Dodaj do ulubionych

Pierwsze samonte Boże Narodzenie

23.11.07, 19:18
Pamiętacie? Jak się przez to przechodzi? Mój mąż wyprowadza się na
gwiazdkę. Jednak rozwód. Na Święta zostanę sama, z synem lat sześć,
szczeniakiem pięć miesięcy i rybą bojownikiem wieku bliżej
nieokreślonego. I nie bardzo wiem co robić. Chyba pojedziemy do mamy
mojej - na drugi koniec Polski. Ona jeszcze nie wie o niczym. Jak to
przeżyć? Jak to było u Was, jak rozmawiać z rodziną, jak wyjaśnić
dziecku, że tatusia nie ma na Wigilli?
Obserwuj wątek
    • milkachocolate Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 23.11.07, 19:26
      ja w wigilie pracuje do 15. do 19 radzio bedzie z ojcem u jego brata potem
      zabieram go do moich rodzicow . tata o niczym nie wie , a ja juz po rozwodzie...
      w domu zostaja 2 skalary i 1 głupik oraz kanarek zenek ktory okazał sie panią
      kanarkową jak zniósł jajko...
      • milenium5 Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 23.11.07, 19:28
        Milkacgocolate, dla Ciebie to też pierwsze święta po rozwodzie,
        prawda? A poprzednie spędzaliście jeszcze razem?
    • marie.walewska Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 23.11.07, 19:30
      Ja na swoje pierwsze swieta zostawilam psiuche i kocura pod opieka i z
      przyjaciolka, ktora w poprzednie swieta stracila ojca pojechalam na
      tydzien do Londynu. Zadnych telefonow, maili, obcy swiat, obce miasto
      i zupelnie inaczej przezywa/odbiera sie swieta.
      Tyle, ze ja nie mam dziecka, wiec sytuacja moja jest prostsza.
    • i33 Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 23.11.07, 19:31
      kochanie ja też drugie święta ale rodziców mam obok, moja
      siedmioletnia Jagodzianka rozumie wiele mówie jej zwyczajnie jak
      jest---widziała jak kłócimy sie i pytam czy chce żeby tak było w
      domu...?
      kiedy powtarza że smutno jej że razem nie jesteśmy--pytam a czy
      chcesz żebym była nieszczęśliwa płakała ciągle czy chcesz żabyśmy
      obydwoje byli uśmiechniieci ale byli z wami na zmiane...
      jak oponuje dalej to pytam czy ma jakiegoś kolege koleżankę z którą
      kategtorycznie nie chce sie bawić nie wychodzi jej nie rozumieją
      sie...
      to za jednym razem trudno przetrawić to długotrwały proces
      szczególnie dla dziecka ale myśle że trzeba całkiem otwarcie mówić
      co i jak dlaczego nie owijać w bawełne
      pozdrawiam was
    • cathy_bum Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 23.11.07, 19:34
      Moje pierwsze Święta bez exa były w zeszłym roku. Pojechałyśmy z
      Młodą do moich rodziców. Było... po raz pierwszy od lat supersmile)
      Czułam się wreszcie swobodnie, żadnej ciężkiej i sztywnej atmosfery.
      Młoda muzykowała z zapałem z moim tatą, rozwalała papiery od
      prezentów po całym domu. Babcia pakowała w nią smakołyki. Naśmiałam
      się, nagadałam i poczułam prawdziwą atmosferę rodzinnego spotkania.
      A Potworzyca twierdzi, że takich świąt w życiu nie miałasmile)
    • salsa13 Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 23.11.07, 19:39
      z własnego doświadczenia - moja teoria
      jak się przeżyje pierwsze święta bez.... to już będzie tylko lepiej
      ja swoją pierwszą wigilię przeryczałam od świtu do późnej nocy
      był to jeden z najtrudniejszych momentów w moim życiu, na wigilii
      byłam u rodzinki i tam tez wyłam, było ciężko...
      ale potem to już z górkismile
      a dziecku musisz to jakoś wytłumaczyć, nam się tylko wydaje, że
      dzieci nic nie rozumieją a one naprawdę dużo widzą...
    • luciii te będą pierwsze... choć już podczas trawnia małże 23.11.07, 19:43
      ństwa były często gęsto samotne...
      mam dwójkę kochaną, nastolatkę i dzidziaczka malusiego, mamy też
      mysię krowatą, ale ta raczej tylko do okruszków przysiądzie w
      kąciku ;P
      nie wiem, jak to będzie, cały czas /od lata/ przygotowuję się
      psychicznie, wiem, że będzie mi ciężko, bo ryczeć mi się chce, że
      moje dzieci nie mają porządnego ojca i że muszę być silna, choć się
      taka nie czuję mimo wszystko...
      wiem jednak, że choćby nie wiem co, to zbiorę się w garść i
      nasze "samotne" święta będą prawdziwe i radosne, bo robię to dla
      osóbek, które kocham nad życie - dla moich wspaniałych dzieci smile

      najgorsza jednak będzie noc, na szczęście nikt nie zobaczy tych
      łez...
      • milkachocolate Re: te będą pierwsze... choć już podczas trawnia 23.11.07, 19:53
        tak milenium5 rozwiodlam sie 3 dni temu wiec to pierwsze takie swieta smile ale ja
        sie ciesze . zawsze w wigilie mąż wychodzil na pasterke sam i wracal ...ok 5
        rano, wiec I i II dz, swiat juz mialam zepsuty. ostatnio sw spedzilismy na
        chrzcinach u mojej siory ja w jednym koncu stolu a on w drugim . pamietam
        zamienilismy ze soba jedno zdanie- czy moglby mi nalozyc kawalek ciasta na
        talerzyk.... to bylo okropne moja smutna mina i żal ze tak sie wszystko w zyciu
        potoczylo , ale teraz juz bedzie lepiejsmile wszystkie tutaj w tym temacie
        wypowiedzi sa bardzo mądre smile
        • milenium5 Re: te będą pierwsze... choć już podczas trawnia 23.11.07, 20:00
          Niezłe z tą pasterką. Mój tak daleko jeszcze nie doszedł, ale w
          Wigilię rok temu (u mojej mamy) zaproponował mi, że może on na
          drinka by skoczył, bo ta Wigilia to właściwie mocno przereklamowana
          jest. Na moje zdziwnie gdzie on tego drinka wypije (małe miasteczko
          na południu Polski) pomyślał że może w jedynym nędznym hotelu. Lucii
          czytam Towje posty i podziwiam Cię, że masz tyle siły... Sami
          będziecie, bez rodziny?
          • ewelka01 Re: te będą pierwsze... choć już podczas trawnia 23.11.07, 20:11
            wlasnie od paru dni mysle o tych swietach i najlepiej jak bym gdzies
            daleko wyjechala albo zeby mnie uspili i obudzili po tym wszystkim,
            nienawidze swiat przez niego
            w tamtym roku na swieta nie przyjechal, dwa dni przed nimi wylaczyl
            telefon, wszystko bylo miedzy nami dobrze a jednak...
            w wigilie plakalam i patrzylam w okno, pozniej plakalam i patrzylam
            w okno i tak caly dzien
            a pozniej to juz byl psychiatra,depresja i walka z wytlumaczeniem
            sobie dlaczego...
            • ha-pa Re: te będą pierwsze... 23.11.07, 21:39
              Wiesz ewelka01 mam takie same odczucia jak Ty, też chętnie
              wyjechałabym daleko ale najchętniej zasnęłabym i ... nie koniecznie
              wogóle chciała obudzić. Na szczęście jestem tchórzem i nie dam rady
              ze sobą skończyć, poza tym mam rodzeństwo i rodziców, którym nie
              mogę tego zrobić. (Dwa lata temu mojej siostry szwagierka zgineła w
              wypadku samochodowym i widziałam jak długo siostra nie mogła sie po
              tej tragedii pozbierać nie mówiąc już o rodzicach tej dziewczyny -
              wciąż płaczą).Tyle że momentami już nie mam sił...
              Co do moich świąt z poprzednich lat jak jeszcze byliśmy małżeństwem
              muszę przyznać, że mój najczęściej robił wszystko by mi je
              obrzydzić, a w ubiegłym wziął sobie dyżur w wigilię (pracował) poza
              tym gdyby nie ja on pewnie nawet by nie zadzwonił.
              Zawsze święta spędzaliśmy u rodziców i teściów. U moich jest zawsze
              bardzo rodzinna atmosfera, wesoło, pogodnie. U moich byłych już
              teściów bardzo bardzo chłodno, ciągłe narzekanie i marudzenie.
              Wogóle są uważam toksyczną rodziną (relacje miedzy teściową i
              teściem pozostawiaja wiele do życzenia, i szczerze współczuje
              teściowej że trafiła na takiego człowieka, który nie dość, że ją
              zdradził to do tego ciągle ją poniża, stąd pewnie jej wieczne
              narzekanie). Nie rozumiałam nigdy dlaczego mój ex najchętniej nie
              pojechałby do moich, a jeśli już to stawał sie oschły, teraz myslę,
              że to trochę przez zazdrość. Sam miał pretensje zawsze do ojca o
              jego zachowanie tymczasem wzgledem mojej osoby zrobił się taki sam.
              A ja ... no cóż wiem co to płacz i znam te odczucia i pytania:
              dlaczego...? Przecież wiem, że jak chce to potrafi być fajny i miły.
              Nie potrafiłam do niego dotrzeć, on zazwyczaj nie chciał wogóle ze
              mną rozmawiać o problemach. Ja juz nie widząc wyjścia zaczęłam tylko
              modlić się o wytrwałość, cierpliwość do męża, o bycie dobrą żoną, no
              i o uleczenie naszych relacji małżeńskich.
              Niestety skończyło się rozwodem którego on zarządał. Teraz już nie
              wiem co myśleć. Teraz zadaje sobie znów pytanie: Dlaczego w moim
              życiu tak to wszystko sie potoczyło?
              Boję się że te święta skończą się moim płaczem, żal mi rodziców,
              którzy strasznie się o mnie martwią. Nie mieszkam z nimi, więc jak
              sie spotykam to staram sie grać twardą, ale niestety nie zawsze
              chyba umiem. Zresztą po mnie wszystko widać. Wiecie najbardziej boje
              się składania sobie życzeń, że nie dam rady i rozkleje się, i
              popsuję wszystkim nastroje ...

              • sylwiamich Re: te będą pierwsze... 23.11.07, 21:58
                Pierwsze święta bez męża?Wstałąm rano...pogotowąłam wszystko jak
                zawsze.Nie wkurzyłam się, bo nikt mi nie powiedział że wychodzi,
                wróci za chwilę i nie wrócił do 19, wyłączając wcześniej
                tel.Zjedliśmy wigilijną wieczerzę wcześnie...dzieci małe i głodne do
                tej 19 nie musiały czekać.Nie musiałam udawać że cieszę się z
                następnej za dużej kurtki ze skóry (nienawidze kurtek ze skórysmile.
                Ale był minus...brak najpiękniejszej choinki w
                Warszawie...mieszkanko malutkie i trzeba było się na martwicę
                przerzucićsmile))Do przeżycia...corocznie coraz lepiej
                • maza15 Re: te będą pierwsze... 23.11.07, 22:29
                  w ubiegłym roku mieliśmy pierwszą wigilię bez ex (rozwód w mikołajki
                  6grudnia),było bardzo cięzko,lepiej nie wspominać...teraz bedzie
                  lepiej,jestem pewna.
                  • hb1980 Re: te będą pierwsze... 23.11.07, 23:10
                    a ja spedzam swieta z rodzina u babci. poza rodzicami nikt nie wie, ze sie
                    rozstalem z zona i raczej jeszcze sie nie dowiedza - nie chce im psuc swiat, bo
                    w koncu dopiero co wzielismy slub niedawno, nikt w rodzinie nie pomyslalby, ze
                    moja zona moze w dwa miesiace po slubie zaczac mnie zdradzac. tak wiec najpierw
                    bede musial wymyslic jakies klamstwo dlaczego jej nie ma z nami, a pozniej bede
                    wysluchiwal zyczen, zeby u nas bylo jak najlepiej. to mialy byc nasze pierwsze
                    wspolne swieta, a zamiast radosci bedzie na mnie w domu pewnie czekal pozew...
                    • m_niczka Re: te będą pierwsze... 23.11.07, 23:20
                      Rok temu były pierwsze święta bez eksa. Ogólnie było lepiej niż
                      sobie to wyobrażałam. Byłam z rodzicami, siostrą i jej rodziną,
                      nawet Mikolaj był... fakt nie jest to łatwy czas, zwłaszcza
                      życzenia, chociaż poryczałam się jak wróciłam z zakupów świątecznych
                      ze ślicznym sweterkiem dla eksa na wigilijny prezent i uświadomiłam
                      sobie, że to ostatni prezent jaki mu dam... i jaka ja głupia jednak
                      jestem.
                      Tegoroczne święta mam nadzieje spędzić w większym spokoju.
                      M.
    • nangaparbat3 Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 23.11.07, 23:18
      Na pierwszą Wigilie po zaprosilam rozwiedziona przyjaciolke i exa. Było całkiem
      fajnie, choc krótko.
      Teraz dzielimy corke miedz: jego nową rodzinę, jego rodzicow i moich rodzicow.
      Ja zostaje z rodzicami. Ale wszyscy są na miejscu.
    • der1974 Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 23.11.07, 23:41
      Pierwsze święta po rozstaniu mało przyjemne są. Pamiętam, bo mi się
      akurat wyrok rozwodowy uprawomacniał. Ale teraz jakoś mi się to
      normalne wydaje. Pojadę po dzieci i skoczymy do moich rodziców.
      Potem je odwiozę do ich mamy. A potem będę z kobietą, którą
      pokochałem. Myślę, że z każdym rokiem się to będzie normalizować i
      pewnie zmieniać. Na lepsze smile
      • bellaloca Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 28.11.07, 14:27
        der1974 napisał:

        > Pierwsze święta po rozstaniu mało przyjemne są. Pamiętam, bo mi
        się
        > akurat wyrok rozwodowy uprawomacniał.

        Ooo, mi też uprawomocnienie wypadnie na święta...
    • anja_pl Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 24.11.07, 00:01
      w pierwszą Wigilię nakryłam do stołu jak zwykle jedno nakrycie
      więcej i czekałam, mając nadzieję, że przyjdzie
      była ze mną moja rodzina, tylko na kolacji, potem poszli, a ja
      czekałam,
      dzieciom nie mówiłam o swojej nadziei,

      nie doczekałam się

      potem dowiedziałam się, że nie zaprosiłam...

      w następną zaprosiłam, nie przyszedł...

      już nie czekam, nie zapraszam...

      Wigilia to taki dzień, w którym nie ma miejsca na spory,
      każdy gość jest mile widziany,
      i nikogo się nie pyta dlaczego przyszedł,
      • jarkoni Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 24.11.07, 01:00
        Oj Anju...
        Ja bez sensu, bez ładu i składu, bez rozmowy wyproszony z domu.
        Poszedłem, a jakże, a Święta płacz, grudzień 2003. Potem grudzień 2004, potem
        grudzień 2005..
        Nikt mnie nie przebije w przepłakanych świętach.
        Tamten rok był lepszy i oby ten jeszcze lepszy..
        • alicja611 Wypije sobie Martini w wannie! 24.11.07, 09:53
          ....Oczywiscie zamierzam spedzic milo Swieta. Pojde do mamy, objem sie jak
          bak...nic nie bede szykowac i biegac samotnie z wywieszonym jezorem i dzieckiem
          na rekusmile(jak to bylo z mezem... po sklepach z jedzeniem i
          prezentami)....dziecko do babc, ktore z uteskinieniem czekaja....a ja,hmm,
          hmm....moze.....kupie sobie pare sexownych ciuszkow i kosmetykow....eee moze na
          masaz jeszcze zdaze...., odpoczne sobie, posiedze przy kompie, umowie sie na
          kawe z przyjaciolka, poczytam, wypije Martini w wannie, wznoszac toast za
          przeszly, wspanialy i przyszly jeszcze lepszy rok samych sukcesow zawodowych i
          prywatnych, wysle kilkadziesiat smsow do bliskich mi osob, poflirtuje z
          adoratorami (moze ktorys wpadnie w okresie miedzyswiatecznym, mniam,
          mniamsmile?!),...Usmiechne sie do siebie cieszac sie , ze nie musze patrzec na
          wiecznie niezadowolona mine i zlosc mojego ex.......Niech zyja Swieta!!!!!!!!!!
          • bellaloca Re: Wypije sobie Martini w wannie! 28.11.07, 14:28
            Przykład z niej brać!
        • scriptus Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 08.12.07, 11:51
          Zdaje się, że ta wigilia będzie pierwszą spędzoną w samotności... i mam
          nadzieję, że ostatnią... choć z drugiej strony obawiam się być przyczyną
          jakiegoś konfliktu między dziećmi i ich matką sad.
          Ech, dla mnie chyba najprościej by było, jak by żadnych świąt nie było.
    • wmiedzyczasie Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 26.11.07, 09:46
      do swiat jeszcze miesiac a ja już popłakuje po kątach.To I świeta
      bez męża przy wigilijnym stole. Chociaż ostatnie mimo,ze razem były
      straszne. I swięta w wynajmowanej klitce. Jak wyczarować atmosferę
      świateczną jak nie mam siły nawet na myślenie o bożym narodzeniu a
      do tego nie ma miejsca na choinkę i stajenkę w mieszkanku.Zresztą
      nawet bombek nie mam ani lampek...Nie mam też pomysłu jak
      zorganizować te swięta.Najchętniej zasnęłabym i obudziła po
      wszystkim.
      • i33 Re: wmiędzyczasie 28.11.07, 14:18
        myśle że tu na forum dużo osób bedzie i w wigilie i bedziemy sie
        dzielić opłatkiem...
        ja sie na to pisze chętnie---nie zamierzam przesiedzieć kilka dni na
        pichceniu---wszystko z umiarem i na pewno tu bede w te holy nights
        pozdrawiam serdecznie wszystkie samotne dziewczyny!!!
        • a.niech.to Re: wmiędzyczasie 02.12.07, 20:31
          Wpadnę na tyle, na ile czas mi pozwoli, ale życzenia muszą być.smile
      • turzyca Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 02.12.07, 21:04
        W miedzyczasie, u nas ani kawalka miejsca, wiec radosnie zakladam, ze kupie
        jedna wielka galaz i zrobie podlazniczke. Bombek mi nie trzeba - pierniczki sa
        duzo lepsze, pachnie pieknie w calym mieszkaniu, robienie sprawia mnostwo
        radosci, a po rozebraniu nie ma problemu, gdzie je przechowywac. Maczane w
        herbacie zejda w ciagu dwoch tygodni. smile

        A o lampkach moge pomyslec, mozna je fajnie zaadaptowac na lampiony na letnie
        wieczory.


        Stajenki u nas nigdy nie bylo, ale moze znajdziesz jakas
        obraz/wycinanke/polrzezbe, ktora mozna powiesic na scianie? A swoja droga
        dostalam w tym roku pierwszy w moim zyciu kalendarz adwentowy i mam straszna
        frajde z tego. smile Zupelnie jak male dziecko. wink
        • wmiedzyczasie Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 03.12.07, 11:11
          Trochę mi już lepiej. wymyśliłam, a dziecko pomagało w mysleniu, ze
          kupimy malusieńkie zywe drzewko w doniczce, stajenka znana mi
          jeszcze z dzieciństwa stanie na parapecie, zamiast bombek będą
          pierniczki- małe ,białe gwiazdki- w sobotę zabieramy się za
          wypieki.Kolację zjemy u mojej mamy. Tylko co z resztą? Jak podzielić
          się dzieckiem na czas świąt?
    • a.b1 Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 28.11.07, 13:58
      miałam łatwiej bo rozstaliśmy się w marcu. Moja metoda to ucieczka w
      prace, wszystkie święta zamieniałam sie z koleżankami z pracy, były
      wniebowzięte. Wigilie spędziłam z bardzo miłym znajomym, w podobnej
      co ja sytuacji, okazało się że wieczór Wigilijny jest jak kazdy
      inny, pełno knajp otwartych...całe święta leczyłam kaca!!
      W tym roku, święta zapowiadają się dość interesująco, napewno bez
      kaca i "lekko" rodzinnie wink
      Wystarczył rok, a zmiany kolosalne
    • kjl2004 Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 28.11.07, 14:36
      no i dla mnie niestety będzie to pierwsze Boże Narodzenie bez męża
      (wielkanoc już przeszłam), wiem że będzie ciężko, zwłaszcza że nie
      potrafię się z tym wszystkim zupełnie pogodzić...strasznie mi ciężko
      jak tylko o tym myslę...pozdrawiam
      • amoretta Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 28.11.07, 14:52
        A mój eks i tak zawsze jechał do swojej rodziny na święta a ja do
        swojej,nie było grobowca rodzinnego przynajmniej.Czyli u mnie bez
        zmian ze świętami.
    • pieg00ska Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 02.12.07, 14:21
      To też będa moje pierwsze Święta bez męża, na dodatek poprzedzone
      pierwszą rozprawą i urodzinami chłopaków.
      Zupełnie nie wiem, jak się do nich przymierzyć. Z dużym
      prawdopodobieństwem spędze je sama z moimi chłopakami. Może to i
      lepiej, bo ominie mnie wylewanie łez.
      Z różnych przyczyn nie mogę ich spędzić z rodzicami, chyba że coś
      się zmieni.
      I pomyślec że rok temu byłam najszczęśliwsza na świecie, w
      przededniu Wigilii wróciłam do domu z nowonarodzonym, długo
      oczkiwanym synkiem...

      No nic, trzeba się z tym zmierzyć
      pozdr
      pieg00ska
      • zielona_ropucha Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 02.12.07, 14:37
        A ja czekam na te Święta jak na zbawienie...może dlatego,że zawsze w
        te dni był płacz,i i tak zawsze zostawałam sama w swoim
        towarzystwie,bo on miał inne ciekawsze zajęcia(czyt.alkohol)...
        Czasami mysle,że świat jaki zbudowałam sobie nie był szczęśliwy,choć
        czułam to szczęście całą sobą. Człowiek buduje z mozołem domek z
        kart po to,by w momencie ustawiania ostatniej ktoś inny mógł
        zniszczyć konstrukcję jednym oddechem.
        Mimo wszystko zaczynam nową budowę,tym razem z betonu.
        • maarcjanna Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 02.12.07, 14:53
          dla mnie to tez pierwszy "prawdziwy" raz.... bo w zeszłym roku choć jeszcze
          byliśmy małżeństwem wyszedł z domu rano i wiadomo.... ale dzień przed wigilią
          nastąpiły u nas takie sceny, ze wiadomo już było, ze to koniec, że nie ma czego
          ratować..... a przedtem? do ostatniej chwili nigdy nie widziałam, czy pojedzie
          ze mną do rodziców, czy nie umówił się ze swoim ojcem, jak organizowałam wigilię
          u siebie o 17.00, żeby wieczorem pojechać do swojej rodziny (razem), to teść
          przyjeżdżał o 19.30..... szykowaliśmy się na świąteczny obiad i w ostatniej
          chwili mówił mi, ze nie jedzie..... zapraszałam rodzinę do siebie i on nie
          wychodził ze swojego pokoju..... teraz już tak nie będzie..... i dobrze.... choć
          jakiś smutek we mnie pozostał, boa jkby nie było ten rozwód to nie żadne
          zwycięstwo....
          • grajfrut Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 04.12.07, 09:45
            Dla mnie też pierwsze samotne, bez Niego. Pewnie pojade do
            rodziców, choć wcale nie mam na to ochoty, najchętniej bym
            przespała sad Na razie staram się o tym w ogóle nie myśleć bo od
            razu się rozklejam...
    • bigjoasia Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 07.12.07, 20:20
      Witam Was wszystkich bardzo serdecznie. Czytam to forum już od
      miesiaca i myslę, że znalazłam tu bratnie dusze. To, że pisze
      dopiero teraz, to kwestia nieumiejetnego zakladania przeze mnie
      konta. Też czekają mnie pierwsze samotne święta Bożego Narodzenia.
      Moj mąż zostawił mnie z 15 letnią córką po 23 latach wspólnego
      związku i 19 latach małżeństwa. Od ponad 2 lat pracowuje w Irlandii.
      W małżeństwie zawsze ukladało nam się bardzo dobrze, wspierał mnie
      we wszystkim, pomagał, był czuły i opiekunczy wobec mnie i córki.
      Zawsze najważniejsza była rodzina. Ja również wspierałam go w
      najtrudniejszych chwilach jego życia, nigdy go nie zawiodłam,
      pomagałam, dodawałam otuchy i bardzo mocno kochałam. W sierpniu
      spędziliśmy cudowne wakacje u męża, we wrześniu mąż był na urlopie w
      Polsce i też wspaniale go spędziliśmy. Mąż wyleciał 15.09, a 17.09
      świat mi się zawalił, kiedy telefonicznie (19 rocznica naszego ślubu)
      poinformował mnie, abym sobie życie ułożyła sama, bo on się
      zakochał, a mnie już nie kocha od 2 lat.Przeżyłam szok i wielką
      tragedię z której póbuje się podnieść. Jeszcze miesiąc temu chciałam
      aby tych świąt nie było, ale teraz powoli uświadamiam sobie, że tak
      nie można. Mam córkę i dla niej i dla siebie muszę się podnieść i
      iść dalej - tyle tylko, że już bez niego. Przyznam, że Wasze
      wypowiedzi bardzo mi pomogły i cieszę się szalenie, że tutaj już
      jestem, pozdrawiam.
      • a.niech.to Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 07.12.07, 22:36
        bigjoasia napisała:

        > cieszę się szalenie, że tutaj już
        > jestem
        Z czego to ludziska nie potrafią się cieszyć...
        • bigjoasia Re: Pierwsze samonte Boże Narodzenie 08.12.07, 10:38
          Mysle, że wiesz, że nie cieszę się z mojej tragedii która mnie
          spotkała, tylko z tego, że mogę z ludźmi których to samo dotknęlo
          porozmawiać, bo to bardzo pomaga przeżyć mi tę traumę która mnie
          spotkała i wrócić powoli do normalnego życia pozdrawiam a.niech.to
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka