Mam na imie Ania jestem mama 4ltnich bliżniaczek.
pół roku temu podjełam decyzje o odejściu od męża,powód to oczywicie
zdrady moje Ex a było tego naprawde sporo,ciągłe kłótnie oraz
nieodpowiedzialnośc mojego meza,przez 5 lat naszego małżeństwa ani
złotówki nie dał na utrzymanie domu,dorabiałam jak mogłam i gdzie
mogłam, w końcu miarka sie przebrała w swięta mnie pobił( bylismy
wtedy za granica) i wyrzucił z domu wtedy powiedziałam dość, nigdy
mu juz nie wybacze i chocby na kolanach przyszedł(nieraz tak robił)
nie wróce miałam dość,chciałam ze nasze dzieci miały spokój.Kupiłam
bilet w jedną strone i wróciłam. 13 lipca miałam pierwsza sprawe
(pozew złożył on) zastanawiałam co mu tak na czasie zależało,no i
moi znajomi z Irladii mnie uswiadomili że ma nową dziewczyne....
znowu szok, załamka że tak szybko se już kogos do naszego domu
przyprowadził,powinnam być na to chyba gotowa skoro w małżeństwie
miał dziewczyn pełno

(( 12 wrzesnia nastepna rozprawa mam nadzieje
że ostatnia...mam ogromny żal do Niego.
Dziwią się wszyscy czemu nie orzekałam o winie,czemu doszlismy do
ugody co do alimentów(wysokie zarobki mojego ex)czemu nie jestem
msciwa i nie dokopie mu za to wszystko co mi zrobił... odpowiedz
jest prosta nie potrafie,nie jestem msciwa, zostaliśmy przyjaciółmi
dzwonimy do siebie,cchemy tylko dobra naszych dzieci,wina jego tu
nic nie zmieni....
Pozdrawiam
Ania
P.S i mam nadzieje że przyjmiecie mnie do swojego grona

)))