Dodaj do ulubionych

Skąd dalej brać siłę...

19.04.08, 14:32
Mijaję cztery miesiące od odejścia męża. Już nie mam wrazenia, jakby
odłączono mi cześć mózgu. Ale wszystko robię w żółwim tempie -
planowane od tygodni przemeblowanie i zrobienie ze wspólnego pokoju
tego WŁASNEGO znów odłożyłam na następny tydzień. Maż przychodzi
codziennie odprowadzać dzieci do szkoły i przedszkola. A mnie
podczas tych wizyt albo boli brzuch z nerwów, albo zupełnie nic nie
czuję. Tylko takie narastające zmęczenie. skąd bierzecie siłę?
Obserwuj wątek
    • manderla no własnie, tez mam ten problem.. 19.04.08, 14:55
      jw.
      • ewa-751 Re: no własnie, tez mam ten problem.. 19.04.08, 16:00
        ja niestety teżsad
    • drugiezycie Re: Skąd dalej brać siłę... 19.04.08, 18:55
      Nie zabrzmi to optymistycznie, ale ja ponad rok po wyprowadzce m,
      zamiast powracać do życia, sił mam coraz mniej. Odzywaja się długie
      miesiące w napięciu i stresie.Trzęsę się z nerwów po kazdym z nim
      spotkaniu, jak ma przyjsć do dziecka to pare godzin wcześniej mam
      dygawkę. Odkrywam go na nowo w czasie rozwodu i to co robi przerasta
      moje wyobrażenia. Nie mogę uwierzyc: z kim ja przez tyle let żyłam?
      Co to za facet? Za co mnie tak nienawidzi? Co jeszcze wymyśli, żeby
      zrobic mi na złość? Staram się jakoś trzymać, ale najchętniej
      zwiałabym gdzieś daleko, tak, zeby zniknal z mojego zycia na zawsze.
      Czuję, że przez ostatni okres, przybyło mi wiele lat...i nie wiem,
      czy kiedys zbiore sily, zeby po prostu normalnie życ.
      Zgadzam się z osobami, które mówią:zrób cos dla siebie,spraw sobie
      przyjemność. Ja nawet tę przyjemność odkładam z dnia na dzień,
      znajdując ciagle sztuczną wymówkę, że zrobie to jutro...Najchętniej
      robiłabym nic.
      • bozenadwa Re: Skąd dalej brać siłę... 19.04.08, 21:10
        Drugie zycie ,myslalam o Tobie dzisiaj i nawet mialam do Ciebie
        napisac .W jakims watku napisalas ,ze kogos sobie znalazl to jeszcze
        potrafisz przyjac ,ale to co teraz wyprawia to jest
        niewybaczalne .Ja mam to samo.po 30 latach ,niedosc ze znalazl
        pocieszycielke ,a szuka ich wiecej ,Zawszystko obwinia mnie,robi mi
        na zlosc ,klamie .uporarza ,nienawidzi .A ja dzisiaj uswiadomilam
        sobie ,ze jesli mu nie wybacze to sie wykoncze .To nie chodzi ,o to
        zeby godzic sie na to co robi,ale poprostu wybaczyc mu w swojej
        glowie,Facet chory jest ,pogubiony ,wlasciwie nieszczesliwy ,bo
        inaczej nie bylo by wnim nienawisci.W tedy dostalam sile.Dziwczyny
        nienawisc jest bardzo destrukcyjna .Jesli i my bedziemy nienawidziec
        nie bedziemy miec sily aby zyc .Niedosc ,ze oni nas skrzywdzili to
        my nie wybaczajac krzywdzimy sie same.Jestescie cudownymi
        kobietami ,macie prawo do szczescia ,Koniecznie trzeba
        popracowac,nad poczuciem wlasnej wartosci .I co bedziemy chcialy byc
        z czlowiekiem ,ktory nas niszczy . ???? NIe ,nikt nie ma prawa
        niszczyc drugiego czlowieka .Wybaczyc biedakowi i niech idzie swoja
        droga .Pozdrawiam serdecznie .
        • bozenadwa Re: Skąd dalej brać siłę... 19.04.08, 21:23
          Hm... za malo popracowalam ,i ma byc jestesmy cudownymi kobietami
          czyli ja tez .Zycze wam z calego serca spokoju duzo duzo sily .I
          moze dla niektorych to bedzie jakis obciach ,siara .no moze Matka
          Teresa .Ja czerpie sile w modlitwie .Tak mam . Jeszcze raz
          serdecznie pozdrawiam .
        • drugiezycie Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 09:59
          Bozenko, dzieki za mysli o mnie smile.
          Problem polega na tym, że nie mogę wybaczyć czegoś, czego nie rozumiem.
          Wybaczyłam zdrady, kłamstwa małżeńskie,poniżanie, pozbawianie mnie poczucia
          własnej wartości. Nie chciałam stac na drodze do szczęścia m - i jak już kilka
          razy wcześniej, powiedziałam "chcesz to idź swoja drogą" (poprzednio z płaczem
          wracał).Chciałam się rozstać zgodnie-chociażby dla dziecka.
          Nie chcę juz z nim być (jak długo mozna byc GC smile). I on juz tez wie, ze sprawy
          poszły za daleko.Czuję wyłacznie odrazę. I guzik mnie w tej chwili obchodzą jego
          problemy emocjonalne, to czy jest szczęśliwy czy nie,jego niezrównoważenie.Jest
          złym człowiekiem.
          Nie mogę i nie chcę tłumaczyć sobie jego zachowania.Wybaczenie oznacza
          pogodzenie się z tym co robi. Nie mogę się pogodzić, muszę walczyć o siebie,
          bronić się przed kłamstwami. Walka, która jest jeszcze przede mna, wyklucza
          wybaczenie- jak wybaczę to sie wewnętrznie poddam.I tylko jego widok coraz
          bardziej mnie odrzuca.
          Pozdrawiam gorąco
    • nadin100 Re: Skąd dalej brać siłę... 19.04.08, 21:44
      ja cierpię już półtora roku od rozwodu i 24-ech latach związku i cierpię mimo
      terapii .Jest tak ,że jeśli już stanę na nogi ,przychodzi chwila na rozpacz i
      poczucie ,że nie wybrnę .Mimo ,że rozumiem przyczynę ,ale rozum a emocje to dwie
      inne sprawy.
      Jednej rzeczy nie mogę pojąć ,skąd u facetow ,mimo że jak moj ,zrealizował swoj
      plan (ja broniłam się przed rozwodem) zionie taką wściekłością na mnie.Może
      dlatego ,że nie spodziewał się ,że nie poddam się tak łatwo i nie dam się
      wywalić na śmietnik.Wrociłam do pracy ,nie jestem (na pozor ) załamana ,bo tego
      co mam w środku ,nie widać.Dodam ,że wrociłam po dziesięciu latach do pracy w
      naszej firmie,gdzie nie byłam na jego prośbę ,bo byłam usłużną gospodynią
      domową etc.Gdzie musiał "łyknąć " i to ,że sprawdziłam na ile pieniędzy mnie
      okantował ,by mieć na nową panią.
      Jak sobie daję radę? Poza wizytami u terapeuty chodzę na zajęcia -ponowiłam
      naukę języka ,zapisałam się na tance ,solo z braku partnera , sama wybrałam się
      na wczasy i cierpię sama ,a samotność potrafi dopiec .Jednak już wiem ,że nie
      mogę wchodzić w nowe związki ,dopoki z tego się nie wyleczę ,bo struć się mogę
      porownywaniem nowego partnera do starego.
      Co sprawi mi radość - to że jemu w nowym związku nie uda się ,przykre jest takie
      myślenie ,ale bardzo ludzkie.Jak przestanę tak myśleć ,to znaczy ,że jestem
      zdrowsza,powoli daję sobie prawo i do złych emocji.
      Co do modlitwy - ja nie potrafię ,chyba ,że moje wieczorne rachunki sumienia są
      jej formą.
      • lenna69 Re: Skąd dalej brać siłę... 19.04.08, 23:53
        Nie mam siły, boli mnie myśl o tym, że mój były mąż spędza dzisiejszy wieczór ,
        jak i zresztą wszystkie pozostałe, ze swoją nową kobietą, nie mogę uwolnić się
        od myślenia o tym i nic, żadne racjonalne argumenty typu"sama chciałaś rozwodu"
        nie pomagają. Chciałam byc kochana i szanowana, dostawałam tylko kopy w tyłek, a
        teraz dla nowej miłości jest wszystko. Dla mnie nic.A, przepraszam, rady w
        stylu"też sobie kogoś znajdź"
        • manderla Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 15:12
          lenna69 napisała:

