Dodaj do ulubionych

Boję się.

12.08.07, 12:13
I to bardzo,po wczorajszej rozmowie z byłym męzem czuję sie jak bym
była na poczatku drogi. A minęło pół roku od rozwodu. Mam wrazenie,
ze jest mi trudniej niz wtedy kiedy tą decyzje podejmowałam (może
dlatego że teraz załuje, że gdybym cofnęła i nie była taka stanowcza
to bym z nim była). Boli to, że go nadal kocham a on od tygodnia z
kimś jest i już nie kocha, boli, że tęsknie a on już nie, boli bo
mimo wszystko mam nadzieję (zaczynam wierzyć że ona umiera
ostatnia). powinnam postawic kropke,odwócić strone i iść dalej. Ale
nie potrafie. czy muszę znowu isc tą drogą od początku, czy moze
tylkomi się wydaje, że zaczynam to samo od nowa?Ech życie
Obserwuj wątek
    • aron95 Re: Boję się. 12.08.07, 12:30
      Uważam że szukasz faceta na wzór i podobieństwo EX a ponieważ nie znajdujesz z
      stąd Twoje flustracje i nawrót tęsknoty za nim .
      To jest naturalne jeśli sie kochało, sam to przechodziłem .
      Bo jak zaakceptowac osobe całkiem odmienna od tej którą się kochało tyle lat ?
      Jest to trudne ale nie niemożliwe .

      Podobno są pary którym powroty się udały ale są i takie którym nic nie wyszło .
      I tych drugich jest raczej wiecej
    • z_mazur Re: Boję się. 12.08.07, 12:35
      To tylko takie wrażenie, że jesteś na początku drogi.

      To po prostu jej kolejny etap.

      Czy nie jest czasem tak, że Ty kochasz pewne wyidealizowane wyobrażenie Twojego byłego męża? Czyli taki twór wyobraźni, którego w rzeczywistości nie ma.

      Jeśli by mu rzeczywiście na Tobie zależało i jego uczucie byłoby tak silne jak Cię zapewniał, to myślisz, że już by przeszło? Twoje mimo zranienia jakie Ci zadał, nadal jest. A jego, który powinien o Ciebie zabiegać, już się skończyło i ba mało tego, zostało zastąpione przez inne. Jaką masz gwarancję, że on będąc z Tobą w przypadku kolejnego kryzysu (a przecież kryzysy w związku to normalna sprawa) znowu nie szukałby pocieszenia w ramionach kolejnej miłości? Widać, że ma dużą umiejętność zakochiwania się i odkochiwania się.

      Wychodzenie z takiego związku przypomina wspinaczkę pod trudną górę. Czasem pomylimy drogi i musimy się trochę cofnąć żeby znaleźć lepsze podejście, czasem rozbić obóz żeby trochę nabrać sił przed kolejnym etapem, czasem ogarnia nas zniechęcenie, ale alternatywy nie ma, na tą górę trzeba wejść. Za to jej pokonanie daje duże poczucie siły.

      Na razie rozbij sobie obóz, przeczekaj trochę, zbierz siły, nawet nie zauważysz kiedy wyruszysz dalej w drogę.
      • chalsia Chłopaku z Mazur 13.08.07, 00:50
        bardzo mądry i piekny post napisałeś (ten o drodze).
        • z_mazur Re: Chłopaku z Mazur 13.08.07, 07:37
          Dzięki, ale nie będę sobie przypisywał cudzych zasług.

          Podobną metaforą posługuje się autorka ksiązki "Kiedy Partner
          odchodzi...". Polecam lekturę wszystkim porzuconym.
    • ivone7 Re: Boję się. 12.08.07, 12:55
      rafanetko to zupelnie normalne ze sie boisz...po prostu opadly
      emocje a pewne sprawy trzeba uznac za fakty...
      jestes juz od jakiegos czasu na tej drodze..a teraz masz kolejny
      etap..
      powoli pogodz sie z tym, ze kazde z was musi isc swoja droga..i mimo
      tego ze bedzie ci ciezko..tak pewnie bedzie lepiej..
      posluchaj z mazur..on bardzo madrze napisal...
      daj czasowi czas...zobaczysz bedzie jeszcze przepieknie..
    • maheda Nie bój się. 12.08.07, 12:57
      Ja też się bałam przez wiele lat. Ten strach mnie paraliżował, nie potrafiłam
      niczego zmienić.
      Poszłam do psychologa, tylko na jedną, krótką rozmowę - i to widać było to,
      czego mi było trzeba.
      Facet, patrząc na mnie, spytał, DLACZEGO.
      Ponieważ nie potrafiłam znaleźć rozsądnej odpowiedzi, stwierdził, że skoro nie
      ma rozsądnej odpowiedzi, to nie ma rozsądnego powodu.
      Pytał o sytuacje, kiedy strach się pojawia i zalecił branie przed takimi
      sytuacjami (akurat częściowo przewidywalnymi) jakichś leków uspokajających.
      Zaproponował rozmowy z Eksem wyłącznie przez jakiś czas mailowe (i tak daleko
      mieszka i się prawie nie widujemy).
      Poszłam dalej na tyle, że gdy pewnego razu Eks zadzwonił - powiedziałam mu, że
      wszelkie ustalenia ma wysyłać do mnie mailem, bo nie będę z nim "na gębę" już
      niczego więcej załatwiała.
      Zatkało go to trochę, próbował dyskutować, ale odłożyłam słuchawkę.
      Przyjął więc to do wiadomości.
      smile
      Dasz radę, zobaczysz.
      Musisz się najpierw uporać ze źródłem swoich własnych przekonań i odczuć. Reszta
      pójdzie z górki i z płatka.
      • rafanetka Re: Nie bój się. 12.08.07, 13:12
        tylko ja go bęe widywała codziennie,codziennie bedę widywała jego
        samochód zaparkowany pod jej domem. A tak niedawno jedlismy razem
        lody, wspólnie się śmialismy, to wtedy jeszcze się łudziałm, ze może
        kiedys. Niestety teraz ma wyrzuty, ze nie porozmawaiałm z
        nimwcześnie,że nie dałam szansy, że to ja zmarnowałam nasze
        życie.Wiem to bez sensu,mam nadzieję że todomnie dotrze. Ale teraz
        jest teraz. A teraz boli. I jakos nie wiem co zrobic żeby się
        pozbierać. Jak rozmawiac z dzieckiem do którego dotarło, że tatus
        kogos ma.Jak kłamac w zywe oczy, że tak lepiej skoro serce krzyczy
        coś zupelnie innego?
        • ivone7 Re: Nie bój się. 12.08.07, 13:19
          rafanetko po prostu przestan sie zadreczac...
          tak niedawno...bylas jego zona..a on naduzyl Twojego zaufania i Cie
          zdradzil...rozwiedliscie sie..sama pisalas ze to co mu przeszkadzalo
          w Tobie jak byliscie malzenstwem, przyprawialo go o smiech jak nim
          przestaliscie byc...
          a z tym dawaniem szans...no coz..faktycznie moglas dac szanse,
          jasne ..ale widocznie wtedy nie bylas na to gotowa..a jak do tej
          trudnej decyzji dojrzalas..jemu uczucie do Ciebie i chec zabiegania
          minelo...szybko mu minelo..nie uwazasz..
          lepiej zamknij drzwi, przestan rozpamietywac, bo zapetlisz sie i
          ciezko Ci bedzie z tego wyjsc..
          dziecko informuj, mow prawde na jej poziomie...od tlumaczenia
          sytuacji w jakiej sie znalazl jest Twoj ex..
          spojrzyj do przodu...nawet zycie samemu moze byc fajne..

        • maheda O nie, nie tędy droga 12.08.07, 13:25
          Zastanów się - co osiągniesz, cały czas goniąc swój własny ogon?
          Nie czas chyba na dyskusje, na rozważania i na żal.
          To tak, jak z pogrzebem. Albo właśnie rozstaniem.
          U mnie w rodzinie zachowujemy się tak, że jeśli zdarzy się jakieś nieszczęście,
          to nie skupiamy się na powodach czy przyczynach tego, mamy przepraktykowane - na
          niestety wielu przykładach - że najlepsze wtedy jest działanie. Tylko ono może
          zagłuszyć ból i pomóc przyhamować łzy (nie zahamować, tylko przyhamować, ale to
          już zawsze coś).
          Nie ma sensu w takich sytuacjach zastanawianie się, co dalej.
          Trzeba zastanowić się raczej, co praktycznego jest do zrobienia w związku z tym
          (albo i bez związku), i wyznaczać sobie maleńkie, pojedyncze cele, i nimi się
          zajmować i o nich myśleć. Jeśli przychodzą inne myśli - twarz pod zimną wodę i
          dalej heja z tym koksem.
          Jeśli woda nie pomaga - nervosol albo coś innego, skonsultowanego z lekarzem.
          Po jakimś czasie nervosol przestaje być potrzebny, bo sytuacja staje się oswojona.
          Sama też teraz przechodzę przez załatwianie różnych rzeczy, bo od kilku dni
          człowiek, którego kocham (i który nadal deklaruje, że mnie kocha) zdecydował, że
          chce zamieszkać osobno.
          Też żyję. I się mam nieźle, za niewielkimi momentami przyłamania.
          Można sobie pozwolić na płacz i ból - tylko po co? Jemu nie zaszkodzisz, sobie
          na pewno tym nie pomożesz.
          Spróbuj znaleźć swoje wyjście z tej sytuacji.
          A dziecka nie okłamuj.
          Powiedz, że na razie na pewno nie jest Ci lepiej ani lżej, ale takie rzeczy się
          zmieniają, po deszczu i burzy zawsze przychodzi kiedyś słońce.
          I trzymaj przed samą sobą twarz. Dziecko wyczuje, jeśli twarz będziesz trzymała
          wyłącznie dla niego.
    • der1974 Re: Boję się. 12.08.07, 13:25
      Nie brzmi to zbyt mądrze, ale po prostu przeczekaj ten etap. Z
      czasem wszystko będzie docierać coraz mniej. A takie mocniejsze
      troski tylko przyspieszą proces uwalniania się od przeszłości. A na
      razie boli. Ale to przechodzi. Sama kropki nie postawisz, nie da się
      w tym momencie. Nie wiem czy w ogóle się da tak powiedzieć: dzisiaj
      zamykam idę tylko do prozdu i nie patrzę wstecz. Przeszłość jest
      ważna i będzie dotykać. Ale naprawdę coraz mniej. Postaraj
      się "zakotwiczać" w teraźniejszości jak najczęściej. Rozumiem przez
      to robienie cokolwiek, wyjście gdziekolwiek, ze znajomymi, z
      przyjaciółmi, nawet na siłę. Wtedy siła wspomnień będzie mniejsza.
    • rafanetka Re: Boję się. 12.08.07, 13:50
      Niby tak. Niby racja. Tylko jak. Jak iść do przodu, kiedy nogi
      odmawiaja posłuszeństwa a to co w głowie płata mi figle i nie daje
      zapomnieć.mam wrażenie, że nie robie nic innego tylko mysle i
      myśle.I chyba kurcze nadal się łudzę, choc powinno byc inaczej, moje
      watpliwosci rozwiał jednym krótkim komunikatem. Ale jakoś moja
      wiedza, moja madrosć życiowa nijak się mają do serca.
      • maheda Re: Boję się. 12.08.07, 13:57
        Idź do lekarza, niech Ci przepisze jakieś prochy na ten najgorszy okres.
    • ataharika Re: Boję się. 12.08.07, 13:54
      Idealizujesz exa, wydaje ci sie, ze jak by wrocil do ciebie, gdybys
      mu dala sznse to byloby super. Nie byloby, bo jego uczucia sa
      zmienne, co potwierdzil wiazac sie tak szybko z inna kobietą. Widac
      ze jego uczucia nie byly zbyt mocne jesli nie zrozumial, jak bardzo
      cie zranil zdradą. Czy Ty kochajac go lecz odrzucając po zdradzie
      związałaś się z kimś innym? Nie. Wraz z jego powrotem wrocilby
      przy wielu okazjach do Ciebie strach ze znowu Cie zdradzi, zamieni
      na tę tub tamtą. To nie bylby juz taki zwiazek jak przed ta
      historią. To jest czesty dylemat kobiet czy lepiej miec meza ktory
      oszukuje i przymykac oczy, czy zaryzykowac rozstanie i niewiadomą.
      Dalas mu szanse teraz, wczesniej dac nie moglas bo nie byłaś w
      stanie. On jej nie chce juz wykorzystać. Mozesz zapytac czy to jego
      ostateczna i niezmienna decyzja. Ale nie obwiniaj się. Milosc ktora
      szybko obiekty wymienia niewiele warta...
    • sbelatka Re: Boję się. 12.08.07, 16:09
      idąc drogą czasem ma sie wrażene, że ta droga sie ciągnie bez końca
      krajobrazy wciąz takie same...
      ale w końcu za któryms zakretem cos sie zmienia..
      i w miejsce równin pojawiaja sie górki albo lasy albo cos...

      totez spokojnie...
      owszem - to jest ta sama droga... ale ciagle dalej i dalej...
      w każdym razie dopóki nie zawrócisz..

      szczęsliwej podrózy...
      • der1974 Re: Boję się. 12.08.07, 23:20
        I znowu mi przychodzi do głowy tylko jedno: droga jest celem.
    • crazyrabbit Re: Boję się. 13.08.07, 01:16
      Powtórzę się , ale napiszę Ci to jeszcze raz.

      Pomysl , czy nie przezywasz własnie kryzysu po którym zostaniesz
      uzdrowiona? To tak jak często bywa w chorobie - już prawie człowiek
      umiera , a na drugi dzień wszystko mija. Pomyśl tak o tym proszę.

      Poza tym , to przecież on jest skończonym frajerem , że nie chciał
      być z kimś takim jak Ty. Woli skakać z kwiatka na kwiatek? Niech
      spadnie z najwyższego i dupsko sobie poobija solidnie!

      Pomyśl o tym , że przeciez Ty tez masz prawo bys szczęśliwa i to
      wcale nie z nim. Że Twoje dziecko ma patrzeć na szczęśliwą mamę , a
      nie na ofiarę losu. No jakie ono ma mieć wzorce?

      Mocno wierzę w Ciebie. Pozbierasz się Rafanetko , bo jak nie Ty to
      kto? Ja? Wolne żarty smile
    • mar-tsin Re: Boję się. 13.08.07, 07:45
      Hej rafanetka, Moja ex od tygodnia jest z kimś innym - boli mnie że gdy ja się
      dołuję, ona ma już własny, szczęśliwy świat. Traktuję własną sytuację jako
      początek nowej drogi - i chyba tak jest w twoim przypadku. Na pewno ta nowa
      droga będzie lepsza od poprzedniej smile pozdrawiam
    • cathy_bum Re: Boję się. 13.08.07, 22:37
      Rafanetko,
      Na długiej drodzie rozstania z exem miałam parę takich zawirowań.
      Czasem miałam wrażenie, że cofam się i znów wpadam w dół. Jednak
      widzę, że mimo wszystko idę do przodu. Uwalniam się coraz bardziej
      od niego, wspomnień i złudnych nadziei. Bywa, że dopada mnie żal,
      czasem nawet tęsknota. Nawet teraz zaczyna mi być "tak w środku"
      smutno, że tak się to skończyło. A parę dni wcześniej byłam gotowa
      tańczyć ze szczęścia, że jestem definitywnie wolna. Pewnie jeszcze
      wiele razy dopadnie mnie dół. Ale mimo wszystko to cały czas droga w
      dobrym kierunku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka