mindsailor 21.02.08, 07:29 jutro mam rozmowę z psychologiem. to nastepny etap procesu o unieważnienie małzeństwa. proszę za mnie trzymać kciuki, bo się denerwuję! Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
plujeczka Re: mój proces kościelny c.d. 21.02.08, 09:31 nie denerwuj sie , psycholog to lekarz"dusz"-nie połyka chyba ,że jest "głodny" a tak na serio będzie dobrze, kilka osób na tym forum przez to przeszło i nie było tak zle.Pozdrawiam Odpowiedz Link
zwierciadlo0 Mindsailor! 21.02.08, 22:02 Ja tez trzymam mocno kciuki! Daj znac jak poszlo. Odpowiedz Link
amk79 Re: mój proces kościelny c.d. 22.02.08, 15:42 mindsailor napisz mi prosze na priv'a jaki jest proces rozwodu kościelnego bo jestem zainteresowana. dzieki Odpowiedz Link
otara Re: mój proces kościelny c.d. 22.02.08, 15:49 o kurcze...już od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie uniewaznienie małżenstwa. już dwukrotnie usłyszałam od księży że mam podstawy aby ubiegać się o to. jeden nawet namawiał mnie abym to zrobiła , gdyż jestem młoda i powinnam na nowo sobie ułożyć życie :-heh , fajny ksiądz , polubiłam go może i ja jednak się skuszę ?/ a za ciebie trzymam kciuki, rozmowa z psychologiem jest bardzo budująca , pozwala czasem wiele rzeczy zrozumieć - pod warunkime że to psycholog a nie jakiś konował Odpowiedz Link
mindsailor otara 25.02.08, 07:03 to ma dla Ciebie dobra wiadomośc - księża sa bardzo po stronie starających sie o unieważnienie. generalnie proces żenujący i bardzo stronniczy na korzyść unieważnienia. także masz napewno duże szanse! Odpowiedz Link
amk79 Re: mój proces kościelny c.d. 27.02.08, 10:42 otara a jakie podstawy sa dla kosciola dobrymi podstawami do uniewaznienia? i moze ty wiesz jak ten proces wyglada i na czym polega? Odpowiedz Link
mindsailor amk79 25.02.08, 07:01 niestety nie pomoge, bo chodze tylko na wezwania sądu metropolitalnego. sprawę wniósł mój mąz, ja sie tylko podporządkowuję. ale sprawdź forum, kilka osób pisało o przebiegu procesu Odpowiedz Link
mindsailor już po 25.02.08, 07:08 rozmowa z psychologiem trwała 50 minut. w zasadzie nie miało znaczenia, co mówię. pani psycholog tak bardzo starała sie udowodnic mi/sobie teze o mojej niedojrzałościemocjonalno-uczuciowej, że równie dobrze mogłabym tam nie przyjśc wcale i też by jej to potwierdziało założenia. generalnie żenujące i żałosne przedstawienie. mam nadzieje, że na tym koniec, bo osobiście nie chcę już dłużej uczestniczyc w tej hucpie. a wszystkim, którzy mysla o unieważnieniu radze złozyć papiery do sądu - sa duże sznase na wygrana, jesli realnie (jak u mnie) nie ma ku temu podstaw. aha, i nie trzeba wcale płacic. księża chyba bardzo sie cieszą, że nawracaja zagubione owieczki na dobra droge Odpowiedz Link
mindsailor jeszcze artykuł na ten temat: 25.02.08, 07:09 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4956016.html Odpowiedz Link