Dodaj do ulubionych

Rzucanko :) czym, jak i kiedy ?

13.07.08, 21:29
Tu Bożenka podrzuciła taki oto pomysł.
Czym rzucamy??!!
Więc? szybciutko sie wyspowiadać tu! No!

Ja:
- niezliczona ilosc talerzy
- szklane
- butelka szampana - co to wybuchła w trakcier "latania"
- o ścierkach, szmatach i tp, nie wpomnę
- narzędzią - typu: młotki, śrubokrety itp
- książki
- komputer, głosniki od kompa i monitor.

- pies.... nie raz sam fruwał., jak widzaił , co sie dzieje. Chował
się z kąta, do kąta wink

Reszta była stacjonarna za bardzo, bym mogła temu podołać big_grinDD
Obserwuj wątek
    • teuta1 Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 21:32
      W ścianę - kubkami - daaawno temu.
      popielniczki,
      butami - w meża,
      książkami - przez okno - wybrałam tylko te prawnicze, bo jego - ale
      to jeszcze przed ślubem,
      cholera, mało, tylko "mięsem" rzucałam ostatniowink
      • anarkia Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 21:35
        Cholera, no! o mięsie zapomniałam!

        Tym dosłownym (tzw. fruwające schabowe), i o takim mięsie ludzkim,
        big_grinD prawdziwym, zwyczajnym, w sensie, przekleństw smile
      • mairie Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 21:37
        to ja powtarzam tego mokrego mopa, leciał jak jakaś włócznia
        buty m to stały element dnia
        k...rwą czasem rzucam, ale nie przy dziecku
      • sylwiamich Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 21:37
        Raz...bułką kajzerką.Siedział wtedy w fotelu z naszym synkiem na
        ręku.Zaczął się śmiać...nie trafiłam.Dokończyłam nożem.Nie rozumiem
        tego.To nie byłam ja i nie ja machnęłam wtedy ręką.
        Dwa..niemalże monitorem od kompa...był pod ręką, a jego ochraniała
        moja matka.Zobaczyłam jak matka trzyma się...wiecie gdzie, żeby nie
        popuścić ze śmiechu...przeszło mi.
        Więcej nie było.
        • lampka_witoszowska Re: i zarżałam jak źrebaczek :))))))) 13.07.08, 23:06
          szkoda, że moja matka nie ma takiego poczucia humoru, ona tylko by
          straszyła, że zara wyjdzie i pojedzie smile))

          i nigdy obietnicy nie spełnia
    • nangaparbat3 Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 21:42
      Raz krzesłem, w przedeksa. Bo ja sie chciałam kłócic, a on sie nie odzywał.
      Raz w tatę, wazonem pelnym wody (to mnie zmylilo i nie wycelowałam) - bo się
      spił i wrzeszczał od rzeczy.
      Drugi raz w tate, w identycznych okolicznosciach - pomidorem.
      I raz miską o podłogę (mamy kafelki) ale nie pamiętam, czy za exa, czy za
      przed. Natomiast pamietam, jak otworzylam szafkę, przyjrzałam sie miskom uwaznie
      i świadomie i celowo wybrałam tę, którą najmniej lubiłam. Znaczy - z
      premedytacją było.
      • teuta1 Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:10
        Właśnie, bo my się chcemy kłócić, a oni karzą nas milczeniem. No to
        jak miotacza ognia brakuje pod ręką, to za popielniczkę!
        • bozenadwa Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:14
          Ja sie nie bede powtarzac wszyscy wiedza czym.
          • sylwiamich Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:16
            Sama nie wiesz na pewnowink))A niby my wszyscy wiemy?smile))
            • bozenadwa Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:22
              No dobra...kalafiorami no!
              • bozenadwa Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:23
                Chosiaz ...moze to byly ...kapusty???
                • anarkia Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 22:26
                  big_grinDDD


                  Ja juz to widzę.... te latające kalafiory...albo główki kapusty smile

                  Cholera, fajna broń!

                  A teraz pytanie: czym ONI rzucali?

                  we mnie nie rzucil ani razu.
                  Az mialam wyrzuty sumienia, że ...nie mam z kim walczyc wink
                  A jak u Was?
                  • nangaparbat3 Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 22:30
                    Ex - moimi ksiazkami.
                    • anarkia Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 22:32
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Ex - moimi ksiazkami.

                      Za glupi byl co? O intelekt Twój zazdrosny....?
                      • bozenadwa Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 22:34
                        anarkia napisała:

                        > nangaparbat3 napisała:
                        >
                        > > Ex - moimi ksiazkami.
                        >
                        > Za glupi byl co? O intelekt Twój zazdrosny....?
                        Anarkio ,drugi raz oplulam monitor))))))
                        • nangaparbat3 Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 22:37
                          bozenadwa napisała:

                          > anarkia napisała:
                          >
                          > > nangaparbat3 napisała:
                          > >
                          > > > Ex - moimi ksiazkami.
                          > >
                          > > Za glupi byl co? O intelekt Twój zazdrosny....?
                          > Anarkio ,drugi raz oplulam monitor))))))

                          Jego mama uważa, ze czytanie to nicnierobienie.
                          Ja wtedy studiowalam polonistykewink
                          • bozenadwa Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 22:40
                            nangaparbat3 napisała:

                            > bozenadwa napisała:
                            >
                            > > anarkia napisała:
                            > >
                            > > > nangaparbat3 napisała:
                            > > >
                            > > > > Ex - moimi ksiazkami.
                            > > >
                            > > > Za glupi byl co? O intelekt Twój zazdrosny....?
                            > > Anarkio ,drugi raz oplulam monitor))))))
                            >
                            > Jego mama uważa, ze czytanie to nicnierobienie.
                            > Ja wtedy studiowalam polonistykewink
                            Nooo ,nanga trzeba bylo tak od razu mowic ,chcial z Ciebie zrobic
                            pracowita zone ,a nie ze tam odrazu ,zazdrosny o intelekt.
                          • sylwiamich Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 22:41
                            nangaparbat3 napisała:
                            > Jego mama uważa, ze czytanie to nicnierobienie.


                            Hłe, hłe...moja mówi że odpoczęłam przecież (przytargałam 40kg z
                            marketu).Wg niej tak bardzo lubię zakupy.
                          • anarkia Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 22:47
                            nangaparbat3 napisała:

                            >
                            > Jego mama uważa, ze czytanie to nicnierobienie.

                            Znam ten klimat. i wspólczuję.
                            Ale niestety MOJA mama uwaza(ła), ze czytanie, to nicnierobioenie.
                            Uwazała tak w stosunku do exa jak i do mnie.
                            Cel w zyciu: sprzątać, cerować, prać, prasować,robić na drucikach,
                            gotowac, szyć... aha, no i super wyglądac przy tym wszystkim, - to
                            jest najwazniejsze! - a jak zycie pokazuje, to to szczescia tez nie
                            daje i jest g.... warte!
                            I gdzie jest ta pierdolona prawda?
                            • sylwiamich Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 22:49
                              > I gdzie jest ta pierdolona prawda?

                              Widzę że o jakąś konkretną pytasz?smile))Rozśmieszasz mnie dzisiajsmile)
                              • anarkia Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 22:52
                                sylwiamich napisała:

                                > > I gdzie jest ta pierdolona prawda?
                                >
                                > Widzę że o jakąś konkretną pytasz?smile))Rozśmieszasz mnie dzisiajsmile)

                                Nie wkurzaj mnie nawet dzis Sylwiątko, bo zatłukę! Nawet nie smiej!
                                Jak Cie cos smiesyz to powiedz. A ja ide z psem. Czekam!
                                • sylwiamich Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 23:04
                                  BO się dzisiaj rzucasz "jak wesz na grzebieniu"smile))))Gdybys była
                                  obok to rozśmieszłabym Cię, potam odbezpieczyłabym flaszkę a potem
                                  przytuliła mocno.Wtedy byś zaczęła płakać i gadałybyśmy głupoty
                                  zaśmiewając się przez łzy.Jako przerywniki szłyby "głupie cipy" we
                                  wszystkich przypadkachsmile))))Ja idę spać.Dzisiaj gościam rodzinę,
                                  wjechałam na 3 schody do hali PKP, a jutro mam egzamin mojej
                                  stażystki.Dobranoc
                                  • lampka_witoszowska Re: kurde, no! 13.07.08, 23:09
                                    nie rozśmieszajcie mnie, bo mi dziecko obudzicie!!!
                                    big_grinDDDDDDDDDD

                            • teuta1 Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 22:57
                              Każdego dnia szczęście jest inne - raz śmiech dziecka, raz muzyka z
                              cudzego okna, która za tobą łazi, raz seks stulecia (zdarzają się,
                              pamiętam z czasów przedmężowskich), raz świetnie wykonana praca.
                              Każdy ma swoją prawdę i swoje szczęscie. I nie pisz mi o prawdzie
                              obiektywnej... chciałabym, żeby taka była. Chyba tylko w matematyce.
                              Seneka - ten stary nudziarz, którym katowano mnie w liceum,
                              mówił "Nie jest szczęsliwy ten, kto myśli o sobie, że nie jest
                              szcześliwy". Mi ta sentencja pomaga. Średni poziom szczęśliwości
                              porozwodowej mam 4,5 w skali 10. No chyba że wyję jak zwierzę i mnie
                              pocieszasz...
                        • sylwiamich Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 22:39
                          Mój kopnął raz w półkę.Potem z paniką w oczach łapał sprzęt grający,
                          który na niej stał.Śmiałam się.Cała złość mi przeszła.Zresztą,
                          jestem trochę dziwna.Chociaż byłabym wkurzona do czerwoności, łatwo
                          mnie rozśmieszyć, a wtedy złość mi natychmiast przechodzismile)))
                          • nangaparbat3 Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 22:44
                            sylwiamich napisała:

                            Chociaż byłabym wkurzona do czerwoności, łatwo
                            > mnie rozśmieszyć, a wtedy złość mi natychmiast przechodzismile)))

                            Mam dokładnie to samo.
                            Dlatego uważam, ze w facecie najważniejsze jest poczucie humoru.
                          • young_and_bored Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 22:48
                            Ciekawe czy zabezpieczyliby także kajzerkę jakbyś wtedy dobrze
                            trafiła tym nożem. Zawsze to jakaś okoliczność łagodząca.
                            • sylwiamich Re: Rzucanko - Obrona :) 13.07.08, 22:51
                              young_and_bored napisał:

                              > Ciekawe czy zabezpieczyliby także kajzerkę jakbyś wtedy dobrze
                              > trafiła tym nożem. Zawsze to jakaś okoliczność łagodząca.


                              Zastanawiałam się potem...a co gdybym trafiła w syna? Już wtedy
                              powinnam się rozwieść, o mężu nawet nie pomyślałam..
                • bozenadwa Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:29
                  On ??? swoimi papciami .... nie mial fantazji.
                  • anarkia Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:30
                    o fuj....nie miał, faktycznie.
                    i pewnie zapaszek w trakcie lotu sie rozniósl ;;wink)))
                    • bozenadwa Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:33
                      anarkia napisała:

                      > o fuj....nie miał, faktycznie.
                      > i pewnie zapaszek w trakcie lotu sie rozniósl ;;wink)))
                      Nie zwrocilam uwagi ,bo zawsze zdazylam zrobic unik.)))))))))
    • danagr Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:15
      zadne ufo u mnie nie latalo i tym podobne, ciezko bylo mnie wyprowadzic z
      rownowagi ale w okolicach rozchodzeniowych jedyny raz dlugopisem, skubaniec mial
      i ma dobry refleks i miesem, az sie dziwil, ze przez moje gardlo przechodza
      takie slowa.....to mi zostalo nooo rzeszszsz........wink
      • dsz27 Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:23
        Hmmm....ja to jakaś serio dziwna jestem bo wstyd sie przyznać, ale nie rzucałam
        niczym poza mięsem....normalnie sobie nie przypominam nawet, żeby mi to przyszło
        do głowy. Może czas zacząć?wink
        • teuta1 Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:25
          Alleluja i do przodu!
        • bozenadwa Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:27
          Noo,moze czas zaczac....... ale mysle ,ze po porodzie ,bo nie
          wiadomo co bedziesz miala pod reka i jeszcze sie przedzwigasz.
          • dsz27 Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:29
            Fakt Bożenkosmile
            Ale jak rzucę to czymś z grubej rurywink

            buziaki
        • mairie Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:29
          dsz27 napisała:

          > Hmmm....ja to jakaś serio dziwna jestem bo wstyd sie przyznać, ale nie rzucałam
          > niczym poza mięsem....


          nic na siłęsmile to przyjdzie samo. po prostu pewnego dnia poczujesz nieodparta
          potrzebę rzucenia czymś obrzydliwym bądź twardym w celu zrobienia krzywdy lub
          zabrudzeniabig_grin
    • young_and_bored Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:25
      Jeden raz. Obrączką.

      Tej obrączki już więcej nie widziałem, chyba ją sprzedała skubana.
      • mairie Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:34
        oj, to mi się przypomniało, że pierścionkiem zaręczynowym rzuciłam. dopiero przy
        przeprowadzce m go znalazł (tuż przed ślubem). a m we mnie niczym. no chyba że
        liczą się mordercze spojrzeniasmile
        • bozenadwa Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:37
          pamiec mi wrocila do czasow przed slubem .....Ja rzucalam z 8
          pietra maskotki ,ktore od niego dostalam,..jak byl na dole
          oczywiscie.
          • bozenadwa Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:38
            Ale kalafiorami nigdy przedtem ...slowo honoru
            • mairie Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:43
              od pluszaka do kalafiora. ech życiesmile
              • bozenadwa Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:48
                A no zycie ....bo te pluszaki to mi podarowal ,ate kalafiory to
                chcial, abym od niego odkupila , choleka ,a moze to byly kapusty???
                • bozenadwa Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:49
                  ma byc cholerka ))))))))
                  • anarkia Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 22:55
                    Kurcye, ja popatrrze, to Wy grzeczne dziewczynki w ogole jestescie.
                    Ino ja taka narwana jestem.
                    ...o cholera....dobrze, ze go nie zabiłam...
                    • bozenadwa Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 23:00
                      A ty wiesz Anaria ,co to dostac taka kapusta w lep??? dobrze ,ze
                      nie trafilam ,bo juz mialam wtedy niebieska karte, To czy ja taka
                      grzeczna dziewczynka jezdem ??? Acha .... !!!! A ktora ma niebieska
                      karte ..he????
                    • sbelatka Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 23:01
                      Żadne z nas niczym nigdy nie rzucilo.. przez jakies 20 lat. Ale za
                      to jak sie okzalo, ze mamy " w grze" kochanke tak sprałam exa po
                      twarzy, że przez kilka tygodni mialam SINE obydwie dlonie.... A on
                      siedzial i przyjmował te ciosy... Nigdy bym sie tego po sobie nie
                      spodziewała...
                      Co dzisaj czuje jak o tym myśle... ano nic... kompletnie...
                      • nangaparbat3 Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 23:05
                        Noooo.... Od tej strony Cie nie znalam.
                        Fioletowych rączek.
                        Pełne uznaniewink
                    • panda_zielona Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 23:19
                      No fakt,ja niespotykanie spokojna jestem.Raz jeden jeszcze
                      m.wyprowadził mnie z równowagi podnosząc na mnie łapę.Odpowiedzią na
                      cios była ciężka popielnica i byłabym go zabiła gdybym się się nie
                      opanowała,bo nie rzuciałam tylko przywaliłam dwa razy.Potem sama się
                      przestraszyłam co by było... gdybym walnęła trzeci raz.Wyszłam z
                      domu i wróciłam następnego dnia.
    • lampka_witoszowska Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 13.07.08, 23:18
      ja też sie powtórzę, dodając z czsów poprzednich exów słoik dżemu
      brzoskwiniowego, bo się nei chciał kłócic, tylko wyszedł gdzies precz

      sama potem ze ściany ten pieprzony dżem zmywałam

      potem aniołkiem, nie wiem z czegoon jest, ale rysę mi na szybce
      uczynił od witrynki

      potem już obecny był, wiec leciał Asnyk/Leśmian, herbata przez
      jakies 2 metry rozchlustem, ale się rozcząstkowała również na
      podłogę i ściany...
      aaa, sama też jakąś porcelanę tluklam, ale kulturalnie, o ścianę,
      więc aż wstyd się przyznawac...

      to się w końcu nazywa ikra, temperament czy przemoc?
      bo wychodzi, że od ich stanu uczuc i wrażliwości na siebie samego
      różnie...
      • makini Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 14.07.08, 12:22
        smile telefonem daleki rzut az sie rozbil na male kawalki - oczywiscie jego
    • z_mazur Tak po lekturze tego wątku... 14.07.08, 07:37
      ...to zastanawiam się skąd się wzięło tyle głosów doszukujących się
      w zachowaniu męża Zdziwionej objawów choroby psychicznej... smile)))
      • womania Re: samookaleczanie 14.07.08, 09:55
        ja zeby nie byc posadzona o przemoc fizyczna (sam psychicznie sie
        nade mna zneca) wyrywalam sobie wlosy, walilam glowa o scia - bedac
        w zaaw. ciazy), walilam sie po brzuchu. jak sobie przypomne... raz
        talerzem uderzylam w stol, tylko pech chcial ze pionowo i sobie cala
        reke rozwalilam -na ostry dyzur, szwy, bandaz, dziecko male karmie
        piersia i tu nie moge bo boli... kosmos. i to trzy dni przed
        podroza - przeprowadzka. do dzis mam troche niedowlad palca.
        cz\asem dla zdrowia psych. warto spojrzec w przeszlosc, jak sobie
        czlowiek uswiadamia...
      • aron95 Re: Tak po lekturze tego wątku... 14.07.08, 11:38
        a jaaaaaaaaaaa się boję
        • lampka_witoszowska Re: Tak po lekturze tego wątku... 14.07.08, 12:26
          i dobrze
          bój się smile wyciagasz wnioski mając wiedzę i kierunkujesz swoje
          emocje zgodnie z instynktem samozachowawczym (bo przecież nei chcesz
          udowodnic, że wszelkie zło od Ewki sie zaczęło juz w raju i potem
          poooooszłoooo... wink)))

          przypominam, że to wszystko działo się umiejscowione w konkretnych
          sytuacjach, a nie tak, że uśmiechnięty, kochający mąż w drzwiach
          staje, a tu talerze lecą w niego... ale to tylko tak na marginesie
          • kaska789 Re: Tak po lekturze tego wątku... 14.07.08, 12:49
            raz czy dwa zostałam sprowokowana do kłótni i
            rzucałam "mięsem"(tylko niezbyt ostro) bo nie wiedziałam,że mnie
            nagrywa, raz rzuciłam z nerwów telefonem, a teraz straszy, że
            zaszkodzi mi na rozprawie rozwodowej i to że odbierze mi dzieci bo
            jestem wariatką itp...jejku czy sąd będzie wysłuchiwał tych nagrań?
          • anarkia Re: Tak po lekturze tego wątku... 14.07.08, 12:54
            lampka_witoszowska napisała:

            >
            > przypominam, że to wszystko działo się umiejscowione w
            konkretnych sytuacjach, a nie tak, że uśmiechnięty, kochający mąż w
            drzwiach staje, a tu talerze lecą w niego...

            big_grinDD
            mam dużą wyobraźnie, wiec juz widze obrazek: Kochanieee! Wrociłeeem!

            A tu trach-ci-bi-doch, bę-bą-bim-bum!
            Ręka, noga, mózg na ścianie....

            Oj, biedaczysko, i po co wracał?....bezpieczniej było u kochanki
            zostać smile
            • bozenadwa Re: Tak po lekturze tego wątku... 14.07.08, 17:27
              anarkia napisała:

              > lampka_witoszowska napisała:
              >
              > >
              > > przypominam, że to wszystko działo się umiejscowione w
              > konkretnych sytuacjach, a nie tak, że uśmiechnięty, kochający mąż
              w
              > drzwiach staje, a tu talerze lecą w niego...
              >
              > big_grinDD
              > mam dużą wyobraźnie, wiec juz widze obrazek: Kochanieee!
              Wrociłeeem!
              >
              > A tu trach-ci-bi-doch, bę-bą-bim-bum!
              > Ręka, noga, mózg na ścianie....
              >
              > Oj, biedaczysko, i po co wracał?....bezpieczniej było u kochanki
              > zostać smile
              ))))))))))))))))))))))) Anario !! od kiedy nia zostalas ,to nie
              moge spokojnie czytac ,co piszesz ,opluwam monitor !!!
              • bozenadwa Re: Tak po lekturze tego wątku... 14.07.08, 17:29
                Przepraszam nadal masz trudne imie ,ale fajne,,ma byc Anarkio .
                • lampka_witoszowska Re: no... :)))) 14.07.08, 21:47
                  ...i z kuchni, toalety albo saloonu wylatuje wariatka smile)) wzrok
                  dziki, suknia plugawa... smile)))))))))

                  i kołtun na łbie smile)))))))))

                  jesooo, tesz mi wyobraźnia galopuje...
    • kitty4 Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 14.07.08, 14:10
      - kubkiem dziecka ( z zawartością - sok)
      - talerzem dziecka ( z melaminy był)
      - kostką rubika ( i nie wiem gdzie kupić drugą buuuuu)
      - 11 szklankami do drinków ( dziura w płytkach na podłodze - 2
      szklanki z zawartością)
      - 2 ugotowane na twardo jajka
      - puszka z herbatą (sypaną)
      - nożem (żałuję ze nie trafiłam s...yna)
      • lampka_witoszowska Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 14.07.08, 21:48
        kurczę... ale tymi szklankami do drinków to tak na raty czy
        jednorazowo, jeden po drugim? czy w pudełku były jakims?
        big_grinDDDD
        dobre smile))))
        • kitty4 Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 16.07.08, 10:51
          Szklanki poleciały za jednym zamachem - znaczy się jedna po drugiej,
          a dwunasta się ostała bo w zmywarce stała, a nie na półce. Ale fajny
          efekt był.....aż się rozmarzyłam. A jeszcze fajniejszy jak już eks
          mąż to sprzątał !
    • krolowazla Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 14.07.08, 14:20
      Mi sie trafiło chwycic nóż - zaraz po ślubie. Potem ochłonełam i pół roku po
      slubie zaczęłam czytac o rozwodach. Nie rzucałam niczym za to ex owsze: kubkami,
      cukiernicą. Tym rusztowaniem z kuchenki gazowej, nawet swoją wieżą hi-fi (z 18
      urodzin wink) telefonami.
      A mną mu się zdarzyło też sad W takich momentach ja na niego z pazurkami skakałam.
    • dzul1 Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 14.07.08, 18:09
      Ja-niczym, chyba ze raniace slowa sie licza.
      On-telefonem komorkowym, z ktorego bylam uprzejma poinformowac jego
      rodzicielke, ze sie rozwodzimy. O sciane.
      • jarkoni Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 14.07.08, 18:32
        Nigdy w życiu niczym nie rzuciłem, była też nie, chociaż raz po wrednym moim
        tekście jakimś zgasiła mi papierosa na przedramieniu-ślad mam do dziś- ale to
        było w czasach akademickich przed ślubem. A w trakcie związku: zdarzyło mi się
        uderzyć w drzwi może parę razy, zeby wyrazić szczyt wściekłości. Ale rzucić
        czymkolwiek - nigdy.
        Może to kwestia wychowania.
        A już uderzyć - nigdy w życiu.
        Tak samo jak kłótnia z brzydkimi wyrazami - nie do pomyślenia, choć czasem "no
        żesz k.." udało mi się. Ale to wstyd
        • lampka_witoszowska Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 14.07.08, 22:01
          naprawdę istnieje wieksze społeczne przyzwolenie na wariacje ze
          strony kobiet...
          moze jak mężczyzna stanie się bardziej szczery, bardziej
          emocjonalny, bardziej empatyczny, bardziej świadomy... - to sobie
          też będzie mógł rzucac czymkolwiek?
          a moze nie, ze względu na swoją przewagę techniczną w kwestii siły...

          tak czy siak, kobietą wolę byc, nawet niezaleznie od miotania
          dorobkiem

          i wychowanie nei ma tu nic do rzeczy
          miałoby - jak mi się wydaje - w przypadku uznania tych wariactw za
          normę
          • anarkia Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 14.07.08, 23:57
            lampka_witoszowska napisała:

            > naprawdę istnieje wieksze społeczne przyzwolenie na wariacje ze
            > strony kobiet...
            > moze jak mężczyzna stanie się bardziej szczery, bardziej
            > emocjonalny, bardziej empatyczny, bardziej świadomy... - to sobie
            > też będzie mógł rzucac czymkolwiek?
            > a moze nie, ze względu na swoją przewagę techniczną w kwestii
            siły...
            >


            Bardzo trafne.
            Faktycznie, tez tak to obserwuję.
            Ale tylko...zeby ten mezczyzna stał sie wreszcie bardziej szczerym,
            emocjonalnym, empatycznym i swiadomym.... to wybaczyłabym , jakby
            szurnął w scianę talerzem czy młotkiem... smile
            • sylwiamich Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 15.07.08, 09:59
              E tam...mnie by rozśmieszyłsmile)))
              • lampka_witoszowska Re: no, dejcie spokój, Sylwia! 15.07.08, 21:03
                jakie rozśmieszył!
                jakby się umiał wczuc w Twoje kobiece ego?...

                (rany, świat leży, rozśmiesza mnie wizja mężczyzny wczutego w moje
                kobiece ego... to niechybny znak, że nie spotkam wczutego, tylko
                same takie... kurde)(muszę się wypsychoterapeutyzowac, jak nic)
    • mala30latka Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 14.07.08, 20:22
      Hmmm, rzucam "mięsem" czasami, w chwilach cokolwiek nerwowych...
      Raz rzuciłam talerzykiem, takim nieco nadpękniętym, o podłogę, raz
      ciuchy wyrzuciłam przez okno z 1 piętra (ale na swój własny
      ogródek wink
      a eks w zeszłoroczne walentynki rzucił we mnie prezentem, który mu
      dałam, ze słowami "wsadź sobie w d...", bo dzień wcześniej "wziął i
      łobraził się" za jakąś bzdurę, nawet nie pamiętam o co...
      I tyle.... słabo coś...
    • sagaretia Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 14.07.08, 23:50
      Gąbką smile
      • a.b1 Re: Rzucanko :) czym, jak i kiedy ? 15.07.08, 11:04
        ja to mała sknerka czasami jestem więc rzeczami raczej nie kruchymi
        wywaliłam z sypialni pościel eksa (latała po całym mieszkaniu, bo
        sypialnia na antresoli jest, więc jak zszedł z niej na dół to zerwał
        latającymi poduszkami)
        jego ciuchami
        jego gazetami
        pozatym to ja tylko trzaskacz drzwiowy jestem, ale ostatnio nie ma
        czym sobie potrzaskać, bo szyby w drzwaich poszły....w drobny mak,
        no i od ponad roku nie mam ochoty ich powstawiać
        no i wszystkie te czynności były dokonywane w trakcie rozwodu, bo
        wczesniej to ja raczej oaza spokoju byłam
        • womania Re: rysowanie 15.07.08, 12:42
          gabka!! to bylo najlepsze! i co, bardzo bolalo? sprobuj wata haha.

          moj jeszcze-nie-byly w MOIM domu zaczal mi rysowac na scianie
          komiksy. z data. ilustrowal nasze klotnie. znalazlam tez na spodzie
          stolu: 'get out. 17.06.07'. oczywiscie wie dobrze ze ja nie bede
          sama sobie brudzic scian i mebli wypisywaniem: 'k...a' i inne,
          jakimi mnie raczy.
        • lapina Podarte spodnie ...MOJE! 15.07.08, 20:50
          kubek szklanka i sztućce o ścianę te ostatnie narobiły huku i zrobiły wzorek na
          ścianie...
          Eks rzucał różnymi przedmiotami(okulary, ksiązki, gazety, garnki, patelnie
          jabłka (cały koszyk metodycznie rozkwasił na ścianie), ale najbardziej pamiętam
          kiedy podarł moje ukochane spodnie..
          • womania Re: Podarte spodnie ...MOJE! 16.07.08, 11:01
            ale na Tobie? moj kilka bluzek na mnie podarl jak sie szamotalismy.
            ja jego zreszta tez...

            to wcale nie jest smieszne.
            • lampka_witoszowska Re: nie jest 16.07.08, 11:12
              chyba, że się szyje patchworki
              wink
              • sylwiamich Re: nie jest 16.07.08, 11:33
                lampka_witoszowska napisała:

                > chyba, że się szyje patchworki
                > wink


                Albo ćwiczy artystyczne cerowanie.
                Albo potem dokupuje..je...to najprzyjemniejszesmile)
                • anarkia Re: nie jest 16.07.08, 12:13
                  sylwiamich napisała:

                  > lampka_witoszowska napisała:
                  >
                  > > chyba, że się szyje patchworki
                  > > wink
                  >
                  >
                  Jeny, nie połapie sie o czym Wy tutaj rozprawiacie wink!
                  > Albo ćwiczy artystyczne cerowanie.
                  > Albo potem dokupuje..je...to najprzyjemniejszesmile)
                  • lampka_witoszowska Re: nie jest 16.07.08, 20:52
                    no, wiesz, jak masz dużo strzępków - niektóre to nawet na allegro
                    sobie strzępki kupują smile))) - to je zszywasz ze sobą i duże
                    pstrokate płachty Ci wychodzą - i to może byc zasłonka, obrus, a w
                    porywach kołdra smile świetne i niepowtarzalne, a co się człowiek
                    bezkarnie naklnie... smile)))))))
                • sylwiamich Re: Widzę jasność!!! 16.07.08, 21:00
                  Sypialnia.Nowy chłop.I patchwork.
                  • anarkia Re: Widzę jasność!!! 16.07.08, 21:03
                    Cholera, ledwo sie rozstałam, a juz mi sie zachciewa wink
                    • sylwiamich Re: Widzę jasność!!! 16.07.08, 21:08
                      Pamiętaj...brać całymi garściami.Nie wiadomo kiedy się znowu
                      trafiiwink))
                      • sylwiamich Re: Widzę jasność!!! 16.07.08, 21:09
                        Mniej więcej od 13 roku życia moja matka przy każde4j pojawiającej
                        się krostce mówiła: Jak nic...zachciewajkasmile)
                        No i weż wyrośnij na porządną kobietę w takich warunkachwink))
                        • anarkia Re: Widzę jasność!!! 16.07.08, 21:14
                          sylwiamich napisała:

                          Jak nic...zachciewajkasmile)

                          To i tak miałas dobrze.
                          Bo ja od razu uslyszalam "kurwa", jak zapalilam pierwszego papierosa
                          w wieku 21 lat.

                          ps. zachciewajka....no no ,calkiem ładnie. Ale to chyba wabiki
                          raczej były, nie? smile
                      • anarkia Re: Widzę jasność!!! 16.07.08, 21:11
                        Pamietam. Ale powoli. Musze sobie dac czas. Musze pobyc ze sobą.
                        Tylko.
                        Porzucać też, jak przyjdzie ochota paroma talerzami.
                        Czas. Mysli. Czas. Mysli.
                        Ide spać. jutro wazny dzień.
                        • lampka_witoszowska Re: Widzę jasność!!! 16.07.08, 21:18
                          przytulam i trzymam kciuki
                          za całokształt
                          • sylwiamich Re: Widzę jasność!!! 16.07.08, 21:29
                            A ja tylko za tą jedną rzecz...jutrzejszą.Żeby nie przeginaćwink)
            • balaba Re: Podarte spodnie ...MOJE! 16.07.08, 11:15
              Jak już mówimy o darciu ubrań, to na mnie też podarł.
              Dwie pary moich ulubionych majteczek.
              Ale to nie bylo straszne, lecz barrrrdzo podniecające. smile
              • lampka_witoszowska Re: Podarte spodnie ...MOJE! :))) 16.07.08, 20:49
                eeetam smile))) zara podniecające smile)))
                swoje ulubione niech podrze, hihi, jak taki heros wink))
    • young_and_bored Zagadka dla pań rzucających nożami 15.07.08, 21:15
      Pewna dziewczyna w trakcie pogrzebu jej matki zobaczyła chłopaka.
      Nikt nie wiedział kim on jest, nie spotkała go nigdy wcześniej.
      Zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia, a w kilka dni później
      zabiła swoją siostrę.

      Kto odgadnie dlaczego zamordowała siostrę ?
      • lampka_witoszowska Re: Zagadka dla pań rzucających nożami 15.07.08, 21:20
        wtrącam się, bo nożem akurat nie rzucałam, ale mnie zaintrygowało...
        zara se pójdę, ale napiszę

        że to był świeży nabytek siostry, co sie przywlókł na pogrzeb, to za
        proste
        że świeżo zabita to siostra bliźniaczka była, i mogłaby isc w
        konkury wyglądem, to za głupie

        ...żeby znowu go zobaczyc na pogrzebie...?
      • lampka_witoszowska Re: ??? 15.07.08, 21:31
        ale nie znęcasz sie psychicznie nad nami, wstrętnymi zonami, Young?
        i jakas reakcja na zgadywankę będzie? smile)))))
        • young_and_bored Re: ??? 15.07.08, 21:56
          Bingo, Lampka: Dziewczyna miała nadzieję, że chłopak znowu pojawi
          się na pogrzebie.
          Nie wiem na ile to miarodajne, ale dostałem ostatnio tą zgadywankę
          na maila wraz z objaśnieniem, że spory odsetek ludzi o
          psychpoatycznych cechach osobowości udziela prawidłowej odpowiedzi smile
          • hela37 Re: rzucanko... 15.07.08, 23:23
            I kilka m-cy po ślubie ex rzucił mną o podłogę w miłosnym uniesieniu... efekt ..
            krzywy nos do dzisiaj ... ale to z miłości było.... potem rzucał mięsem.... i
            dobrze rzadko jadam mięso... potem dzieckiem w drzwi ... szyba łaskawa była....
            no i nowym telefonem było poświęcenie nowiutka nokia za 2000zł poszła w
            cholerę o ścianę, kaskiem w dziecko/ na szczęście nie trafił/, klawiaturą od
            komputera we mnie/ też nie trafił/ może jeszcze coś do mnie czuł.Przykro mi że
            tą niekochaną byłam
            • anarkia Re: rzucanko... 15.07.08, 23:34
              Drastyczne to co piszesz.... sad

              Jak pisałam o sobie, to to rzucanko o sciane , podłoge, czy tak ot
              w powietrze, było.
              • hela37 Re: rzucanko... 15.07.08, 23:47
                narkia napisała:

                > Drastyczne to co piszesz.... sad
                >
                > Jak pisałam o sobie, to to rzucanko o sciane , podłoge, czy tak ot
                > w powietrze, było.
                Miłość bywała ślepa.... niestety z mojej strony.dlatego teraz staram się
                wynagrodzić moim dzieciom swoją ,,krótkowzoczność''. Nie wiem czy to cos da ale ..
                • a.b1 Hela 17.07.08, 13:14
                  hela37 napisała:

                  > narkia napisała:
                  >
                  > > Drastyczne to co piszesz.... sad
                  > >
                  > > Jak pisałam o sobie, to to rzucanko o sciane , podłoge, czy tak
                  ot
                  > > w powietrze, było.
                  > Miłość bywała ślepa.... niestety z mojej strony.dlatego teraz
                  staram się
                  > wynagrodzić moim dzieciom swoją ,,krótkowzoczność''. Nie wiem czy
                  to cos da al
                  > e ..
                  wiesz Hela....przynajmniej to zobaczyłaś.....moja ciotka tak od 35
                  lat twierdzi, że jest kochana, kiedy dostaje kopa i leci ze schodów,
                  kiedy pięśćią dostaje w twarz bo kot dobrał sie do mięsa po
                  obiedzie, kiedy w koszuli nocne jesienią wystawiana jest za drzwi
                  własnego dmu...ona k....twierdzi, że jest kochana i nie chce pomocy,
                  bo to jej mąż
                  • jarkoni Re: Hela 17.07.08, 18:38
                    Dla mnie aż nie do wiary, że faceci aż tacy mogą być.
                    Myślałem może, że na ścianie wschodniej, gdzie patriarchat od wieków, albo w
                    wioskach po PGR-ach, gdzie nie ma szans na pracę i agresja w rodzinach rośnie..
                    Nie mówcie tylko, ze to w mieście i że normalnie wyglądający, kulturalny i
                    wykształcony facet.
                    Bo jeśli tak - to na litość.. jak on, typ małej kreaturki, WAS zdobył i doszło
                    do ślubu?
                    • zuza145 PATOLOGIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.07.08, 19:05
                      Nikt w naszym domu niczym oraz nikim nie rzucał.
                      Dom był enklawą- ośrodkiem ciepła i azylem.
                      Ło Matko- współczuję Wam- rzucającym oraz będącym celem rzucania.
                      • sylwiamich Re: PATOLOGIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.07.08, 19:19
                        zuza145 napisała:

                        > Nikt w naszym domu niczym oraz nikim nie rzucał.

                        A może chociaż jedno rzuciło drugie?
                        • zuza145 Re: PATOLOGIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.07.08, 19:58
                          dobrze wiesz w czym sedno- nie czepiaj się określeń- mówimy o
                          rodzajach przemocy.
                          Danie dupy to coś innego.
                          • lampka_witoszowska Re: to ja Ci zuza, powiem cos wiecej... 17.07.08, 21:31
                            ...w moim domu też było ciepło, wsparcie i kłótnie,w których nie
                            słyszałam ani razu wyzwiska, przeklenstwa czy innego dramatyzmu
                            patologicznego
                            i do tego pochodzę z domu wielce szanowanego i tzw. śmietanki
                            towarzyskiej, hihi

                            więc rzeczywiście, nie tylko nie twórzmy określen, których będzie
                            można sie przyczepic - i nie stawiajmy diagnoz, bo... to nieładnie i
                            nie przystoi damie...

                            nie wiesz, na co w życiu trafisz - nie wiesz, jakie przed Tobą
                            niespodzianki - i nie wiesz, jak Twoja psychika to zniesie
                            ponieważ wiemy o sobie tyle tylko, na ile nas sprawdzono - oby życie
                            nie uczyło zbyt srogo pokory tych, co lubią oceniac
                            • zuza145 Re: to ja Ci zuza, powiem cos wiecej... 17.07.08, 21:48
                              lampka_witoszowska napisała:

                              > ...w moim domu też było ciepło, wsparcie i kłótnie,


                              Kłótni nie było






                              w których nie
                              > słyszałam ani razu wyzwiska, przeklenstwa czy innego dramatyzmu
                              > patologicznego


                              Ja też nie




                              > i do tego pochodzę z domu wielce szanowanego i tzw. śmietanki
                              > towarzyskiej, hihi

                              Nie wiem czy jestem ze śmietanki- jestem zwykła- spokojna i moja
                              rodzinka też spokojna





                              >
                              > więc rzeczywiście, nie tylko nie twórzmy określen, których będzie
                              > można sie przyczepic - i nie stawiajmy diagnoz, bo... to nieładnie
                              i
                              > nie przystoi damie...


                              A juści- nie przystoi damie- ale ja zwykła jestem- szara zuza.






                              >
                              > nie wiesz, na co w życiu trafisz -


                              Masz rację- nie wiem





                              nie wiesz, jakie przed Tobą
                              > niespodzianki -



                              masz rację- nie wiem



                              i nie wiesz, jak Twoja psychika to zniesie



                              nie wiem- masz rację- ale mogę się starać pzrygotować- i to robię
                              robię jak umiem najlepiej






                              > ponieważ wiemy o sobie tyle tylko, na ile nas sprawdzono - oby
                              życie
                              > nie uczyło zbyt srogo pokory tych, co lubią oceniac


                              Hm- się sprawdzam co dnia i fakt że się nie żalę nie umniejsza
                              wielkości mojego potencjału.
                              • lampka_witoszowska Re: to ja Ci zuza, powiem cos wiecej... 17.07.08, 23:57
                                no widzisz
                                to co Ty tu z tą patologią?...
                                patologia to jest wtedy, gdy ludzie się nawet nie kłócą wink

                                albo leją, piją, mordują, zaniedbują dzieciska... psycholog by się
                                tu przydał, coby naświetlic kwestię, co jest patologią, a co normą
                                przy wywalaniu z siebie złosci

                                - a wiesz, jaki jest najfajniejszy i najbardziej optymalny z
                                psychologicznego punktu widzenia zawód świata?
                                smile
                                w hutach szkła zawsze powstają jakies niedoróbki
                                trzeba je rozdrobnic i przerobic
                                rozdrabnianiem zajmuje się pracownik huty (ściana do tłuczenia -
                                taśmowo muidzie robota smile)), który wedle badan jest zawsze
                                najbardziej wyluzowany i uśmiechnięty ze wszystkich
                                (i to jest wiedza całkiem serio, z jakiejs książki psychologicznej
                                czy innego poważnego czasopisma)

                                patologia? wink
                          • anarkia Zuzka, Ty to jakaś serioznaja dziś jesteś ;) 17.07.08, 21:42
                            Ja tam nie wierze w spokój i idylle. Niezależnie od norm i
                            wychowania, ęą itd.
                            Zauważyłam tez jedna rzecz.
                            Ze ludzie, którzy nie potrafią w małżeństwie wyrazić emocji,
                            niekoniecznie przez rzucanie czymkolwiek, rzecz jasna, ale w ogóle,
                            ci co nie potrafią uzewnetrznić swoich emocji, często kończą w tzw.
                            porządnych związkach. ....aż się którejś stronie cos przytrafi.
                            A potem strona pokrzywdzona zadaje pytanie "ale o co tak naprawdę
                            chodzi?", zylismy, mieszkalismy, wszystko było ok...a tu, proszę,
                            on/ona nagle odchodzi....

                            Ja tam wyrzucam z siebie wszystko jak leci, na bieżąco.
                            Bo jak bym pozwolila aby się uzbierało tego trochę,to....najlepszy
                            ekskawator Caterpillar nie odgruzowałby tego ...a co dopiero jakis
                            sąd wink
                            • zuza145 Anarkia 17.07.08, 21:51
                              ale ja wiem o co chodzi.
                              Ale tak się wydarzyło i jest co jest.
                          • sylwiamich Re: PATOLOGIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.07.08, 21:51
                            zuza145 napisała:

                            > dobrze wiesz w czym sedno- nie czepiaj się określeń- mówimy o
                            > rodzajach przemocy.
                            > Danie dupy to coś innego.


                            Znowu zuzie szwankuje poczucie humorusmile))).Tak jak mi mniej więcej,
                            gdy ktoś mi czegoś zabrania.A jeśli chodzi o szczegółowe rozumienie
                            terminów...danie dupy z czymś innym mi się kojarzy.I to raczej
                            przyjemne jestsmile))
                            • anarkia Re: PATOLOGIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.07.08, 21:56
                              ...ale cytacik do stopki to sobie fajny wynalazłaś smile
                              • sylwiamich Re: PATOLOGIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.07.08, 22:01
                                Wiesz...to taka odpowiedż dla tych, co twierdzą że się wymądrzamwink)
                            • zuza145 Re: PATOLOGIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 17.07.08, 22:07
                              zuzie nie szwankuje

                              jak zuzzie zabraniają to zuza myśli- po [ierwsze czermu, po drugie-
                              z jakiego powodu i po trzecie co to daje zabraniającym.



                              Danie dupy- w kontekście zuzowatego przemówienia kojarzyć powinno
                              się ze zdradą.


                              • lampka_witoszowska Re: PATOLOGIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.07.08, 00:02
                                Zuza... a czym się różni "czemu" od "z jakiego powodu"?
                                wink))
                                żartowałam smile))
                    • hela37 Re: Hela 17.07.08, 19:30
                      Człowiek o ,,wielu twarzach" , świetny ,,aktor'', inteligentny ,,cwaniaczek"
                      ,przebojowy / po trupach do celu/, nie uznający niczyich racji tylko swoją,
                      nigdy nie przyznający sie do błędów dla jednych ,,wspaniały'' dla innych
                      bezwzględny wróg, niesamowity dar przekonywania.... ogień i woda .Długo nie
                      mogłam zrozumiec że można byc takim człowiekiem
            • lampka_witoszowska Re: rzucanko...szok, Helu... 15.07.08, 23:53
              rany, normalnie mnie zatkało

              uda Ci się
              najważniejsze z tego, co trzeba było zrobic, za Tobą i dziecmi
              gratuluję rozwodu, naprawdę
              • hela37 Re: rzucanko...szok, Helu... 16.07.08, 00:06
                Ale to nie koniec , własnie dzisiaj się dowiedziałam że ,,czuje sie
                pokrzywdzony" i odwołał się.Czyli apelacja będzie.Ale troszkę się zagmatwał.Nie
                piszę dokładnie bo już wiem że podczytuje forum.Jego aktualna /czyli
                kombinatorka /Też złożyła pozew.O podwyższenie alimentów .Równowaga musi być
                • lampka_witoszowska Re: rzucanko...szok, Helu... 16.07.08, 00:12
                  hehe
                  często osoba, która czuje się winna, szuka na potęgę dowodów
                  własnych bolączek, utrapien, cierpien i mania pod górkę w życiu...
                  jakie to proste smile jakby trzeba już-zaraz-natychmiast jakąs udawaną
                  pokutę odbębnic, a potem już tylko szczęście niezmącone sumieniem,
                  bo w sumie tak się, kuźwa, człek nacierpiał, że rachunki
                  wyrównane smile))
                  • hela37 Re: rzucanko...szok, Helu... 16.07.08, 00:19
                    Aktor niespełniony.I mam wyrzuty że przeze mnie?! W sumie niegłupi facet tylko
                    trafił na niewłaściwy grunt jak to uznał nasz znajomy. Po tylu przekrętach mam
                    już dość.
            • a.b1 Re: rzucanko... 17.07.08, 13:11
              hela37 napisała:

              > I kilka m-cy po ślubie ex rzucił mną o podłogę w miłosnym
              uniesieniu... efekt .
              > .
              > krzywy nos do dzisiaj ... ale to z miłości było.... potem rzucał
              mięsem.... i
              > dobrze rzadko jadam mięso... potem dzieckiem w drzwi ... szyba
              łaskawa była....
              > no i nowym telefonem było poświęcenie nowiutka nokia za 2000zł
              poszła w
              > cholerę o ścianę, kaskiem w dziecko/ na szczęście nie trafił/,
              klawiaturą od
              > komputera we mnie/ też nie trafił/ może jeszcze coś do mnie
              czuł.Przykro mi że
              > tą niekochaną byłam
              JA to widze jasno....TY MĘZA NIE KOCHAŁAŚ!!!!! on biduś miał
              problemy okulistyczne, bo nie trafiała a Ty latami to
              ignorowałaś....wink)))))))))))))))))))))))))))
              • hela37 Re: rzucanko... 17.07.08, 18:00
                a.b1 napisała: > JA to widze jasno....TY MĘZA NIE KOCHAŁAŚ!!!!! on biduś miał
                > problemy okulistyczne, bo nie trafiała a Ty latami to
                > ignorowałaś....wink))))))))))))
                Dobre ,że też wczesniej na to nie wpadłam ale widocznie ślepa i głucha byłam
                • sylwiamich Re: rzucanko... 17.07.08, 18:06
                  I się potem dziwią.. ślepa i głucha i nie kochaławink))
                  • hela37 Re: rzucanko... 17.07.08, 18:10
                    Potwór Sylwia, istny potwór ze mnie,zresztą takich potworów tu całe stado
                  • bozenadwa Re: rzucanko... 17.07.08, 18:25
                    sylwiamich napisała:

                    > I się potem dziwią.. ślepa i głucha i nie kochaławink))
                    Wlasnie sie dowiedzialem w tej chwili ,od znajomej u ,ktorej
                    przebywa moj m, ,ze nie dalam mu milosi i wybralam syna
                    .no sz.....g by trafil.Juz myslalam ,ze mam zamrozone uczucia,i
                    jestem calkiem spokojna.I byl gdzies ,nie bede mowic gdzie ,tam sie
                    dowiedzial ,ze nic nie musi robic ,i to sie ulozy samo bez
                    niego.LUDZIE !!!!
          • lampka_witoszowska Re: dzięki, Young... 15.07.08, 23:57
            wcale mnie nei zdołowaleś
            ani ciut, ciut
            ni ni

            ni cholery... big_grinDD

            moja odpowiedź była wynikiem wnikliwego, analitycznego, wspaniałego
            umysłu (co można nazwac drobiazgowością w skrócie) i tej wersji
            będziemy się czymac smile
      • sylwiamich Re: Zagadka dla pań rzucających nożami 15.07.08, 21:36
        young_and_bored napisał:

        > Pewna dziewczyna w trakcie pogrzebu jej matki zobaczyła chłopaka.
        > Nikt nie wiedział kim on jest, nie spotkała go nigdy wcześniej.
        > Zakochała się w nim od pierwszego wejrzenia, a w kilka dni później
        > zabiła swoją siostrę.
        >
        > Kto odgadnie dlaczego zamordowała siostrę ?


        Z "detektywa"????smile))
        • zuza145 Re: Zagadka dla pań rzucających nożami 20.07.08, 15:13
          żeby znowu przylazł na pogrzeb.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka