viognier
26.08.08, 18:33
Moi drodzy, sprawa jest taka... Kredyt jest na niego a mieszkanie na nią.
Rozwód w toku. Pani ani myśli wziąść kredyt na jego spłatę, aby pana od tego
odciążyć (fakt-pani spłaca sama, ale pan uwiązany tym kredytem nie może wziąść
kolejnego, aby zakupić kąt własny), ani też nie zgadza się na sprzedaż
mieszkania. Mieszka w nim sama z dzieckiem od czasu gdy pan zabrał swoje
koszule i się wyniósł zostawiając tejże pani wszystko na co pracowali w
trakcie małżeństwa (poza rzeczonymi koszulami...). Ach, mówię Wam... Jak w
dramacie filmowym. Historia długa i pokrętna.