Dodaj do ulubionych

winny zdrady

15.01.09, 03:14
Miało być tak pięknie,kolorowo bylem zdeterminowany aby rozpocząć nowe
życie,przyczyną zdrady był popularny wątek brak sexu a raczej jego
ograniczenie,lata mijał aż przyszedł ten feralny wiek 40 lat,postanowiłem
zmienić rodzinę ,wyprowadziłem się ,zostawiłem żonie wszystko ,znalazłem
odpowiednią partnerkę wszystko jak chciałem: młoda, opiekuńcza,atrakcyjna
prawie same superlatywy, planowanie razem wspólnego życia zdawać się by mogło,
że Raj nic tylko się cieszyć, ale...
Ale stało się coś nieprzewidywalnego ,zaczęło dokuczać mi sumienie właściwie
jestem sparaliżowany i zrozpaczony ,popadłem w depresje... to
straszne...,zacząłem zdawać sobie sprawę, że moja żona też byłą atrakcyjną
kobietą, dalej nią jest, może z nieco ograniczonym intelektem nie mniej jednak
sam ją wybrałem a teraz ją strasznie krzywdzę,no i dziecko które kocha bardzo
tatusia.Teraz jestem w nicości ,duma męska nie pozwala mi prosić o
wybaczenie,zresztą gdyby nawet to chyba ciężko żyć w takim związku a z
drugiej strony nie potrafię zrezygnować ze swojego ideału.
Nie wiem co dalej będzie....
Moja rada dla zdradzających : zanim zrobisz coś lepiej 100 razy przemyśl i
ratuj związek puki możesz bo może się okazać że TWÓJ RAJ PIEKŁEM SIĘ STANIE !!!
Obserwuj wątek
    • blenkitny ... 15.01.09, 07:39
      Dużo dadagtyzmu w Twoim wątku, wytartego szablonu.
      Zupełnie jakbyś był moderatorem jakiegoś forum pełnym
      frazesów, wypolonym swoją wiedzą.
      • panda_zielona Re: ... 15.01.09, 18:30
        Może ja niedouczona jestem,ale co to za stwór ten "dadagtyzm".
        • blenkitny ... 15.01.09, 18:45
          Od dadaizmu i dydaktyzmu powstalo-bo tak sobie pomyslalem.

          pozdrawiam
    • my-emi Re: winny zdrady 15.01.09, 15:36
      super prowokacja wink
      • takisobietyp Re: winny zdrady 15.01.09, 15:54
        To nie prowokacja ,spać nie mogłem chciałem się wygadać ,widać chyba jakiś
        nienormalny jestem skoro gryzie mnie sumienie a moja historia prowokacją
        śmierdzi ,chciałem ostrzec podobnych do mnie i tyle w tym temacie
        pozdr.
        • kami_hope sumienie? 15.01.09, 18:22
          No więc mój punkt widzenia jest taki.
          Ubierasz w "sumienie" brak konsekwencji i nieumiejętność tworzenia
          stałych związków/więzi. A przyczyn tych problemów należy szukać
          gdzieś indziej (nie w "sumieniu"). Jeśli masz ochotę, możemy się tu
          postarać przeanalizować Twoje wyparte problemy smile
          Radzę ratować związek w którym jesteś zanim wszystko się kompletnie
          zawali (kompletnie! - bo na odtworzenie więzi z poprzedniego
          małżeństwa marne szanse, zostaniesz sam!)

          P.S. Jak Ci się widzi taki scenariusz: wracasz do żony, a po roku
          dręczy Cię sumienie, że "zmarnowałeś życie" kolejnej kobiecie, więc
          nosisz się z zamiarem powrotu (do tej drugiej) aby naprawić
          swoje "błędy", itd...?
          • inez_ka7 Re: sumienie? 15.01.09, 23:36
            Zgadzam się z Kami_hope. Są faceci, którzy nie potrafią się zdecydować. I tu
            fajnie, i tu fajnie... Mój eks taki był. Jak był z nią to go sumienie gryzło,
            jak był w domu, to jakiś taki nieobecny. A najlepiej byłoby, gdybyśmy się ze
            sobą zaprzyjaźniły i nie byłoby wtedy tego bólu istnienia. Do tego nie doszło,
            bo podziękowałam za współpracę...
            Ratuj to co masz. Może terapia?
            • my-emi Re: sumienie? 16.01.09, 07:59
              oj tak, ja też skądś to znam. Ale mój bardzo nie chciał, żebyśmy się
              zaprzyjaźniły bo wtedy dowiedziałybyśmy się prawdy o tym co mówi każdej z nas. I
              właśnie tak to trwało - u Niej wyrzuty sumienia, a w domu nieobecny myślami.
              Nie sądziłam tylko, że te wyrzuty sumienia to na serio. Bo tak postępuje wg mnie
              tylko rasowy bydlak.
              • my-emi Re: sumienie? 16.01.09, 08:00
                ale oczywiście teraz wracaj do kochanki i buduj sobie nową relację, na
                najbliższych kilka lat pewnie wystarczy Ci do tego siły, a potem znajdziesz nową
                panią.
                • strange_2 Re: sumienie? 17.01.09, 00:21
                  to czasem niestety za późno dociera do nas... rozważ wszystko w
                  sobie i nie bój się wrócić do byłej żony ... ale najpierw pobądź
                  sam.... nie przechodź ze skrajności w skrajność, daj sobie czas
                  • kami_hope Re: sumienie? 17.01.09, 19:07
                    No a co z tym ideałem? Można tak łamać komuś życie (znowu!), bo
                    przeżywa się wewnętrzny kryzys? Bohater owego wątku ma problem z
                    samym sobą (!!), a sytuacje zewnętrzne niewiele tu zmienią. Im
                    bardziej będzie się miotał, kręcił, zamota się w końcu we własne
                    sieci.
                    I chyba najważniejsze pytanie w tym temacie: którą KOCHA?!
                    Opis nie wskazuje na jakiekolwiek więzi uczuciowe (ani z żoną - nie
                    wiemy, czy formalnie ex - ani z nową partnerką). Staram się
                    powstrzymywać od ocen... Jednak, kiedy wizualizuję siebie w roli tej
                    żony - nic mi po "odgrzewanym" mężu/nie-mężu, w roli tej drugiej -
                    ... po prostu złamane serce (poddając się wyobraźni - pewnie była
                    pełna wątpliwości wiążąc się z facetem "po przejściach", ale on
                    przekonywał, w końcu zdobył jej zaufanie i serce...).
                    Kiedyś Maria (chyba?) napisała coś takiego, że mniejszym bólem jest
                    nie mieć czegoś, niż mieć, a potem stracić.

                    Obie powinny kopnąć Cię w zad!
    • akunia Re: winny zdrady 18.01.09, 22:04
      Tak sobie czytam co napisał autor i myślę, ze to jednak prowokacja albo ja
      pierwszy raz spotykam wirtualnie także faceta, który nie potrafi podejmować
      decyzji. Faceci cześciej zamykają i palą mosty nie wracając do tego co było.
      Kobiety z natury są inne i bardziej cierpią nawet wtedy gdy sa stroną
      odchodzącą. Jesli Ty autorze masz taki problem to lepiej jakaś terapia i praca
      nad sobą i aktualnym związkiem. Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka