Dodaj do ulubionych

pyt.3 - spłata po podziale i wyprowadzka 1 ze str

05.11.08, 21:34
mam jeszcze jedno pytanie
odnośnie podziału
zakładam, że rozwód nastąpi,a z nim rozdzielność
jest wspólne mieszkanie na wspólny kredyt, jeszcze sporo do spłacenia
mam pytanie, czy jesli sąd zgodzi się na spłacenie jednej str przez
drugą, i wyrazi zgodę na rozłożenie na raty tej spłaty z
uzasadnieniem, to czy ta druga strona wyprowadza się z dniem wpłaty
pierwszej raty czy dopiero całości?
ta druga wersja wydaje mi się na nie, bo jaki sens spłacania i
mieszkania razem, ale może rzeczywistość jest inna
czy sa na to uregulowania prawne? czy dobra wola drugiej strony (nie
liczę na coś takiego)
ja zamierzam być spłacającą, czy sprzedaż czy spłata i tak musze
wwziąć kredyt, żeby mieć gdzie mieszkać sad i szkoda mi wyrywać z
korzeniami dziecko, które ma blisko do szkoły i wspierających
dziadków, a własny pokój był niejako prezentem na 5te urodziny....
dziękuję podpowiadającym
Obserwuj wątek
    • tricolour Kredyty, spłaty nie są sprawą sądu... 05.11.08, 23:02
      ... i jeżeli nie przedstawicie jasnego i zgodnego (!!!) stanowiska podczas
      rozwodu, to sąd tym wcale sie nie zajmie, a całość ujmie w jednym zdaniu "nie
      orzekano w sprawach majątkowych".

      Przede wszystkim należy dokładnie przeczytać umowę z bankiem, bo tam powinno być
      napisane czego bank wymaga przy zmianie statusu kredytobiorcy - może np. uznać,
      że pojedyncza osoba nie ma zdolności kredytowej na całość mieszkania i będzie
      żądał dodatkowego zabezpieczenia itp.
      • jasmin75 Re: Kredyty, spłaty nie są sprawą sądu... 06.11.08, 08:15
        Do Sadu idziesz gdy nie mozecie sie dogadac.
        W takim przypadku jak twoj, wspolny kredyt mieszkaniowy sa dwie
        mozliwosci. Albo sprzedajecie mieszkanie i dzielicie sie po polowie,
        albo ktores z Was splaca druga osobe.
        I tak bedzie potrzebna umowa notarialna. Nie wiem jak w Sadzie ale w
        umowie notarialnej jes mozliwosc zastrzezenie iz w dniu splaty
        wspolmalzonka On sie automatycznie wyprowadza i wymeldowuje.Umowa
        notarialna definiuje ze to ty jestes jedynym wlascicielem
        mieszkania.
        Jesli chodzi o kredyt to jest taka mozliwosc jak w ramach kredytu
        mieszkaniowego + splata jego bylego wspolmalzonka.
        Najpierw musi ustac wspolnota majatkowa, ona nastapi po ogloszeniu
        wyroku sadowego. zorientuj sie czy masz zdolnosc kredytowa aby wziac
        na siebie kredyt mieszkaniowy + splate wspolmalzonka - mozna to
        zalatwic jednym kredytem. np. wartosc rynkowa mieszkania jest
        200tys., masz kredyt obecnie na 100tys. bylemu splacasz 50tys.
        czyli potrzebujesz wziac nowy kredyt na 150tys. (warto abys
        wiedziala ze splacasz nie tylko rynnkowa wartosc mieszkania ale tez
        pomniejszona o obecny kredyt!!!) Majac zdolnosc kredytowa Bank
        udziela Tobie NOWEGO kredytu na NOWYCH warunkach. Stary zostaje
        splacony nowym. Mam nadzieje ze nie jest to zbyt zawiłe smile
        Ale warto byc na to przygotowanym...jakby co sluze pomoca..
        pzdr
        • pokopanka Re: Kredyty, spłaty nie są sprawą sądu... 06.11.08, 09:56
          dziekuję
          wiem, że notarialnie tak się da
          ale nie doszliśmy do porozumienia, tzn deklaracja współpracy była,
          nawet z pozostawieniem mieszkania na dziecko, ale M się wycofał z
          niej szybko, w przeddzień wizyty u notariusza
          a jak się ma do tego część spłaty?
          wiem, że sąd czasem wyraża zgodę na spłatę na raty, i zależy mi na
          info czy po części spłaty, jesli będzie gdzieś to zapisane
          oczywiście, mogę oczekiwać jego wyprowadzki
      • pokopanka Re: Kredyty, spłaty nie są sprawą sądu... 06.11.08, 09:47
        Tri, nie chodziło mi o sposób zapłaty i zawiłości kredytowe, i z
        pwodu niezgodności sprawa nie pójdzie przy rozwodzie tylko
        oddzielnie, ale przez sąd
        chodziło mi o to, czy mozna oczekiwać wyprowadzenia się drugiej
        strony po częściowej spłacie
        o to mi chodzi, nie o sumy z z tym związane, kredyt bankowy dot.
        mieszkania mogę przejąć, bo mam taką zdolnośc
        na obie spłaty (czyli kredyt i ex) w ostateczności dobiorę rodzica,
        jeśli bank mi odmówi
        chodzio mi o wyprowadzenie, tak jak zastrzeżenie przy
        um.notarialnej, że z dniem spłaty się żegnamy ze wspólnego mieskzania
        i cały czas nie wiem czy częściowa spłata wysokości spłaty ex za
        mieszkanie jest do tego pożegnania wystarczająca
        • tricolour Przecież napisałem... 06.11.08, 14:23
          ... że musicie mieć jednakowe i zgodne stanowisko. Jeśli chcesz, by mąż się
          wyprowadził, to mąż musi także chcieć się wyprowadzić i jasno wyrazić to sądzie
          lub u notariusza.

          Podczas rozwodu sąd nie orzeknie w sprawach majątkowych bez jednoznacznej ZGODY
          stron, a jeśli nie orzeknie (tak będzie najprawdopodobniej) to zmienia się
          status kredytu i dobrze bank UPRZEDZIĆ o tym, by nie narobić sobie dodatkowych
          kłopotów.
      • pokopanka Re: Kredyty-niechcący odpowiedziałam pod odp jasmi 06.11.08, 09:48
        • jasmin75 Re: Kredyty-niechcący odpowiedziałam pod odp jasm 06.11.08, 12:39
          ok. ja mialam umowa notarialna. szczerze piszac nie wiem jak jest
          przed Sadem. Mozliwe ze Sad zgodzi sie na to, aby w dniu pierwszej
          splaty byly maz natychmiast sie wyprowadzil....
          • tricolour A to dlaczego? 06.11.08, 14:07
            Dopóki mąż nie dostanie ostatniej złotówki za mieszkanie jest jego
            współwłaścicielem. Mniejszościowym, ale jest. Jak jest podstawa prawna, by sąd
            pozbawił kogoś mieszkania jeśli jest współwłaścicielem?

            Poza tym zarówno na samą możliwość spłaty, jak i na spłatę ratalną mąż musi
            wyrazić zgodę. Potem musi zechcieć się wyprowadzić. Gdyby było inaczej, to mąż
            mógłby przelać na konto żony stówkę i zażądać wyprowadzenia się.
            • pokopanka Re: A to dlaczego? 06.11.08, 16:14
              to jaka jest idea spłaty na raty? (wiem, że można, m.in. z
              wypowiedzi na forum)
              żeby spłacać i jeszcze patrzeć na siebie? wystarczy mi, że po
              rozwodzie do czasu uregulowania syt. majątkowej będziemy zmuszeni
              mieszkać razem...
              w końcu jeśli ma się dobrą wolę i zgodę i się idzie do notariusza,
              to nam się nie udało
              więc po rozprawie rozwodowej będzie rozprawa o podział
              czy tu decyzja sądu nie jest odgórna?
              i dlaczego sąd na rozprawie nie może zasądzić spłaty drugiej str?
              mój mąż chce być spłacony, a formę tego mam nadzieję ureguluje sąd a
              nie jego dobra wola lub jej brak, bo właśnie brak porozumienia
              zaprowadza nas do sądu, a nie notariusza
              • tricolour Idea spłaty na raty jest taka... 06.11.08, 17:02
                ... że spłacający nie ma od razu całej kwoty na to, co chce, więc prosi (to
                ważne) drugą stronę o możliwość zakupu w ratach.

