Dodaj do ulubionych

I wpadłem jak "śliwka w kompot"

06.08.07, 16:24
Witam wszystkich po przerwie urlopowej .

W czym problem ?
Przyjeżdżam po urlopie a moja przyjaciółka do mnie z tekstami
- że teskniła
- że kocha i takie tam ....
Nie mam w sobie takiego uczucia , nie potrafię jej odwzajemnić i bynajmniej
nie dlatego że jest panną a nie rozwódką ( którą sobie wymarzyłem).
Zupełnie nie wiem co robić
Czy uciekać gdzie "pieprz rośnie" ?

Dokładnie rok temu odkryłem zdradę mojej EX .
Może rok to za krótko ?
Obserwuj wątek
    • julka1800 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 16:26
      Aron, jestes niesamowitysmile))))))
      nie doradze nic bo nie znam ani przyjaciolki ani Ciebie
      smile
    • jasminowo Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 16:30
      > - że kocha i takie tam ....
      A fuj... muszę przyznać, że ten zwrot bardzo nieładnie zabrzmiał...
      Jak nie masz takiego uczucia, to szczerze mówiąc -nie zawracaj jej głowy. Bo
      zasili rzeszę tu uczęszczających, nieszczęśników. I nie przywiązuj się za
      bardzo do wizji rozwódki smile A właściwie dlaczego rozwódka??
      Czy Ty kolego pytałeś się kiedyś czego szukasz? Nie ma znaczenia wg mnie czy to
      rok czy więcej czy mniej ale to co TY o tym myślisz. Co myślisz o sobie, swoim
      małżeństwie byłym i oczekiwaniach.
    • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 16:34
      Aron, jestes niesamowitysmile))))))
      też to usłyszałem - i takie tam ( to miałem na myśli, wszystkiego pisał nie będę )

      Też jej nie znam !
      Bo czy można po 2 miesiącach powiedzieć że się kogoś zna ?
      • sou_kasia Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 16:38
        po 10 latach sie czasem nie zna,a czasem po 1 rozmowie wydaje sie,ze zna sie
        czlowieka od lat wink nie ma reguly.Jak kompletnie nic nie czujesz,to sie
        angazuj,ale jak jest fajna i wartosciowa i cos zaiskrzylo,to czemu nie?nie
        musisz przeciez jej wyznawac milosci do grobowej deski i...takie tam smile
      • jasminowo Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 16:43
        Hmmm... kobiety jednak to szybko się angażują... A potem cierpią... Ale tak
        zupełnie nie iskrzy? To ja nie wiem... Pamietaj jednak, że możesz ją
        skrzywdzić, ale nie znaczy to, że masz ją zwodzić. Sama nie wiem...
    • ivone7 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 16:43
      aronie szczerosc przede wszystkim...
      powiedz jej, ze za malo sie znacie, zeby uzywac wielkich slow..przynajmniej ty
      potrzebujesz wiecej czasu..
    • czamon Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 16:45
      hmmm musiałeś jej niezle w głowie zawrócić skoro po 2 miesiącach ci miłość
      wyznaje. Jezeli nie czujesz nic do niej i nie chcesz się angazować to postaw
      sprawdę jasno, ale już teraz, żeby się dziewczyna za bardzo nie angazowała.
    • lilyrush Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 16:47
      Aron...mówisz prawdę nam to my Tobie
      Powiedz tez dziewczynie- szczerze i uczciwie. Że jeszcze na pewno jej nie
      kochasz. że to za dużo i za szybko.
      Czy kiedyś może ja pokochasz- to już pytanie dla Ciebie
      Jeśli nie-rozstańcie sie teraz, mniej bęidze bolało, przede wszystkim ją.
      Rok to nie musi byc za krótko, a można poznać kogoś i móc powiedzec kocham po
      miesięcu

      czego wszystkim i sobie życzę wink
    • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 17:11
      Zamurowało mnie i nic jej nie odpowiedziałem .
      Dzis na urlop pojechała i od rana walczę ze soba co robić ?
      Az w końcu napisalem na forum . Nawet taka myśl mi przyszła że może na tym
      urlopie pozna kogoś . I problem sie rozwiąże .
      Szukałem miłości ale nie znajduję tego uczucia w sobie do niej .
      Czy znajde? Nie wiem .
      To że się znajomym podoba to jakoś dla mnie za mało
      Cholera za szybko to jakoś
      • jasminowo Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 17:27
        Nawet taka myśl mi przyszła że może na tym
        > urlopie pozna kogoś . I problem sie rozwiąże .

        Fajnie by było gdyby problemy rozwiazywały sie same... ale nie ma
        tak lekko. Trza swą odpowiedzialność ponosić... Ale kto wie co się
        zdarzy?...

        Nic na siłę. Pogadacie po jej powrocie na spokojnie (o ile ona
        będzie miała spokojny urlop będąc w takiej niepownosci). Jak za
        szybko to za szybko. I nie ma z czym dyskutować.
      • lilyrush Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 18:36
        aron95 napisał:

        Nawet taka myśl mi przyszła że może na tym
        > urlopie pozna kogoś . I problem sie rozwiąże .

        Aron..Ty widzisz co piszesz???
        Zakochana kobieta nikogo nie poznaje. Zakochana kobieta ma klapki na oczach.
        Jeszcze jedna taka rewelacja i sie zastanowie sie co ja właściwie o Tobie mysle...
    • panda_zielona Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 17:48
      Ty wpadłeś? Raczej Twoja Przyjaciółka wpadła w ten przysłowiowy
      kompot.Zakochała się w facecie,dla którego niewiele znaczy,a może
      znaczy,ale nie na tyle,aby chciał z nią być.
      Jeśli nie możesz,nie chcesz to w żadnym wypadku nie rób jej nadzieji.
      • panda_zielona Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 18:14
        Nadziei,oczywiście
      • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 18:42
        .Zakochała się w facecie,dla którego niewiele znaczy,a może
        > znaczy,ale nie na tyle,aby chciał z nią być.

        A ile może znaczyć po 2 miesiącach znajomości .
        Raptem może z 10 spotkań .
        Nie pomyślałem że można takie nadzieje zrobić po tylu spotkaniach .
        Nie chce jej krzywdy robić bo dla nikogo to jest niemiłe .
        Nie ma we mnie tego czegoś , że się wie że to to .
        • jasminowo Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 18:47
          Zapewniam Cię Aron, że niektórym kobietom wystarczą 3 spotkania aby
          się zakochać. Nie pomyślałeś. Przykre, ale i tak dobrze, że nie
          oszukujesz siebie a teraz proszę - wyjaśnij to jej. Tylko może
          jednak poczekaj aż wróci z urlopu, bo będzie miała koszmarny urlop.
          Głupie? Nie do końca. Byłam na urlopie z przyjaciółką. On zerwał
          znajomość właśnie wtedy. I było po urlopie. Te kilka dni nic nie
          zmienią. A niech sobie dziewczyna wypocznie choć.
          I kurcze nie odbywajcie sądu nad człowiekiem. Sama bywałam po
          drugiej stronie a nie mam ochoty go zwymyślać. Kiepsko wyszło.
          Wszyscy uczymy się na błędach. Szkoda mi jej koszmarnie. Ale stało
          sie. Po prostu uporządkuj to jak najszybciej.
          • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 19:09
            Przed jej przyjazdem napewno nic nie zrobię .
            Musze to tylko dogłebnie przemysleć .
            Napewno też słowa lilyrush wezme sobie do serca
            Jakoś strasznie to ciężkie dla mnie
    • tricolour Ale o co chodzi? 06.08.07, 17:59
      Spotykałes się, zawracałes głowe kobiecie, a teraz się dziwisz, że jej
      zawróciłeś? A co chciałeś osiągnąć? Pobawić się tylko?

      Jesli nic do niej nie czujesz, to powiedz to jej w oczy i wyjaśnij swoje
      zachowanie, by pozbawić kobietę zbędnych złudzeń. I skoro wymarzyłeś sobie
      rozwódkę, to nie zajmuj sie pannami - inaczej sam sobie nie możesz ufać.
      • sbelatka Re: Ale o co chodzi? 06.08.07, 18:40
        oj,
        to, że ktoś sie z kims spotka -bo lubi z nim pogadac nie oznacza
        zaraz koniecznie "zaweracania głowy"
        lubie kogos - zakladam, że ktoś mnie tez LUBI...
        nie musze zakladac, że sie zaraz zakocha...

        w koncu ludzie sie tak szybko nie zakochują... chyba...

        a jak sie człowiek czuje zaskoczony - to najprostsze w tej sytuacji
        jest powiedzenie : "czuje sie zaskoczony tym co mówisz..."

        oczywiscie zachęcam do jasnego informowania w takich sytaucjach - o
        stanie swoich uczuc...
        co niestety jest trudne...a pzrynjamniej nie takie całkiem proste...

        • aron95 Co chcialem osiągnąć ? 06.08.07, 18:59
          Poznałem kogoś fajnego i chciałem bliżej poznać . Nie pomyślałem nawet że w ten
          sposób zawracam w głowie .
          Wiem że muszę o tym porozmawiać .
          Kurcze tylko że zrywać tak szybko nie chcę .
          I mam dylemat bo jeśli we mnie nic się nie obudzi do niej to po jakimś czasie
          bedzie jeszcze gorzej
          • sbelatka Re: Co chcialem osiągnąć ? 06.08.07, 19:04
            niekoniecznie

            kobiety czasem sie zakochuja - w odpwoiedzi na uczucia, ktorych są
            adresatem; czasem sie mylą i czuja więcej niż "jest"..

            jasne stawianie sprawy może po prostu urealnic sytuacje
            nie kocham cie, ale lubie, lubie spędzac z Toba czas
            i ona moze zdecydowac czy w tej sytaucji chce sie z toba spotykac..

            moze zechce - liczac, że sie zakochasz
            albo zechce ..i jej uczucie sie wyhamuje..

            jakies głębokie bardzo to chyba jeszcze byc nie może...

            po co masz zaraz "zrywac"..

            a problemy - wczesniej czy później - sie rozwiązują..
            często same... jednak...
            na szczęście he he
          • jasminowo Re: Co chcialem osiągnąć ? 06.08.07, 19:06
            Aronku - szczerze walisz jak na spowiedzi. To powiedz to jej.
            Dokładnie tak jak nam, że potrzebujesz czasu, że nie wiesz czy dla
            Ciebie będzie to coś więcej, że żadnej gwarancji... A ja tak się po
            cichu zastanawiam do której bazy dotarliście... może za szybko po
            prostu. Osiągnięcie pewnego etapu jest postrzegane przez kobiety
            jedak inaczej.
            • aron95 Re: Co chcialem osiągnąć ? 07.08.07, 09:10
              Jakoś tak u mnie jest że wszystko szybko przebiego .
              Ale takie wyznania? za szybko
          • tricolour Nie chcę... 06.08.07, 19:08
            " Kurcze tylko że zrywać tak szybko nie chcę" - a czego chcesz?
            • aron95 Re: Nie chcę... 06.08.07, 19:13
              tricolour napisał:

              > " Kurcze tylko że zrywać tak szybko nie chcę" - a czego chcesz?

              Chciałbym z czystym sumieniem powiedzieć jej - kocham Cię - a nie potrafię
              • tricolour Właśnie TEJ chciałbyś to powiedzieć? 06.08.07, 19:15
                Tej, co Cie kocha? Właśnie tej?

                Dziwne jakieś...
                • jasminowo Re: Właśnie TEJ chciałbyś to powiedzieć? 06.08.07, 19:17
                  Czy ja wiem czy dziwne?... pamiętam jak chciałam swojemu mężowi
                  przed rozpadem małżeństwa móc to powiedzieć ale serce mówiło co
                  innego niż rozum...
                • aron95 Re: Właśnie TEJ chciałbyś to powiedzieć? 07.08.07, 09:12
                  Czemu dziwne ?
                  • tricolour Dziwne dlatego... 07.08.07, 09:14
                    ... że raz chcesz uciekac, a raz wyznawać miłość, a potem piszesz, że jesteś
                    niegotowy...

                    Zastanów się, chłopie, co Ty w ogóle masz do zaoferowania.
                    • aron95 Re: Dziwne dlatego... 07.08.07, 09:50
                      tricolour napisał:

                      > ... że raz chcesz uciekac - zadałem pytanie czy uciekać
                      , a raz wyznawać miłość - napisałem ze też chciałbym móc tak powiedzieć
                      , a potem piszesz, że jesteś
                      > niegotowy... - tego tekstu nigdzie u siebie nie znalazłem
                      >
                      > Zastanów się, chłopie, co Ty w ogóle masz do zaoferowania.

                      Wiem co mam do zaoferowania
                      • bet66 Aron 07.08.07, 09:56
                        dobrze się zastanów i przemyśl sytuację, skoro panna tak łatwo się
                        zakochuje to mozesz mieć powtórkę z rozrywki.
                        • aron95 Re: Aron 07.08.07, 11:10
                          bet66 napisała:

                          > dobrze się zastanów i przemyśl sytuację, skoro panna tak łatwo się
                          > zakochuje to mozesz mieć powtórkę z rozrywki.

                          No i właśnie się zastanawiam .
                          Gdybyś poczuła coś do faceta to byś mu o tym powiedziała ?
                          • bet66 Re: Aron 07.08.07, 13:21
                            aron95 napisał:
                            > No i właśnie się zastanawiam .
                            > Gdybyś poczuła coś do faceta to byś mu o tym powiedziała ?


                            Nigdy zadnemu mężczyźnie pierwsza tego nie powiedziałam.
                            Zawsze dawałam facetowi wolność wyboru chwili i decyzji.
                            • aron95 Re: Aron 07.08.07, 15:44
                              bet66 napisała:


                              >
                              > Nigdy zadnemu mężczyźnie pierwsza tego nie powiedziałam.
                              > Zawsze dawałam facetowi wolność wyboru chwili i decyzji.

                              No właśnie , też mi się wydawało że powinienem pierwszy z taką rozmową wyjść .
                              • bet66 Re: Aron 07.08.07, 16:26
                                aron95 napisał:
                                > No właśnie , też mi się wydawało że powinienem pierwszy z taką
                                rozmową wyjść .


                                Dobrze ci się wydaje.
                                Radziecki, konsomoplski zwyczaj, to panny, które pierwsze
                                oświadczają się facetowi.
                                • a.niech.to Re: Aron 07.08.07, 16:53
                                  bet66 napisała:

                                  > Radziecki, konsomoplski zwyczaj, to panny, które pierwsze
                                  > oświadczają się facetowi.
                                  Teraz rozumiem: co radzieckie to bee.
                                • aron95 Re: Aron 07.08.07, 19:22
                                  bet66 napisała:

                                  >
                                  > Radziecki, konsomoplski zwyczaj, to panny, które pierwsze
                                  > oświadczają się facetowi.

                                  Nie znam się na konsomolskich zwyczajach .
                                  Jesli pierwsze tez podrywają to mi się podoba .
                                  Ale oświadczać, to pierwszy powinien się facet
                              • a.niech.to Re: Aron 07.08.07, 16:52
                                Na czym zasadza się różnica, kto komu pierwszy/a?
                              • jasminowo Re: Aron 07.08.07, 17:15
                                Dlaczego powinienieś??? Jestem wielce zadziwiona. Ręce opadają...
                                Mowi ten kto czuje taką potrzebę...
                                • aron95 Re: Aron 07.08.07, 19:34
                                  jasminowo napisała:

                                  > Dlaczego powinienieś??? Jestem wielce zadziwiona. Ręce opadają...
                                  > Mowi ten kto czuje taką potrzebę...

                                  Mnie się wydawało że to ja powinienem .
                                  Twój argument o "potrzebie" mnie przekonuje .
                                  Kobiety mają wiekszą potrzebę okazywania uczuć i mówienia o nich
                        • a.niech.to Re: Aron 07.08.07, 11:15
                          bet66 napisała:

                          > skoro panna tak łatwo się
                          > zakochuje to mozesz mieć powtórkę z rozrywki.
                          Widzisz korelację między expresowym zakochiwaniem się a wiernością?
                          A może panna po prostu wie, czego/kogo chce. Znalazła,...i szlus.
                          • bet66 Re: Aron 07.08.07, 13:25
                            a.niech.to napisała:
                            > Widzisz korelację między expresowym zakochiwaniem się a
                            wiernością?
                            > A może panna po prostu wie, czego/kogo chce. Znalazła,...i szlus.



                            Zycie dowodzi, ze korelacja jest i to b. duża.
                            Są osobnicy , którzy zbyt szybko się zakochują i zbyt często
                            zmieniają obiekt swojej miłości.
                            Tego typu ludzie lubią ustawicznie być w stanie zakochania, bo to
                            adrenalinka, motylki i takie tam duperele.
                            A po miesiącu panna wie czego chce ??.....haha, zartujesz i sama w
                            to nie wierzysz.
                            • a.niech.to Re: Aron 07.08.07, 14:54
                              bet66 napisała:

                              > a.niech.to napisała:
                              > > A może panna po prostu wie, czego/kogo chce. Znalazła,...i
                              szlus.
                              > Są osobnicy , którzy zbyt szybko się zakochują i zbyt często
                              > zmieniają obiekt swojej miłości.
                              > A po miesiącu panna wie czego chce ??.....haha, zartujesz i sama w
                              > to nie wierzysz.
                              Dopuszczam wersję miłości od pierwszego wejrzenia po grób.
                            • jasminowo Re: Aron 07.08.07, 17:13
                              a wiesz, że jest coś takiego jak wiedza potoczna, która wcale nie
                              musi mieć nic wspólnego z rzeczywista zależnością A od B?
                              • a.niech.to Re: Aron 08.08.07, 06:57
                                Wiem, ino z korzystaniem z niej mam niejakie problemy. smile
              • czamon Re: Nie chcę... 06.08.07, 23:04
                aron95 napisał:

                > tricolour napisał:
                >
                > > " Kurcze tylko że zrywać tak szybko nie chcę" - a czego chcesz?
                >
                > Chciałbym z czystym sumieniem powiedzieć jej - kocham Cię - a nie
                potrafię


                Skoro jej nie kochasz to dobrze ze nie potrafisz jej tego
                powiedzieć, gorzej byłoby gdybys to mówił ot tak jak dzien dobry
              • geo_v Re: Nie chcę... 08.08.07, 23:54
                No pewnie klasyczny konflikt interesów: on chce (akurat z nią)miłego
                związku, ona zakochała się w tempie expresowym i chciałaby
                srtabilizacji zapewne... Akurat z nim.
                Aron, jeśli chcesz mieć czyste sumienie, to -powtórzę za głosem ludu-
                porozmawiaj z kobietą, jak już wróci z tego urlopu...
          • rafanetka Re: Co chcialem osiągnąć ? 08.08.07, 20:09
            Hmm.Myśle, ze też potrafiłabym po paru cudownych spotkaniach
            powiedziec, że kocham. Ale to 'kocham' nie oznaczałoby na całe
            życie.Tak poprostu oznaczało by: kocham tu i teraz, tęsknie, fajnie,
            ze jesteś,dawno cię nie było, uwielbiam jak mnie dotykasz, czas
            spędzony z Tobą jest super, przytul mnie...Na słowo ,kocham na
            zawsze' długo musiał byś poczekać. Może to jej kocham jest włąśnie
            takim tu i teraz.
            • aron95 Re: Co chcialem osiągnąć ? 09.08.07, 00:23
              rafanetka napisała:

              > Hmm.Myśle, ze też potrafiłabym po paru cudownych spotkaniach
              > powiedziec, że kocham. Ale to 'kocham' nie oznaczałoby na całe
              > życie.Tak poprostu oznaczało by: kocham tu i teraz, tęsknie, fajnie,
              > ze jesteś,dawno cię nie było, uwielbiam jak mnie dotykasz, czas
              > spędzony z Tobą jest super, przytul mnie...Na słowo ,kocham na
              > zawsze' długo musiał byś poczekać. Może to jej kocham jest włąśnie
              > takim tu i teraz.


              Nie rozumię . Czyli według Ciebie "kocham " wcale nie znaczy kocham
              Jak mozna tak sobie mówic że kocham nie czując że kocham ?
              To jakieś dziwne
              • tricolour Jak baba mówi "tak"... 09.08.07, 01:30
                ... to często jest to "nie".

                smile)
    • mala_mala Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 19:12
      mialam podobna sytuacje... i troche od problemu ucieklam tzn zaprzestalam
      kontaktov... jak on sie odzyval to ja odpoviadalam ale entuzjazm ve mnie zmarl
      smiercia naturalna po uslyszeniu co chlopak mysli, czy czuje... ja nie krylam
      svoje stanu emocjonalnego
      ale tez vprost nie poviedzialam co i jak... glupio mi troche
      ale zaczynajac znajomosc uprzedzalam ze nie szukam milosci, a slyszac kocham cie
      chce mi sie rzygac... z tym ostatnim juz mi przeszlo, ale nadal zaden facet
      vrazenia na mnie vielkiego nie zrobil...
      mimo vzglednej szczerosci z mojej strony chlopak cos sobie vymyslil nad vlasnymi
      uczuciami sie nie panuje do konca nigdy
      ja bym sie chciala zakochac tez, ale viem ze nie potrafie na razie
      i odpuscilam sobie bo znov uslyszec tekstu "nie myslalem ze dzievczyna moze
      potraktovac cie tak przedmiotovo..." nie chce uslyszec od kogos kogo navet lubie
      i cialko mi sie podoba, ale... tylko lubie jak kumpla z podstavovki...

      strasznie ciezko...
      • libra22 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 22:08
        Nieodmiennie w takich sytuacjach przypominają mi się słowa mamy "bo
        w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz". Pewnie, że
        najlepiej by było spotkać kogoś kogo pokochamy i kto nas, ale
        związki i relacje ludzkie są rózne i nie zawsze udaje się "zgrać".
        Niestety.
        • mala_mala jestes pevny ze z tvojej strony zero szalu? 06.08.07, 22:33
          dokladnie... on tez niby movil na poczatku ze ma problemy z zaufaniem(ja na
          pevno lekarstvem na to nie bylam sad )
          niby zvyczajnie lubilismy svoje tovarzystvo, ale to nie moj typ faceta, jesli
          jakis typ mam... od poczatku viedzialam, ze mimo iz podoba mi se fizycznie i
          mily i slodki jest
          spotykalismy sie najpierv na imprezach vspolnych znajomych, a pozniej sami i...
          ja go lubie, ale jestem pevna jak siebie mozna byc pevnym ze z mojej strony nic
          viecej nie bedzie

          aron a ty jestes pevny ze z tvojej strony zero?
          bo jak cos cie do dzievczyny ciagnie to moze cos z tego vyjdzie
          ale jak nie... to lepiej dla vszystkich jak dasz sobie chwile na odsapniecie i
          spokoj ze zviazkami

          mi sie jakies vyrzuty sumienia nadal kolacza po glovie vzgledem chlopaka...
          przez chvile jak vydavalo mi sie ze viemy oboje o co chodzi, ze mamy podobne
          zdanie na temat tej znajomosci i pozvolilam mu pofajtazjovac na temat vspolnych
          vakacji czy veekendu v Paryzu...

          oj zeby dvoje chcialo na raz... smile ale zamiast Paryza z chlopakiem, jutro bedzie
          Mediolan z przyjaciolka smile
          • tricolour Będę się czepiał dalej... 06.08.07, 23:33
            ... miasta piszesz z wielkiej litery, a nicki z małej. Także gdy zwracasz się do
            kogoś...

            To też by sie wyróżnić?
            • mala_mala Re: Będę się czepiał dalej... 07.08.07, 00:22
              tri... pisze nicki z malej bo... sa z malej...
              jakos nie pomyslalam zeby pisac inaczej niz mi sie vysvietla v polu autor...
              jesli uzyvam imienia to chyba pisze z duzej, ale glovy sobie uciac nie dam, na
              pevno na paru forach na ktorych vybierasz sobie vielkosc liter v nicku uzyvam
              tak jak sobie ktos vybral, pomijam numerki czesto lub drugi czlon nicka, ale to
              nie ma nic vspolnego z vyroznianiem sie
              nie uzyvam tez polskich liter z przyzvyczajenia bo paru przyjaciol kiedy z nimi
              ircovalam prosilo o to bo kompy z ktorych korzystali nie obslugivaly pl czcionek...
              co cie jeszcze moze zaciekavic...?
              nie pisze z duzej litery po kropce i malo interpunkcji v moich vypoviedziach
              zvykle jest... zavsze mialam problem z interpunkcja, niestety
              co do duzych liter miast mhhm tez przyzvyczajenie z podstavovki, no i to ze
              zvykle przed vyslaniem viadomosci staram sie ja przeczytac by popravic bledy
              ortograficzne... tyle lat valczylam z dysleksja i zostalo, literovki to zavsze
              moj najviekszy problem byl i klepaniu v klaviature i v pisaniu recznym...
              nienavidze tego
              mhhm nie viem co jeszcze moglyby cie zaciekavic
              jednak mam nadzieje ze zaden nick sie urazony nie poczul ze z malej go pisze wink

              jakby co, to czepiaj sie do voli, to navet mile jak sie ktos toba, az tak
              interesuje, pozdr

              v.
              • jasminowo Re: Będę się czepiał dalej... 07.08.07, 08:24
                Ja też czasem zapomniam o polskich znakach ponieważ za granicą
                znajomy ma problem z czytaniem takich wiadomości, ale to "v". Proszę
                Cię, przecież to nie jest z niczym zwiazane, a okropnie mi
                przeszkadza w czytaniu... Reszta mi jest obojętna...
                • aron95 Re: Będę się czepiał dalej... 07.08.07, 09:18
                  Przez to "v" jakoś ciężko sie czyta po dwa razy muszę
                  Ale nick się z małej litery pisze .
              • rzabencja1 Re: Będę się czepiał dalej... 07.08.07, 12:32
                wszystko zrozumiale i wcale bez stresowe ale tragicznie sie czyta to v. i po co
                to? normalnie oczy bola. oryginalnosc za wszelka cene? przeciez literka w jest w
                kazdej klawiaturze
    • szydlo_z_worka Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 06.08.07, 23:45
      Oj, na pewno nie uciekac gdzie pieprz rosnie... Najlepiej porozmawiac sobie szczerze na temat swoich uczuc, odczuc, oczekiwan, potrzeb...
      Jezeli ona nie isteresuje Cie w TEN sposob, to nie ma co odwlekac rozmowy. Co innego, kiedy moze cos Ci mowi, ze ona moze byc materialem na przyszla kobiete zycia. Hmmm... Ciezka sprawa...
      Rozmowa, mosci panie, tylko rozmowa pomoze smile
    • der1974 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 07.08.07, 00:10
      Ty w ogóle nie wiesz czego chcesz. Przestraszyłeś się uczuć. To
      znaczy, że nie jesteś na nie gotowy. Po prostu wietrzysz podstęp. I
      nie ma tu wielkiej alternatywy: albo pogoń ją na cztery wiatry bo
      szkody dziewczyny lub Ciebie albo to przyjmij i powiedz, że nie
      jesteś gotowy jeszcze. No po co wydziwiać? Jeśli powiesz, że jeszcze
      nie czas i miejsce, to łatwo ją zweryfikujesz. Albo ucieknie albo
      zaczeka. Jak zaczeka to znowu będziesz miał problem, ale i Ty się
      przekonasz bardziej, że warto poczekać. Ewentualnie kolejne
      przeszkody można mnożyć celem sprawdzenia tych emocji. I już. Nie
      brzmi to pewnie najlepiej, ale tak się sprawy mają z odrzuconymi
      facetami. Trudno uwierzyć w uczucia po zdradzie. Ale z kolei po 2
      miesiącach znajomości taki tekst? Też bym się denerwował. Po
      rozstaniu najpierw przyjaźń, potem jakieś wzloty większe proponuję.
      • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 07.08.07, 09:33
        Przestraszyłeś się uczuć. To
        > znaczy, że nie jesteś na nie gotowy. Po prostu wietrzysz podstęp

        der masz rację przestraszyłem się , mało w padłem w panikę do tego stopnia że
        mało co w nocy spałem .
        Jestem uczulony na kłamstwa a tej kobiety nie złapałem na żadnym .
        Gdyby taki tekst rzuciła po pół roku . Zapewne sam bym się już zastanawiał nad
        moimi uczuciami do niej . Za szybko to
        Odliczając moje wczasy to nawet półtora misiąca znajomości nie ma .
        • bet66 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 07.08.07, 09:47
          półtora miesiąca znajomości?
          Nie złapałeś jej JESZCZE na kłamstwie?
          Taki duzy chłopiec , a taki naiwny?
    • bet66 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 07.08.07, 08:44
      po 1. nic na siłę, nie mozna się oszukiwać;
      2. kobiety bardzo łatwo wypowiadają tego typu deklaracje, jest to
      rodzaj kokieterii, flirtu; one sprawdzają swoje mozliwości i często
      nie ma to nic wspólnego z prawdziwym uczuciem;
      3. panna zarzuciła przynęte i czeka co z tego wyjdzie, bo teraz ruch
      nalezy do ciebie.
      • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 07.08.07, 09:35
        Mam nadzieję bet że nie masz racji .
      • jasminowo Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 07.08.07, 09:44
        Generalizacja jak diabli... A generalizacje z zasady nie są prawdą
        ogólną.
    • misbaskerwill Aron... 07.08.07, 08:57
      > Zupełnie nie wiem co robić
      > Czy uciekać gdzie "pieprz rośnie" ?

      Taki duży chłopak jakiejś dwudziestki się boi?
      Powiedz jej, to co napisałeś na forum (swoją drogą, to chyba pierwsze Twoje
      wpisy, które mi się podobają, bo są od serca).

      Bądź z nią szczery. Lepiej późno niż wcale.
      Licz się z tym, że bliskie kontakty dla większości ludzi oznaczają coś więcej
      niż tylko... kontakty? smile
      Nawet jak waliłeś otwartym tekstem, jaki "to nie jesteś gotowy", to i tak Cię
      mogła źle zrozumieć. A raczej chciała źle zrozumieć.
      I po tym wszystkim dalej będziesz mówił, że to 30+ są skrzywione? smile
      • aron95 Re: Aron... 07.08.07, 09:42
        misbaskerwill napisał:

        >
        > Taki duży chłopak jakiejś dwudziestki się boi?

        A gdzie ja napisałem że ona 20 jest ? 30 + jest
        >

        > Nawet jak waliłeś otwartym tekstem, jaki "to nie jesteś gotowy", to i tak Cię
        > mogła źle zrozumieć. A raczej chciała źle zrozumieć.

        Nic nie waliłem bo takich tematów nie bylo

        > I po tym wszystkim dalej będziesz mówił, że to 30+ są skrzywione? smile

        Ja tak szybko zdania nie zmieniam . Dalej tak twierdzę
        • misbaskerwill Re: Aron... 07.08.07, 10:05
          > Nawet jak waliłeś otwartym tekstem, jaki "to nie jesteś gotowy", to i > tak
          Cię mogła źle zrozumieć. A raczej chciała źle zrozumieć.
          >
          > Nic nie waliłem bo takich tematów nie bylo

          Nieładnie, nieładnie. Pewnie zbyt zajęci byliście na "takie tematy"? smile

          To się teraz nie dziw, że tak wyszło.
          I tak masz lepiej niż w reklamie batonu, gdzie pani następnego dnia puka do
          drzwi "nowopoznanego" pana z całym dobytkiem przy sobie.
          • aron95 Re: Aron... 07.08.07, 11:04
            Reklama dobra ale do tej sytuacji nie przystoi bo to wyjątkowo samodzielna laska
            . To ja bym się mógł do niej wprowadzić . ha ha
            • julka1800 Re: Aron... 07.08.07, 11:12
              a wiesz ze takie samodzielne lubia tez samodzielnych?
            • libra22 Re: Aron... 07.08.07, 11:15
              Mnie się podobają wypowiedzi Sbelatki, Dera i Misia. I tego
              typu "niepozrozumienia" zdarzają się z obu stron. Niestety.
            • a.niech.to Re: Aron... 07.08.07, 11:16
              Pytałeś, czy mógłbyś?
              • aron95 Re: Aron... 07.08.07, 15:53
                julka - samodzielne to zazwyczaj lubią rządzić

                libro - wszyscy coś ciekawego napisali za co dzięki

                a.niech.to - nie pytałem bo i nie potrzebuję
                • julka1800 Re: Aron... 07.08.07, 16:49
                  aron95 napisał:

                  > julka - samodzielne to zazwyczaj lubią rządzić
                  >
                  > libro - wszyscy coś ciekawego napisali za co dzięki
                  >
                  > a.niech.to - nie pytałem bo i nie potrzebuję

                  Aron,
                  samodzielne raczej kojarzy mi sie z zaradności (w tym zyciowa) niz z
                  rzadzeniem
                  • aron95 Re: Aron... 07.08.07, 19:18
                    julka -Napisałem "zazwyczaj" bo nie jest to reguła że lubią rządzić .
                    • lilyrush Re: Aron... 08.08.07, 20:20
                      aron95 napisał:

                      > julka -Napisałem "zazwyczaj" bo nie jest to reguła że lubią rządzić .
                      Czasami nie lubia ale muszą bo nie maja innego wyjścia. To zazwyczaj dość
                      niewdzięczna robota
    • magda210682 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 07.08.07, 11:46
      Tak to juz jest, że ten co ma nie chce, a ten ktoremu brakuje nie ma tego....
      Prosze zrozumiec to jak kto chce...
      *gg-5441225*
    • a.niech.to Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 07.08.07, 14:49
      aron95 napisał:

      > Nie mam w sobie takiego uczucia , nie potrafię jej odwzajemnić i
      bynajmniej
      > nie dlatego że jest panną a nie rozwódką ( którą sobie
      wymarzyłem).
      > Zupełnie nie wiem co robić
      > Czy uciekać gdzie "pieprz rośnie" ?
      A czy nie jest tak, że jesteś śmiertelnie przerażony, tym co Ci się
      przytrafiło? I z tego bladego strachu wziął Cię totalny paralusz?
      Powiedziałeś o poznanej osobie "przyjaciółka", a uciekać
      chcesz, "gdzie pieprz rośnie".
      > Dokładnie rok temu odkryłem zdradę mojej EX .
      > Może rok to za krótko ?
      Być może.
    • salemka1 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 08.08.07, 17:10
      niezbyt często się wypowiadam, ale jakoś mnie temat poruszył.
      Wiesz, ja bym chyba zapytała w takiej sytuacji, co to dla Niej
      znaczy, że kocha... czyli co? Bo jeśli spotykacie się od 2 miesięcy,
      czy krócej, to faktycznie wydaje mi się, że na kocham to za krótko.
      Ale.. z tego co zrozumiałam- może źle- to Oan jest dość młoda. No i
      właśnie. Jako skrzywiona 30+ inaczej postrzegam miłość. Bo jeśli
      kocham, to całościowo, a nie mogę kochać całościowo kogoś, kogo tak
      naprawdę znam z kilku spotkań. Młodsze babeczki jakoś szybciej na
      miłość zapadają, albo... na coś, co wydaje im się miłością.
      Obserwuję taki związek mojego bliskiego kumpla z 20-letnią panną.
      Ona go kocha "na zabój" jak to stwierdziła ostatnio... i też go to
      przeraziło. Więc nie jesteś jedyny.
      Moim skromnym i mało znaczącym zdaniemwink powinieneś porozmawiać z
      nią bardziej w sensie co to miłość, jak ona to rozumie... i wtedy
      delikatnie jej powiedzieć, co Ty czujesz. Bo powiedzieć jej musisz.
      Bo jeśli będziesz ją zwodzić, to faktycznie będzie cierpieć potem,
      jeśli się okaże, że nic się w Tobie nie obudzi.
      Pozdrawiam.
      • tricolour Mam "super" pomysł... 08.08.07, 17:13
        ... skoro ona Cie kocha, to zażądaj "dowodu miłości".

        smile)

        Będzie miło...
        • a.niech.to Re: Mam "super" pomysł... 08.08.07, 17:15
          ...albo zaproponuj małżeństwo.
          • geo_v Re: Mam "super" pomysł... 08.08.07, 23:50
            a.niech.to napisała:

            > ...albo zaproponuj małżeństwo.

            Noooo, i się zgodzi smile

            A tak w ogóle-to rozumiem Arona, naprawdę. Jeśli ktoś składa
            deklaracje miłości po znajomości niespełna dwumiesięcznej, to
            rzeczywiście można spanikować. Mnie też w takiej sytuacji się
            spanikować zdarzyło.
            • a.niech.to Re: Mam "super" pomysł... 09.08.07, 07:56
              geo_v napisała:

              > a.niech.to napisała:
              >
              > > ...albo zaproponuj małżeństwo.
              >
              > Noooo, i się zgodzi smile
              >
              > Jeśli ktoś składa
              > deklaracje miłości po znajomości niespełna dwumiesięcznej, to
              > rzeczywiście można spanikować.
              To zgodzi się, czy spieprzy?
              • geo_v Re: Mam "super" pomysł... 10.08.07, 00:59
                a.niech.to napisała:

                > To zgodzi się, czy spieprzy?
                Ona się zgodzi, a Aron spieprzy smile
        • salemka1 Re: Mam "super" pomysł... 08.08.07, 17:18
          tricolour napisał:

          > ... skoro ona Cie kocha, to zażądaj "dowodu miłości".
          >
          > smile)
          >
          > Będzie miło...
          Tri, coś mi się tak wydaje, że ten "dowód miłości" dostał i to bez
          zbędnego proszeniawink)
          • tricolour Serio? 08.08.07, 17:19
            Po 2 miesiącach znajomości?
            • salemka1 Re: Serio? 08.08.07, 17:25
              a co? niemoralne? czy niekatolickie? Tri, ja odniosłam wrażenie, że
              znasz się na żartach...?
              • tricolour Nie chodzi o katolicyzm czy moralność... 08.08.07, 17:50
                ... ale traktowanie kobiety jak materaca, do którego też się przecież nic nie
                czuje. O to mi chodziło.

                smile)
                • salemka1 Re: Nie chodzi o katolicyzm czy moralność... 10.08.07, 13:57
                  tricolour napisał:

                  > ... ale traktowanie kobiety jak materaca, do którego też się
                  przecież nic nie
                  > czuje. O to mi chodziło.
                  >
                  > smile)

                  hmm.. a nie dopuszczasz takiej ewentualności, że to ona by go
                  potraktowała... no wykorzystała? albo nawzajem by się wykorzystali,
                  bo po prostu poczuli chęć na siebie wink nie może tak być? dlaczego od
                  razu to facet wykorzystuje kobietę?
                  • tricolour Pewnie czasem kobiety wykorzystują facetów.. 10.08.07, 14:07
                    ... czemu nie.

                    W tym konkretnym przypadku jest jednak inaczej - moim zdaniem. Kobieta się
                    zaangażowała (przynajmniej tak mówi) a facet nie.
                    • salemka1 Re: Pewnie czasem kobiety wykorzystują facetów.. 11.08.07, 20:28
                      tricolour napisał:

                      > ... czemu nie.
                      >
                      > W tym konkretnym przypadku jest jednak inaczej - moim zdaniem.
                      Kobieta się
                      > zaangażowała (przynajmniej tak mówi) a facet nie.
                      w tym konkretnym przypadku, to ja tak naprawdę nie wiem, jak jest,
                      bo nie znam ani jej, ani Arona. Trochę odbiegłam od tematu i
                      napisałam bardziej ogólnie. Chociaż i tak uważam, że idąc z kimś do
                      łóżka każdy podejmuje sam decyzje, mi się zdaje, że to widać, czy
                      facet się zaangażował, czy nie. Jeśli poszła z nim, to na mój umysł
                      sama też chciała coś z tego mieć. Ja tak d tego podchodzę, ale
                      możliwe, że ja jakaś dziwna jestem...
                      • aron95 Re: Pewnie czasem kobiety wykorzystują facetów.. 12.08.07, 11:23
                        Dziwna nie jesteś jesli przyjmujesz że kobieta , że wogóle można ,
                        tylko dla przyjemności iść do łóżka bez zbędnych deklaracji o kochaniu itp .

                        W konkretnym przypadku jest inaczej .
            • ivone7 Re: Serio? 08.08.07, 17:29
              a po jakim czasie byloby dobrze...? zebys zdziwiony nie byl...
              • tricolour Po jakim? Po różnym... 08.08.07, 17:51
                ... ale wystarczającym do nieuciekania gdzie pieprz rośnie...
                • aron95 Re: Po jakim? Po różnym... 08.08.07, 23:10
                  Jeśli już Cię interesuje po którym spotkaniu wylądowaliśmy w łóżku
                  to dokładnie na czwartym .
                  I w cale to szybko nie było
                  • ivone7 Re: Po jakim? Po różnym... 08.08.07, 23:17
                    nie zrozumiales aronie intencji Tri..
                    poszedles do lozka nie bedac pewnym swoich uczuc..nie chodzi czy na
                    1, 4 czy 55 spotkaniu
                    • lilyrush Re: Po jakim? Po różnym... 08.08.07, 23:27
                      ivone7 napisała:

                      > nie zrozumiales aronie intencji Tri..
                      > poszedles do lozka nie bedac pewnym swoich uczuc..nie chodzi czy na
                      > 1, 4 czy 55 spotkaniu

                      No ale czy my nadal żyjemy w takich czasach i jesteśmy w tym wieku, ze do łóżka
                      to tylko z miłością do grobowej deski i najlepiej po ślubie?
                      Do dobrego seksu trzeba mieć do siebie zaufanie i trzeba sie nawzajem szanować.
                      Przede wszystkim. Do tego można sie potem bardzo lubić- kochać już
                      niekoniecznie. Fajnie jest tak wszytko naraz, ale życie jest życiem...
                      • tricolour Myślę, że to nie jest kwestia wieku czy czasów... 08.08.07, 23:31
                        ... a kwestia osoby, wartości itp.

                        Jedni do dobrego seksu potrzebuja miłości, inni miejsca...
                      • ivone7 Re: Po jakim? Po różnym... 08.08.07, 23:40
                        bo to wszystko od ludzi zalezy...
                        czy jedno z nich bedzie odczuwalo TYLKO to co drugie...
                      • ivone7 mysle, ze jestem staromodna.. 08.08.07, 23:42
                        i bez tej iskierki milosci..sex dla mnie nie ma sensu..
                        • geo_v Re: mysle, ze jestem staromodna.. 08.08.07, 23:58
                          No właśnie, różnie ludzie na te sprawy patrzą... Czasami
                          rzeczywiście może zaistnieć problem. Mooże przyjaciółka Arona stała
                          na podobnym stanowisku jak Iwone i doszła do wniosku, że skoro
                          przyjaciel chodzi z nią do łóżka to kocha???
                        • aron95 Re: mysle, ze jestem staromodna.. 09.08.07, 00:33

                          raczej ubogimi odczuciami dysponujesz
                  • tricolour Nie było szybko? 08.08.07, 23:23
                    Pisałeś, że znasz kobietę 2 miesiące i spotkaliście się może z 10 razy.

                    Wynika, że poszliście do łóżka po 20 dniach znajomości. Dla mnie to bardzo
                    szybko, bo po 4 spotkaniu, to ja bym o wspólnym kinie dopiero marzył...
                    • aron95 Re: Nie było szybko? 08.08.07, 23:34
                      Ale to musisz liczyć tak ;
                      spotykaliśmy się w środę i w piatek ale gdy w piątek to rozstawaliśmy się w
                      niedzielę
                      • tricolour Przepraszam, że troszkę dworuję sobie... 08.08.07, 23:45
                        ... ale w sumie masz, co chciałeś. Wiele osób by tez tak chciało i cierpi, że
                        nie ma. Ty cierpisz, że masz, ale nie tak jak trzeba...

                        ... no trudno dogodzić.

                        smile)
                    • ivone7 Re: Nie było szybko? 08.08.07, 23:38
                      hihi jezuuu a ja chcialam na pierwsza randke do kina isc...
                      zburzyles mi caly plan....
                      • tricolour Wiesz co... 08.08.07, 23:43
                        ... na pierwszą randkę, to można, bo gadać nic nie trzeba smile)
                    • misbaskerwill teoria względności... :) 08.08.07, 23:45
                      tricolour napisał:

                      >Pisałeś, że znasz kobietę 2 miesiące i spotkaliście się może z 10 >razy.
                      >Wynika, że poszliście do łóżka po 20 dniach znajomości. Dla mnie to
                      >bardzo szybko, bo po 4 spotkaniu, to ja bym o wspólnym kinie dopiero >marzył...

                      A nie słyszałeś o gromie z jasnego nieba?
                      Każdy człowiek trochę inaczej postrzega odległość czasoprzestrzennąsmile
                      Zwłaszcza, gdy jest zakochany...
                      Jak mówił A. Einstein, godzina w towarzystwie miłej pani wydaje się minutą,
                      minuta siedzenia na rozgrzanej patelni wydaje się godziną smile

                      Czwarte spotkanie, jak na dzisiejsze czasy, to naprawdę bardzo przyzwoicie.
                      Jeśli już, ja (tak jak niektórzy) czepiał bym się jedynie braku chęci
                      zaangażowania się przy jednoczesnym zamiarze "używania"...

                      A tak w ogóle - to zależy, co byś w tym kinie chciał robić, Marzycielu? smile
                      • tricolour No kino, to kino... 08.08.07, 23:52
                        ... nie pisałem, że na film chciałbym iśc...

                        smile
                        • aron95 Re: No kino, to kino... 09.08.07, 00:28
                          No bo do kina wcale nie trzeba iść na film .
                          Nie wiedziałeś o tym misku
                  • a.niech.to Re: Po jakim? Po różnym... 09.08.07, 07:56
                    aron95 napisał:

                    > I w cale to szybko nie było
                    To chyba dobrze?
                    • aron95 Re: Po jakim? Po różnym... 09.08.07, 10:51
                      a.niech.to napisała:

                      > aron95 napisał:
                      >
                      > > I w cale to szybko nie było
                      > To chyba dobrze?

                      Miałem na myśli że szybciej bywało
                      • lilyrush Re: Po jakim? Po różnym... 09.08.07, 11:01
                        aron95 napisał:

                        > a.niech.to napisała:
                        >
                        > > aron95 napisał:
                        > >
                        > > > I w cale to szybko nie było
                        > > To chyba dobrze?
                        >
                        > Miałem na myśli że szybciej bywało


                        No nie mów , ze na pierwszej...bo ise zaczerwienimy wink
                        • aron95 Re: Po jakim? Po różnym... 09.08.07, 11:04
                          Wiecej nie napiszę bo tri czyta
      • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 08.08.07, 23:03
        Od 20 + koleżanki to przed chwilką wróciłem i rozmawialiśmy dużo ale głupio .
        A tu mowa jest o pani 30 + i choć panna to też ma za sobą wiele nieudanych
        związków .
        Wie co to miłość , twardo stąpa po ziemi i ustawiona też jest .
        Dlatego to jej stwierdzenie tak poważne jest
        • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 08.08.07, 23:04
          Do salemki to było
        • panda_zielona Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 09.08.07, 03:11
          Wróciłam z imprezy,a tu wątek się rozwinął i powiem,ze mnie ubawił.
          Aron,ależ Ty masz problem,to po prostu straszne.
          Poszedłeś z dziewczyną do łóżka już na czwartej randce?

          > Wie co to miłość , twardo stąpa po ziemi i ustawiona też jest .

          Same zalety.
          • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 09.08.07, 11:02
            Interesowało to "tri " to mu odpowiedziałem .
            Wiem że ma konserwatywne poglądy pod tym względem , mnie śmieszą i dlatego sobie
            pozwoliłem na odkrycie rąbka tajemnicy .
            Jak już tyle Wam napisałem to pójdę do końca i napiszę co mi jeszcze leży na sercu .
            Ta pani jest wyższa odemnie
            • lilyrush Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 09.08.07, 15:18
              aron95 napisał:

              > Ta pani jest wyższa odemnie


              No i teraz szczęka mi opadła...
              Czy jej to przeszkadza? To przeszkadza Tobie to Tobie czy co sobie
              ludize pomyslą? No i czy prypadkeim w łzku wcale tego nie zauważaleś?
              Aron..wiesz gdzei siediz wzros mężczyzny??? W jego głowie!!!!!
              Zdarzyło mi sei jakos tam spotkac z facet o kilka cm nizszym- im
              wieksze obcsy miaąłm tym on był bardziej zadowolony. A znam takeigo,
              który zawsze sie upewnial czy będę odpowiednio niższa, choc jego
              kiklanascie cm przewagi gwarantowało, ze nawet na 10 cm obcasach go
              nie pokonam....
              • geo_v Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 10.08.07, 01:10
                No właśnie. Nie chciałabym tworzyć nadinterpretacji, ale imo chyba
                Arona uwiera, oprócz wzrostu, parę innych drobiazgów, o których tu
                nie napisał. Nie pasuje mu dziewczyna do końca. Cóż, nic na siłę. Ja
                rozumiem, naprawdę, że ktoś może odpowiadać na "łóżkowy", wolny
                związek-tylko. Na coś więcej już nie. Po co ma się chłopak męczyć,
                czy można z kimś być na siłę? Z czasem wzrost przyjaciółki zacząłby
                go kłuć w oczy jeszcze bardziej.I ja tu się wcale nie śmieję.
                • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 10.08.07, 14:52
                  geo -masz rację
                  Tylko teraz powstaje pytanie ; jeżeli w dziewczyna nam się podoba , a jest
                  kilka cech które nam nie odpowiadają to czy od razu darować sobie
                  taką znajomośc ? Czy jednak starać się ją poznać ?

                  Przez pół roku odrzucałem kobiety bo nie były podobne do mojej EX .
                  Gdy się tego wyzbyłem i potrafię zaakceptowac kogoś zupełnie odmiennego ten ktoś
                  oczekuje odemnie uczuć których nie potrafię w sobie znaleźć .
                  Gdy będę szukał tej jedynej od pierwszego wejrzenia , to moge sie zestarzeć i
                  nie znaleźć żadnej .

                  • geo_v Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 10.08.07, 23:38
                    Najpiękniej by było tak od pierwszego wejrzenia, ale nie każdy ma
                    tyle szczęścia. Zresztą, znając przewrotność losu może okazać się,
                    że TA jest np. . już czyjąś żoną smile
                    IMO zawsze warto kogoś bliżej poznać. Może okaże się akurat, że te
                    mało odpowiadające cechy nie będą za chwilę miały jakiegoś
                    znaczenia, bo kobieta czymś tam totalnie powali Cię na kolana?
                    Czasami bywa tak, że zachwycimy się nie wiadomo dlaczego szczegółem,
                    obojętnie-urody czy osobowości, za to reszta bywa mało ważna? W
                    końcu ludzie nie od dziś zadają sobie pytanie: co ona w nim/on w
                    niej widzi.Założę się, że gdyby to była Ta kobieta, żaden szczegół,
                    nawet będący mankamentem by Ci nie przeszkadzał. I nie powodowałby
                    takich rozterek.
                    Cóż, to dążenie do bliższego poznania, tak po prostu, może czasami
                    powodować nadinterpretacje, jak w przypadku Twojej przyjaciółki.
                    Takie niebezpieczeństwo-można zranić czyjeś uczucia. Ale z drugiej
                    strony, nijak powiedzieć tak prosto z mostu: chodzę z Tobą do łóżka,
                    jest fajnie. Bawimy się i tyle.
                    Ja jestem zwolenniczką teorii "zobaczę, co z tego wyjdzie", ale tu
                    nie ma mądrego chyba.
                    No ale przyszło mi do głowy kolejne pytanie: jak odróżnić-oczywiście
                    obok szczerej, wiele wyjaśniającej rozmowy-związek zabawowo-łóżkowy
                    od związku_wyglądającego_poważnie?
                    • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 11.08.07, 08:29
                      geo_v napisała:


                      >
                      > Cóż, to dążenie do bliższego poznania, tak po prostu, może czasami
                      > powodować nadinterpretacje, jak w przypadku Twojej przyjaciółki.
                      > Takie niebezpieczeństwo-można zranić czyjeś uczucia. Ale z drugiej
                      > strony, nijak powiedzieć tak prosto z mostu: chodzę z Tobą do łóżka,
                      > jest fajnie. Bawimy się i tyle.


                      Jak to sie zawsze dziwnie uklada że gdy jedno chce to drugiemu nie pasuje . I
                      zauważ .
                      Gdy kobieta nie chce to się mówi - nie pasował jej
                      A gdy facet - to napewno musi byc dziwkarz
                      Nawet Ty użyłaś słów - chodzę z Tobą do łóżka, bawimy się i tyle - myśląc o
                      mojej stronie .
                      Ja nawet o łóżku nie bedę z nią rozmawiał bo niewiele zrobiłem aby się w nim
                      znaleźć .


                      > Ja jestem zwolenniczką teorii "zobaczę, co z tego wyjdzie", ale tu
                      > nie ma mądrego chyba.
                      > No ale przyszło mi do głowy kolejne pytanie: jak odróżnić-oczywiście
                      > obok szczerej, wiele wyjaśniającej rozmowy-związek zabawowo-łóżkowy
                      > od związku_wyglądającego_poważnie?

                      Dobre pytanie
                      W łóżku nakręcamy sie strasznie i wcale nie potrzebuję do tego uczuć
                      Śmieszy mnie powiedzenie - aby iść do łóżka z kimś to trzeba coś czuć
                      A tak po prostu kogoś lubić nie wystarczy ?
                      • der1974 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 11.08.07, 09:08
                        > A tak po prostu kogoś lubić nie wystarczy ?


                        A to zależy od tego, co i kto znalazł na śmietniku
                        • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 11.08.07, 09:50
                          der1974 napisał:

                          > > A tak po prostu kogoś lubić nie wystarczy ?
                          >
                          >
                          > A to zależy od tego, co i kto znalazł na śmietniku


                          Rozwódki miałeś na myśli ?
                          • panda_zielona Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 12.08.07, 19:59
                            aron95 napisał:

                            > der1974 napisał:
                            >
                            > > > A tak po prostu kogoś lubić nie wystarczy ?
                            > >
                            > >
                            > > A to zależy od tego, co i kto znalazł na śmietniku
                            >
                            >
                            > Rozwódki miałeś na myśli ?

                            A skąd przyszło Ci do głowy,że der 1974 mógł mieć na myśli rozwódki?
                      • z_mazur Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 11.08.07, 09:29
                        Mnie się wydaje, że bardzo ważne jest zanim się w tym łóżku znajdzie, aby obie strony wiedziały jaki jest stosunek (nomen omen) tej drugiej strony do seksu.


                        Bo jeśli wiadomo, że dla tej drugiej strony seks, to tylko z kimś kogo się kocha do grobowej deski, to nie można się potem usprawiedliwiać: "ale dla mnie wystarczy kogoś lubieć". I jeśli tak jest to ważne, żeby ta druga strona też o tym wiedziała, że np. dla mnie seks to forma miłego spędzania czasu z kimś kogo lubię. Podobnie jak wspólna kawa, wyjście na imprezę, czy do kina.

                        Wtedy nie będzie jakichś niedomówień.
                        • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 11.08.07, 09:46
                          z_mazur napisał:

                          > Mnie się wydaje, że bardzo ważne jest zanim się w tym łóżku znajdzie, aby obie
                          > strony wiedziały jaki jest stosunek (nomen omen) tej drugiej strony do seksu.
                          >

                          ha ha akurat sobie wyobrazilem jak panienke namietnie nagrzaną nagle pytasz -
                          jaki jest jej stosunek do seksu, bo ty jeszcze do grobowej deski nie chcesz się
                          z nią wiązać ha ha





                          > Bo jeśli wiadomo, że dla tej drugiej strony seks, to tylko z kimś kogo się koch
                          > a do grobowej deski, to nie można się potem usprawiedliwiać: "ale dla mnie wyst
                          > arczy kogoś lubieć". I jeśli tak jest to ważne, żeby ta druga strona też o tym
                          > wiedziała, że np. dla mnie seks to forma miłego spędzania czasu z kimś kogo lub
                          > ię. Podobnie jak wspólna kawa, wyjście na imprezę, czy do kina.
                          >
                          > Wtedy nie będzie jakichś niedomówień.




                          i kontynując dalej - choćmy lepiej do kina aby jak najdalej od łóżka

                          z_mazur Ty chyba żartowałeś , taki skrupulatny jestes że wszystko
                          z kobietą jesteś wstanie zaplanować ?
                          Orgazm też?
                          • z_mazur Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 11.08.07, 10:15
                            Jeśli spotykam się z kobietą, to widząc dynamikę znajomości (hmm, to się może skończyć w łóżku) staram się nią porozmawiać też na temat właśnie tego jaki jest jej stosunek do seksu.

                            No chyba, że to jest piorun sycylijski, wtedy na takie dysusje nie ma czasu. smile))

                            A co do Twojej ironii, to właśnie po takich doświadczeniach jak to Twoje wolę mieć jasność jak druga strona postrzega seks.

                            Dla własnego dobrego samopoczucia.

                            Niektóre kobiety postrzegają seks w innych kategoriach niż mężczyźni i dobrze jest wiedzieć, czy ta z którą akurat się spotykamy nie ma przypadkiem takiego podejścia. Robię to we własnym interesie.
                            • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 12.08.07, 11:07
                              I z tym co piszesz teraz, moge się zgodzić, ale po warunkiem
                              Że z góry zakładasz iz napotkana kobieta jest dla rozrywki .
                              A Ty na stałe nie chcesz z nikim się wiązac i to jest Twoje kredo .
                              Albo na chłodno potrafisz sobie odpowiedziec że owszem, dla rozrywki ok, ale
                              nic ponadto .

                              Bo jeśli szukasz stałej partnerki to takich kalkulacji nie robisz
                              bo w obiekcie Twoich zainteresowań chcesz znaleźć tę jedyną .
                              Wszystko zależy od pierwszej oceny nowo poznanej , po której to uznajesz na co
                              masz ochotę .
                              Człowiek z natury lubi drugiego oceniać i ma swoje skale .
                              Zazwyczaj najważniejsze jest pierwsze wrażenie ja natomiast uważam że
                              ważniejsze jest drugie wrażenie bo wiąze się z poznaniem człowieka.

                              Z drugiej strony życie potrafi nam takie figle płatać i jeśli tylko jesteśmy
                              otwarci to dostarcza nam wrażeń o jakich snimy .
                              • crazyrabbit Aronku! 12.08.07, 17:36
                                Proponuję nie słuchać bawidamków , bo oni co innego mówią , a co
                                innego robią.
                                Niestety znam to dobrze z autopsji sad((

                                Rozbuchane ego jest odwrotnie proporcjonalone do hmmm... niech sobie
                                przypomnę... umiejętności albo długości... jakoś tak...

                                Skoro nie chcesz skrzywdzić tej kobiety (a z tego co pobieżnie
                                przeczytałam , tak jest) , to nie baw się nią dłużej.
                                • aron95 Re: Aronku! 13.08.07, 09:20

                                  Jakieś dni dobroci dla aronka ???


                                  crazyrabbit napisała:

                                  > Proponuję nie słuchać bawidamków , bo oni co innego mówią , a co
                                  > innego robią.


                                  Na tą przypadłość zwróciłem już wcześniej uwagę .
                                  Mnie to nie przeszkadza , choć czasami jest irytujące .



                                  > Skoro nie chcesz skrzywdzić tej kobiety (a z tego co pobieżnie
                                  > przeczytałam , tak jest) , to nie baw się nią dłużej.


                                  nią nie ale znią . Jeszcze raz wszystko co tu napisane musze przeczytać . Ktoś
                                  coś napisał i mi to siadło
                                  • z_mazur Re: Aronku! 13.08.07, 09:58
                                    > nią nie ale znią . Jeszcze raz wszystko co tu napisane musze
                                    przeczytać . Ktoś
                                    > coś napisał i mi to siadło

                                    Tylko, że ona teraz każde kolejne spotkanie itp. będzie
                                    interpretowała jako potwierdzenie tego, że akceptujesz jej uczucia.

                                    Jeśli dalej chcesz kontynuować tą znajomość, to musisz jasno wyrazić
                                    swoje podejście. Tutaj już nie ma pola do domysłów. I załóż jeszcze,
                                    że kobiety mają dużą zdolność do nadinterpretowywania pewnych
                                    rzeczy.

                                    Jesli tego nie zrobisz to zranisz ją za jakiś czas, bardziej niż
                                    mógłbyś to zrobić teraz.
                                    • aron95 Re: Aronku! 13.08.07, 14:21
                                      z_mazur napisał:


                                      > Tylko, że ona teraz każde kolejne spotkanie itp. będzie
                                      > interpretowała jako potwierdzenie tego, że akceptujesz jej uczucia.
                                      >
                                      > Jeśli dalej chcesz kontynuować tą znajomość, to musisz jasno wyrazić
                                      > swoje podejście. Tutaj już nie ma pola do domysłów. I załóż jeszcze,
                                      > że kobiety mają dużą zdolność do nadinterpretowywania pewnych
                                      > rzeczy.
                                      >
                                      > Jesli tego nie zrobisz to zranisz ją za jakiś czas, bardziej niż
                                      > mógłbyś to zrobić teraz.
                                      >


                                      To wszystko wiem tylko co innego pisać o tym a przeżywać .
                                      Mam mętlik przeogromny i czuje się przedziwnie z tremowany .
                                      Musze szczerze porozmawiać o tym i jedynie to jest pewne
                                      uch i to dzisiaj
                                      • crazyrabbit Zanim zapakuję swój zgrabny tyłeczek ... 13.08.07, 16:14
                                        ... do auta , chciałam Ci jeszcze napisać kilka słów.

                                        W końcu odezwałeś się jakims ludzkim głosem , to Ci odpowiedziałam
                                        po ludzku. Tym bardziej , jako kobieta kilkakrotnie zraniona przez
                                        facetów wiem jak wyglada to od tej strony.

                                        Dla części osobników rodzaju męskiego jest fajnie , jak wokół kręci
                                        sie fajna laska. Można się wypłakać w dekolt , odreagować
                                        okołorozwodową traumę , pocieszyc się po porzuceniu przez jakąś
                                        lolę , pokazać się w towarzystwie , pouprawiać sex... I jest cool i
                                        okej. Tylko , że po jakimś czasie takiemu panu laska się nudzi ,
                                        więc stwierdza że czas się rozstać , albo że go to przerosło , albo
                                        że przecież sie tylko dla seksu spotykał... i wogóle to fakt , że
                                        ona się zdążyła zaangazować to jej nadinterpretacja i on wcale nie
                                        chciał.
                                        Taki pan rani laskę , ale uważa że jest ok. A laska ma go za
                                        ostatniego dupka.

                                        Chcesz tak?
                                        Nie daj sie jej zaangażować. Jeżeli masz problemy z porozmawianiem
                                        wprost , to postaraj się ją wkurzyć , olewać czy cos w tym stylu -
                                        może będzie Ci łatwiej.

                                        Kiedyś jak spytałam Cię , czy nie wybierasz się na terapię ,
                                        spytałeś: A po co mi tarapia?
                                        Wtedy się zdziwiłam , ale widze , że miałeś rację. Bez terapii
                                        widać , że masz jakieś ludzkie odruchy , empatię... A możliwe , że
                                        po terapii zrobiłby się z Ciebie zadufany w sobie narcyz (to się
                                        nazywa poprawa poczucia własnej wartości) , a tak... jesteś sobą smile
                                        • ivone7 Re: Zanim zapakuję swój zgrabny tyłeczek ... 13.08.07, 16:50
                                          crazy...jasne ze najlepiej by bylo zeby wszystko bylo
                                          jasne...obgadane..ale zycie jest jakie jest..
                                          owszem masz racje sa tacy panowie...ale niekiedy te laski nie widza,
                                          lub nie chca widziec ze cos niehalo...na kazda uwage osoby z
                                          zew...reaguja..ja wiem lepiej..co ty wiesz..
                                          czasami wystarczy spojrzec na pare z boku i pewne znaki zobaczyc..
                                          ale ja mimo ze te znaki widzialam i takiej lasce to
                                          powiedzialam...bylam zbywana..a wrecz slyszalam...ze ja o niczym
                                          zielonego pojecia nie mam...

                              • z_mazur Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 13.08.07, 09:54
                                > Że z góry zakładasz iz napotkana kobieta jest dla rozrywki .

                                To takie pejoratywne określenie.
                                Jakby z góry zakładało wykorzystanie kogoś z dla rozrywki.

                                A ja to widzę po prostu tak: dwoje dorosłych ludzi, którzy razem
                                decydują się na coś i czerpią z tego przyjemność. Czasem to się może
                                rozwinąć, czasem nie.

                                Ważne jest, aby wiedzieć czy ta druga strona od razu zakłada ten
                                rozwój czy podchodzi do tego podobnie do nas.

                                Tu jest klucz.

                                Po co robić jakiekolwiek kalkulacje. Jeśli sugerowałeś jej że
                                szukasz kogoś na stałe, to zarazem dałeś jej podświadomy sygnał, że
                                skoro wasza znajomość się rozwija (i przechodzi na kolejny stopień
                                zażyłości), to ona może być właśnie tym kimś.

                                Nauczka na przyszłość, nie deklaruj od razu kobiecie, że szukasz
                                partnerki na resztę życia, bo ona potem będzie to w taki sposób
                                interpretowała: "Szuka partnerki, spotyka się ze mną, idzie ze mną
                                do łóżka, pewnie chce, żebym była tą partnerką".

                                Jeśli ważne jest dla Ciebie kolejne wrażenie, to nie składaj pewnych
                                deklaracji (nawet nieświadomie )już po pierwszym.
        • salemka1 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 09.08.07, 14:39
          aron95 napisał:

          > Od 20 + koleżanki to przed chwilką wróciłem i rozmawialiśmy dużo
          ale głupio .
          > A tu mowa jest o pani 30 + i choć panna to też ma za sobą wiele
          nieudanych
          > związków .
          > Wie co to miłość , twardo stąpa po ziemi i ustawiona też jest .
          > Dlatego to jej stwierdzenie tak poważne jest

          to faktycznie dość dziwne i poważne... ale tego już ani trochę nie
          umiem skomentować. Może po prostu masz w sobie tyle uroku
          osobistego, że tak potwornie zawróciłeś jej w głowie. Ale jedno jest
          pewne, musisz się poważnie nad tym zastanowić i z nią porozmawiać
          szczerze. Życzę powodzenia wink
          • dziwnamniszka Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 12.08.07, 11:40
            Aronn!
            Smieszy Cie powiedzenie, ze trzezba cos czuc, zeby isc z kims do
            lozka? Biedaku, nie znasz roznicy?
            Dziwki nie musza nic czuc, zdesperowane kobiety tez nie,nimfomanki
            rowniez.
            Ale przecietne kobiety, przez intymnosc przywiazuja sie, dopelniaja
            przyjazn, wyrazaja czulosc.I Ty miales szczescie poznac taka kobiete.
            Mnie smieszy to, ze niby kobiecie nie wypada pierwsze powiedziec o
            uczuciach. Tesknila, to powiedziala, naturalnie i szczerze.
            Nie wiedziala , ze namietnosc z Toba w lozku, nic nie znaczy.
            Jak sie juz dowie, z szacunku dla siebie nie bedzie chciala byc
            uzywana.
            Jak to dobrze, ze moj mezczyzna jest inny.
            • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 12.08.07, 12:19
              Ale przecietne kobiety, przez intymnosc przywiazuja sie, dopelniaja
              > przyjazn, wyrazaja czulosc.I Ty miales szczescie poznac taka kobiete.

              To wszystko wiem, szanuję tylko co zrobić jeśli nie znajduję w sobie uczuć .
              Udawać ?
              Do klasztoru sie zapisać bo nie potrafię sie po kilku spotkaniach zakochać ?
              Poszłem do łóżka a nie kochałem to na szafot ze mną ?
              • ataharika Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 12.08.07, 14:18
                A nie możesz jej przeprosic, ze potraktowales ją tylko jak babke do
                łózka i powiedziec wprost, ze nic do niej nie czujesz
                powazniejszego? Ze jesli chce kontynuowac, to tylko
                niezobowiązujące spotkania dla seksu i nic wiecej?
                Boisz sie , ze stracisz twarz uczciwego Romea przyznajac sie, ze to
                mialo byc bzykanko na jeden raz? Lepiej uczciwiej wobec niej czy
                wygodniej..dla ciebie wygodniej?
                • z_mazur Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 12.08.07, 14:22
                  A dlaczego niezobowiązujące spotkania akurat dla seksu?

                  A może po prostu niezobowiązujące spotkania.
                  • ataharika Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 12.08.07, 14:28
                    Jasne, ale to już wg potrzeb. Ich obojga. Aron chyba nie przespał
                    się z nią dlatego, ze wcale nie potrzebował tego seksu a tylko
                    chciał byc miły wobec ciągnącej go do łózka kobiety?
                    Poza tym jesli juz byli w łózku i oboje potrzebują uczuć i seksu a
                    nie maja nikogo innego, to raczej trudno będzie przejść na znajomość
                    opierajaca się na rozmowie o pogodzie i bieżącej polityce. :0)
                • aron95 Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 12.08.07, 16:05
                  O to chodzi że ja jej nie ciągłem do łóżka i w tym wzgledzie nie mam sobie nic
                  do zarzucenia . Wczesniej o tym wspominałem .
                  Patrząc na tą sytuację to mozna by było powiedzieć że to ja zostałem zaciągniety
                  do tego wyrka
                  • anbale Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 12.08.07, 16:37
                    aron95 napisał:

                    > O to chodzi że ja jej nie ciągłem do łóżka i w tym wzgledzie nie mam sobie nic
                    > do zarzucenia . Wczesniej o tym wspominałem .
                    > Patrząc na tą sytuację to mozna by było powiedzieć że to ja zostałem zaciągniet
                    > y
                    > do tego wyrka


                    Seks jest "więziotwórczy", szczególnie dla kobiet. No naprawdę trzeba mieć
                    wielkiego farta, żeby trafić na taką dla której to jedynie forma sympatycznego
                    spędzenia czasu wieczorem. Poza tym nikt do końca nie jest w stanie kontrolować
                    swoich emocji, nikt ci nie obieca, że się nie zakocha po tym seansie intymnosci
                    i czułości. Trzeba być dość cynicznym, żeby nie zdawać sobie z tego sprawy...
                    Nie rozumiem co znaczy, że nie masz sobie nic do zarzucenia, bo jej nie
                    ciągnąłeś do łóżka? Pigułkę gwałtu ci podała, czy co?
                    Niedawno sama coś takiego przeżyłam, ktoś rozhulał moje emocje, wydawał się mną
                    autentycznie zainteresowany- po czym okazało się, że jedynie zabija czas
                    tęskniąć za kimś innym. Oczywiście zniknął, bolało, ale teraz jedynie mam żal,
                    że tak instrumentalnie zostałam potraktowana...Dlatego jeśli wiesz, że raczej
                    niczym szczególnym nie zapałasz do tej dziewczyny, to jak najszybciej daj jej po
                    prostu święty spokój. Jakoś się pozbiera.
                    • alicja611 dzis to kobiety wybieraja.... 12.08.07, 18:15
                      Nie mam problemu, zeby powiedziec facetowi, ze mi sie podoba, jesli sie podoba.
                      Wiem, ze to zle, bo mezczyzna jest zwylke w takiej sytuacji PRZERAZONY i
                      ...ucieka. Odczulam to na wlasnej skorze.....latalam za pewnym panem, a on
                      ....uciekal...kiedy dalam sobie spokoj i zainteresowalam sie innym ON poczul sie
                      nagle strasznie zainteresowany moja osoba , zazdrosny...syndrom byka i
                      znikajacej czerwonej plachty?
                      Nie zamierzam prowadzic zadnych gier....jak to jest PANOWIE?
                      Czekam na Wasze opinie.
                      • for_look Re: dzis to kobiety wybieraja.... 13.08.07, 10:01
                        > Wiem, ze to zle, bo mezczyzna jest zwylke w takiej sytuacji PRZERAZONY i
                        > ...ucieka
                        Nie rozumiem jak mozna być przerażonym. Może nie był gotowy,
                        może trafiłaś na nieśmiałego, może go to przerosło a potem
                        oswoił się.
                        Ale nie można uogólniać.
                        Pozdr.
                      • aron95 Re: dzis to kobiety wybieraja.... 13.08.07, 14:15
                        alicja611 napisała:

                        > Nie mam problemu, zeby powiedziec facetowi, ze mi sie podoba, jesli sie podoba.
                        > Wiem, ze to zle, bo mezczyzna jest zwylke w takiej sytuacji PRZERAZONY i
                        > ...ucieka. Odczulam to na wlasnej skorze.....latalam za pewnym panem, a on
                        > ....uciekal...kiedy dalam sobie spokoj i zainteresowalam sie innym ON poczul si
                        > e
                        > nagle strasznie zainteresowany moja osoba , zazdrosny...syndrom byka i
                        > znikajacej czerwonej plachty?

                        Nagły żal za utratą . Może przemyślal wszystkie za i przeciw
                        Jednoznacznej odpowiedzi raczej tu dać nie idzie .

                        hm Lubię jak mi kobiety sygnały zainteresowania dają .
                        Tylko często jest zwykła kokieteria .
    • sylwiamich Re: I wpadłem jak "śliwka w kompot" 12.08.07, 19:50
      Hihi...to możemy sobie podac ręce.Też po urlopie.Ta sama
      bajka ....tyle ze Pan był ze mną.Nie potrafię powiedzieć tego
      samego, jeszcze nie teraz.A może nigdy?Kto to może wiedzieć?Ale nie
      przeraziły mnie jego słowa...były tylko potwierdzeniem tego co
      widziałam wcześniej.On wie że nie jestem jeszcze gotowa...czesto o
      tym rozmawiamy.Alke dam mu szansę.I sobie...bo to przecudowny
      człowiek...miła odmianasmile))Mie naciska i wierzy że się do niego
      przekonam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka