Dodaj do ulubionych

mąż chce spotkania dzieci z partnerką, boję się

20.05.08, 23:35
Po pieciomiesięcznym mieszkaniu poza domem mąż poinformował mnie
dzisiaj, że chce w piątek poznać dzieci (3,5 i 8 lat) z nową
partnerką. Dopiero niedawno rysunki dzieciaków przestały być
dramatycznie smutne, a na jednym tatuś nawet pojawił się tuż obok
starszego syna. Mąż nie mieszka z kochanką, ona ma dwójkę dzieci,
podobnie jak my jest przed rozwodem. Ostatnio starszy powiedział, że
nie chciałby spotkać tamtej pani, bo "ukradła mu tatę" - tata
próbował przygotować dzieci samodzielnie na takie spotkanie. Nie
czuję się gotowa, nie wiem, czy i jak dzieciaki powinny przez to
teraz przechodzić. Na razie dopiero oswoiły się z tym, że tata
mieszka sam. Proszę o radę, jak przez to przechodziliście.
Obserwuj wątek
    • manderla Głupio pewnie zabrzmi 20.05.08, 23:48
      ale dałam się przekonać, ze "wszystkie dzieci są nasze", kiedy
      postanowił zapoznac syna ze swoją "drugą" rodziną. Zgodziłam się, z
      cholernym wewnetrzym bólem, zazdrością i rozdzierającym uczuciem
      ze "tamci pewnie są lepsi i bardziej kochani przez niego".
      Ale doszłam do wniosku, ze jezeli dziecku nie komentować pewnych
      rzeczy, nie uświadamiać go dla własnej satysfakcji, to dzieciak
      przyjmuje to jako coś naturalnego.
      W rezultacie wiec stało się tak, że parę razy bylismy na wakacjach
      razem z tą jego rodziną. Pierwsze wakacje - porazka. Drugie- jak
      zobaczylam jak dzieciaki fajnie się bawią i mają w d... wszelkie
      konflikty swoich starych, to sobie odpuścilam.
      Nie miałabym sił walczyć tylko po to, by walczyć. Po co.
      A wiec na dzien dzisiejszy młody zna całą swoją "rodzinę".
      • teuta1 Re: Głupio pewnie zabrzmi 20.05.08, 23:58
        Głupio, nie głupio, tylko, że ja tej baby nie znam. Mimo moich
        wyraźnych próśb skierowanych do męża, żeby nie dzwoniła do niego tuż
        przed i w dniu komunii (czyli przedwczoraj) starszego, dzwoniła
        kilka razy dziennie. Mąż mówił też, że ona ma czasem napady
        panicznego leku i bierze wtedy psychotropy. Nie tyle boję się, że
        jej odbije, co tego, że może się przy dzieciakach nie opanować
        (czulenie itp.),że jakaś w niej taka nadmierna egzaltacja, a dla
        nich i dla mnie to wszystko świeże. Czy iść do psychologa zapytać,
        jak to zrobić, czy machnąć ręką, zacisnąć zęby i w nocy czekać, czy
        dzieciaki będą się budziły czy nie
        • manderla Re: Głupio pewnie zabrzmi 21.05.08, 00:07
          Kurcze, nie wiem Teuta, w moim przypadku najpierw to byly takie
          spotkanka. Urodziny, imieniny, "małpi gaj" w domu, wyjazd na
          cmentarz na 1 listopada aby groby dziadkow poznac itp. jakos tak
          powoli to było.
          Myślę, że jezeli masz obawy, to nie powiinnas chyba na to pozwolic.
          To jest tylko kochanka. Tak zrozumiałam. Nie mają wspólnych dzieci.
          Jedna kochanka dziś, druga jutro.... Nie warto w takim przypadku
          zapoznawac dzieci ze wszystkimi kochankami exa. Dzieciakom to do
          niczego nie jest potrzebne. Byłaby to hustawka emocjonalno-poznawcza.
          • teuta1 Re: Głupio pewnie zabrzmi 21.05.08, 00:15
            No więc kurna nie wiem. Kochanka, tak, od jakichś 8 m-cy ta samawink.
            tyle że jeszcze w ubiegłym tygodniu mówił na takim absolutnym luzie,
            że w lutym to nie umiałby się jej oprzeć, a teraz spokojnie mógłby z
            nią skończyć znajomość. Dwa tygodnie temu u psycholog pieprzył z
            kolei głupoty, że on wciąż nic nie wie i jest rodzdarty miedzy
            miłością do mnie a do niej. Ja już go w domu nie chcę - dwóch synków
            mi wystarczy. Tyle że te decyzje są u niego takie od Sasa do Lasa .
            Nieprzemyślane, na hurra, a potem się wycofamy do swojej norki.
            Kochanka mnie uwiodła, żona rozwiodła, ale tak w ogóle to gramotny i
            dorosły facet jestem. Spróbuję z tą psycholog pogadać. Może za dwa
            tygodnie tatuńcio znów zmieni zdanie. Dzięki Manderla, już kolejny
            raz mogą na Ciebie liczyćsmile.
            • manderla Re: Głupio pewnie zabrzmi 21.05.08, 00:20
              Jak sam nie wie czego chce, to nie dawaj mu dzieci by poznac z
              kochanką.
              Facet jest niedojrzały. Nie chodziłabym do zadnej psycholozki. chyba
              ze uwazasz, ze Ci naprawde pomoze, na zasadzie efektu plasebo ,
              bardziej zakladam. Sama wiesz co masz robic, tylko potrzebujesz
              zewnetrznego wsparcia i poparcia Twoich decyzji. Jezli wizyta u
              psycho Ci pomoze, to idz.
              • chalsia Re: Głupio pewnie zabrzmi 21.05.08, 00:26
                > Facet jest niedojrzały. Nie chodziłabym do zadnej psycholozki.
                chyba
                > ze uwazasz, ze Ci naprawde pomoze, na zasadzie efektu plasebo ,
                > bardziej zakladam.

                Dobry psycholog dziecięcy to nie placebo.
                Ponadto jego zdanie może mieć większy ciężar gatunkowy dla eksa
                niż "wymysły nadopiekuńczej mamuśki" (cytat to był z własnego
                doświadczenia)
                • manderla Re: Głupio pewnie zabrzmi 21.05.08, 00:44
                  chalsia napisała:

                  > Dobry psycholog dziecięcy to nie placebo.

                  - Zrozumialam , ze nie chodzi o dziecięcego psychologa. Ze niby
                  Teuta z dziecmi ma tam iść, w tym sensie. Myślałam, ze sama, ze
                  swoim problemem.

                  > Ponadto jego zdanie może mieć większy ciężar gatunkowy dla eksa

                  - a to owszem, moze tak być. Jezeli eks da się tam zaciągnąć i nie
                  będzie miał nastawienia "kontra" a priori.
                  • chalsia Re: Głupio pewnie zabrzmi 21.05.08, 00:57
                    > > Dobry psycholog dziecięcy to nie placebo.
                    >
                    > - Zrozumialam , ze nie chodzi o dziecięcego psychologa. Ze niby
                    > Teuta z dziecmi ma tam iść, w tym sensie. Myślałam, ze sama, ze
                    > swoim problemem.

                    do dziecięcego psychologa można pójśc po poradę bez dzieci za to
                    razem z eksem. Skoro eks teraz z Teuta chadza do psychologa, to
                    pewenie dałby się zaciągnąć i do dziecięcego.
        • chalsia Re: Głupio pewnie zabrzmi 21.05.08, 00:08
          > nich i dla mnie to wszystko świeże. Czy iść do psychologa
          zapytać,
          > jak to zrobić, czy machnąć ręką, zacisnąć zęby i w nocy czekać,
          czy
          > dzieciaki będą się budziły czy nie

          o właśnie - psycholog to dobry pomysł. I najlepiej idż do niego
          razem z eksem.
          Jak dla mnie 5 miesięcy to ciut za wcześnie.
          • manderla Re: Głupio pewnie zabrzmi 21.05.08, 00:14
            Nie wiem, co wy tak wszyscy z tymi psychologami.
            Psycholog tez czlowiek. I z doswiadczenia mlodzienczego wiem, ze
            potrafi pierd... tak od rzeczy.... ze szkoda kasy.
            Lepiej pojsc po rozum do glowy, niz do psychologa.
            • teuta1 Re: Głupio pewnie zabrzmi 21.05.08, 00:21
              A w jakim kierunku po ten rozum? Może męża wyślę... Spróbuję to
              jakoś odwlec w czasie i powoli przegadać. Nie dam sie wrobic w ten
              piątek. Muszę wiedzieć, na jak długo i gdzie. A w ogóle to ratunku!
              Przecież wszystko miało być inne! nie miało być żadnych bab, zdrad,
              dziecięcych tęsknot, alimentów, długów, nieprzespanych nocy tylko
              wspólne wesołe życie staruszków.
              • manderla Re: Głupio pewnie zabrzmi 21.05.08, 00:31
                teuta1 napisała:

                > A w jakim kierunku po ten rozum? Może męża wyślę...


                Tak, laska, wyslij go w kosmos, jezeli sam nie wie czego chce.
                Chcesz sie szarpać? ze raz mu sie wydaje ze Cie kocha, a raz , ze
                kochankę? Ja to takimi zagrywkami jestem zmęczona. bo to moze trwac
                w nieskończoność. Do momentu, az ktoraś z osób powie "stop".
                Męczarnia.
                A w jakim kierunku po rozum? Ogolnie to rzekłam. jezli masz
                sprawdzonego psychologa, któremu ufasz i uwazasz ze nie jest to
                tylko i wyłącznie nabijanie kabzy temu psychologowi, to korzystaj.
                Ja się sparzylam na psychologach. Mogłabym pojść do jednego.
                Samsona. Ale go wielce szanowne polskie towarzystwo psychologiczne
                wsadziło do kicia.
                • to.ja.kas Re: Głupio pewnie zabrzmi 21.05.08, 09:56
                  uFFF CZYLI NIE TYLKO JA MAM TAKIE ZDANIE O PSYCHOLOGACH??? Ulżyło
                  mi smile)))
                  Tak poważnie to chciałam się zapytać czy Ty z eksem chodzisz razem
                  do psychologa????
              • leptis po rozum?...no do siebie oczywiście:))) 21.05.08, 04:39
                Zaczniesz od Siebie....bo ZE SOBĄ ma Ci być dobrze...
                popatrz tak zupełnie praktycznie...na rozwój wypadków...Twoj mąż nie
                jest narkomanem...kiedyś dostanie prawo widzenia z dziećmi...w
                całkiem długich godzinach...w których będzie mógł zapoznawać synów
                ze swoimi obecnymi klimatami...Dla młodszego z synów to jeszcze
                długo nie BEDZIE TEN MOMENT obwąchiwać NOWE ŻYCIE Taty...

                Powyżej było do Ciebie..tylko i jedynie...nie do tATY...tym co
                napisałem, się z nIM nigdy nie podzielisz...w realu oczywiście..
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                Nie pozwolisz Sobie na zgnojenie swego psyche...strachem...
                rozumiesz, Teutismile))
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                a teraz...z uspokojonym umysłem....można porozmawiać...z WYBITNĄ
                JEDNOSTKĄ...zwaną Twoim Mężem..o inteligencji w FORUMOWYM świecie
                znanej...bo kto używa taksówki...ŻONY...do spraw nieczystych...



                Na miarę JEGO obecnego postrzegania...emocji NAJBLIŻSZYCH...
                odpowiedziałbym....jak zwykle...z miłoscią i bez ironii..;
                -Heniu, masz jak zwykle zajebisty pomysł...
                -zawsze się cieszyłam, że jestem Twoją żoną...
                -ale wiesz co...NIE DZISIAJ...MOŻE JUTRO...
                -Pa kOCHANIE...
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                .
                Pa Kochanie smile)) Uważaj na Siebie smile))
        • kurka_wodna2 Takiej na psychotropach dasz dzieci?? 21.05.08, 17:41

          Zatkało mnie, jeśli kochanica nie potrafi przyjąć do wiadomości o komunii syna i
          wstrzymaniu się z gnębieniem dziecka i zakłócaniu takiego dnia dziecku- to MASZ
          zamiar dać dzieci??
          Przecież to psychopatka, niezróważona paranoiczka, trzymająca nowego chłopa za
          dyszel.
          Jedynym jej usprawiedliwieniem może być okłamywanie jej przez waszego wspólnego
          chłopa- może to on był na rybach albo naprawiał z kolegą auto?
    • drugiezycie Re: mąż chce spotkania dzieci z partnerką, boję s 21.05.08, 06:34
      Twoje obawy są zrozumiałe, to cholernie trudne.Zwłaszcza dla Ciebie. I pewnie
      nigdy nie będzie dobrego momentu na to.
      Możesz sie nie zgodzić, tylko prawda jest taka, że co z tego?
      M może Ci wcale o tym nie mówić i to zrobić.
      Psycholog to jak najbardziej dobry pomysł. Postaraj się tylko wytłumaczyc m, że
      dla dobra dzieci musisz się przygotować do tego(co ewentualnie odwlecze sprawę o
      kilka dni). Musisz wiedzieć jak z dziećmi rozmawiać, jak im to tłumaczyć itd.
      Może zrozumie.
      I niestety będziesz musiała to przeżyć. Można tylko miec nadzieję, że ta pani to
      jest właśnie ta dla m i nie będzie robił dzieciom wody z mózgów, zapoznając z
      kolejnymi.Bo to byłoby z dużą szkodą dla młodych.
      Jeszcze jedno-postaraj się wytłumaczyć m, żeby raczej nie przedstawiał tej p
      jako nowej sympatii. Może lepiej jako znajomą. Z czasem ta znajoma bedzie się
      pojawiała częściej i dzieciaki przyjmą to bardziej bezboleśnie.
      Trzymaj się dzielnie, bo pewnie teraz Cię mocno szarpie
      • teuta1 Re: mąż chce spotkania dzieci z partnerką, boję s 21.05.08, 07:44
        Dziękuję wam wszystkim. Psycholog, u której byliśmy wspólnie to
        przede wszystkim specjalistka od dzieci i terapii małżeńskiej (fu,
        już nie chcę!), więc ex chyba jej zaufa.
      • teuta1 osobne podziękowania dla leptisa 21.05.08, 07:47
        Heniu, masz jak zwykle zajebisty pomysł...
        -zawsze się cieszyłam, że jestem Twoją żoną...
        -ale wiesz co...NIE DZISIAJ...MOŻE JUTRO...
        -Pa kOCHANIE...


        Dziękuję. Zawsze mi brakowało jezyka w gębie i jakieś joby serdeczne
        cisnęły mi sie na usta. Ten tekst jest lepszysmile
        • leptis Re: osobne podziękowania dla leptisa 21.05.08, 08:31
          Zawsze mozesz na mnie liczyc....no...po godzinach...

          Pa Kochanie smile))
          • sylwiamich Re: Mój... 21.05.08, 08:40
            ...nawet się mnie nie pytał czy się zgodzę.
            Teuta...a może oni by się spotkali i okazałoby się że Pani nie taka
            zła baba jaga? I Twoje dzieciaki pozbyłyby się schiza?
            • teuta1 Re: Mój... 21.05.08, 09:02
              No niech sie spotkają. Za miesiąc, dwa, jak mój ex będzie
              wszystkiego pewien, niech pójdą na lody i wrócą do domu. Baba jaga
              to nie jest (widziałam zdjęcia w necie), tyle że mam wrazenie, że on
              sam nie do końca jest pewien, czy już poznawać, w jakim trybie... no
              i nie w ten piątek, bo ja na to nie jestem gotowa. Jak wcześniej coś
              takiego sugerował rozmawiałam ze starszym, był jej ciekaw, mówił, że
              moze nawet ją polubi. Nie było mi z tym miło, ale mialam poczucie,
              że wykonałam swoją rolę prawidłowo. Potem ex się wycofał z pomysłu,
              a starszy stwierdził, że nie chce się spotkać. No i dobrze. A teraz
              znów i to niemal z dnia na dzień. No nic. Muszę to przetrawic.
    • rene15 Re: mąż chce spotkania dzieci z partnerką, boję s 21.05.08, 09:17
      Teuta1
      Z mojego punktu widzenia mogę Ci powiedzieć, że wogóle dobrze, że Ci
      mąż powiedział, że chce ich poznać. Ja zostałam postawiona przed
      faktem dokonanym. Mąż poznał swoją kochankę z dziećmi, ale
      oficjalnie wszystkim mówił, że to koleżanka a On nie ma żadnej
      kochanki, tylko ja coś coś sobie wymysliłam. Ja dowiadywałam się
      wszystkiego od 4 letniego synka - to, że tata spi z Paulą (kochanką)
      też dowiedziałam się od dziecka. Dodatkowo nie wiedziałam, czy
      dziecko mówi prawdę. Także mój zachował się jak najgorszy dupek w
      stosunku do dzieci. Nie mówiąc o tym, że jak się wyprowadził to
      przez kilka miesięcy mówił dzieciom, że on duże pracuje, żeby
      zarabiać pieniążki i dlatego nie ma go w domu. Moje dzieci
      przeżywały traumę, niewiedziały co się dzieje. Ja nic mogłam im
      wytłumaczyć, bo też nie wiedziałam co się wydarzy. Dostawałam sms od
      kochanki męża, że mój synek "mówi do innej kobiety mamo". Ustawiał
      dzieci przeciwko mnie, mówił im, że ich nie chcę, że on nie może być
      w domu bo go wyrzuciłam i wymieniłam zamki. Pomoglo mi to, że
      zabrałam starszego syna do psychologa i dowiedziałam się jak mam
      postępować a dodatkowo tata wystraszył się i zaczął zachowywać się
      przyzwoicie. Dzieci się teraz juz uspokoiły. Mogę Ci doradzić, zebyś
      nie zabraniała tych spotkań. Jak się nie zgodzisz i tak może to
      zrobić, a Ty nie będziesz mogła zabronić. Moim zdaniem lepiej się
      przygotować, porozmawiać z dziećmi. Musisz mieć świadmość, że to i
      tak się stanie kiedyś, za Twoją zgodą czy też nie. Takie jest prawo.
      Trzymaj się. Pozdrawiam
      • zuza145 Re: mąż chce spotkania dzieci z partnerką, boję s 21.05.08, 09:42
        dwa lata temu powiedziqałam nie- i nie stara się mąż- bo ja sobie
        niezyczę kontaktów dzieci z pseudo koleżanką.
        Dodatkowo młoda go kiedys posłuuchała- jak zachwalał córkę kochanki
        i urwała kontakt- który wczesniej=- przed puszczeniem się męża
        został nawiązany.
        Urwała i wyzerowała- bo sobie nie winszowała.
        Niestety jest to dla mnie iewyobrażalne.
        ?to nie jest partnerka którą poznał po rozwodzie- więc tak to
        zaklasyfikowałam.
        Również patrząc na fakt co i jak przeżywają dzieci.
        I możecie mnie obsabaczyć.
        Ja mówię nie- i kontaktów nie ma.
    • cathy_bum Re: mąż chce spotkania dzieci z partnerką, boję s 21.05.08, 09:47
      Niedobrze, że Twój mąż tak do końca nie wie, że chce być z tą panią.
      Bo dla mnie przedstawianie nowego partnera/partnerki ma sens, jeśli
      się wiąże z nim jakieś plany na przyszłość, a nie traktuje się tego
      jak przelotnego romansu. Inaczej funduje się dzieciom niepotrzebną
      rewolucję.
      Ja byłam z córką u psychologa, radziła odczekać kilka miesięcy, ale
      też nie za długo - żeby w dziecku nie narastał irracjonalny strach
      przed "tą panią" i wszystkim, co z nią związane. Niestety, mój ex
      mimo wyraźnej deklaracji z mojej strony, że nie mam nic przeciwko
      tym kontaktom, córki nigdy do siebie nie zabiera (i wątpię czuy to
      się zmieni). Młoda nie zna rodzeństwa, partnerkę taty spotkała tylko
      raz i to przelotnie. W efekcie czuje się odrzucona, że nie
      zasługuje, by poznać życia taty, a ex rozdarty na dwa domy poświęca
      jej niewiele czasu.
      Mogę natomiast powiedzieć, jak to wygląda z drugiej strony.
      Potworzyca mając świadomość, że z kimś się spotykam, reagowała
      histerycznie. Urządzała karczemne awantury, łącznie z próbami
      zatrzymania mnie siłą/podstępem w domu. To co wygadywała do druku
      się nie nadaje. Spotkanie twarzą w twarz z "wrogiem" zlikwidowało
      problem.smile Przestała się bać, bardzo polubiła mojego partnera.
    • dsz27 Re: mąż chce spotkania dzieci z partnerką, boję s 21.05.08, 09:52
      Trudna sytuacja jak diabli. Mnie tez ona czeka, prędzej czy później więc nie
      doradzę Ci jak to było u mnie. Ale skoro nie czujesz się jeszcze gotowa na to
      "spotkanie" i ex nie jest taki znowu stały w swoich deklaracjach co do drugiej
      pani, to ja raczej starałabym się to odwlec, może przyjdzie lepszy moment. Nic
      na siłę i nic wbrew sobie.

      Pozdrawiam
      • aron95 Re: mąż chce spotkania dzieci z partnerką, boję s 21.05.08, 10:06
        Nie pozwalaj .
        Pójdą dzieci i zobaczą jak m obejmuje obcą babę gdy niedawno mame trzymał w
        ramionach ?
        Dla młodego może to być za duża trauma
        • rene15 Re: mąż chce spotkania dzieci z partnerką, boję s 21.05.08, 10:41
          aron95,
          Tak to dla dzieci jest trauma, ja to widzę, ale po jakims czasie
          dzieci się przyzwyczajają. Nie ma innego wyjścia. Ja to
          zaakceptowałam, przeraża mnie tylko jak moj 4 latek mowi, że jej nie
          lubi, że pluł na nią, że do niej strzelał, chociaż w domu tak się
          nigdy nie zachowuje. Ale cóż ja podchodzę do tego tak, że ja też
          kiedyś kogoś poznam, i nie wyobrażam sobie, żeby ojciec dzieci robił
          z tego problem. Dzieci się muszą poprostu przyzwyczaić.
          • bozenadwa Re: mąż chce spotkania dzieci z partnerką, boję s 21.05.08, 11:34
            Mysle podobnie jak Donia.Zdecydowanie nie pozwol.Ale mysle ,ze
            konieczna jest rozmowa ,z mezem na ten temat.Szczera i na ile Cie
            stac bez emocji ,wiem ,ze trudno ,ale warto,Dobrze byloby ,abys mu
            wytlumaczyla,ze to co jest miedzy wami ,to nie ma nic wspolnego z
            dziecmi,One juz cierpia,i teraz one sa najwazniejsze,i do tego
            bezradne ,bo musza godzic sie na to WY wymyslicie.Dopoki nie
            zdecydowal na 100 procet,to jakim prawem chce zafundowac kolejny
            horror dzieciom.Jesli sie zdecyduje i odejdzie tak naprawde,to wtedy
            nie bedziesz miala innego wyjscia ,jak pogodzic sie z tym,dla dobra
            dzieciakow,Ale na razie nie zgodzilaby sie za BOGA.I moze sie
            myle ,skoro nie jest pewny ,z kim chce byc ,to po co chce mieszac
            dzieciaki w to ,wybierze jak dzieci zaakceptuja?? a jak nie ,to
            znowu bedzie myslal i muslal ,az sie wszyscy wykonczycie.Byc moze ,
            chodzi o cos innego.ale i tak nie dla siebie dla tych dzieciakow
            masz wrecz obowiazek sie nie zgodzic, dopoki on sie nie
            zdecyduje.Ktos przeciesz MUSI zaczac myslec o tych
            dzieciakach.Pozdrawiam i trzymam kciuki.
          • teuta1 Re: mąż chce spotkania dzieci z partnerką, boję s 21.05.08, 11:35
            Myślalam na początek o lodach czy wspólnym wypadzie na plac zabaw. I
            bez obściskiwań. Tyle że przedstawianie jej jako znajomej już nie ma
            sensu.W głębi ducha wiem, że i tak do tego spotkania kiedyś musi
            dojść. Nie chcę zabraniać, bo rzeczywiście zrobię z kochanki babę
            jagę. Ale przeraża mnie totalna niekonsekwencja meża w tym co robi i
            mówi. Na razie wywalczyłam, że spotkanie takie mogłoby sie odbyć
            dopiero w przyszłym miesiącu. Problem polega na tym, że przez
            styczeń i luty tata nie powiedział dzieciom, że odchodzi bo nie
            kocha mamy. Mówił, że był dla nas niedobry i musi odejść. I że może
            kiedyś wróci. Więc przeżyłam noce, kiedy starszy bił mnie po twarzy
            krzycząc, że tato odszedł, bo jestem głupia i brzydka, potem
            twierdził, że to jego wina. Postąpiłam pewnie niepedagogicznie, ale
            w lutym powiedziałam starszemu w chwili totalnego sklapu
            psychicznego, że tata odszedł, bo kocha inną panią i nie chce już ze
            mną mieszkać. Starszy o dziwo przyjął to do wiadomości, bo to chyba
            zrzucało z niego psychiczny ciężar. W ten sposób straciliśmy dwa
            miesiące. W sumie obca pani jako ktoś, kto istnieje w życiu exa,
            funkcjonuje w świadomosci starszego dopiero od trzech miesięcy.
            Dlatego trochę gram na zwłokę i próbuję ich i siebie do tego
            przygotowac.
            • bozenadwa Re: mąż chce spotkania dzieci z partnerką, boję s 21.05.08, 11:50
              Teuta.przeczytalam i tyle rzay napisalam dzieciaki .Wiesz moje stare
              dzieci ,bardzo cierpialy i cierpia,Mnie sie wydawalo .ze one powinny
              mnie zrozumiec,ze to JA cierpie ,bo one sa juz dorosle.Ale
              zobaczylam ich cierpienie.A co dopiero Twoje maluchy ,wiesz ogarnelo
              mnie przerazenie ,po tym co teraz napisals.Teta sprobuj ,na chwile
              nie myslec i nim ,o tym ,ze oszukal ,ze zdradzil ,ze rozwalil to co
              jest dla kazdego z nas najwazniejsze ,Sprobuj,bo Twoi synowie
              cierpia jeszcze bardziej niz TY ,I znowu moze sie myle .ale Twoj maz
              nie radzi sobie z ta sytuacja wogole.Nie patrz na niego ,na ten
              czas,ON MUSI SAM zdeczydowac,A TY MUSISZ chronic dzieci.i siebie,Na
              niego nie mozesz wtej chwili liczyc.
            • cathy_bum Re: mąż chce spotkania dzieci z partnerką, boję s 21.05.08, 11:59
              Tak sobie myślę, że pojawienie się nowej partnerki u boku byłego
              zawsze budzi emocje. I jej kontakty z dziecmi zapewne też. Jeszcze
              trudniej, kiedy ta kobieta "jest zamieszana" w rozpad poprzedniego
              związku. Nie ona Cię zdradziła, tylko mąż. Ale jednak bez niej tej
              zdrady by nie było... Przynajmniej dopóki emocje nie ostygną takie
              myśli są naturalne. I piszę to jako kobieta, która odkryła, że mąż
              ma nie tylko "panią na boku", ale również kolejne dziecko... I wiem,
              jakie uczucia wtedy szarpią i jak trudno się przemóc.
              Jeżeli jednak związek z next ma być czymś trwałym, to wydaje mi się,
              że warto zadbać o relacje dzieci z nią. Ich utrudnianie sprawi, że
              tata, dzieląc czas między dzieci i nową rodzinę, będzie miał czasu
              dla dzieci coraz mniej, a "zakazana" next może go nawet przeciw
              takim kontaktom buntować. Jednak to wszystko ma sens, jeśli związek
              exa z panią jest w miarę stabliny...
              Powiedzenie dzieciom prawdy wiele daje. Moja córka wie, że tata ma
              nową rodzinę. Że rozstaliśmy się, bo przestaliśmy się kochać. Zna
              także prawdę o chorobie ojca, która była pierwotną przyczyną
              konfliktów i długi czas utrudniała kontakty tata-córka. Nie roiła
              sobie przez to żadnych fantazji o jego powrocie i nie obwiniała
              siebie (a dzieci często tak robią).
              Życzę Ci dużo siły.smile)
            • drugiezycie Re: mąż chce spotkania dzieci z partnerką, boję s 21.05.08, 12:19
              Z tego wynika, że dzieci dość dużo wiedzą. I może ten Twój m tez
              zachowa się rozsądnie.Bo obściskiwaniu przy pierwszym spotkaniu
              powiedz zdecydowanie NIE!
              Chyba jesteście w stanie w miarę spokojnie pogadać. postaraj sie m
              wytłumaczyć, że taka chwilowa "wstrzemięźliwość" to dla dobra dzieci.
              W ogóle uważam, że takie spotkanie wymaga ogromnego taktu. Mam
              nadzieję, że Twój m się nim wykaże.I o tym pogadaj z nim.
              • teuta1 Re: mąż chce spotkania dzieci z partnerką, boję s 21.05.08, 12:24
                Ok. Potrzebuję czasu na przygotowanie. Spróbuję pogadać spokojnie, o
                ile nie okaże sie ze skubany znów się rozmyślił. Z psycholog tak czy
                inaczej myślę warto sie spotkać. Dziękuję wszystkim za rady. BTW
                nawet mi do głowy nie przyszło, że mój ex mógłby sie zachować jak ex
                rene15. Czyli chociaż drań to z ludzkimi odruchami...
          • aron95 Dzieci nic nie muszą 21.05.08, 12:55
            tym bardziej jak nie chcą .
            rene - takie zaznajamianie rodzin tylko do niepotrzebnych konfliktów doprowadza
            , zawsze po spotkaniach z nową rodziną ex będziesz miała ocenianie czy wzajemne
            uwagi .
            ex powinien budować relacje z dziecmi poza swoją nową rodziną
            takie jest moje zdanie

            jestem ciekaw co psycholodzy na to , mam nadzieję że autorka wątku jeśli pójdzie
            , to się podzieli z nami informają
    • bet.66 Za wcześnie 21.05.08, 12:44
      Nowa partnerka jest tylko nierozwiedzioną kochanką.
      Twoj mąż jest nierozwiedzionym kochankiem tamtej pani.
      Najpierw trzeba uregulować sprawy dorosłych, a dopiero potem
      angazować w to dzieci.
      Do czasu orzeczenia dwóch rozwodów jeszcze trochę wody upłynie, a
      potem różnie moze być.
      Moze pojawić się nowa pani.
      Po co mieszać dzieciom w głowach i akceptować niemorale układy.
      • zuza145 Re: Za wcześnie 21.05.08, 12:52
        taka prwda- - o czym rozmowa- o kontaktach z kochanką do cholery-
        powtarzam- ojciec dzieci nie jest rozwiedziony- ma zonę i kochankę.
        Ja uważam to nie dośc za szkodliwe dla dzieci to i mało morlane.
        a co jak za 6 miesięcy będzie nowa pani?
        znowu będzie się myślało- a jak ich poznać?
        Ło Matko Kochana- chyba się zamknę- bo raczej nie jestem byc może
        obiektywna.
        Czas ojca dla dziecka- w takiej sutuacji- powinien byc czasem ojca
        tylko dla dziecka.
        nie dośc że skubaniec ciepnął rodziną - czyli dzieckiem mało się
        zajmuje - to jeszcze te odrobiny czasu jakie poświęca ma poświęcać ,
        rozpraszając uwagę swoją uwagę na kobitę a nie dla dziecka ?

        Noż- reaguję zbyt emocjonalnie- więc się zamkne chyba w temacie
        spotkań z kochankami.
        • drugiezycie Re: Za wcześnie 21.05.08, 13:44
          Masz całkowicie rację! Tylko racja to nie wszystko. Bo do tej racji trzeba
          jeszcze przekonać druga stronę. I Teuta może sie nie zgadzać a m może i tak do
          spotkania doprowadzić. I w tej sytuacji lepiej byłoby z nim pogadać i poustalać
          pewne rzeczy.
          Ale też uważam, ze takie spotkanie jest za wczesne, niepotrzebne i ogólnie
          wkurzające.
          • teuta1 Re: Za wcześnie 21.05.08, 14:06
            Przedstawię wszystkie argumenty (łącznie z tymi, że dla dzieci wciąż
            jesteśmy mężem i żoną) exowi przy p. psycholog. O wizycie napiszę
            dokładnie, szczególnie że to specjalistka od dzieci, diagnoz na
            podstawie rysunków itp.Może komuś sie przyda w przyszłości dokładne
            rozpisanie "w punktach" w jakim trybie i w jaki sposób to powinno
            przebiegać. Tak czy inaczej to kwestie "osobnicze" i wszystkie
            odchylenia od normy są możliwe.
            • bozenadwa Re: Za wcześnie 21.05.08, 14:33
              Dobrze ,ze idziesz do psychologa,Tylko ,ja tak mysle ,ze psycholog
              swoja droga i przepraszam .ze do znudzenia,ale przeczytalam co
              napisalas o mezu w innym watku,On rzeczywiscie sie pogubil.I nikt
              nie ma takiego prawa ,zeby mieszac Wasze dzieci ,w jego
              nieuregulpwane sprawy.i moralnie i prawnie.Porozmawiaj ,z
              nim.piszesz ,ze ,ma odruchy ludzkie,wiec powinien zrozumiec ,ze
              teraz jest jeszcze za wczesnie jak ktos juz to napisal.To sa , WAsze
              dzieci ,ale niestety teraz Ty musisz o nie sie zatroszczyc,bo on nie
              jest w stanie zatroszczyc sie o nikogo,SAM szuka pomocy ,tylko nie
              WOLNO mu robic tego kosztem dzieciakow i Ty masz obowiazek aby tego
              przypilnowac.Uregulujecie wasze sprawy,on sie okresli i powoli ,moze
              wtedy jesli rzeczywiscie odejdzie przedstawiac im pania.On ,nie wie
              czego chce ,nie radzi sobie.Nie WOLNO mieszac chlopakom w
              glowach.TEUTA POMYSL O TYM.......
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka