Dodaj do ulubionych

Trzepanie komórki..

07.12.07, 09:25
Tak mnie zaintrygował ten watek że zadam pytanie:
-Co zrobić, gdy macie podejrzenia że jesteście oszukiwani, a
ewentualny wiarołomca się wypiera.
-Czy zatrudnienie prywatnego detektywa nie jest tym samym co
przeglądanie mężowskiej/żoninej komórki?
Obserwuj wątek
    • anbale Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 11:07
      Wydaje mi się, że jeśli człowiek czuje się oszukany i zdradzony, to
      jest w takim stanie psychicznym, że nie nalezy się specjalnie
      czepiać o zasady savoire-vivre'u. Każdy potrzebuje wtedy choćby
      chwilowej ulgi w swym napięciu, tą ulgę przynosci "pewność"...więc
      jej się rozpaczliwie szuka na wszelkie, niekoniecznie czyste sposoby.
      Pisałaś gdzieś o "potędze" prawdy- no ona właśnie wyzwala, czasem
      trzeba ją wydrzeć podstępem, no niestety, inaczej się nie da z
      niektórymi.
      • dirtydevil no to pmysl sobie, jak 07.12.07, 15:43
        Ty bys sie czula, gdyby Twoj partner wlasnie poczul sie oszukany i zdradzony i
        zajrzal by ci do komory, do maila

        detektyw to co innego, detektyw obserwuje w moim imieniu dana osobe, a nie
        grzebie w jej rzeczach
        • anbale Re: no to pmysl sobie, jak 07.12.07, 16:00
          No mnie akurat zupełnie nie przeszkadza, gdy ktoś bliski zajrzy do
          mojej komórki, naprawdę, nawet pożyczałam...Nawet jakby mi do
          jakiegoś maila zajrzał, no to też by mi się świat nie zawalił, choć
          czasem piszę jakies osobiste do kogoś, ale nie ma w nich nic, co
          mogłoby kogolwiek krzywdzić...
          • nangaparbat3 Re: no to pmysl sobie, jak 07.12.07, 16:08
            Jasne. Chcesz inaczej powiedzieć, ze skoro ktos nie zyczy sobie, by grzebac w
            jego korespondencji, to dlatego, ze widocznie ma cos na sumieniu.
            A ja nigdy nie zapomne awantury, jaka urządzila mama memu ojcu za to, ze
            otworzył i przeczytał list, jaki dostalam od kolegi (ja mialam 12, kolega 11).
            • anbale Re: no to pmysl sobie, jak 07.12.07, 16:15
              Nadinterpretujesz. Napisałam tylko, że świat się dla mnie nie wali,
              gdy ktoś z definicji emocjonalnie najbliższy na świecie przeczyta
              mojego smsa albo natrafi na jakiegoś otwartego maila...Nic nie
              sugeruję. Jeśli ktoś ma wyraźniej zarysowane granice swojej
              prywatności, to zawsze to uszanuję- choć naprawdę trudno mi się
              zdeklarować, jak bym się zachowała, gdybym chciała usilnie dociec
              jakiejś bolesnej prawdy...Na szczęście dotąd nie miałam okazji tego
              testować.
              • dirtydevil no wlasnie, każdy ma inne granice 08.12.07, 17:13
                czyli zanim pogrzebiesz komuś w komórce, powinnaś zapytać, czy ci wolno
                nawet jeśli twoja komórka stoi tworem, moja nie stoi np.
                moja mama, której własna mama czytała listy, ze pełnym zrozumieniem podeszła do
                tego, że w wieku 16 lat załatwiłam sobie drugi klucz do skrzyni pocztowej
                • aron95 Re: no wlasnie, każdy ma inne granice 09.12.07, 09:25
                  Czytanie cudzych listów jest naganne - piszący jest bardziej intymny
                  Z mailami i sms troszkę inna sprawa - bardziej otwarta
                  • dirtydevil ?? 09.12.07, 17:43
                    mail to list elektorniczny, sms to list na komorke
                    tak tez mozna - bez konca -argumentowac
          • dirtydevil TOBIE nie 08.12.07, 17:11
            a inni ludzie maja prawo miec inne zdanie, nie sadzisz?
        • panda_zielona Re: no to pmysl sobie, jak 07.12.07, 17:25
          Właśnie sobie myślę.Zachowanie partnera/ki/sytuacja czysto
          hipotetycznatongue_outartner/ka/ odbiera smsy o różnych
          godzinach,rozmawiając przez tel.wychodzi na balkon,łazienka.Rozmawia
          przez gg- wchodzisz wyłącza,pisze maile-wchodzisz wyłącza.Zapala się
          czerwona lampka,a ktoś idzie w zaparte.I co zrobić?
          • dirtydevil co ja robię? 08.12.07, 17:16
            rozglądam, się co jest, co było do tej pory
            jeśli partner jest zajętym biznesmenem, i zawsze tak miał, czekam
            jeśli to nagłe, delikatnie wypytuję
            a może jego najl. kolega ma problemy?

            dalej odczekuję, obserwuję, przeprowadzam rozmowę
            i jeśli ktoś mówi, że nie ma kochanki, a jakieś dziwne rzeczy się dzieją,
            zatrudniam detektywa(??)
            • tricolour Jest granica... 08.12.07, 17:21
              .. która nie wzbudza podejrzeń i wtedy nie reagujemy, bo zachowanie nie zwraca
              naszej uwagi.

              Potem zauważamy dziwne zachowanie i to jest najwyższy czas, by zapytać skąd taka
              nagła zamiana, że teraz kąpie się z telefonem lub wyłącza kompa gdy wchodzimy, a
              wcześniej tego nie rozbił. I albo odpowiedż jest wiarygodna i rozumiemy dziwne
              zachowania, które orzechodzi w normę (w zasadzie chwilową) albo...

              ... okazuje się, że dziwne zachowanie wydaje się oszustwem, a wtedy każdy chwyt
              dozwolony.
            • aron95 Re: co ja robię? 09.12.07, 09:28
              Tylko detektywem nie przywrócisz jego miłości
              • dirtydevil nie pisalam o przywroceniu milosci 09.12.07, 17:43
      • nangaparbat3 Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 16:11
        anbale napisała:

        > Wydaje mi się, że jeśli człowiek czuje się oszukany i zdradzony, to
        > jest w takim stanie psychicznym, że nie nalezy się specjalnie
        > czepiać o zasady savoire-vivre'u. Każdy potrzebuje wtedy choćby
        > chwilowej ulgi w swym napięciu, tą ulgę przynosci "pewność"...więc
        > jej się rozpaczliwie szuka na wszelkie, niekoniecznie czyste sposoby.
        > Pisałaś gdzieś o "potędze" prawdy- no ona właśnie wyzwala, czasem
        > trzeba ją wydrzeć podstępem, no niestety, inaczej się nie da z
        > niektórymi.
        To znaczy, ze jesli czlowiek CZUJE SIę oszukany i zdradzony, to moze robic co
        zechce,.
        Przykład tego mieliśmy ostatnio - tatus poczul sie zdradzony przed 17 laty i
        urzadził drake zonie i corce. Na długo, jeśli nie na zawsze zniszczyl relacje
        miedzy soba a corką, ktora okazala sie byc jak najbardziej jego wlasną progeniturą.
        Zawsze powtarzam, ze czlowiek ma prawo do wszelkich uczuc - ale to nie znaczy,
        ze pod ich wpływem ma prawo robic co mu do glowy przyjdzie.
        • anbale Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 16:18
          Miałam na myśli, że nie należy pochopnie oceniać czyjegoś zachowania
          nie mając wszystkich składowych jego historii. Jest takie
          przysłowie, które bardzo lubię "zanim zaczniesz kogoś oceniać,
          pochodż w jego butach". Moim zdaniem trafnie ujmuje wszystko co
          mozna powiedzieć o ludziach w podbramkowych sytuacjach życiowych.
          • nangaparbat3 Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 17:21
            anbale napisała:

            > Miałam na myśli, że nie należy pochopnie oceniać czyjegoś zachowania
            > nie mając wszystkich składowych jego historii. Jest takie
            > przysłowie, które bardzo lubię "zanim zaczniesz kogoś oceniać,
            > pochodż w jego butach". Moim zdaniem trafnie ujmuje wszystko co
            > mozna powiedzieć o ludziach w podbramkowych sytuacjach życiowych.
            Fajnie, pod warunkiem ze nie bedzie to wykorzystywane jako samousprawiedliwienie.
    • nangaparbat3 A teraz mozna zamowic taką uslugę: 07.12.07, 15:52
      płacisz firmie za to, ze podstawia mężowi/zonie (narzeczonemu/narzeczonej, etc.)
      atrakcyjna agentkę/atrakcyjnego agenta. I sprawdzamy - da się zlapać na ten haczyk?
      Ktos kiedys przytomnie zauwazył, ze agentka moze akurat nie byc w jego typie -
      wiec niezłapanie sie na ten haczyk nie swiadczy o niczym absolutnie. A więc
      wyrzucone pieniadze - usługa oplaca się tylko wtedy, kiedy dowiedzie sklonnosci
      do niewiernosci.
      • tricolour Nie jest dowodem przestępstwa... 07.12.07, 16:49
        ... fakt, że ktos uległ podżeganiom do przęstępstwa. Podstawianie panienek jest
        właśnie podżeganiem i jest ściganie karnie.
        • munieca Re: Nie jest dowodem przestępstwa... 07.12.07, 17:17
          trele morele...dla kochających sie ludzi liczy się zaufanie , szacunek bla
          bla.Tylko jak mąż nosi komórke w majtkach, do wc z nia chodzi, dzwonki ma
          powyciszane,robiac przelew internetowy mało sie kocem razem z kompem nie zakrywa
          to raczej dziwnie wygląda i zachęca do sprawdzenia.
          • nangaparbat3 Re: Nie jest dowodem przestępstwa... 07.12.07, 17:22
            Mnie by to zachecalo do szczerej rozmowy. A gdyby na taka nie bylo szans, to
            pewnie nie byloby juz szans na nic, i tak.
          • aron95 Re: Nie jest dowodem przestępstwa... 09.12.07, 09:30
            munieca napisała: robiac przelew internetowy mało sie kocem razem z kompem nie
            zakryw
            > a
            > to raczej dziwnie wygląda i zachęca do sprawdzenia.


            Raczej do leczenia
      • dirtydevil idiotyczna usluga żerująca na nadmiemiernej 08.12.07, 17:19
        potrzebie kontroli znudzonych (??) pań
        wiesz, mój mąż ma poważny problem kontroli i to jest powód tego, że chcę /muszę
        się z nim rozstać

        do tej pory - z rozmów ze znajomymi kobietami - wydawało mi si, że nadm.
        potrzebę kontroli - niesamowity syf dla kontrolowanej/kontolowanego - mają
        głównie mężzyźni
        zmieniam zdanie

        i uprzedzam Cię - wiele osób na takie kontrolujące zachowanie tak reaguje
        trzaśnięciem drzwiami
        pomól lepiej nad tym, co by cię skłoniło do załaty za taką usługę

        nadmierna kontrola to często projekcja strachu przed porzuceniem
        • tricolour Można świadczyć inne usługi tego typu... 08.12.07, 17:25
          ... preparujemy samochód i dajemy żonie, którą chcemy sprawdzić. I albo się
          zabije - wtedy była OK albo przezyje - wtedy badamy dalej do skutku.

          smile
          • dirtydevil :)) preparujemy piecyk gazowy 08.12.07, 22:01
            jeśli się żna uratowała, Opatrzność działa, znaczy się żona niewinna
            jeśli nie - jednej suki mniej!
    • artemisia_gentileschi Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 18:52
      Heh, nie musialabym trzepac, od tego jest Mlodysmile Ostatnio mi
      cytowal smsy jakie przysylala neksiasmile))
      • libra22 Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 19:04
        No cóż. To jestem zła, bo jak nie otrzymałam szczerej rozmowy tylko agresję i
        próbę wmawiania mi, że to ja mam coś do ukrycia i manipulowanie moim (niestety
        dość łatwym wtedy do uzyskania) poczuciem winy zrobiłam co umiałam, żeby dostać
        dowody, że nie zwariowałam i że jest jakaś kobieta (wyłączenie opcji "nie
        archiwizuj w sms na gg") Wystarczył mi jeden sms.

        A w sytuacji, gdy mamy podejrzenia, że dziecko wpadło w złe towarzystwo, że są
        być może narkotyki? Czy też nie jest to sytuacja, gdy jakieś nasze działania
        inwigilujące są usprawiedliwione?
        • sylwiamich Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 19:13
          Mój przypadek jest szczególnywink)
          Będąc męzatką zaczęłam się spotykać z pewnym facetem.Dla mnie moje
          małżeństwo od dawna było już skończone.Mąż dowiedział się o tym ode
          mnie jako pierwszy, zanim do czegokolwiek doszło.Włamywał mi się do
          skrzynki mailowej, wyrzucał kartę sim, sprawdzał komórkę, śledził
          mnie.Tak mnie to wkurzyło, że też mu komórkę
          przetrzepałam....bardziej dla śmiechu, niż z podejrzenia o romans.I
          tu się zdziwiłam.Okazało się, że zaczął się z kimś spotykać rok
          wcześniej ode mniesmile))
          • aron95 Re: Trzepanie komórki.. 09.12.07, 09:33
            Tak mnie to wkurzyło, że też mu komórkę
            > przetrzepałam....bardziej dla śmiechu, niż z podejrzenia o romans.I
            > tu się zdziwiłam.Okazało się, że zaczął się z kimś spotykać rok
            > wcześniej ode mniesmile))


            Ale sie dobraliście . Wystarczyło się dogadać - Od dziś szukamy wrażeń
            - i tyle
        • nangaparbat3 Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 19:57
          Wiesz, mnie sie zdaje, ze jak nie ma szans na szczerą rozmowę, to i tak o kant
          dupy taki zwiazek, juz zadnej zdrady do tego nie trzeba.
          Tylko szkoda, jak są dzieci, trudniej uwierzyc, że cos juz się skończyło, i
          wtedy taka wiedza o zdradzie moze dac kopa do przodu.
          Co do dziecka - pewnie, ze wtedy czlowiek wszystkiego sie chwyta. i trudno by
          bylo mieć za złe, ale i tak jest to jednak wybor mniejszego zla.
          A jeszcze - iluz ja widzialam rodzicow bezpodstawnie grzebiacych w rzeczach
          swoich dzieci, czytajacych ich blogi, korespondencję, gg.
          Bardzo trudno rozroznic konieczność spowodowaną rzeczywistym zagrozeniem od
          wlasnej schizy - sama wiem wiele na ten temat i od wielu lat cięzko nad tym
          pracuję. Bo juz wiem, ile taka schiza nieufnosci zlego moze narobić.
          • sylwiamich Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 20:19
            nanga...s skąd wiadomo czy facet mówi Ci prawdę?Zapewnia o miłości,
            o wierności, robi z Ciebie przwrażliwiona, zazdrosną wariatkę, a na
            boku ma kogoś.Nie mam w zwyczaju grzebać w cudzych rzeczach.Czasami
            ktoś coś napisze...my to żle zinterpretujemy i problem
            gotowy.Zaufanie to cenna rzecz...daje bezpieczeństwo.Łatwo być
            moralnym w czasie pokoju.
            • nangaparbat3 Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 20:42
              Miłość widać - i brak miłości też: w gestach, w oczach, w tonie głosu. Mnie się
              zdaje, że jak sie ja widzi, to warto olać zdradę, a jak juz nic nie ma, nawet od
              czasu do czasu, to zadna wierność nie zalatwi sprawy.
              I tak myślę, że rozmowa wystarczy - bo jesli sie nie przesadza, to troche
              zazdrości kochajacego faceta nawet cieszy, a jak zlości na tyle, by wyskakiwac z
              wariatkami - to juz chyba i tak szkoda zachodu.
              Ale zeby tak to dzialalo, nie mozna z zazdrościa przesadzać. Bo ona zniszczy
              każdy zwiazek, jesli pozwolimy jej robic z nami co zechce.
              • libra22 Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 20:54
                "Wiesz, mnie sie zdaje, ze jak nie ma szans na szczerą rozmowę, to i tak o kant
                dupy taki zwiazek, juz zadnej zdrady do tego nie trzeba."

                Masz rację, ale ja to wiem dopiero teraz. Wtedy nie wiedziałam. Wydawało mi się,
                że jak dowiem się o co chodzi to uda mi się uratować nasze małżeństwo. Nigdy
                wcześniej nie "grzebałam" w jego komórce. Potem też nie, choć była sytuacja, gdy
                malował pokój syna w momencie odchodzenia, dostał sms od niej. Mogłam
                przeczytać, ale wszystko było już jasne i choć bolało, nie czułam chęci czytania.
              • sylwiamich Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 21:01
                To ja nie należę do takich kobiet.Nie potrafię tak mysleć.A moze i
                potrafię...ale tylko myśleć?Bo z urzeczywistnieniem tej wizji
                miałabym kłopoty.Żeby przekreslić coś, tylko dlatego że nie
                widac miłości w oczach.Lub byc z kimś, tyko dlatego że tą miłość
                widać.Nikt mnie tak nigdy nie okłamał i nie skrzywdził, jak facet u
                którego miłość widziałam przeogromną.
                A bycie wariatka dopuszczam do siebie.Tylko wariaci nie dopuszczają
                i ludzie całkiem zdrowi.Ale któż jest w tych czasach całkiem
                zdrowy?smile))Ja na pewno nie....
                I nie mówię u o patologicznej zazdrości.Nie lubię być zazdrosna,
                dlatego unikam lowelasów, podrywaczy, super-cukierków (tylko na
                raz).Wolę spokojnych, miłych chłopców.Najlepiej byłych
                ministrantówsmile)
                • libra22 Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 21:14
                  Znam byłych ministrantów, którzy w dorosłym życiu byli bardzo niegrzecznismile
                  • sylwiamich Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 21:45
                    Ja też znamwink))Ale sypianie z ateistką czasami zapewnia im taki
                    poziom grzechu, że więcej nie trzebawink))
                    • nangaparbat3 Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 21:56
                      sylwiamich napisała:

                      > Ja też znamwink))Ale sypianie z ateistką czasami zapewnia im taki
                      > poziom grzechu, że więcej nie trzebawink))

                      Piekne smile)))
                      • sylwiamich Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 22:02
                        nanga...ja powinnam mieć zakaz pisania po 21...za dużo Sylwii w
                        Sylwiismile))
                        • nangaparbat3 Re: Trzepanie komórki.. 08.12.07, 00:55
                          sylwiamich napisała:

                          > nanga...ja powinnam mieć zakaz pisania po 21...za dużo Sylwii w
                          > Sylwiismile))
                          Na odwórt - nakaz by sie przydal smile))
                • nangaparbat3 Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 21:56
                  >>>>I nie mówię u o patologicznej zazdrości.Nie lubię być zazdrosna,
                  dlatego unikam lowelasów, podrywaczy, super-cukierków (tylko na
                  raz).Wolę spokojnych, miłych chłopców.Najlepiej byłych
                  ministrantówsmile)

                  No nie - moj tato był byłym ministrantem, miły owszem,, od czasu do czasu,
                  często nawet uroczy, ale spokojny - co to to na pewno nie wink
          • z_mazur Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 23:17
            Nango ogólnie zgadzam się z Tobą, że prywatnośc jest ważną wartością, ale...
            Na prawdę nie życzę nikomu, żeby się znalazł w sytuacji gdy zapala mu się czerwona lampka (ci co doświadczyli zdrady partnera wiedzą o co chodzi) i wtedy mimo wszystko słyszysz, że wszystko jest ok.

            Wyobraź sobie, że Twoja córka przychodzi przez parę dni do domu dziwnie otępiała, czujesz od niej dziwny zapach, a na próby rozmowy odpowiada, że wszystko jest ok tylko trochę jest zmęczona szkołą. Zaczynają się późne powroty, z domu zaczynają niknąc wartościowe przedmioty. Na kolejne próby rozmowy słyszysz, że wszystko jest ok i chyba sobie coś ubzdurałaś.
            Przyjmujesz nadal te zapewnienia za dobrą monetę?

            Nie rozumiem co dla Ciebie znaczy szczera rozmowa? Skąd wiesz jakie są intencje rozmówcy, skoro on Ci "szczerze" i w rozbrajający sposób kłamie w żywe oczy?

            Widac, ze nigdy nie paliła Ci się ta czerwona lampka - gdy czujesz podskórnie, że coś jest nietak, ale oficjalnie słyszysz, że wszystko jest ok.

            Nawiązałaś też do opisywanej przez Ciebie w innym wątku sytuacji. Czy gdyby tamten facet zamiast walic wprost córce i żonie swoje dyrdymały wziął jakąś próbkę (np. włosy) i oddał potajemnie do przebadania, żeby potwierdzic, albo rozwiac swoje obawy, to czy nie byłoby to lepsze wyjście z sytuacji?
            • nangaparbat3 Re: Trzepanie komórki.. 08.12.07, 01:16
              z_mazur napisał:

              > Nango ogólnie zgadzam się z Tobą, że prywatnośc jest ważną wartością, ale...
              > Na prawdę nie życzę nikomu, żeby się znalazł w sytuacji gdy zapala mu się czerw
              > ona lampka (ci co doświadczyli zdrady partnera wiedzą o co chodzi) i wtedy mimo
              > wszystko słyszysz, że wszystko jest ok.
              >
              > Wyobraź sobie, że Twoja córka przychodzi przez parę dni do domu dziwnie otępiał
              > a, czujesz od niej dziwny zapach, a na próby rozmowy odpowiada, że wszystko jes
              > t ok tylko trochę jest zmęczona szkołą. Zaczynają się późne powroty, z domu zac
              > zynają niknąc wartościowe przedmioty. Na kolejne próby rozmowy słyszysz, że wsz
              > ystko jest ok i chyba sobie coś ubzdurałaś.
              > Przyjmujesz nadal te zapewnienia za dobrą monetę?
              Alez oczywiscie że natychmiast robie testy, mowiąc "Wybacz, wiem, ze mogę
              stracić twoje zaufanie, ale wole to niz stracic dziecko".



              >
              > Nie rozumiem co dla Ciebie znaczy szczera rozmowa? Skąd wiesz jakie są intencje
              > rozmówcy, skoro on Ci "szczerze" i w rozbrajający sposób kłamie w żywe oczy?
              Nie wiem, jakie są intencje rozmowcy. Zakladam, że nie chce mnie oszukac ani
              skrzywdzic - bo rozumiem, ze mowimy o kimś, z kim jestem w związku.
              Szczera - wiec taka, w ktorej ja jestem gotowa przyjąć i zaakceptować każdą
              odpowiedź, potraktować ją poważnie i z szacunkiem, nawet jeśli to bedzie to
              najgorszę - nie chce juz z tobą byc, chcę odejść.
              Tyle po mojej stronie, bo wpływ mam tylko na siebie, zmienić mogę tylko siebie,
              ale od tego jaka jestem zależą reakcje ludzi, ktorzy wchodza ze mną w kontakt.
              A jeśli na taka moja postawę dalej mam pewność, ze coś nie tak, to nie ma sie o
              co rozbijać i czas sie pozegnać.