                Sąd niczego nie robi odgórnie, bo to nie jest sprawa karna z oskarżenia
                publicznego tylko Wasza sprawa o którą sami wnosicie. Jeżeli Ty wnosisz, by mąż
                się wyprowadził zanim spłacisz go w całości, a mąż podniesie prawo do mieszkania
                dopóki jest współwłaścicielem, to jedynym sposobem jest eksmisja, a Ta musi mieć
                podstawy - jakieś burdy, alkoholizm, bijatyki - coś gwałcącego normy życia
                społecznego.

                No tak działa prawo własności, że żaden sąd nie może przyjść i zabrać, bo
                drugiemu się spodobało i chce mieć. Sąd nie jest złodziejem.
            • ressel Re: A to dlaczego? 06.11.08, 19:34
              > Dopóki mąż nie dostanie ostatniej złotówki za mieszkanie jest jego
              > współwłaścicielem. Mniejszościowym, ale jest. Jak jest podstawa prawna, by sąd
              > pozbawił kogoś mieszkania jeśli jest współwłaścicielem?

              Niezupełnie. Przeniesienie własności następuje w momencie podpisania aktu
              notarialnego/uprawomocnienia się wyroku. W razie problemów z egzekucją
              należności wierzyciel powinien zgłosić się do komornika. Ale nieruchomość już
              nie jest jego, nawet jeśli de facto grosza za nią nie dostał.
              ER
              • tricolour A co niezupełnie? 06.11.08, 19:46
                Na jakiej podstawie prawnej odbędzie się przeniesienie własności?
                • ressel Re: A co niezupełnie? 06.11.08, 19:54
                  > Na jakiej podstawie prawnej odbędzie się przeniesienie własności?

                  Przed rozwodem: rozdzielność majątkowa u notariusza (akt notarialny)
                  W trakcie rozwodu: wyrok sądu

                  W obu przypadkach można określić sposób spłaty (także ratalnej). U mnie był to
                  po prostu wyrok rozwodowy, na podstawie którego załatwiałam zmianę wpisu w
                  księgach wieczystych. Od razu po uprawomocnieniu, eks nie był jeszcze wtedy
                  spłacony.
                  ER
                  • tricolour Rozumiem, że mąż się nie zgadzał się... 06.11.08, 20:56
                    ... podczas rozwodu na niekorzystne dla siebie rozwiązanie, a sąd pomimo jego
                    sprzeciwu wydał wyrok pozbawiający go prawa do nieruchomości, tak?
                    • ressel Re: Rozumiem, że mąż się nie zgadzał się... 06.11.08, 21:11
                      Nie, wszystko odbyło się za obopólną zgodą - polemizowałam po prostu z Twoim
                      stwierdzeniem, że podstawą przeniesienia własności nieruchomości jest uiszczenie
                      zapłaty. Tak nie jest. Własność przechodzi w chwili podpisania aktu
                      notarialnego/uprawomocnienia się wyroku.
                      ER
                      • tricolour Jak tego nie napisałem... 06.11.08, 21:25
                        ... że "podstawą przeniesienia własności nieruchomości jest uiszczenie zapłaty"
                        i koniec.

                        Napisałem, że mąż musi najpierw zgodzić się na spłatę jego części (bo może być
                        odwrotnie) potem musi wyrazić zgodę na spłaty ratalne i nie ma możliwości by sąd
                        POZBAWIŁ kogokolwiek jego własności, bo inny ostrzy sobie zęby - a taka sytuacja
                        jest u autorki wątku - mąż się nie zgadza.

                        Przy obopólnej zgodzie można nawet oddać mieszkanie mnie.
                        smile
                        • pokopanka Re: Jak tego nie napisałem... 07.11.08, 13:33
                          Twój osą d jest krzywdzący
                          nie ostrzę sobie zębów, spłata jest chyba uczciwym rozwiązaniem i
                          nie takim rzadkim
                          nie rozumiem jednak toku rozumowania, dlaczego w momencie sądowego
                          podziału, któraś strona musi wyrazić na coś zgodę...
                          właśnie z powodu braku zgody dzielic będzie sąd
                          jeżeli jedna strona proponuje rozwiązanie niekrzywdzące dla drugiej
                          i - powiedzmy, choć nienawidze tego słowa - sprawiedliwe to skąd
                          takie kombinacje
                          i nieśmiało zgodze się z opinia poprzedniczki, że jednak to wyrok
                          sądu jest zobowiązujący i własność przechodzi na jedną stronę
                          • tricolour No właśnie nie rozumiesz... 07.11.08, 19:10
                            ... nie ma czegoś takiego jak sądowy podział na siłę i z pogwałceniem prawa
                            własności.

                            No wyobraź sobie, że mąż chce Cię spłacić i występuje do sądu, by po pierwszej
                            wpłacie wysiudać Cię z mieszkania. Czy to byłoby sprawiedliwe, skoro takie samo
                            działanie wobec męża nazywasz sprawiedliwym?

                            A odnośnie poprzedniczki, na którą się powołujesz, to zauważ, że oni OBOJE
                            wyrazili ZGODĘ, a sąd tylko przyklepnął.
                            • pokopanka Re: No właśnie nie rozumiesz... 10.11.08, 11:15
                              wyrazili zgode przed notariuszem, a nie przed sadem, najpierw mieli
                              podzial, potem rozwod
                              a przywolanie bylo co do opuszczenia po czesciowej splacie
                              i tak sie nie zgadzam z Twoim tokiem myslenia
                              do sadu sie idzie gdy brak zgody i to sad w oparciu o sugestie, np
                              propozycja z wniosku, bo przeciez moze, i narzuca odgornie, a nie
                              czeka az sie strony laskawie ustosunkuja
                              • tricolour W sądzie nie ma sugestii... 11.11.08, 10:03
                                ... jeśli chcesz pozbyć się współwłaściciela z mieszkania, to musisz wnieść o
                                jego eksmisję (nie sugerujesz tylko wyraźnie i jednoznacznie piszesz: "wnoszę o
                                eksmisję byłego męża z powodu..."), a ta odbywa się pod szczególnymi warunkami.
                                Sam rozwód nie jest takim warunkiem i dlatego ludzie latami żyją pod jednym
                                dachem mimo rozwodu.

                                Może pójdź do jakiegoś prawnika i dokładnie zorientuj się na co możesz liczyć...
            • leptis Re: A to dlaczego? 10.11.08, 11:34
              > Dopóki mąż nie dostanie ostatniej złotówki za mieszkanie jest jego
              > współwłaścicielem. Mniejszościowym, ale jest.

              Rzeczywiscie jest to bzdura prawna slusznie wylowiona w pozniejszych postach.

              Umowa przeniesienia wlasnosci jest to umowa bezwarunkowa.

              Praktyczna zyciowa sytuacja. Malzenstwo sprzedaje mieszkanie.
              Kupujacy nie ma pieniedzy. Zalatwia kredyt w banku.
              Bank nie wyplaci naleznej kwoty, dopoki nie ma podpisow w akcie notarialnym.
              Stad czesto olbrzymi stres sprzedajacego, czy kupujacy sie
              aby nie rozmysli w ostatniej chwili i np. nie uruchomi kredyt.

              pozdrawiam
              • tricolour Dlaczego bzdura prawna? 11.11.08, 09:55
                Ja nie widzę w tym żadnej bzdury, jeśli status współwłaściciela wynika z
                wyłożonych pieniędzy i stosownych umów.
                • ressel Re: Dlaczego bzdura prawna? 11.11.08, 17:10
                  Ale zrozum. Napisałeś: > Dopóki mąż nie dostanie ostatniej złotówki za
                  mieszkanie jest jego
                  > współwłaścicielem. Mniejszościowym, ale jest.

                  Z tym właśnie polemizowałam ja - i teraz leptis. W chwili, gdy mąż podpisze akt
                  notarialny przeniesienia własności PRZESTAJE BYĆ WŁAŚCICIELEM nieruchomości. Nie
                  ma znaczenia, jak umówi się co do płatności (kredyt, raty) - oraz czy druga
                  sprawa będzie przestrzegać tych ustaleń. Nawet jeśli pieniędzy nie dostanie, on
                  już tej nieruchomości nie ma i może zostać z niej usunięty (kwestia meldunku
                  sprawę komplikuje, bo wchodzą w grę przepisy o ochronie lokatorów).
                  ER
                  • tricolour Ja w zasadzie kończę temat... 11.11.08, 22:05
                    ... bo odnoszę się do postu autorki wątku, a Ty do jakiejś swojej historii,
                    skądinąd ciekawej, ale nie na temat.

                    "wiem, że notarialnie tak się da ale nie doszliśmy do porozumienia, tzn
                    deklaracja współpracy była, nawet z pozostawieniem mieszkania na dziecko, ale M
                    się wycofał z niej szybko, w przeddzień wizyty u notariusza" - tak napisała
                    autorka wątku. Widzisz jakiś związek ze swoim "W chwili, gdy mąż podpisze akt
                    notarialny przeniesienia własności..."?
                    • leptis dla zasady trzeba dodać 12.11.08, 03:48
                      często agenci nieruchomości wciskają sprzedającemu,
                      że takie transakcje sprzedaży z pomocą kredytu są bardzo bezpieczne.

                      pozdrawiam
                      • ladyhawke12 odpowiadam 12.11.08, 08:29
                        Sadowny podzial majatku - po uprawomocnieniu sie postanowienia sądu ( nie ma znaczenia ile trwa podzial, czasami trwa to lata, jak strony sie nie zgadzaja), mieszkanie jest Twoje, sadu juz nie interesuje w jaki sposob nastapi egzekwowanie splaty, moze ex isc do komornika i siagac przez niego.W dniu uprawomocnienia ex powinien sie wyprowadzic. Ilosc rat sad zasadza, majac na uwadze warunki finansowe, jeden i drugiej strony, trzeba sie liczyc z tym ze np nie bedzie rat, lub beda ale, do splaty w przeciagu np pol roku, lub roku. Okres splaty jest naprawde bardzo krotki, uzasadnienie sadu ex tez musi gdzies mieszkac, i musi miec na to srodki. Na podstawie odpisu wyroku, mozesz wymeldowac ex, z urzedu, nie ma teraz obowiazku stalego zameldowania. koszty podzialu majatku sadownie nie sa takie male, lepiej dogadac sie notarialnie, szybciej i taniej, i wtedy mozecie dojsc do tego jakie raty i w jakich odstepach czasu, tak narzuci sad i koniec.Ex powinien sie wyprowadzic, zaraz po podpisaniu odpowiednich dokumentow, lub uprawomocnieniu wyroku, cala odpowiadzialnosc za utrzymanie mieszkania spada na ciebie, czynsz i oplaty, nie musisz ex ogladac. Wbrew temu co twierdzi tri, sposob splaty nie ma nic do wyprowadzki.
                        • ressel Re: odpowiadam 12.11.08, 10:33
                          koszty podzialu majatku sadownie ni
                          > e sa takie male, lepiej dogadac sie notarialnie, szybciej i taniej,


                          To zależy - jeśli obie strony się zgadzają, znacznie taniej i szybciej będzie
                          załatwić cała sprawę via sąd, razem z rozwodem (kosztuje to 300 zł bodajże
                          niezależnie od wartości majątku).
                          ER
                          • z_mazur Re: odpowiadam 12.11.08, 10:38
                            A nawet zgodny wniosek o sądowy podział majątku jest przeważnie
                            znacznie tańszy niż taksa notarialna. Stała opłata za zgodny wniosek
                            o podział majątku to 300 zł. Nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek
                            notariusz wziął mniej, w przypadku gdy w skład majątku wchodzi np.
                            mieszkanie.
                            • ladyhawke12 Re: odpowiadam 12.11.08, 10:56
                              Ja zaplacilam wiecej, sadowe oplaty wyniosly ponad tysiac zl. adwokat wziol swoje, taniej notariusz by wyszedl.
                              • z_mazur Re: odpowiadam 12.11.08, 11:08
                                Ja zakładam sytuację, że małżonkowie się dogadują i wiedzą jak chcą
                                podzielić majątek. Idąc do notariusza taksa to kilkaset złotych,
                                nawet powyżej tysiąca w przypadku gdy w grę wchodzi mieszkanie itp.

                                Opłata sądowa jest w tej chwili stała i przy ZGODMYM wniosku
                                małżnoków wynosi 300 zł, problemem może być, to że przeważnie trzeba
                                trochę poczekać, w przypadku wizyty u notariusza można to zrobić o
                                wiele szybciej.

                                Przy braku zgody i pozwie jednej ze stron opłata sądowa wynosi 1000
                                zł, do tego mogą dojść dodatkowe koszty jak adwokat, biegli itp.
                                • ladyhawke12 z_mazur 12.11.08, 11:15
                                  Masz racje, u mnie nie bylo zgody, ja skladalam wniosek, bieglego nie doliczalam, bo moze byc nie musi u mnie byl, adwokat tez swoje bierze. Radze sie dogadac bo koszty wtedy mniejsze tak jak pisze mazurek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka