aga240973
10.07.08, 13:34
Mój mąż od ponad 3 lat płaci alimenty na swoją córkę( owoc romansu)w wysokości
300 zł. My mamy troje dzieci w wieku szkolnym,oboje pracujemy. Była kochanka
mojego męża nie pracuje,jest bezrobotna i sama ma troje dzieci,jednak jej
sytuacja finansowa wbrew pozorom nie jest wcale taka zła,ponieważ mieszka w
kamienicy,której właścicielami są jej rodzice,więc nie płaci nic,ponadto
dostaje dodatek mieszkaniowy(!),bo oficjalnie płaci normalny czynsz i tak
sobie sprytnie radzi. Na rozprawie żądała prawie dwa razy tyle.Dla nas te 300
zł było wtedy dużą kwotą, wychodziło na to,że mąż dawał więcej na tamto
dziecko,niż na nasze.Zarabiał wówczas niecałe 900 zł, przyznam,że byłam tym
faktem nieco zbulwersowana. Obecnie jest lepiej finansowo,bo oboje zarabiamy
więcej,ale wiem,że w każdej chwili ona może chcieć podwyżki
alimentów...Zastanawiam się dlaczego tak jest,że moje dzieci mają być stale
pokrzywdzone,bo komuś nie chce się pracować,tylko wykorzystywać facetów. Nie
wiem, może jestem niesprawiedliwa,ale mam poczucie,że kwestie ustalania
wysokości alimentów powinny być dokładniej analizowane.