie.
                Cztery miesiące to naprawdę mało, zwłaszcza po takim rozstaniu gdzie trwały i zupełny rozkład jest wg mnie nie całkiem jednakowo trwały i zupełny z obu stron.

                Krótko mówiąc-polecasz na odkochanie się-przygodny seks. Nie wydaje Ci się, że to może tylko bardziej dołować, bądź nie być czymś tak łatwym, zwłaszcza dla kobiety?


                > Aby oszukać muzg i przestać chcieć tej osoby (chemii z nią związanej) należy
                > dostarczyć takiej samej chemii od innej osoby .

                Nie ma dwóch takich samych osób, takich samych chemii, takich samych relacji.


                Rozumiem, że szukasz potwierdzenia na wybrany przez siebie sposób rozwiązania swoich problemów, jednak nie jest on uniwersalny.

                • aron95 Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 11:56
                  a
                  >
                  > Nie ma dwóch takich samych osób, takich samych chemii, takich samych relacji.
                  >

                  Masz racje . Ale to nie znacza że ta chemia z przygodnym partnerem może nam nie
                  odpowiadac . Tak , napewno jest to loteria .
                  W moim przypadku jej odpowiadało mnie nie . Ale nie oznacza to że w niczym mi to
                  nie pomogło .
                  Tak 4 m-ce to krótko ? Ale to pojęcie względne , bo jak widac jej Ex wystarczoło
                  na podjęcie decyzji o nowym związku .
                  Jak inaczej ma ona uwolnic się od miłości ?? Nic nie robiąc i rozpamiętując to
                  i po 2 latach powie to samo co teraz .
                  Przecież ona musi uleczyć swoje pragnienia . A najlepiej to zrobić tak, aby
                  zapragnąć czego innego.


                  >
                  > Rozumiem, że szukasz potwierdzenia na wybrany przez siebie sposób rozwiązania s
                  > woich problemów, jednak nie jest on uniwersalny.
                  >
                  • anula36 Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 12:28
                    o rany to sie meczyles z laska ktora nawet cie nie pociagala? Kurcze prawdziwy dobroczynka ludzkosci !!!!! Rozumiem ze jakbym byla w potrzebie moge sie zglosic (z gazeta na wszelki wypadek, jakby trzeba bylo co przykrycsmile
      • panda_zielona Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 12:26
        W twoim przypadku drugi facet , choćby trzeba było zamykac oczy , a nie jakies
        > prochy .
        Klin,klinem w takim przypadku to metoda do bani.Ja bym raczej wolała się komuś
        wygadać,wyjechać gdzieś z przyjaciółmi.Po takim klinie pozostaje kac moralny.
        • aron95 Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 12:48
          panda_zielona napisała:

          > W twoim przypadku drugi facet , choćby trzeba było zamykac oczy , a nie jakies
          > > prochy .
          > Klin,klinem w takim przypadku to metoda do bani.Ja bym raczej wolała się komuś
          > wygadać,wyjechać gdzieś z przyjaciółmi.Po takim klinie pozostaje kac moralny.

          Sama dobrze wiesz że jednorazowy wyjazd niewiele da . Chyba że pojedziesz na
          wycieczke dookoła swiata . A kac moralny - przynajmniej będziesz miała oczym
          innym jak Ex mysleć
          • anula36 Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 13:08
            no ba: HIV to i od exa gorszytongue_out
            • aron95 Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 13:13
              anula
              DUREX Ci pomoże

              A gazety to możemy obydwoje inne wziąść. W najgorszym wypadku - prasówka
              • anula36 Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 13:55
                ze wgledu na rozmiar wole unimilac sobie zyciewink
                prasowka, co za cienias!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • crazyrabbit Nie wierzę , że to piszę.... 06.05.07, 14:33
            .... ale częściowo przyznaję rację Aronowi. Hehe , sama tak radziłam koleżance
            jak próbowała się "odkochać" wink

            Teraz poważnie. Często takie rzucenie się w wir seksualnych podbojów naprawdę
            pomaga , przede wszystkim poprawia własną samoocenę , człowiek zaczyna nabierać
            pewności siebie i przekonuje się o własnej atrakcyjności.
            Kac moralny? Tak , zdarza się. I paradoksalnie pozwala spojrzeć na exa
            inaczej smile

            Problem w tym , że wielu kobietom do seksu potrzebny jest jakieś uczucie , nie
            potrafią brać z życia czysto fizycznej przyjemności i cieszyć się z tego.

            A może akurat autorce wątku to pomoże?
            Bo jak nie to zawsze zostaje: alkohol , przyjaciele , wycieczki , nowe hobby ,
            no i forum... wink
            • rafanetka Re: Nie wierzę , że to piszę.... 06.05.07, 20:30
              Ja też nie wierzę, że to zrobiłam. Kolega, jedyny który wiedział, ze mąż mnie
              zdradził.Jego właśnie zostawiła dziewczyna. Było cudnie, ale chyba się
              zaangażowałam uczuciowo. A on, hmmm sama nie wiem, jego była panienka jak się
              dowiedział, ze on kogoś ma ruszyła do ataku. Zamieszała gościowi nieźle w
              głowie. Ale nie o to chodzi. Zastanawiam się czy to mi pomogło. Niby nie myśle
              już tak intensywnie o byłym i o rozwodzie, myślę o tym faceci, chciałabym z nim
              być (może nie na zawsze ale tu i teraz). I chyba suma sumarum, ciężej bym
              przeżywała odejście exa niz rozterki tego obecnego. Więc chyba ,może nie tyle
              pomogło,co złagodziło całą sytuację związana z rozwodem. Sama nie wiem z czym
              wolałabym się zmagac: z rozwodem i kochanką męża czy z tym że nie wiem na czym
              stoję, ale w sumie ten ktos jest.
              • tricolour A potem się niektórzy dziwią... 08.05.07, 09:01
                ... że rozwódkom różne łatki sie przypina...

                smile
                • z_mazur Re: A potem się niektórzy dziwią... 08.05.07, 09:15
                  Eee tam, zaraz łatki. smile

                  Mężatkom też się różne łatki przypina.
                  W przypadku rozwódek przynajmniej one są w porządku.
    • aquamaritime Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 17:34
      ja mogę nawet z Tobą pogadać przez telefon..smile)))w weekendy telefon mam za
      darmo..a poza tym "mąż nie mąż" jeszcze za niego płaci...Ja przchodzę przez to
      od lutego ..z powortami ..łzami...psychiatrą..psychologiem...ale dopiero jak
      zobaczyłam, że świat z końskiego grzbietu wygląda inaczej...to stwierdziłam że
      szkoda czasu na płacz po nim...chociaż jak był dzisiaj i spojrzałam na niego to
      wiem, że go jeszcze kocham jakimiś resztkami mojego rozumu..ale wiem też że,
      nic się nie wróci...powodzenia
    • julka1800 Re: jak psychicznie znieść.. 06.05.07, 18:52
      tan_dream napisała:

      > slub bylego meza, kroty jeszcze 4 miesiace temu byl moim mezem? ktory
      > porzucil corke i mnie? jak to przezyc w sobie, w srodku, jak to sobie
      > uswiadomic, i zaczac normalnie oddychac, czuc jak smakuje jedzenie, ze trawa
      > pachnie?jak? jak przygotowac na to corke? ona nie wie o "innej pani", wie ze
      > tata i mama sie rozstali i tata ma inny dom. czy pozwolic mu zabierac corke
      > do siebie? ja juz nie moge,, nie daje rady...ja..

      Przezyc po prostu. Da sie, naprawde, tylko potrzeba czasu, a doraznie
      radzilabym umawinie sie na popoludnia i wieczory. Chocby w domu na wieczorna
      lampke wina z kolezanką. Wazne by nie siedziec samej i nie zanurzac sie w
      rozmyslaniach.

      Nie wiem czy pocieszajace bedzie wyznanie ze memu Ex w dwa miesiace po
      rozwodzie urodzilo sie kolejne dziecko.
      • tan_dream Re: jak psychicznie znieść.. 07.05.07, 18:22
        oblalam egzamin na prawkosad to byla kropla ktora przechylla czaresad po prostu
        kolejna porazkasad malo tego, bylalm dobrze przygotowana, nerwy mnie zzarlysad
        tak sie czasem zastanawiam, czym zawinilam, ze wszystko mi sie wali?
        a rada aarona? uh, nie, na sile nie.
        nie moglabym
        • panda_zielona Re: jak psychicznie znieść.. 07.05.07, 19:27
          No coś Ty,jeśli zdawałaś po raz pierwszy,to z reguły norma,ze się oblewa.Nie
          uważaj tego za wielką porazkę.następnym razem będzie dobrze.Znam takich co
          zdawali po 5 razy i dopiero za 6 się udało. smile)).Uśmiechnij się.
        • tricolour Gdybyś była dobrze przygotowana... 07.05.07, 19:34
          ... to by Cię nerwy nie zżerały.

          Zwyczajnie nie chcę, by ktokolwiek nieprzygotowany lub zdenerwowany siadał za
          kierownicą i cuda na drodze wyczyniał, co mogłoby zagrażać mnie jako
          uzytkownikowi drogi. Jazda samochodem to taka sama umiejętność jak każda inna i
          po to są egzaminy, by nie tylko samemu posiąść uprawnienia, ale także po to, by
          innemu nie uczynić żadnej krzywdy. Do takich umiejętności należy również
          opanowanie za kierownicą.

          Poza tym życzę więcej szczęścia przy kolejnej próbie.

          smile)

          • tan_dream tricolour 08.05.07, 08:01
            wiesz, tak czytam Twoje posty na forum i nic nie mowie, choc mnie świerzbi
            ale powiem Ci cos, jako ze goscisz na moim watku, bez urazy oczywiscie
            bujaj siesmile
          • scriptus Re: Gdybyś była dobrze przygotowana... 08.05.07, 09:14
            Tri, Twoja zasadniczość jest porażająca smile)))
            Nie śmiałbym się, gdyby to, co napisałeś było prawdziwe.
            Niestety, rzeczywistość jest duzo mniej klarowna, egzamin na prawo jazdy
            stwierdza dość iluzorycznie te umiejętności, dobrze wiesz, że uczymy się tak
            naprawdę jeździć jeszcze z 5 lat po egzaminie. Trudność egzaminu powodowana
            jest raczej innymi, pozamerytorycznymi czynnikami, o których się nie będę
            rozpisywał, bo to jest off topic smile))
            Ja już jeżdżę ponad 30 lat bez wypadku, przejechałem grube setki tysięcy
            kilometrów, czyli chyba umiejętności takie, o jakie chodzi, też mam. Założę się
            jednak o duże piwo z pianką, że egzaminu na prawo jazdy bym nie zdał.

            Tan Dream, życzę szczęścia na następnym terminie, a najlepiej znajomego
            egzaminatora, ja będę na Ciebie uważał na drodze tongue_out

            Nie dawaj się smutkom, moim zdaniem technika klinowania jest dobra na kaca, a
            nie na zawód miłosny, ale i tak to musisz sprawdzić na własnej skórze. Tak juz
            jest faceci są wstrętni (no, może poza niektórymi, ale to osobna historia)
            • tricolour Masz racje i nie masz racji. 08.05.07, 13:39
              Masz rację w tym, że nie zdałbyś egzaminu na Prawo Jazdy. Ja też bym nie zdał,
              ale to nie wszytsko - bo nie zdałbym analizy matematycznej, algebry liniowej,
              rachunku prawdopodobieństwa, statystyki, metrologi i wielu innych, które
              zdawałem z łatwością. Nie zdałbym choć na codzień posługuję się tą wiedzą.
              Jest ona przestarzała i już fragmentaryczna, ale zwyczajnie wystarcza do
              codziennych obowiązków zawodowych. NIE WYSTARCZA do zdania egzaminu, który
              sprawdza całość i aktualność wiedzy oraz umiejętność jej zastosowania.

              Podobnie jest z egzaminem na prawo jazdy. Jeśli ktoś nie zdał, to nie wykazał
              się odpowiednimi kwalifikacjami. Oczywiście prościej jest załozyć, że
              egzaminator jest be, bociany przynoszą dzieci, a myszy wylęgają się z worków po
              zbożu.

              Problem w tym, że ta prostota sprawia, że życie staje się loterią...
              • wojtekp67 Re: Masz racje i nie masz racji. 08.05.07, 15:38
                Alez szeroki zakres tematyczny tego wątku. smile Od prawdziwie tragicznego
                poczucia odrzucenia, zranienia, smutku przez terapie seksualną po rozważania na
                temat umiejetnmosci kandydatów na prawo jazdy.
                Bosko.
                wracając do tematu. Współczuje autorce wątku.Widać, ze przezywa, cierpi. Kazdy
                ma inny sposób poradzenia sobie z problemem rozpaczy i porzucenia. Jedni sie
                zamykaja w sobie, inni szukaja pocieszenia u przyjaciół. Jedni dochodzą do
                siebie po patu miesiacach, inni po paru latach a niektórzy nigdy sie z tym co
                sie stalo nie pogodzą. Zawsze bedą mieli w sobie żal, smutek.
                A czasami o wszystki decyduje przypadek, zrządzenie losu czy ingerencja Tego
                co nad nami jest.
                Przygodny seks to ryzykowna terapia, ale jesli ktos lubi i chce sie wyluzowac,
                wyrzyć, to dlaczego nie? Czasami warto kogos poznać ( niekoniecznie
                przygodnie), zdajac sobie sprawę, ze to nie jest znajomosc na cała lata.
                Pozwala uwierzyć w siebie, w to ze jest sie męzczyzna/kobietą , ze jest sie
                atrakcyjnym dla innych, ze ktos inny też potrafi przytulic, być miły. Pozwala
                zapomnieć...
                Pozdrawiam i życzę nie tylko spokoju w emocjach ale i zdania tego cholernego
                prawka. ja zdałem za drugim razem smile
                • ka-aktus Re: Masz racje i nie masz racji. 08.05.07, 17:51

                  Moja droga wink

                  To dobrze, że tu trafiłaś. Zobacz - ile ludzi, tyle zdań. Masz możliwości ich
                  wysłuchania. Ci ludzie są szczerzy (bardziej od przyjaciół)i, co najważniejsze,
                  chcą dla Ciebie dobrze. Ale to od Ciebie zależy co wybierzesz. Słuchaj sie
                  swoje głosu wewnętrzego.

                  Uwierz mi - czas leczy lany. Co prawda blizna zostaje, ale z tym mozna zyć.

                  Powodzeenia! Uwierz w siebie, uwierz, że masz anioła, który nad Toba czuwa.
    • jacekplacek66 Mam pewne rozwiązanie.... 08.05.07, 18:03
      Nie zdałaś egzaminu, nie masz prawaka- wykup dodatkowe lekcje i przejedz
      drania... nic Ci nie zrobią (przecież się dopiero uczysz) a problem przeżywania
      jego slubu zniknie. a jeszcze lepiej całą młodą parkę. smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka