biedronka_in_blue
21.07.08, 19:48
Blagam o pomoc. Jestem w trakcie rozwodu w Polsce z mojego
powodztwa. Wnosilam o rozwod bez orzekania o winie (jak jeszcze tam
mieszkalam), poniewaz liczylam na szybki rozwod. Nasze malzenstwo
upadlo w 2001 roku. Od tego czasu bylo dwoje obcych sobie ludzi pod
jednym dachem. Zniszczyla je jego matka. Mamy dwie corki w wieku 10
i 8 lat. Majac dosc bicia, ponizania, horroru, ktory mi zgotowal
maz, wyjechalam z corkami do Niemiec. Mam jego notarialne pismo, ze
zezwala mi na zycie za granica z dziecmi. Co z tego, skoro i tak nie
pozwala mi on, jego i moja rodzina normalnie funkcjonowac. Do tego
mam dziecko z obywatelem niemieckim, corka tez ma obwatelstwo. Mam
prawo pobytu w Niemczech, mamy tu mieszkanie, dochody. Otrzymuje od
(jeszcze) meza alimenty na corki. Teraz jestem w siodmym miesiacu
ciazy z ojcem mojej najmlodszej, niemieckiej corki.
Chce normalnie zyc z dziecmi, mam pozytywna opinie Jugendamtu jako
matka, dzieci powiedzialy tu, ze chca zyc tylko i wylacznie z matka,
ze ojciec od roku czasu w ogole nie kontaktuje sie z nimi ani na
swieta, ani na urodziny, nie zapyta o zdrowie. Placi tylko po 35
euro alimentow (tak zasadzil sad w Polsce pomimo, ze on ma piekny
dom z ogrodkiem, auta, motocykl dobrej marki BMW, ale nie pracuje,
choc nie jest chory).
Mam przeciwko sobie wszystkich w rodzinnym miescie w Polsce:
rodzicow, siostre, jego rodzine, poniewaz osmielilam sie zostawic
tak "porzadnego czlowieka" (dla nich nie liczy ie to, ze obnazal sie
przy naszych dzieciach, prokuratura umorzyla postepowanie, bo nie
bylo interesu spolecznego, interes bylby, gdyby obnazal sie dwom
innym dziewczynkom na ulicy). Policja grozila nam, ze nam odbiora
corki, jesli nie dojdziemy do porozumienia. Z tego powodu tez
musialam wycofac sprawe o pobicie mnie, jako ciezarnej poltora roku
temu. Policja szantazowala. Wiec ucieklam.
Do tej pory myslalam, ze mam tam jedna osobe, ktora mi sprzyja,
przynajmniej takie sprawiala wrazenie. To moja siostra. Roznie z
nami bywalo, ale potem podobno przeszla na moja strone. Dwa dni temu
dowiedzialam sie, ze to byla ich wszystkich intryga, a ona tylko
grala dobra siostrzyczke. W listopadzie zeznawala na mojej sprawie
rozwodowej, w lutym przyjechala do mnie w odwiedziny do Berlina,
zyla przez 2 tygodnie na moj koszt. Jak sie potem okazalo wypytywala
o wszystko moje corki, by jeszcze bardziej mnie dobic. W sobote
19.07. przyznala sie, ze pomimo, ze grala dobra siostre, w sadzie
zeznawala przeciwko mnie. Niestworzone historie to byly. Jak sie
okazalo jest kochanka mojego meza, a on w zamian za korzystne dla
niego zeznania obiecal dac jej kilkadziesiat tysiecy zlotych z
wartosci naszego wspolnego domu. Maz chce odebrac mi dzieci, bo
walczy tak naprawde o dom. W sadzie daje falszywe umowy darowizn na
jego nazwisko od rodzicow. Dzieci go nie obchodza. Moja corka moze
potwierdzic, jak mowil, ze on jak je dostanie, to i tak odda je do
domu dziecka. Horror!!!
Teraz siostra, wiedzac o mojej zaawansowanej ciazy, przysyla mi
przez maile grozby, szantaze, pomowienia. Zadaja ode mnie 300 tys.
zl. Twierdza, ze im wszystko rozkradlam, choc tu, w Niemczech do
wszystkiego sama powoli dochodzilam. Wyzywaja mnie. Jestem juz
strzepkiem nerwow, calymi dniami siedze przed komputerem i szukam
odpowiednich przepisow prawnych.
Pomozcie mi, co mam zrobic, by sie ich wszystkich prawnie pozbyc z
mojego zycia. Adwokat w tej sytuacji moze niewiele juz pomoc. Ile
mozna czytac i wysluchiwac, ze pojde do wiezienia, ja kobieta w
ciazy po zachodniej stronie Odry. Czy sa jakies paragrafy na tych
szantazystow? W moc policji, prokuratury i sadow juz nie wierze.
Dajcie mi jakies dobre rady. Blagam!!!