              > Widac, ze nigdy nie paliła Ci się ta czerwona lampka - gdy czujesz podskórnie,
              > że coś jest nietak, ale oficjalnie słyszysz, że wszystko jest ok.
              Wprost przeciwnie, jak najbardziej paliła mi sie ta lampka i odchodzilam od
              zmyslow z zazdrości, do tego stopnia ze zazdrość i zależność brałam za miłość.
              W końcu tamten pan zostawił mnie dla innej, i całe szczęście, o czym juz
              wielokrotnie mialam zaszczyt.
              Rozmawialismy potem na chlodno - powiedzial,że mnie nie zdradzał do czasu
              spotkania JEJ - i wierzę w to, nie miał zadnego powodu kłamać.
              Ja natomiast zadręczałam jego, a przede wszystkim sama siebie bezpodstawna
              zazdrością, która niszczyła wszystko, co dobrego było w naszym związku - ktory
              zresztą byl chory i ogolnie do kitu. nTo, ze po trzech latach moja zazdrość
              znalazla wreszcie usprawiedliwienie, absolutnie nie usprawiedliwia faktu, ze
              przez nia zmarnowałam sobie 3 lata zycia.



              > Nawiązałaś też do opisywanej przez Ciebie w innym wątku sytuacji. Czy gdyby tam
              > ten facet zamiast walic wprost córce i żonie swoje dyrdymały wziął jakąś próbkę
              > (np. włosy) i oddał potajemnie do przebadania, żeby potwierdzic, albo rozwiac
              > swoje obawy, to czy nie byłoby to lepsze wyjście z sytuacji?
              Pewnie, że lepsze.
              Ale co z tego? lepsze nie zawsze znaczy dobre.
              W konkretnej sytuacji mogę zrozumieć i wybaczyć zagladanie do komórki,
              włamywanie sie do poczty, co tam chcesz.
              Ale po prostu rzygam juz opowieściami o inwigilowaniu wszystkich przez
              wszystkich, o jakimś wszechogarniajacym braku zaufania, o sledzeniu,
              podsłuchiwaniu, podczytywaniu. Stopniowo wszyscy zamieniamy sie w ubekow swoich
              najbliższych.
            • i33 Re: Trzepanie komórki.. 08.12.07, 01:32
              zgadzam sie z mazurkiem w takich wypadkach warto..
              liczą sie intencje...
            • chalsia Re: Trzepanie komórki.. 08.12.07, 01:34
              absolutnie sie zgadzam z Tobą Mazurze, a to:

              > Nawiązałaś też do opisywanej przez Ciebie w innym wątku sytuacji.
              Czy gdyby tam
              > ten facet zamiast walic wprost córce i żonie swoje dyrdymały wziął
              jakąś próbkę
              > (np. włosy) i oddał potajemnie do przebadania, żeby potwierdzic,
              albo rozwiac
              > swoje obawy, to czy nie byłoby to lepsze wyjście z sytuacji?

              to w 100% trafiony-zatopiony.
    • rumba65 Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 22:21
      A ja zajrzałam...i żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej...były bardzo
      "szczere" rozmowy( "Kochanie, jak możesz?"),a "miłość w oczach" jaka
      była("przecież wiesz, że nadal cię kocham")...
      A w komórce jakby równoległa rzeczywistość... Głupia byłam, albo kochałam może?
      • libra22 Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 22:55
        Będę trzymała się tego, że miłość i ufność to nie głupota. To wartość, która
        świadczy o Tobie. Dobrze świadczy.
        • grajfrut Re: Trzepanie komórki.. 07.12.07, 23:44
          Na początku związku do głowy by mi nie przyszło żeby mu w komórce
          grzebać, maile czytać, choć znałam hasła, komórka na wierzchu, nie
          miałabym problemu. Ale jak hasła w mailach pozmieniał, jak telefon
          zabezpieczył hasłem, jak zaczął wychodzic jak dzwonili "z pracy" to
          zapaliła mi sie ta nieszczęsna czerwona lampka. I wtedy zaczęłam
          czekać na okazje żeby sprawdzić co tak ukrywa, bo w "szczerych"
          rozmowach to słyszałam że mnie kocha, tylko ja, że wydaje mi się i
          wymyślam. A jak sprawdziłam to się okazało że tylko ja w tym
          związku rozumiem pojęcie szczerości.
    • nangaparbat3 Tak sobie jeszcze myślę 08.12.07, 01:20
      że gdybym naprawdę kochała, za nic w swiecie nie podjęlabym ryzyka, ze
      przeczytam w komorce milosny dialog z inną - co innego uslyszeć "kocham inną,
      odchodzę do niej", co innego być świadkiem. Za bardzo bałabym się bolu, jaki to
      może sprawić.
      • sylwiamich Re: Tak sobie jeszcze myślę 08.12.07, 08:16
        nangaparbat3 napisała:

        > że gdybym naprawdę kochała, za nic w swiecie nie podjęlabym
        ryzyka, ze
        > przeczytam w komorce milosny dialog z inną - co innego
        uslyszeć "kocham inną,
        > odchodzę do niej", co innego być świadkiem. Za bardzo bałabym się
        bolu, jaki to
        > może sprawić.


        Nanga..bo kobiety i mężczyżni diela się na takich co chca wiedzieć i
        na takich którzy wiedzieć nie chcą.Mi się osobiście śpieszysmile))
      • rumba65 Re: Tak sobie jeszcze myślę 08.12.07, 08:55
        ...ja bardzo kochałam i bardzo się bałam tego co zobaczę...ale
        musiałam...oszukiwał mnie kilka lat...bolało jak cholera. Dzisiaj, rok po
        rozwodzie wiem, że dobrze zrobiłam. To była jedyna możliwość weryfikacji jego
        słów...
    • tricolour Moim zdaniem... 08.12.07, 17:32
      ... podejrzany, który nie potrafie krótko i sensownie wtłumaczyć dziwnego
      zachowania, kłamie.

      Co tłumaczy zabieranie telefonu pod prysznic, wyłączanie kompa i tajne maile?
      Nic. Jeśli partner jest uczciwy, to uprzedzi dziwne zachowanie właśnie po to, by
      oddalić podejrzenia.

      Zresztą co to za związek, że jeden kłamie i wymyśla bajeczki, a drugi tego nie
      zauważa?
    • anetus28 Re: Trzepanie komórki.. 08.12.07, 20:07
      Nigdy mi nie przszło do głowy by sprawdzić komórkę mężusiowi aż do
      czasu kiedy coś mi nie pasowało(zapaliło się czerwone światełko) i
      stało się - sprawdziłam i jakież było moje zdziwienie po tym co tam
      przeczytałam....szok!!!
      Osobiście uważam, że każdy ma prawo do prywatności ale w małżeństwie
      nie ma tajemnic bo co to za małżeństwo.
      • bigjoasia Re: Trzepanie komórki.. 08.12.07, 20:31
        Ja też w swięta Bożego Narodzenia 2005 roku, przeżyłam szok, kiedy
        córka bawiąc się telefonem męża odkryła przypadkiem smsik do Agusi z
        UK (czyt. Irlandia Pół, bo tam wyjechał do pracy). Mąż wtedy
        tłumaczył, że ten telefon kupił od kogoś i to nie jest jego
        sms.Uwierzyłam. Te święta spędzę już bez niego w oczekiwaniu na
        pozew rozwodowy, bo jak się okazało zakochał sie w tej Agusi od
        pierwszego wejrzenia, a mnie nie kocha już od dwóch lat.
        Poinformowal mnie o tym we wrześniu br. Jego komorki od tego czsu
        byly zawsze zablokowane. A ja nadal mu wierzyłam i ufałam
        bezgranicznie, pozdrawiam.
        • bigjoasia Re: Trzepanie komórki.. 08.12.07, 20:40
          Dodam jeszczej jedno, iż powodem odejścia ode mnie był jak
          stwierdził moj mąż: " całkowity brak zaufania z mojej
          strony!"Idiotyczne!!!, bo przez dwa lata jego pobytu za granicą
          inwestowałam wszystkie oszczędności w dom, który jest tylko jego
          własnością. Miłość do niego zaślepiła mi wszystko, a teraz zostałam
          z córką bez dachu nad głową.
          • nangaparbat3 Re: Trzepanie komórki.. 08.12.07, 20:54
            bigjoasia napisała:

            > Dodam jeszczej jedno, iż powodem odejścia ode mnie był jak
            > stwierdził moj mąż: " całkowity brak zaufania z mojej
            > strony!"Idiotyczne!!!, bo przez dwa lata jego pobytu za granicą
            > inwestowałam wszystkie oszczędności w dom, który jest tylko jego
            > własnością. Miłość do niego zaślepiła mi wszystko, a teraz zostałam
            > z córką bez dachu nad głową.

            >>> Ale jak to możliwe? Moze jednak da się coś zrobić?
            • munieca Re: Trzepanie komórki.. 08.12.07, 21:45
              Oczywiscie ,że da się cos zrobić.Zaje....ć ku.......sa
          • panda_zielona Re: Trzepanie komórki.. 08.12.07, 21:29
            bigjoasia napisała:

            > Dodam jeszczej jedno, iż powodem odejścia ode mnie był jak
            > stwierdził moj mąż: " całkowity brak zaufania z mojej
            > strony!"Idiotyczne!!!, bo przez dwa lata jego pobytu za granicą
            > inwestowałam wszystkie oszczędności w dom, który jest tylko jego
            > własnością. Miłość do niego zaślepiła mi wszystko, a teraz
            zostałam
            > z córką bez dachu nad głową.

            No to pięknie,ale może nie jest jeszcze tak źle z tym "bez dachu nad
            głową" A tak w kwestii zaufania i sprawdzania mówią,że jak się ma
            miękkie serce to trzeba mieć twardą d...

            • bigjoasia Re: Trzepanie komórki.. 09.12.07, 08:41
              Dom jest własnością mężą i jedynie o co mogę go prosić, to to aby
              zapisał go naszej córce i to chyba jest jedyne wyjście z tej
              sytuacji. Ale już wiem, że będę musiała bardzo o to powalczyć.Nie
              wierzę już w ani jedno jego słowo, bo jak można czule zapewniać o
              dojrzałym i silnym uczuciu do mnie, planować kolejne remonty w domu
              do 15.09 (urlop w Polsce),a 17.09 (telefonicznie), dodam, że to
              nasza 19 rocznica slubu i czekałam bardzo na ten telefon,
              poinformować mnie, że mam sobie zycie ułożyć sama bo szanowny pan
              się zakochał i nie kocha mnie juz od 2 lat. Zachował sie jak bydlak
              i tchórz.Okłamywał mnie od dwóch lat i nie potrafił mi tego
              powiedziec prosto w oczy!!!Próbowałam jeszcze wszystko ratować, bo
              przeżylismy wspólnie 23 lata, ale tego muszą chcieć obie strony,
              pozdrawiam wszystkich
              • sylwiamich Re: Trzepanie komórki.. 09.12.07, 09:12
                Mnie zawsze dziwi, jak ludzie, którzy kiedyś się kochali, mogą nie
                mieć za grosz szacunku do tego, co było kiedyś pomiędzy nimi.
                • aron95 Re: Trzepanie komórki.. 09.12.07, 09:35
                  sylwiamich napisała:

                  > Mnie zawsze dziwi, jak ludzie, którzy kiedyś się kochali, mogą nie
                  > mieć za grosz szacunku do tego, co było kiedyś pomiędzy nimi.

                  Właśnie mnie to też dziwi . Jak dosłownie z dnia na dzień można stać
                  się sobie obcym
      • dirtydevil czyli małż. dla ciebie to 08.12.07, 22:05
        rezygnacja z prywatności?
        rozumiem, Twój pogląd, a czy mąż o tym wiedział - jak się zapatrujesz na
        prywatność - przed zawarciem zwązku małż.?

        bo mi też mąż ostatnio powiedział, że on dopasował sobie przebieg dnia do mojego
        i oczekiwał, że ja zrobię tak samo
        heheh
        • anetus28 Re: czyli małż. dla ciebie to 08.12.07, 23:11
          Małżeństwo dla mnie oznacza ZERO tajemnic bo jest zawierane na dobre
          i złe i nie wyobrażam sobie by było inaczaj.
          Poza tym wszyscy mamy swoje życia, swoje prace, swoje
          przyzwyczajenia, które należy uszanować i nie możemy wg mnie
          narzucać sobie wzajemnie przebiegu dnia.Każdy z nas jest pojedyńczą
          jednostką i zawarcie związku nie zmienia tego.Prawo do prywatności
          też wszyscy posiadają ale czasem swoim zachowaniem powodują że ta
          druga osoba je łamie bo ma do tego powody.I to uważam za
          usprawiedliwione bo wtedy można się przekonać kogo sie ma obok.
          • dirtydevil a czy twoj maz wiedzial o tym, ze 09.12.07, 17:45
            malz. dla ciebie to zero jego tajemnic?
            pytam serio
            bo to nie jest dla kazdego jednoznaczne, dla mnie np. nie
            • anetus28 Re: a czy twoj maz wiedzial o tym, ze 09.12.07, 20:27
              Tak, zero tajemnic!!!Ja sobie inaczej nie wyobrażam co nie jest
              jednoznaczne z ograniczaniem życia prywatnego w sesie spotykania z
              innym, wypadami na piwo itd itp.Ważna jest tolerancja i zaufanie,
              które zostało naruszone w naszym przypadku.Wolałam wiedzieć na czym
              stoje i czego mogę oczekiwać, a że to było trałmatycznym przeżyciem
              to już inna sprawa.
              Ja sobie nie wyobrażam tajemnic w małżeństwie z mojej strony i tego
              samego oczekiwałam od męża.
              • dirtydevil ale ja nie pytam o to, co sobie 09.12.07, 22:55
                wyobrazasz, ale oto, czy Twoj maz wiedzial, co dla ciebie znaczy malzenstwo
                • anetus28 Re: ale ja nie pytam o to, co sobie 10.12.07, 21:56
                  Wiedział i to bardzo dobrze wiedział.Byliśmy ze sobą 4 lata przed i
                  jasno mu określiłm co toleruję a czego nie i gdzie wg mnie jest
                  granica.
    • aron95 Ja też miałem - Trzepanie komórki.. 09.12.07, 09:51
      mojej EX . Jej komórki używał syn , było to już z miesiąc po jej wyprowadzce .
      Syn mi przyniósł tel. z dziwną miną - zobacz smsy . przeglądam smsy a tam
      pikatności EX z jej "pajacykiem " .
      Przed daniem tel. synowi nie wykasowała sms ow
      Ona sobie z tego nic nie robiła a dla syna był to jeden z czynników gdzie matka
      straciła szacunek .
      • bigjoasia Re: Ja też miałem - Trzepanie komórki.. 09.12.07, 10:03
        tak samo bylo w przypadku mojej córki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka