zdziwiona.2
09.04.08, 12:02
Rozwód... juz postanowiłam. Zezłościł mnie swoją radością. Dla mnie
trudna decyzja, dla niego-normalnie radocha. Dla mnie obowiązki, bo
dzieci, 24 godzinny dyżur przy maluchu itd, kłopoty finansowe, brak
miłości i wsparcia drugiej osoby. Dla niego-rozwód formalność, i to
miła. Dla niego prawa do widywania dzieci, i to jak bedzie chciał,
wolność finansowa, zabawa, wycieczki, nowa miłość. Dla niego
uśmiechnięte dzieci, ja ocierm łzy starszego synka, mówiąc jak
bardzo ojciec go kocha i sama staram się w to uwierzyć. O rozwodzie
już postanowiłam, napisałam pozew-tylko jeszcze nie umiem go złożyć,
nie mam siły serce mi się sciska jak patrzę na swoje starsze
dziecko. A m. na wycieczce, z koleżanką z pracy i jeszcze bezczelnie
sms-y mi przysyła jak dobrze się bawi i jak dupsko moczy w ciepłej
wodzie.