          > Nie mam siły, boli mnie myśl o tym, że mój były mąż spędza
          dzisiejszy wieczór ,
          >

          Też tak miałam przez kopę lat. Nie wiedziałam tylko długo czy to ona
          była ta pierwszą czy ja. Potem to juz nie miało znaczenia.
          Wiedziałam tylko, ze jak go nie ma "tu", to jest "tam". Buduje dom,
          zajmuje sie dziecmi, tą równie nieszczesliwą kobietą jak ja. a
          pewnie obydwie byłyśmy szczesliwe, dopoki nie nastał jej i mój "ex".
          Teraz to jest nasz wspolny ex. Boszszszszszeeee, jak
          przypomnę...ciarki ida po plecach. Ale baba zakochana, to traci
          rozum i umiiejetność obiektywnej oceny sytuacji. porażka.
          Trzeba z tym jakos żyć.
    • sagaretia Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 01:59
      No właśnie....skąd ją brać??
      Chyba z drobnych radości jakie niesie życie,z
      drobnych,drobniutkich ,czasem wręcz prawie niewidzialnych(ale jednak
      jakieś się zdarzają )....
      i mieć nadzieję ,że kiedyś będzie ich więcej i urosną w siłę,tak że
      opromienią i rozgrzeją to nasze smutne i przygaszone teraz życie.
      Ja jestem 4 miesiące po rozwodzie,1,7 miesięcy jak nie jesteśmy
      razem....
      Nastroje tak zmienne ,że prawie każy kolejny dzień to loteria.
      Co juz myślę ,że się poprawia ,rozjaśnia .....nagle trach i to ze
      zdwojoną mocą.
      Potrafie wtedy płakać z byle powodu i na zawołanie ,a widok pełnych
      rodzin przyprawia o ból w okolicach serca.
      Pozatym nie mogę wyjść z przeziębień,migren,ciągłych infekcji,ciągle
      cos łykam ,co odbija się też i na moim wyglądzie....oczy juz nie
      błyszczą jak dawniej....jakby przygasły.
      Czuje ,że mój organizm się postarzał,szybciej się męczy ,wolniej
      regeneruje....a kończe przeciez dopiero w sierpniu 32 lata.
      Brak poczucia szczęścia,także brak bliskości(sexu)....naukowo rzecz
      nazywając brak endorfin-czyli hormonów szczęścia.....robi
      spustoszenie w organiźmie.
      Czy wy też tak to odczówacie,czy nie tylko wasze dusze ,ale i ciała
      chorują ?
    • sagaretia Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 02:10
      Kiedy wszystko sie sypie i tracę orientację ,tak jak i bozenadwa
      modle się.
      Czasem naprawde pomaga...
      I choć to trudne ,powtarzam sobie jak mantrę,że to co mnie spotkało
      to dopiero początek nie koniec.
      Jeszcze do niedawna myślałam,że to co sie stało to jakas kara i
      najgorsza była myśl-za co??
      Teraz coraz częściej myśle,że to nie kara a opatrzność.
      Ponieważ ten człowiek (były mąż )nie był nas wart.
      • bozenadwa Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 12:25
        Kochane dziewczyny,dzieki ze jestescie piszecie.Nadin dzisiaj
        zrozumialam,ze wczoraj jak przeczytalam Twoj post to sie
        przestraszylam ,Jak to ? chodzisz na terapie jestec 1,5 roku po
        roztaniu i nadal cierpisz ? Zrozumialam .ze moje cierpienia nie
        skoncza sie tak szybko.J adowiedzialam sie prawdy na poczatku
        stycznia.Teutal ,Lenna Drugie Zycie ,Sagarieta,Manderla,Wszystko co
        tu napisalyscie ,mnie dotyczy,Wlasnie moglabym to samo
        napisac,Wczoraj mialam moze lepszy dzien ,moj m, dostawal opieprz od
        wsplnwgo znajomego,on sie wypieral opowiadal,ze ta kobieta sie w nim
        zakochala ,ale on nic i wogole to dawno skonczone.Dzisiaj wrocilam
        rano z koscola,Zobaczylam ,ze go nie ma,Odezwala sie nadzieja ,Moze
        cos zrozumial poszedl na nastepna msze ,opamieta sie .Ale zaraz
        wlaczylo misie nie ,on pojechal do niej.Mysle ,ze teraz
        postanowili,ze beda udawac ,ze skonczyli,Nie wiem co moj m.
        planuje ,ale jego nienawisc do mnie ,jest straszna .Tak mu chyba
        latwiej robic dziadostwo .Ona jest okropnym czlowiekiem ,kieruje
        nim,Chyba sama jest albo w trakcie albo po rozwodzie,Kiedys jak
        rozmawiali ,to usyszalam ile jest spraw dotyczacych majatku ,kasy
        itp, Moj m, stwierdzil ,ze chce rozwodu bez orzekania winy ,i
        zadnych alimesnow od niego nie dostane,Ja nie pracowalam ,w tej
        chwili ma 52 lata .Staram sie uniazaleznic finasowo ,ale nie wiem
        czy mi sie to uda bo czeka mnie operacja ,On o tym wie,Operacje
        mialam miec juz w pazdzierniku. On nie byl swiety ,ale teraz przy
        niej stal sie potworem ,i to nie tylko w stosunku do mnie,Poniewaz
        krecil synowi mowil ze nie ma nikogo ,Kobieta do mniepisala ,a on
        twierdzi ze ja wymyslam ,bo on gada do pustej sluchawki ,Jak
        napisalam do niej ze ma zostawic mojego m w spokoju ,i ze osoby
        ktore mnie skrzywdily /mialam na mysli jego byla kochanke >ktora
        zostala aresztowana na goracym uczynku jak okradala dom swoich
        bylych pracowadcow / zaplacily ,Durna pisalam ze nie da sie
        zbudowac szczescia na cudzym nieszczesciu i takie tam ,Odpisala mi
        ze odda moje smsy do prokuratury ,Osoba ktora najpierw pisala do
        mnie bozennko wiem ze cierpisz ,ale jak nie ja to bedzie inna i take
        tam pelne zyczliwosci slowa .Moj m, tez straszyl mnie ze za to ze
        wchodze do niego do pokoju i smiem zwracac mu uwage ,ze rozmawia z
        nia ,zgosi to na policje ,To bylo na poczatku ,kiety bylam w
        szoku ,i mialam wrazenie wlasnie jakby ktos odcia mi polowe
        mozgu.Pozniej ,zauwazylam ,ze mnie nagrywa ,jak cokolwiek
        mowie ,albo wykreca nr do kogos ,zeby sluchal o mowie ,A ja zylam
        emocjami cierpieniem .W czerwcu robie dyplom ,i mam nadzieje ,ze
        dostane prace .Bo w tej chwili laskawie dostaje od niego 320 zl ,i
        co miesiac straszy mnie ,ze nawet tego nie dostane.Nie chce zadnej
        polpwy naszego majatku .Tym bardziej ze jest rozpisany jak to sie
        mowi na ludzi .Drugie zycie ja tez nie moge pojac dlaczego
        czlowiek ,ktory nie byl potworem ,stsl sie nim .Jego stosune do
        naszej chorej corki ,gdzie jeszcze niedawno byla ukochana coreczka
        tatusia ,Przepraszam was .ze tyle napisalam ,Dzisiaj ciekna mi lzy
        po twarzy ,Nie wiem co jeszcze zrobie ,chcialaby sie bronic ,nie
        krzywdzac go jednoczesnie ,Mam do nie straszliwy zal ,i chcialaby
        sie tego zalu pozbyc .Bardzo duzo daje mi pisanie na tym
        forum ,Okazuje sie ,ze jak czytam niektore posty to dopiero
        uswiadamia mi ,co sie ze mna dzieje ,Pozdrawiam was serdecznie i
        musze wyciszyc emocje. Mnie modlitwa bardzo pomaga ,ale niestety
        czase emocje biora gore i nie jestem w stanie na niczym sie skupic .
    • sadaga Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 11:26
      też mam gorsze i lepsze dni. są chwile że nic mi się nie chce i
      czuję totalną niemoc. myślę ze to wynik stresu który przeszłam i po
      prostu organizm wymaga jeszcze rekonwalescencji. na szczęście tych
      dni jest coraz mniej. i z tego się cieszę.
      a z czego czerpać siłę? wiecie dziewczyny myslę, ze myśli mają wpływ
      na ciało. dlatego warto myśleć pozytywnie. wiem ze to nie zawsze
      jest możliwe. zwł. kiedy dostanie się potężnego kopniaka. ale warto
      o tym pamiętać i stosować jak najczęściej sie da smile
      a co do dołków to one tez są potrzebne, pozwalają się oczyścić i
      spojrzeć na problem z innej perspektywy.
      no i wierzę ze czas jest potrzebny. trzeba przejść przez wszystkie
      fazy rozstania zeby sie naprawdę uwolnić. nie ma sensu tego ani
      przyśpieszać ani tez nadmiernie opóźniać. ktoś mi kiedys powiedzial
      że najtrudniejsze są pierwsze 3 m-ce w całym trudnym 1 roku po
      rozstaniu. potem jest już tylko lepiej. i tego Wam i sobie życzę.
      zeby było tylko lepiej smile
      -----------
      ...tam, gdzie kończy się głupota, powinna zaczynać się mądrość - a
      jednak tak nie jest. oto podstawowy przykład na niezgodność teorii z
      praktyką...
    • sadaga Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 12:16
      też mam gorsze i lepsze dni. są chwile że nic mi się nie chce i
      czuję totalną niemoc. myślę ze to wynik stresu który przeszłam i po
      prostu organizm wymaga jeszcze rekonwalescencji. na szczęście tych
      dni jest coraz mniej. i z tego się cieszę.
      a z czego czerpać siłę? wiecie dziewczyny myslę, ze myśli mają wpływ
      na ciało. dlatego warto myśleć pozytywnie. wiem ze to nie zawsze
      jest możliwe. zwł. kiedy dostanie się potężnego kopniaka. ale warto
      o tym pamiętać i stosować jak najczęściej się da smile
      a co do dołków to one tez są potrzebne, pozwalają się oczyścić i
      spojrzeć na problem z innej perspektywy.
      no i wierzę ze czas jest potrzebny. trzeba przejść przez wszystkie
      fazy rozstania zeby sie naprawdę uwolnić. nie ma sensu tego ani
      przyśpieszać ani tez nadmiernie opóźniać. ktoś mi kiedys powiedzial
      że najtrudniejsze są pierwsze 3 m-ce w całym trudnym 1 roku po
      rozstaniu. potem jest już tylko lepiej. i tego Wam i sobie życzę.
      zeby było tylko lepiej smile
      -----------
      ...tam, gdzie kończy się głupota, powinna zaczynać się mądrość - a
      jednak tak nie jest. oto podstawowy przykład na niezgodność teorii z
      praktyką...
      • sadaga Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 12:17
        sorki z powodu awarii wkleiło mnie 2 razy smile
        • bozenadwa Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 12:34
          Sadaga holemder wywalilam przed chwila tyle rzeczy z siebie ,az mi
          glupio ,Najtrudniejszy pierwszy rok ? Ja dopiero cierpie 4 m.ce.!!!
          AZ juz mam dosc ,Wydawalo mi sie ,ze juz sie uporalam ,a ty dzisiaj
          znowu ....Najtrudniej jest mi zrozumiec ,jego zlosc ,jego
          nienawisc,Niech idzie i zostawi mnie wreszcie w spokoju .
          • bozenadwa Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 12:36
            Juz chyba dzisiaj nie bede pisac ,bo mialo byc ,a tu dzisiaj
            znowu ,a nie aty dzisiaj znowu .Straaaaaaaszne emocje przepraszam
            • alicja611 kochane kobiety! 20.04.08, 14:30
              kochanie kobiety! dobre matki i wspaniale zony....nie traccie sil na palantow,
              szkoda waszej energii, przerzuccie ja na cos tworczego, na hobby, pasje, na
              siebie. Nie uzalajcie sie nad soba , bo nikt tego nie doceni......wasze sily ida
              na tych idiotow, stad jestescie chore i smutne...bierzcie przyklad ze
              mnie...wlasnie szykuje sie na randke/obiad (daje szanse pewnemu mezczyznie)...a
              wczoraj wypiescil mnie pewien przystojniak...uff kazdy moj dzien jest teraz
              przygoda (po rozwodzie)!
              • manderla Re: kochane kobiety! 20.04.08, 14:34
                alicja611 napisała:

                > kochanie kobiety! ...bierzcie przyklad ze
                > mnie...> wczoraj wypiescil mnie pewien przystojniak...uff kazdy
                moj dzien jest teraz
                > przygoda (po rozwodzie)!

                Hehehehe! Laska, podziwiam! Fajne masz podejście! Pewnie
                zdrowe ...? wink
                Ale nie kazda tak potrafi, i tu jest ból.
                Może i masz rację.
                • alicja611 Re: kochane kobiety! 20.04.08, 14:38
                  Potraficie, tylko same jeszcze o tym nie wiecie! Tez zamartwialam sie rok nie
                  wychodzac z domu, w dresie, z winem.....a teraz....lece nad chmurami i ciagle
                  podtrzymuje w sobie ten ogien! Mojemu ex szczeka opadla.....

                  manderla napisała:

                  > alicja611 napisała:
                  >
                  > > kochanie kobiety! ...bierzcie przyklad ze
                  > > mnie...> wczoraj wypiescil mnie pewien przystojniak...uff kazdy
                  > moj dzien jest teraz
                  > > przygoda (po rozwodzie)!
                  >
                  > Hehehehe! Laska, podziwiam! Fajne masz podejście! Pewnie
                  > zdrowe ...? wink
                  > Ale nie kazda tak potrafi, i tu jest ból.
                  > Może i masz rację.
                  • manderla Re: kochane kobiety! 20.04.08, 14:44
                    alicja611 napisała:

                    > Potraficie, tylko same jeszcze o tym nie wiecie! Tez zamartwialam
                    sie rok nie
                    > wychodzac z domu, w dresie, z winem.....a teraz....lece nad
                    chmurami i ciagle
                    > podtrzymuje w sobie ten ogien! Mojemu ex szczeka opadla.....
                    >
                    >
                    A tak potrafisz by jeden pieścił a z drugim na randkę się umawiasz?
                    czyli na zypełnym luziku to traktujesz? Fajnie tak umiec.
                    Ja sie ostatnio zastanawiałam, moze dobrze ze sie nie spieszyłam z
                    tym, ale miałam juz takie plany (w głowie), ze moze jakoś
                    zamieszkamy razem, wspolne zycie itp z moim przyjacielem, ze tak
                    powiem. ale zaczelam powatpiewac. Dobrze ze sie nie pospieszylam. Bo
                    jakaś nie moge przewrócic w sobie tej wiary, w ludzi, w facetów. A w
                    gre wchodzą jeszcze dzieci przeciez. Nie mozna tak szarpać, raz w
                    te, raz wewte. Kurcze. Moze masz racje, więcej luzu w tych
                    relacjach porozwodowych. Ale to wymagałoby wejscia na jakies inne
                    tory myślowe....

                    ps. ale ciesze sie, że kwitniesz wink
                    • alicja611 Re: kochane kobiety! 20.04.08, 14:58
                      ...tez mialam pierwsza mysl kiedys, zeby wymienic swojego ex na
                      next....traktowalam sprawe smiertelnie powaznie......okazalo sie,ze chlopakowi
                      chodzilo wylacznie o lozkosmile....rozczarowalam sie strasznie i od tamtej pory
                      podchodze do zwiazkow na luzie...a jak sie z jakiegos milosc urodzi to juz inna
                      sprawa! Dobrze sie bawie!

                      manderla napisała:

                      > alicja611 napisała:
                      >
                      > > Potraficie, tylko same jeszcze o tym nie wiecie! Tez zamartwialam
                      > sie rok nie
                      > > wychodzac z domu, w dresie, z winem.....a teraz....lece nad
                      > chmurami i ciagle
                      > > podtrzymuje w sobie ten ogien! Mojemu ex szczeka opadla.....
                      > >
                      > >
                      > A tak potrafisz by jeden pieścił a z drugim na randkę się umawiasz?
                      > czyli na zypełnym luziku to traktujesz? Fajnie tak umiec.
                      > Ja sie ostatnio zastanawiałam, moze dobrze ze sie nie spieszyłam z
                      > tym, ale miałam juz takie plany (w głowie), ze moze jakoś
                      > zamieszkamy razem, wspolne zycie itp z moim przyjacielem, ze tak
                      > powiem. ale zaczelam powatpiewac. Dobrze ze sie nie pospieszylam. Bo
                      > jakaś nie moge przewrócic w sobie tej wiary, w ludzi, w facetów. A w
                      > gre wchodzą jeszcze dzieci przeciez. Nie mozna tak szarpać, raz w
                      > te, raz wewte. Kurcze. Moze masz racje, więcej luzu w tych
                      > relacjach porozwodowych. Ale to wymagałoby wejscia na jakies inne
                      > tory myślowe....
                      >
                      > ps. ale ciesze sie, że kwitniesz wink
          • marela77 Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 21:51
            Ta złość i nienawiść biorą się z poczucia winy.To próba oczyszczenia
            się,ale wszystko ma swoją cene i za rozwaloną rodzinę się zaplaci.
    • nadin100 Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 17:02
      co Ci mam napisać ,że w czasie terapii dowiedziałam się jak bardzo byłam od niego uzależniona .
      Cierpienie w ciągu tego czasu przychodzi i odchodzi ,a jego rozmiar zależy od obszaru jaki się uruchamia w mej pamięci .Tyle ,że teraz rozumiem ,co się ze mną dzieje.Nie wiem ,jak jest u Ciebie ,bo u mnie wszystko naraz zmieniło się - odeszły dzieci ,on ,zmieniłam tryb życia wbrew sobie i sama walczę z codziennością ,owszem nieźle mi to wychodzi ,ale jestem sama ,a to boli. I boli jak znika nadzieja na to ,że odzyskam siebie i znika chęć do walki .Takie dni są najgorsze. Tyle ,że teraz pojęłam ,że należy przemyśleć co boli i czasami okazuje się "obejrzenie" problemu sprawia ,że on znika.
      Bywają też myśli o samobojstwie ,teraz niekiedy myślę ,że i tak już prawie ,jak bym nie żyła.
      Bo przez całkowite oddanie się rodzinie ,uzależnienie od męża nie mam nic dla siebie.Jednak przez zrozumienie problemu pali się we mnie światełko nadziei,że wroci błysk w oku i radość z rzeczy drobnych.
      Natomiast nadal nie rozumiem jak to jest ,że nie wszyscy potrafią zachować się przy rozstaniu i takie wypowiedzi - przy niej czuję się młodo ,spojrz się na siebie ,jaka jesteś stara ,wiesz jak ona ładnie nogi rozkłada,wiesz jaki ma ładną dupę,nigdy cię nie kochałem, a co dzieci ,dzieci mnie nie potrzebują (czyżby ?).I nie miał litości ,choć to on realizował swoj plan ,zwany przez niektorych ironicznie kuracją odmładzającą.
      • manderla Przerażające! 20.04.08, 17:15
        I tak ci mówił??? Jak gosc w ten sposob sie zwraca do Ciebie, to nie
        masz czego zalowac. Ciesz sie, ze sie uwolnilas od niego. Po ta
        druga bedzie miala ten sam los. Facet, który po latach wspolnego
        zycia mowi takie rzeczy.... kurcze, ciezko uwierzyc. Ale mysle ze
        nie jest Ciebie wart. Nie ma czego zalowac.
        Ze slowami tez trzeba sie liczyc. Palant. nie masz czego zalowac.
        Ciesz sie, ze Ci został jeszcze kawałek zycia, ale juz bez niego.
        Nadrobisz wszystko.
      • bozenadwa Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 17:47
        Nadin to jest wlasnie pisanie albo na gg albo na forum .Nie chcialam
        abys mnie zle zrozumiala.Ja dzisiaj jestem pod wpjywem silnego
        stresu .Piszac otym ,ze jak przeczytalam Twoj post przestraszylam
        sie ,ale ja nie mialam na mysli ze Ty chodzisz na terapie ,a nadal
        cierpisz .BO JA TO JAK NAJBARDZIEJ ROZUMIEM ,Ja tez poszlam na
        terapie 4 lata temu ,Dopiero po roku zrozumialam ,co to jest
        wspoluzaleznienie ,i za jestem wspoluzalezniona .chodzilam ta
        terapie 2 lata ,Potem mialam przerwe ,teraz znowu wrocilam ,Ja ma
        dorosle dzieci ,dwojka jeszcze mieszka z nami .Nadin jak
        perzeczytalam wczoraj Twoj post To sie przestraszylam samej
        siebie .Tyle juz nad soba pracuje a jestem jeszcze w takim
        miejscu ,ze sa takie dni nieradzenia sobie kompletnie ,To co piszesz
        o sobie i to co twoj m.ci mowil ,znam to dobrze na
        pamiec ,Przestraszylam sie samej siebie ,ze nadel tkwie w tym
        swinstwie, Ja tez lepiej funkcjonuje jak rozumiem o co chodzi i
        moge sie przyjrzec co mnie boli.Zdalam sobie sprawe ile mamjeszcze
        do zrobienia ,ile jest jeszcze przede mna ,A czsami jak dzisiaj mam
        dosc .Tym bardziej ,ze mieszkamy razem a ja nadal jestem uzalazniona
        od niego finansowo ,Ide w kierunku uniezaleznienia sie tak wogole na
        wszystkich plaszczyznach ,Serdecznie Cie pozdrawiam i zycze
        sily ,spokoju i abys na tyle sie pokochala ,zeby nie odczuwac
        samotnosci ,bo ja tez wiem co ona oznacza .
        • nadin100 Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 19:49
          przykro mi,że tym co napisałam komuś mogłam sprawić pogorszenie nastroju,ale
          myślę że to nie moj mail ,a to co nam się przydarzyło jest tragiczne ,i tylko
          ciężką pracą nad sobą można z tego wygrzebać się.
          Ja stale w to wierzę,choć w ten weekend przeżywam potężnego doła,włącznie z
          fizycznymi dolegliwościami.
          Nici z zamiarow poczytania książki czy nauki angielskiego, na ktory zaczęłam po
          rozwodzie na nowo chodzić - umysł zatopił się w szambie wspomnien i rozpaczliwej
          probie znalezienia powodu takiego tąpnięcia.
          Wiem co to jest ,dzięki terapii nauczyłam się ,że taki stan jest po coś
          potrzebny ,że wtedy znajduję co jeszcze mi dolega - nie ma sensu wchodzić tu w
          szczegoły -efekt uzależnienia - ogólnie jak ofiara chcę by kat wrocił - tyle że
          skoro wiem o takiej zależności ,łatwiej mi sobie samej wybaczyć takie dzikie
          tęsknoty.
          Tak ,on na serio mi to mówił ,sama nadal nie mogę pojąć dlaczego ,bo jak tylko
          zaczął się ich romans ,to pierwsze jego słowa "tak cię kocham ,a tak cię
          krzywdzę " ,co skwitowałam żartobliwie i ze strachem "czy coś ci zaszkodziło
          czy mnie zdradzasz" .
          A poźniej stwierdził ,że on tak sobie tylko to mowił ,bo od początku ich romansu
          stałam na straconej pozycji.No i później zaczęły się podsumowania w stylu "nawet
          nie wiesz jak ona dobrze nogi rozkłada".
          Serio,to o jego wypowiedzi ,gdy znalazłam wiagrę -choćbym miał oślepnąć i tak ją
          będę brał.Dodam ,że ta pani jest lekarką ,ona dała mu te prochy .A plus wódka,no
          coż... Taki kiczowaty serial brazylijski.
          O tym wiem ,bo pracuję z nim i stany po przepiciu nie są do ukrycia.
          A mi nie ma co współczuć ,że z nim pracuję ,jest dla mnie dobrym polem
          treningowym w zakresie asertywności,chociaż nie powiem ,gdy poszłam do pracy ,a
          to jeszcze przed terapią ,cała byłam w środku w stanie drżączki .Jednak ten
          odcinek walki zaliczam na swoj plus.Warto było zobaczyć jego minę.Taki maczo na
          zapałkach ,dobry gdy kopie słabego.Oj pomylił się.Na jego wściekłość ,że tam
          wrociłam ,powiedziałam - a teraz nie gramy już do jednej bramki ,koniec z zaufaniem.
          Myślę ,że ostatni fragment mojej wypowiedzi zabrzmiał optymistyczniej,że można i
          w stanie silnego stresu zawalczyć z sukcesem o siebie.I powolutku ,wpadając
          niekiedy w dołki ,wyjść na jaśniejszą stronę życia.Żal mi dzieci ,straciły
          poczucie bezpieczenstwa i wiarę w istnienie trwałych związkow ,umiejętność bycia
          i w trudach i w dobrych chwilach.Jedyna pociecha ,to na terapii dowiedziałam się
          ,że ważne jest to,że pokażę im ,że można mimo przeciwności losu odnaleść się.No
          tak ,tylko ja jeszcze nie wiem ,czy tak będzie. Na ten czas gdy mam kryzys ,to
          staram się przy nich to ukryć ,poczekać jak minie,bo mam wiarę ,że wyjdę z
          tego,czego Wam wszystkim też życzę.
          • bozenadwa Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 20:07
            Nadin Ty swoim postem nie sprawilas ,ze mi sie nastruj pogorszyl ,Ja
            ci powinnam podziekowac .Nie wiem jak bylo u Ciebie ,ale jednym z
            moich mech.obronnych bylo tyw.nie ma zadnego problemu,wlasciwie nic
            sie nie dzieja ,to sie wlasciwie nie dzieje ,To co napisalas momoglo
            mi bardzo .I dziekuje Ci jeszcze za to jak opisalas po co sa
            doly ,Nie wiem o jaka przemoc chodzi u Ciebie ,alkohol przemoc
            fizyczna ? Jesli chodzi o przemoc psychiczna ,ato co do Ciebie
            mowi ,tak wyglada .moge podac Ci tytuly ksiazek ,ktore bardzo mi
            otworzyly oczy ,szkoda ze nie do konca ,bardzo potrzebuje
            terapii .Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia.Twoj m,tak jak
            moj ,palant i tyle .
            • a.niech.to Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 20:37
              bozenadwa napisała:

              > jednym z
              > moich mech.obronnych bylo tyw.nie ma zadnego problemu,wlasciwie
              >nic
              > sie nie dzieja ,to sie wlasciwie nie dzieje
              Nie ma jak na strusia, tylko że kuperek sterczy.
              • bozenadwa Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 21:21
                No wlasnie ,aniechto ,tylko w ten kuperek dostaje sie tyle razy ,ze
                wreszcie ,bierze sie cala wine na siebie .smutne teraz nie chowam
                glowy i nie wystawiam kuperka ,za to dostaje po glowie ,ale lepiej
                widze co sie dzieje ,bo z przodu .
          • a.niech.to Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 20:34
            nadin100 napisała:

            > -efekt uzależnienia - ogólnie jak ofiara chcę by kat wrocił -
            Ofiara z duszą buntownika. Ładna schiza!
            • manderla Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 21:42
              a.niech.to napisała:

              > nadin100 napisała:
              >
              > > -efekt uzależnienia - ogólnie jak ofiara chcę by kat wrocił -
              > Ofiara z duszą buntownika. Ładna schiza!


              Piękne powiedziane! ale tak bywa!
              Kurka wodna, własnie tak bywa!! Ofiara z dusza buntownika.... a żeś
              powiedział....Pieknie...
              • nadin100 Re: Skąd dalej brać siłę... 20.04.08, 22:12
                ofiara z duszą buntownika -a to nie tak ,osoba uzależniona od drugiego człowieka
                ,to nie schiza ,i nie idiotka ,tylko całe swoje życie poświęca na udowodnienie
                ,że jest godna uczucia ,i stara się,stara ,tak że nic dla siebie nie chce.To
                wymaga energii,to nie znaczy ,że ma się duszę matki Teresy lub jest się
                kompletną ciapą .Trzeba się dobrze przystosować w związku ,by to
                przetrwać.Trzeba długo chodzić na terapię ,by zrozumieć krok po kroku ,dlaczego
                tak było.Gdzie podległość zaczyna nazywać się miłością ,gdy się nie ma zasobow z
                dziecinstwa ,łatwiej popada się w takie związki ,a nie jest to schiza,.

                To znaczy ,że jak każdy człowiek nie pozbawiony instynktow ,mniej czy bardziej
                świadomie (teraz więcej) szuka ratunku po pożodze. .
                Pewnie najlepiej było by jakbym dała wyrzucić siebie i dzieci na śmietnik.Kto
                tego nie przeżył ,kto miał jakiekolwiek wsparcie bliskich ,rodziny na pewno nie
                dałby się tak zagonić w kozi rog.
                • a.niech.to Re: Skąd dalej brać siłę... 21.04.08, 06:46
                  Wzmiankowana "schiza" to przejaw właściwego dla mnie poczucia
                  humoru.sad
                  • nadin100 Re: Skąd dalej brać siłę... 21.04.08, 10:39
                    ja się nie obraziłam ,zwłaszcza że sama mam niekiedy wrażenie ,że mi "odbija"
                    ,że nie mam za nic racji.Jak pierwszy raz poszłam na terapię ,to ogłosiłam ,że
                    jestem bez właściwości ,rozsypana i podejrzewałam ,że mam schizofrenię.Taki to
                    był stan ,ponoć właściwy dla osob po przebytej traumie.
                    Teraz poza wpadaniem w doły ,zwłaszcza w samotne weekendy ,jestem zmęczona walką
                    o siebie.A tyle ciekawych rzeczy w okół ,ktore w takich stanach nie istnieją dla
                    mnie.
                    Jednak powtarzam ,ja się nie obraziłam ,ot taka wymiana argumentow.
                • hela37 witajcie 21.04.08, 10:41
                  Każda z nas na swój sposób przeżywa porażkę jaką jest rozwód.Bo dla większości z
                  nas jest to porażka.Nie udało nam się mimo że bardzo starałyśmy się utrzymać
                  związek.Ale nie warto utrzymywac nic na siłę.Tak to już niestety jest .Ja
                  gryzłam sie prawie 3 lata.Zadręczałam sie myslami że to wszystko co sie stało to
                  jest moja wina/Ex bardzo skutecznie wbijał mi to do głowy/.Różne terapie dawały
                  mizerne efekty bo w przypadku kiedy zostajesz na lodzie z długami , bez
                  pracy/zrezygnowałam z pracy zawodowej żeby zając się domem i dziecmi/3/
                  ,pseudoprzyjaciele przestali miec nagle czas,rodzina ganiła za założenie sprawy
                  rozwodowej - nie widzisz wyjścia z tej całej sytuacji,nie widzisz żadnej drogi
                  przed sobą tylko mgłę.pomagało Mi to forum,to co pisałyście, może niektóre z was
                  pamiętają Moje pisanie - chaotyczne, pełne żalu i bólu,nienawiści.Huśtawki
                  emocjonalne, brak siły i perspektyw.A ex to wykorzystywał.Na zimno, bez litości
                  robił w sądzie ze Mnie wariatkę,pijaczkę ,awanturnicę itd. Na szczęście w porę
                  się otrząsnęłam.A wiecie co mi pomogło - znajoma poleciła Mi książkę Potęga
                  Podświadomości.Na początku było Mi trudno ją czytac i stosowac sie do zaleceń
                  ale z czasem stawało się jasne.I gorąco ja Wam polecam. Nie zrażajcie się że nie
                  ma od razu efektów.Wszystko przyjdzie z czasem.Pozdrawiam Was gorąco Moje
                  kobiety i dziękuję że jesteście.
                  • zuza145 Re: witajcie 21.04.08, 12:36
                    mnie uspokoiło nieco ( nieco bo wiedzy nałapałam o sytuacji i o
                    standardowych zachowaniach faceta w kryzysie- zanim zaczął robić
                    niektóre posunięcia) więc pomogło przeczytanie- Jak przeżyć kryzys
                    wieku średniego swojego męża.
                    Rany!!!!!!!!!!!!!!!!
                    To było to- ale najpierw szok- jak to jest opisane dokładnie- co
                    robią - więc się zdążyłam nieco ( nieco więc absolutnie nie
                    totalnie) przygotować co się może dziać.
                    Uprzedzająco dla psychiki.
                    A harmonogramu nie ma- jak czytam- nie jestem samotna w takiej
                    sytuacji.
                    I to mi pomaga-= bo wiem że inni sobie radzą - czyli mając się za
                    przeciętną, normalną inaczej he he he- wiem Że też dam radę.
                    Tak też niweluje strach.
                    A jak tu zajrzałam dzisiaj do tego tematu- hm- nooooooooo- mam
                    siostry w biedzie- ewidentnie.
                    I wygląda że mój mąż pączkował- tak podobne te historie.
                    Znaczy się zachowanie facetów.
                    Pozdrawiam was.
                    • catalina26 Re: witajcie 21.04.08, 16:40
                      Zuza, napisz co nieco o standatrowych zachowaniach facetów w
                      kryzysie...........ok?
                  • bozenadwa Re: witajcie 21.04.08, 15:29
                    wlasnie .... Najbardziej boli mnie to co moj m. wyprawia .Tez zaczal
                    wykorzystywac to ze bylam w szoku .krzyczalam itp.Jak przplatala sie
                    depresja to jeszcze mnie wysmiewal ,No ,to potem szok ze ktos kogo
                    znam tyle lat jest zdolny do roznych swinstw .Ja mam tez chwolowo
                    zalozona niebieska karte !!!!! Dlatego ,ze krzyczalam i zagladalam
                    do komorki mojego m.Bezczelna jakas jestem .Pan dzielnicowy byl
                    mocno zdezorietowany,dlatego ,ze moj m.jest mistrzem no poprosty
                    mistrzem manipulacji ,gra slow ,znizanie glosu ,eurydycja ,tak ze
                    nikt nawet nie pomysli ze moga to byc klamstwa .Tylko jak
                    zaczaloopowiadac ze mu wykrecalam rece ,to pan dzielnicowy przestal
                    pisac bidulek i mocno sie zdziwil ,i poprosil mojego m.aby
                    opowiedzial jak ja to moglam zrobic Moj m, ma 182 wzrostu i 110
                    kg .Troszke sie oszmieszyl ,ale to nie zmienia faktu ,ze nie
                    dosc ,ze mnie skrzywdzil ,to probuje roznych wariantow ,Proba z
                    wariatka tez byla .Nie wiem co jeszcze wymysli ,ale ja sie go juz
                    nie boje .Widze go jako slabego czlowieka ,ktoremu nie wyszlo w
                    zyciu i probuje zwalic to na kogos innego .Ale widze rowniez siebie
                    i dzieci ,do czego on nas doprowadzil ,Nie zalujcie ze probowalyscie
                    ratowac wasze malzenstwa ,ja nie zaluje ,Uwazam ,ze jesli jest
                    szansa ,to zawsze trzeba z niej zkorzystac ,A skad czlowiek ma
                    wiedziec .ze tej szansy nie ma ,jesli ktos jest klamca i udaje ,ze
                    bedzie cos ,ze soba robil poki nie trafi mu sie lepsza
                    opcja ,Trzymajcie sie ,damy rade .Dalysmy rade przedtem
                    zyjac ,ztakimi facetami ,To tym bardziej damy rade Zyjac bez nich .
                    • bozenadwa Re: witajcie 21.04.08, 15:50
                      Acha ,zawsze w zyciu ratowalo mnie poczucie humoru .Pomaga mi ,jesli
                      cos co mnie spotyka w zyciu jest dla mnie trudne i nie bardzo sobie
                      ptrafie poradzic ,staram sie znalezc no moze nie odrazu ,ale jak juz
                      oddycham ,jakas smieszna strone danej trudnej sytuacji,lub zupelnie
                      niezwiazene glupie smieszne srony zycia , Jak moj m,pozniej glupio
                      sie do mnie odezwal ,to mu odpowiedzialam ,ze ma sie uspokoic ,bo
                      podejde i wykrece mu rece ,I wiecie co ,Cala ta trudna sytuacja z
                      dzielnicowym ,nibieska karta ,stala sie dla mnie .nie moge
                      powiedziec ,ze niewazna ,ale przestala mnie az tak
                      deprymowac ,Pozdrawiam Was bardzo cieplo .Zuza a masz jakis
                      przepis ,zeby przestac znecac sie nad biednym m, , ???Bo gdzies
                      slyszalam taka niby modlitwe ,ale musze sobie przypomniec .Caluje
                      • zuza145 Re: witajcie 21.04.08, 17:36
                        Kurde- no mam książkę cytować.
                        Teraz się nie da- odwiedziny- inspekcja do dzieci trwa.
                        • mini_me a ja dzisiaj 21.04.08, 17:45
                          nie wiem skąd wziąć siłę sad
                          tak dobrze mi wszystko idzie i przychodzi taki dzień jak dziś kiedy ani siły ani
                          chęci do życia nie mam!!
                          Mam kupę roboty z przewagą kupy i tyle.
                          • bozenadwa Re: a ja dzisiaj 21.04.08, 19:07
                            Mini.me Pozdrawiam Cie serdecznie ,imoze spojrz na twoj nastroj
                            troche z innej strony ,z kim rozmawiam twierdzi ,ze w ten weekend
                            miaj dla i jakos tak dziwnie sie czul ,Mysle ,ze cos wisii w
                            przyrodzie ,pogodzie ,no i to minie .,zobaczysz minie .Wiesz co
                            pomysl ,ze bedzie juz niedlugo cieplo ,slonce ,spacery ,Bedzie mozna
                            oddychac cieplutkim wiatrem ,Bedzie dobrze ,tylko trzeba przetrzymac
                            ta zla aure ,Ja przed chwila zrobilam sobie kogel>mogel ,Wieczorkiem
                            napije sie adwokata ,chociaz nie wiem ,bo jest teraz slodko jak
                            cholera ,jeszcze raz pozdrawiam .
                            • bozenadwa Re: a ja dzisiaj 21.04.08, 19:10
                              Te moje przeliterowanki ,przepraszam ,mialo byc , zkim rozmawiam
                              mowi ze wten weekend mial dola ,
                              • zuza145 bozenadwa 21.04.08, 20:07
                                ty kup tę książkę- to poczytasz i spokojnośc może cię najdzie.
                                Dokładnie można sobie prześledzić- co prawda nie podali jak się
                                skończy taki kryzys- ale przynajmniej wiem- że to "chorość" faceta
                                dopadła- więc czasami nie szarpię się jak ryba w wodzie- bo to
                                szkoda mojej energii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka