teuta1
06.04.08, 08:28
Bo była przyjaciólką, która rozumie, bo w pracy wyglądała ślicznie,
a nie chodziła w wytartej bluzie i dżinsach (mąż widywał mnie ok. 22
i nie nosiłam już pracowego garnituru). Bo częściej się śmieje, bo
ma pasje (ja też, ale moje mąż już zna), bo jest pogodniejsza i
mniej się wścieka. No i pracują razem od 10 rano (ja wstaję o 6).
maożna razem rano wypić kawę, pośmiać się i pożartować. W jaki
sposób ja, z którą mąż widział się 40 minut dziennie codziennie mogę
konkurować z kimś nowym, fajnym, ciepłym, spijającym słowa z ust?
Zbyt często byłam umordowana i zjadliwa. Ale miałam poczucie,że
wszystko co robię sama, w tzw. rodzinach dzieli się + - na pół.I
byłam perfekcjonistką. Teraz rozpieprzone zabawki i brudna podłoga
mi nie przeszkadzają. A jak było u was?