Dodaj do ulubionych

Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę

13.03.09, 16:33
Witam serdecznie. Mam do Was pytanie dotyczące rozdzielności
majątkowej. Wiem, że tu na forum było już kilka wątków na ten temat.
Pozwoliłam sobie jednak założyć nowy wątek, bo moja sprawa jest
chyba nieco inna.
Mąż chce abyśmy zrobili rozdzielność majątkową. Do podziału mamy dwa
mieszkania. Jedno mieszkanie (spółdzielcze, bez kredytów i długów –
wartość rynkowa dajmy na to 50 tys), drugie hipoteczne (do spłacenia
duży kredyt –wartość rynkowa dajmy na to 75 tys).
Teoretycznie celem rozdzielności, jest zabezpieczenie naszego
dorobku. Mąż ma własna firmę i chce w nią inwestować. Chce wziąć
mniejsze mieszkanie pod hipotekę. Boi się, ze jak coś pójdzie „nie
tak”, wówczas będzie wszystko obciążone. I chyba wszystko byłoby ok,
gdyby nie fakt, że w małżeństwie układa nam się bardzo źle. I rozwód
jest bardzo, bardzo realny. Tak więc, muszę na tę rozdzielność
patrzeć niestety pod kątem rozwodu. Dodam jeszcze, że zarabiam 1/10
tego co mąż. Mamy 2 małych dzieci.
Mąż był u notariusza i przyniósł mi do podpisania papier, w którym
stoi mniej więcej tak:
Małżonkowie zgodnie dokonują częściowego podziału majątku wspólnego,
obejmującego: nieruchomość oraz spółdzielczego własnościowego prawa
do lokalu mieszkalnego
Podział jest taki, ze mąż otrzymuje własnościowe prawo do lokalu
spółdzielczego mieszkalnego (tego mniejszego).
Mieszkanie z kredytem zostaje podzielone następująco:
MĄŻ w udziale wynoszącym 3/10 części oraz Żona w udziale wynoszącym
7/10.

Mąż oświadcza, że zobowiązuje się do dokonania całkowitej spłaty
kredytów udzielonych mu wraz z żoną przez Bank na podstawie umów
oraz do opłacania wszelkich kosztów eksploatacyjnych związanych z
użytkowaniem nieruchomości opisanej w § 4 ust. 2 lit. „a”
(mieszkanie z kredytem) w całości do momentu uprawomocnienia się
ewentualnego orzeczenia sądu w przedmiocie zasądzenia od niego
świadczeń alimentacyjnych na rzecz dzieci.

Co Wy o tym sądzicie. Czy jest to uczciwy podział?
Czy mogę to podpisać? Proszę o pomoc.
Obserwuj wątek
    • useless00 Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 13.03.09, 21:03
      Jeśli chcesz mieć 100% pewność co podpisujesz, myślę że powinnaś z dokumentem udać się do prawnika. Myślę, że koszt porady prawnej będzie mniejszy niż ewentualne straty poniesione jeśli w dokumencie przemycono niekorzystne dla Ciebie zapisy.
    • tricolour Podział nie jest uczciwy... 15.03.09, 00:46
      ... - moim zdaniem - bo jest warunkowy, tzn. mąż zobowiązuje się do spłaty
      kredytów pod warunkiem, że nie będzie płacił alimentów. Na dodatek dostaje całe
      mieszkanie własnościowe.

      Gdy podpiszesz taki papier, to tracisz całe mieszkanie własnościowe i 30%
      kredytowego. Stoisz także przed wyborem: alimenty lub spłacasz sama kredyt.

      To wyjątkowo asymetryczny podział i szkodliwy.
      • andzia_ja1 Re: Podział nie jest uczciwy... 15.03.09, 08:38
        Tricolour, myślałam nad tym, aby zrobić to odwrotnie. Czyli ja biorę
        własnościowe i 30% kredytowego. Pewnie na tym, też stracę (własnościowe jest w
        gorszej dzielnicy w 30 letnim blokowisku) ale w razie czego - mam dach nad głową?
        A jak to jest z firmą męża? Ona nie jest do podziału?

        • leptis Andzia 15.03.09, 09:39
          Mąż sobie wyliczył kwotę na którą potrzebuje "podkład" w Waszych
          wspólnych mieszkaniach, aby uzyskać kredyt.
          Stąd pewnie asymetria Waszych udziałów, bo mąż się jeszcze nie
          rozwodzi,
          tylko rozwija firmę.

          Jesli nie masz zaufania do męża, ten podział nie ma sensu.

          pójdź do prawnika

          pozdrawiam
        • tricolour Odwrotnie też nie jest uczciwie... 15.03.09, 11:22
          ... bo wkład małżonków we wspólny majątek jet równy. Ty zarabiasz dziesięć razy
          mniej, ale opiekujesz się domem i nikt nie ma do Ciebie pretensji, że tak mało
          zarabiasz.

          Wynika z tego, że Twoja jest połowa mieszkania własnościowego i połowa tego na
          kredyt - to są aktywa. Jeszcze są pasywa czyli wspólny kredyt do podziału i do
          spłacania równo przez Ciebie i męża. Oczywiście można to jakoś zbilansować, ale
          nie tak jak chce mąż albo Ty, że jedno bierze kasę, a drugie bierze długi.

          Jak chcesz podzielić firmę męża? Chcesz mu spłacać połowę jego dochodów?
      • elishkah Re: Podział nie jest uczciwy... 15.03.09, 10:10
        Przy majątku mąż nie może zastrzec że nie będzie płacił alimentów,
        alimenty to pieniądze dzieci i bez względu na podzial majątku nie
        mają tu nic wspólnego.Idź do prawnika, za 100 zł otrzymasz fachową
        poradę prawną, ja na twoim miejscu nic bym nie podpisywała, to, że
        mąż zarabia więcej nie ma znaczenia w podziale majątku, na pewno na
        tobie spoczywała głowna opieka nad dziećmi oraz dbanie o dom, to
        też się liczy jako twój wkład w majątek, nie daj się!
        • sauber1 Re: Podział nie jest uczciwy... 16.03.09, 01:23
          elishkah napisała:

          >na pewno na
          > tobie spoczywała głowna opieka nad dziećmi oraz dbanie o dom, to
          > też się liczy jako twój wkład w majątek, nie daj się!

          to w przypadku zaistnienia w przyszłości sporu, w sądzie może nie mieć większego
          znaczenia, a sztuką jest nie dać się, to fakt i taka forma zabezpieczenia by
          kiedyś dzieci z płaczem na czczo nie musiały iść spać dziś już wyjściem, a ja
          wiem co mówię, w 2000 r. też to przerabiałem, dziś dziękuję Bogu nie miałbym
          grosza i ten płacz głodnych dzieci ....
          • elishkah Re: Podział nie jest uczciwy... 16.03.09, 07:37
            Mylisz się, w sądzie ma to znaczenie, rozwód, alimenty, podział
            majątku przechodziłam w sądzie przez 3 latawink mam doświadczenie,
            przy podziale majątku mój były mąż domagał się większego udziału w
            majątku on-70% dla mnie i dzieci-30%, uzasadnił, że on pracował do
            godziny 19.00 by zarobić na utrzymanie rodziny tym samym to on
            głównie przyczyił się do powstania majątku(faktu, że część pieniędzy
            dali nam rodzice na zakup działki pominął) a ja "wychodziłam sobie o
            15.00 po 8 godzinach siedzenia w biurze", sędzina zapytała się tylko
            kto w takim razie robił zakupy, sprzątał, odbierał dzieci z
            przedszkola, prasował, gotował, były mąż odpowiedział, że była żona
            czyli ja. Tym samym sędzina uznała, że mamy równy wkład w majątek
            wspólny, uznając moją pracę w domu.
      • fragile66 Podział jest w miarę uczciwy... 16.03.09, 17:36
        tricolour napisał:

        > ... - moim zdaniem - bo jest warunkowy, tzn. mąż zobowiązuje się
        do spłaty
        > kredytów pod warunkiem, że nie będzie płacił alimentów.

        Chyba źle zrozumiałeś, tri. Autorka wątku pisze tylko, że wraz z
        uprawomocnieniem się wyroku w ewentualnej sprawie o alimenty
        przestanie płacić czynsz za to mieszkanie. Kredyt chce spłacić
        bezwarunkowo samodzielnie - moim zdaniem to dosyć uczciwe.
        • tricolour Zrozumiałem, jak zrozumiałem... 16.03.09, 18:08
          ... "Mąż oświadcza, że zobowiązuje się do dokonania całkowitej spłaty
          kredytów udzielonych mu wraz z żoną przez Bank na podstawie umów
          oraz do opłacania wszelkich kosztów eksploatacyjnych związanych z
          użytkowaniem nieruchomości opisanej w § 4 ust. 2 lit. „a”
          (mieszkanie z kredytem) w całości do momentu uprawomocnienia się
          ewentualnego orzeczenia sądu w przedmiocie zasądzenia od niego
          świadczeń alimentacyjnych na rzecz dzieci".

          W każdym razie w przedmiocie podziału majątku jest zamieszczona wzmianka o
          alimentach czyli dziwoląg.
    • mariefurie Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 16.03.09, 10:40
      Jeżeli ten zapis przytoczyłaś dosłownie:
      > Mąż oświadcza, że zobowiązuje się do dokonania całkowitej spłaty
      > kredytów udzielonych mu wraz z żoną przez Bank

      i nie ma dalej żadnych uscisleń, to równie dobrze może on oznaczać, ze mąż
      spłaci kredyt , owszem, ale tylko swojej częsci, czyli 1/3 kredytu. Bo rozumiem,
      ze spłacać ma zamiar po podziale. I mozesz zostać wtedy z ręką w nocniku.
      Lepiej skonsultować ten dokument z prawnikiem.
      • andzia_ja1 Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 16.03.09, 11:22
        Bardzo Wam dziękuję za cenne uwagi.
        W czwartek jestem umówiona do prawnika.

        Pozdrawiam.
    • brunia27 Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 16.03.09, 13:28
      ktoś już na tym forum kiedyś napisał, że rozdzielność majątkowa to pierwszy krok
      do rozwodu, i miał rację,
      nie zwracałam na to uwagi dopóki mnie to nie dotknęło, miałam bardzo podobną
      sytuację,

      piszesz, że w małżeństwie układa się Wam źle, więc nie sądzę, że warto w takiej
      sytuacji ryzykować inwestycje w firmę,
      NIE ZGADZAJ SIę NA żADNE nowe KREDYTY I NIC NIE PODPISUJ
      nie będę Ci opisywać co sie stanie jeżeli to zrobisz (w wyobraźni widzę upadłą
      firmę,Ciebie spłacającą kredyt/y, uśmiechnięty ojciec bezrobotny z wyboru nie
      płacący alimentów ...można jeszcze dodać parę rzeczy, ale nie chcę Cię dobijac)
      a stanie się -i nie muszę tu być wyrocznią -wystarczy zwykła statystyka

      przykro mi to pisać ,ale wydaje mi się ,że jeżeli nie podejmiesz szybko
      odpowiednich kroków mających na celu zabezpieczenie siebie i dzieci to Twoja
      sytuacja może się być niedługo fatalna,

      wydaje mi się ,że powinnaś jak najszybciej poradzić się prawnika opisując mu
      całą waszą sytuację finansową, a przede wszystkim zapytać jak zabezpieczyć dzieci,

      przepraszam za jadowity post, ale
      dla mnie to zastrzeżenie dot. alimentów już skreśla GO jako męża -ale to tylko
      moje prywatne zdanie wyrobione na podstawie niestety bardzo trudnych doświadczeń
      życiowych,
      • andzia_ja1 Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 16.03.09, 14:15
        Bruniu, dziękuje za Twój post. Ja już złudzeń nie mam, staram się
        stać twardo nogami na ziemi ale różnie mi to wychodzi... Łatwo mi
        coś wcisnąć, rzucić jakimś pragrafem, eeeeee tam zbyt łatwowierna
        bywam sad Dlatego radzę się Was tutaj.
        Napisz mi proszę co masz na myśli, że nie warto inwestować w firmę?
        Czy to oznacza, że nawet jak zrobimy rozdzielność majątkową a
        mąż, "swoją" część podziału, zainwestuje niewłaściwie w firmę, która
        upadnie, to ja będę spłacać jego długi?
        Bruniu, napisz, proszę co mi radzisz? Co byś zrobiła na moim
        miejscu? Jakie kroki zabezpieczające powinnam podjąć?
        Napisz też proszę co masz na myśli, pisząc o zastrzeżeniu alimentów?
        Będę wdzięczna za Twoją opinię.
    • fragile66 Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 16.03.09, 16:41
      Trochę wbrew innym odpowiedziom w tym wątku napiszę, że propozycja
      twojego męża wygląda bardzo sensownie i zaproponował ci bardzo
      uczciwy układ.

      Tyle tylko, że pod względem prawnym nic z tego układu nie wynika tak
      długo jak nie znosicie wspólności majątkowej (a nic o tym nie
      piszesz).
      Takie zniesienie wspólności majątkowej i zgodny podział majątku
      chroniłby cię przed dochodzeniem przez ewentualnych wierzycieli
      firmy męża należności z majątku wspólnego.

      W sytuacji gdy macie wspólność majątkową, to zarówno twój mąż nie ma
      możliwości ograniczenia ewentualnych strat tylko do części majątku,
      jak i ty nie masz obowiązku honorowania tego układu w przypadku
      składania wniosku o podział majątku (nawet jeśli zostałby on
      podpisany u notariusza - w sądzie możesz go potem podważyć).

      Słuszne są natomiast podpowiedzi, żeby nie łączyć wzajemnych
      rozliczeń majątkowych z kwestią ewentualnych alimentów na dzieci.
      • andzia_ja1 Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 16.03.09, 17:00
        Fragile, przepraszam ale na czym polega zniesienie wspólności
        majątkowej? Rozumiem, że jest to cos innego niż rozdzielność
        majątkowa?
        • fragile66 Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 16.03.09, 17:15
          andzia_ja1 napisała:

          > na czym polega zniesienie wspólności
          > majątkowej? Rozumiem, że jest to cos innego niż rozdzielność
          > majątkowa?

          Nie - to odwrócone nazwy tego samego pojęcia: zniesienie wspólności
          majątkowej małżeńskiej = ustnowienie rozdzielności majątkowej
          małżeńskiej.

          Natomiast ty zakładając watek napisałaś o propozycji męża ustalenia
          podziału majątku wspólnego bez zmiany ustroju majątkowego małżonków -
          z tego wynikało moje pytanie i wątpliwość.

          Rozdzielność majątkową (ściśle rzecz ujmując: umowny ustrój
          majątkowy, popularnie zwany intercyzą) możesz ustanowić przed
          zawarciem małżeństwa. Wtedy nie obowiązuje cię ustawowy ustrój
          majątkowy, czyli tzw. wspólność majątkowa.

          Możecie umowny ustrój majątkowy (czyli intercyzę) ustanowić zgodnie
          przed notariuszem w trakcie trwania małżeństwa, ale siła tej umowy
          jest mniejsza, bo żeby wierzyciel twojego męża nie mógł się domagać
          spłaty długu z twojego majątku, musiałby wiedzieć o intercyzie, a to
          czasami trudno udowodnić.

          Najbardziej skutecznym sposobem jest podział majątku wspólnego w
          sądzie, ale w trakcie trwania małżeństwa nie można się go domagać.
          Trzeba wcześniej mieć zniesioną sądownie wspólność majątkową (lub -
          zamiennie - ustanowioną rozdzielność majątkową małżeńską). Można to
          zrobić na trzy sposoby:
          - przez rozwód
          - po przeprowadzeniu sprawy sądowej (do tego jednak trzeba mieć tzw.
          ważny powód i nie może to być chęć ucieczki przed wierzycielami)
          - w przypadku śmierci jednego z małżonków - o czym właściwie nie
          powinienem pisać, bo chyba tego nikomu nie życzysz
          • brunia27 Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 16.03.09, 18:59
            fragile66

            andzia_ja1 napisała w pierwszym poście, że mąż chce wprowadzić rozdzielność,
            co dla mnie oznacza, że jeżeli złożą wniosek o ustanowienie rozdzielności to w
            momencie ,kiedy to zadziała ,ustanie ich wspólnota małżeńska i OD TEGO MOMENTU
            każdy pracuje na swój rachunek tzn. jeżeli firma przyniesie extra dochody mąż
            nie będzie miał obowiązku dzielić się nimi z żoną, tak samo zarobki żony należą
            do niej,
            natomiast to ,czego "dorobili się" do momenty ustania wspólnoty = ustanowienia
            rozdzielności podlega podziałowi

            problemem jest zastawienie=ryzykowanie tak wartościowych części majątku
            wspólnego jak mieszkania na inwestycję ,która docelowo ma przynosić zysk tylko
            mężowi

            można sobie dopowiedzieć co zrobi bank, jeżeli inwestycja nie wypali...
            • tricolour Andzie napisała chaotycznie... 16.03.09, 19:02
              ... "Mąż chce abyśmy zrobili rozdzielność majątkową. Do podziału mamy dwa
              mieszkania..." - z czego wynika, że chcą także podziału majątku, a nie tylko
              rozdzielności.
              • andzia_ja1 Re:tricolour przepraszam ale 16.03.09, 22:49
                nie rozumiem. Chcemy rozdzielności majątkowej (tak przynajmniej ja to rozumiem.
                Rozumiem to w ten sposób, że to co mamy dzielimy na pół. Źle rozumiem?
                • tricolour Źle rozumiesz... 16.03.09, 23:02
                  ... ponieważ rozdzielność majątkowa to co innego niż podział majątku.

                  Podział majątku to podział tego, co jest zgromadzone wspólnie do tej pory przez
                  małżonków. Rozdzielność majątkowa to rozdział tego, co będzie w przyszłości -
                  każde pracuje na swój rachunek od dnia rozdzielności.
                  • andzia_ja1 Re: tricolour dzięki 17.03.09, 00:54
                    nie wiedziałam tego.
                    W takim razie w naszej sytuacji (kiedy mąż chce wziąć mieszkanie pod hipotekę na
                    rozwój firmy) powinniśmy dokonać zarówno podziału majątku, jak i rozdzielności
                    majątkowej?
            • andzia_ja1 Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 17.03.09, 00:57
              brunia27 napisała:

              > wspólnego jak mieszkania na inwestycję ,która docelowo ma przynosić zysk tylko
              > mężowi
              >
              > można sobie dopowiedzieć co zrobi bank, jeżeli inwestycja nie wypali...

              Brunia, co?
              • brunia27 Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 17.03.09, 06:30
                "Mąż oświadcza, że zobowiązuje się do dokonania całkowitej spłaty
                kredytów udzielonych mu wraz z żoną przez Bank na podstawie umów
                oraz do opłacania wszelkich kosztów eksploatacyjnych związanych z
                użytkowaniem nieruchomości opisanej w § 4 ust. 2 lit. „a”
                (mieszkanie z kredytem) w całości do momentu uprawomocnienia się
                ewentualnego orzeczenia sądu w przedmiocie zasądzenia od niego
                świadczeń alimentacyjnych na rzecz dzieci."

                Andziu - ten facet Cię wkręca
                chce ustanowić rozdzielność , następnie podzielić majątek w sposób dla siebie
                korzystny tzn. dla siebie mieszkanie nieobciążone a w zamian "daje" Ci częściowo
                mieszkanie z kredytem (jeżeli nie będzie spłacał i tak bank je zajmie i nie
                będziesz nie będziesz mogła go sprzedać, a rozumiem ,że nie zarabiasz tyle ,żeby
                za NIEGO spłacać raty)
                i jeszcze zastrzega sobie ,ze będzie utrzymywał to mieszkanie do momentu
                uprawomocnienia sie Twojego roszczenia o alimenty
                moim zdaniem to jego psi obowiązek współutrzymywanie mieszkania, w którym
                mieszka jego rodzina i łaski nie robi

                dla mnie to zwykłe złodziejstwo wobec żony i dzieci bo to do czego on się
                zobowiązuje w tym swoim piśmidle to NIC nie znaczy, ważne co będzie robił,
                bardzo łatwo możesz stracić dach nad głową

                ja bym zaczęła od wniosku o rozwód i o alimenty (które należą sie dzieciom
                niezależnie od ilości kredytów ojca, i wierz mi, lepiej jak je zasądzisz teraz )
                myślę ,ze powinnaś zrobić jakiś zdecydowany krok, bo on to traktuje poważnie
                (myślę o notariuszu) i będzie nadal próbował
              • leptis Andziu 17.03.09, 07:35
                Z prawnikiem przeanalizuj najczarniejsze z czarnych scenariusze.
                Co sie stanie z mieszkaniami dwoma, gdy;
                A) podpisujesz ta umowe i nastepuje rozwod lub plajtuje firma meza
                B) nie podpisujesz tej umowy a max nadal inwestuje i plajtuje

                Dodatkowo zapytalbym sie w miare wolnego czasu, czy nie warto zawalczyc
                zdaniem prawnika o to wieksze, drozsze mieszkanie [100 procent udzialu dla Ciebie]
                Masz dwojke dzieci, jesli z Nimi zostaniesz musisz miec warunki mieszkaniowe.

                tyle
                pozdrawiam
            • fragile66 Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 17.03.09, 09:43
              Słusznie brunia zwraca uwagę, że mąż autorki wątku ma firmę, co
              oznacza, że nie tylko ma dochody i ewentualne zyski, ale też może
              mieć długi i odnotować straty.

              Zasada kodeksowa jest taka, że małżonkowie solidarnie odpowiadają za
              zaciągnięte długi. Wprawdzie ustanowienie rozdzielności znosi tę
              odpowiedzialność, ale kredytodawca musi wiedzieć o tej rozdzielności.

              Mężowi na pewno łatwiej będzie zaciągać duże zobowiązania pod
              zabezpieczenie hipoteki i tam teoretycznie powinien poinformować
              kredytodawcę o ustanowionej rozdzielności z żoną.
              Małe pożyczki łatwiej jest zaciągać na rachunek obojga małżonków i
              do kilkunastu tysięcy złotych nikt nawet nie będzie pytał o
              rozdzielność.
              Potem może się okazać, że do autorki wątku ustawi się kolejka
              pożyczkodawców, którzy powiedzą, że oni nic nie wiedzieli o
              rozdzielności.

              W sprawach majątkowych rzeczywiście trzeba zakładać czarny
              scenariusz, dlatego są one tak skomplikowane i w przypadku sądów
              ciągną się długo.
              • andzia_ja1 Re: fragile 17.03.09, 10:46
                fragile66 napisał:



                > Zasada kodeksowa jest taka, że małżonkowie solidarnie odpowiadają
                za
                > zaciągnięte długi. Wprawdzie ustanowienie rozdzielności znosi tę
                > odpowiedzialność, ale kredytodawca musi wiedzieć o tej
                rozdzielności.
                >
                > Potem może się okazać, że do autorki wątku ustawi się kolejka
                > pożyczkodawców, którzy powiedzą, że oni nic nie wiedzieli o
                > rozdzielności.
                Czyli jeśli mój mąż nie poinformuje kredytodawcy (ustnie? pisemnie?)
                o rozdzielności - to nie jest ona ważna?
                A czy -jeśli mąż nie poinformuje kredytodawcy - i do mnie ustawi się
                wspomniana kolejka pożyczkodawców, przedstawię dowód na
                rozdzielność -to i tak jest to nie ważne???
                • brunia27 Re: fragile 17.03.09, 12:08
                  tak Andziu

                  moim zdaniem mąż dąży do swojego celu i będzie dalej to robił
                  jeżeli nie podpiszesz (mam nadzieję) tego pisma to podstawi Ci inne -też
                  zakręcone lub nie daj Boże zaciągnie inne pożyczki,

                  moim zdaniem to WYRAźNY SYGNAł że coś jest lub niedługo będzie nie tak i
                  powinnaś już zaczać dbać o swoje interesy

                  a w tej sytuacji wydaje mi się najlepsze po pierwsze nie dopuścić do dodatkowych
                  obciążeń w postaci kredytów i walczyć o to mniejsze (NIE OBCIążONE )mieszkanie
                • fragile66 Re: fragile 17.03.09, 12:14
                  andzia_ja1 napisała:

                  > Czyli jeśli mój mąż nie poinformuje kredytodawcy (ustnie?
                  pisemnie?)
                  > o rozdzielności - to nie jest ona ważna?

                  Rozdzielność jest ważna. Ale jeśli mąż ukryje przed bankiem fakt tej
                  rozdzielności, to roszczenia banku wobec twojej części majątku będą
                  miały pierwszeństwo.
                  Wynika to z nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (zdaje się
                  z 2005 roku?):

                  Art. 361. § 1. Małżonek może sprzeciwić się czynności zarządu
                  majątkiem wspólnym zamierzonej przez drugiego małżonka, z wyjątkiem
                  czynności w bieżących sprawach życia codziennego lub zmierzającej do
                  zaspokojenia zwykłych potrzeb rodziny albo podejmowanej w ramach
                  działalności zarobkowej.

                  § 2. Sprzeciw jest skuteczny wobec osoby trzeciej, jeżeli mogła się
                  z nim zapoznać przed dokonaniem czynności prawnej.

                  Niestety bank może powoływać się na fakt nieznajomości twojego
                  sprzeciwu wobec zaciągania pożyczki.

                  > A czy -jeśli mąż nie poinformuje kredytodawcy - i do mnie ustawi
                  się
                  > wspomniana kolejka pożyczkodawców, przedstawię dowód na
                  > rozdzielność -to i tak jest to nie ważne???

                  Tu niestety wkracza zasada ochrony wierzycieli, która wyprzedza
                  ustalenia między małżonkami:

                  Art. 38. Jeżeli na podstawie czynności prawnej dokonanej przez
                  jednego małżonka bez wymaganej zgody drugiego osoba trzecia nabywa
                  prawo lub zostaje zwolniona od obowiązku, stosuje się odpowiednio
                  przepisy o ochronie osób, które w dobrej wierze dokonały czynności
                  prawnej z osobą nie uprawnioną do rozporządzania prawem.
                  • fragile66 Re: fragile 17.03.09, 12:32
                    > andzia_ja1 napisała:
                    >
                    > > A czy -jeśli mąż nie poinformuje kredytodawcy - i do mnie ustawi
                    > się
                    > > wspomniana kolejka pożyczkodawców, przedstawię dowód na
                    > > rozdzielność -to i tak jest to nie ważne???

                    Właściwie bank raczej odwołałby się do innego artykułu z części
                    dotyczącej umownych ustrojów majątkowych:

                    Art. 471. Małżonek może powoływać się względem innych osób na umowę
                    majątkową małżeńską, gdy jej zawarcie oraz rodzaj były tym osobom
                    wiadome.

                    Możesz się zabezpieczyć przed roszczeniami wysyłając kopię intercyzy
                    do wszystkich banków i osób, które podejrzewasz o chęć udzielenia
                    pożyczki firmie twojego męża. Spokojnego snu to nigdy nie zapewni -
                    ale przynajmniej wiedziałabyś, co twój mąż przeżywa na codzień.
                    • andzia_ja1 Re: fragile, bruniu 17.03.09, 13:01
                      serdeczne dzięki. Trochę mi się rozjaśnia smile
                  • mariefurie Re: fragile 17.03.09, 18:20
                    fragile66 napisał:

                    > andzia_ja1 napisała:
                    >
                    > > Czyli jeśli mój mąż nie poinformuje kredytodawcy (ustnie?
                    > pisemnie?)
                    > > o rozdzielności - to nie jest ona ważna?
                    >
                    > Rozdzielność jest ważna. Ale jeśli mąż ukryje przed bankiem fakt tej
                    > rozdzielności, to roszczenia banku wobec twojej części majątku będą
                    > miały pierwszeństwo.
                    > Wynika to z nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (zdaje się
                    > z 2005 roku?):
                    >


                    A tutaj mężowi się ukłoni kodeks karny i artykuł dotyczący doprowadzenia do
                    niekorzystnego rozporządzenia mieniem innej osoby, oraz wprowadzenie w błąd
                    banku. Czyli oszustwo. I niebo w kratkę wink

                    Rozdzielnośc majątkowa oznacza, że mąż nie ma prawa rozporzadzac Twoim mieniem
                    bez Twojego upoważnienia,ani brać pod jego zastaw jakichkolwiek kredytów.
                    • fragile66 Re: fragile 18.03.09, 10:43
                      mariefurie napisała:
                      > A tutaj mężowi się ukłoni kodeks karny i artykuł dotyczący
                      doprowadzenia do
                      > niekorzystnego rozporządzenia mieniem innej osoby, oraz
                      wprowadzenie w błąd
                      > banku. Czyli oszustwo. I niebo w kratkę wink

                      Ryzyko zawodowe zadłużonego przedsiębiorcy.
                      Autorce wątku pozostanie satysfakcja i długi.

                      >
                      > Rozdzielnośc majątkowa oznacza, że mąż nie ma prawa rozporzadzac
                      Twoim mieniem
                      > bez Twojego upoważnienia,ani brać pod jego zastaw jakichkolwiek
                      kredytów.

                      Nie ma prawa. Co nie znaczy, że tego nie zrobi, jeśli zobaczy w tym
                      szansę na uratowanie biznesu i odkucie się w przyszłości.
    • chalsia Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 17.03.09, 12:36
      Czarny scenariusz jest taki:
      - podpisujesz proponowaną ugodę
      - facet bierze kredyt na rozwoj firmy pod mieszkanie spóldzielcze
      własnosciowe, rozwija firmę, ale nie informuje o intercyzie
      - przez ten czas spłaca niewielką częśc kredytu na mieszkanie
      większe i opłaca za nie czynsz itp
      - wnosi o rozwód i go po jakimś czasie uzyskuje (bo np, przyzna w
      sądzie, że w trakcie małżeństwa doszły do głosu jego skłonności
      homoseksulane - a to przeciez nie jego wina, że tak "ma") no i z
      automatu wtedy zostają zasądzone alimenty na dzieci, w związku z
      czym on przestaje płacic kredyt i czynsz za wieksze mieszkanie.
      - firma kiepsko ciągnie i są długi - więc dłuznicy nie wiedzący o
      intercyzie walą do Ciebie,
      - masz na glowie niespłacone raty za mieszkanie, czynsz, dłuzników
      eks męża i na dodatek jego 30% współwłasności tegoż mieszkania -
      może się nie zgodzić na jego sprzedaz. No i co? Dupa z każdej
      strony.

      Wydaje mi się, ze jedyne co ewenttulanie warto zrobić to intercyzę
      czyli rozdzielnośc majątkową od dnia X, ale bez podziału
      dotychczasowego majątku.
      • andzia_ja1 Re: ogromnie Wam dziękuję 17.03.09, 12:57
        i tak nie na temat, jak to jest, że obcy ludzie bezinteresownie
        pomagają i radzą życzliwie a najbliższa (teoretycznie jak się
        okazuje osoba) chce udupić sad sad sad

        • fragile66 Re: ogromnie Wam dziękuję 17.03.09, 13:29
          andzia - no zaraz udupić! smile

          Wierz mi - żaden przedsiębiorca nie zakłada, że zbankrutuje. Ale
          faktem jest, że wielu to się zdarza, czasami bez własnej winy.

          Pisałem już wcześniej, że moim zdaniem propozycja twojego męża
          wygląda na uczciwą pod warunkiem, że wspólnie z nim ponosisz ryzyko
          bankructwa.
          Niestety jeśli nie masz wystarczającego zaufania do męża, jeśli
          chodzi o prowadzenie przez niego interesów i podział spodziewanych
          zysków, to żadna umowa nie zapewni ci bezpieczeństwa.
          Albo jesteś z nim na dobre i na złe, albo uciekaj od niego gdzie
          pieprz rośnie...
          • chalsia Re: ogromnie Wam dziękuję 17.03.09, 13:35
            > Pisałem już wcześniej, że moim zdaniem propozycja twojego męża
            > wygląda na uczciwą pod warunkiem, że wspólnie z nim ponosisz
            ryzyko
            > bankructwa.

            a dla mnie nie. Wyglądałaby na uczciwą, gdyby nie było tam zapisów
            związanych z alimentami na dzieci.
            • fragile66 Re: ogromnie Wam dziękuję 17.03.09, 13:53
              no fakt! ta wzmianka o alimentach była wyjątkowo niefortunna.
              • chalsia Re: ogromnie Wam dziękuję 17.03.09, 13:57
                fragile66 napisał:

                > no fakt! ta wzmianka o alimentach była wyjątkowo niefortunna.

                no i wylazł język prawniczy wink
                Niefortunna !!!???
                Ja bym to określiła jako "ukazująca nieuczciwe intencje".
                • tricolour Niezłe... 17.03.09, 14:01
                  ... niefortunnie zdradził niecne zamiary.

                  smile
      • andzia_ja1 Re: chalsiu 17.03.09, 13:00
        chalsia napisała:

        >> Wydaje mi się, ze jedyne co ewenttulanie warto zrobić to
        intercyzę
        > czyli rozdzielnośc majątkową od dnia X, ale bez podziału
        > dotychczasowego majątku.

        Podejrzewam, ze na to mąż się nie zgodzi, bo On chce dzielić ten
        majątek - po to, żeby mieć mieszkanie pod hipotekę.
        Ale -teraz mi tak przyszło do głowy - jeśli nie podzielimy majątku
        tylko zrobimy samą intercyzę to i tak mąż może wziąć mieszkanie pod
        hipotekę? To ma sens?
        • chalsia Re: chalsiu 17.03.09, 13:06
          > tylko zrobimy samą intercyzę to i tak mąż może wziąć mieszkanie
          pod
          > hipotekę? To ma sens?

          nie będzie mógł wziąc kredytu, jesli zrobisz to, co wczesniej chyba
          Fragile radził - jak wyślesz do wszelkich banków (za powteirdzeniem
          odbioru) kopię intercyzy. Bez Twojej zgody jako współwłaścicielki
          mieszkania nie może wziąć na nie kredytu.
        • fragile66 Re: chalsiu 17.03.09, 13:23
          andzia_ja1 napisała:

          > Ale -teraz mi tak przyszło do głowy - jeśli nie podzielimy majątku
          > tylko zrobimy samą intercyzę to i tak mąż może wziąć mieszkanie
          pod
          > hipotekę? To ma sens?

          Twoje sformułowanie niestety nie ma sensu. Zakładam że myślałaś:
          wziąć kredyt pod zastaw hipoteki mieszkania?

          Tu na szczęście jesteś bezpieczna - wszystkie sprawy związane z
          nieruchomościami są silnie zabezpieczone:

          Art. 37. § 1. Zgoda drugiego małżonka jest potrzebna do dokonania:

          1) czynności prawnej prowadzącej do zbycia, obciążenia, odpłatnego
          nabycia nieruchomości lub użytkowania wieczystego, jak również
          prowadzącej do oddania nieruchomości do używania lub pobierania z
          niej pożytków,
          § 2. Ważność umowy, która została zawarta przez jednego z małżonków
          bez wymaganej zgody drugiego, zależy od potwierdzenia umowy przez
          drugiego małżonka.

          Ale banki o tym wiedzą i w żadnym banku nie podpiszą z twoim mężem
          umowy o zastaw hipoteczny bez twojej zgody.

          Co innego małe pożyczki pod zastaw bieżących przychodów - małe z
          punktu widzenia banku, ale dla ciebie nagłe spłacenie np. 20 tysięcy
          złotych mogłoby być zabójcze?
          • brunia27 Re: chalsiu 17.03.09, 13:50
            Andziu,
            wydaje mi się, że problem jest głębszy bo widzę ,że szukasz kompromisu w tej
            sytuacji i niestety wydaje mi się ,że jesteś skłonna zgodzić sie na jakieś
            dziwne półśrodkowe rozwiązania , z których żadne nie będzie dla Ciebie i dzieci
            korzystne

            pół roku temu robiłam dokładnie tak samo jak Ty, tzn.zastanawiałam się nad
            formułami pism notarialnych dotyczących majątku tak ,żeby wilk był syty i owca
            cała itd.itp -czysta głupota,nic bardziej błędnego nie można zrobić,
            dopiero trzeźwo myślący ludzie uświadomili mnie ,że źle robię,co ryzykuję (też
            mam dwójkę dzieci i zostałam samotną mamą, a niedługo pewnie poproszę Was o radę
            jak egzekwować alimenty)

            i jeszcze jedno, jeżeli będziesz mu utrudniać realizację jego planów, mąż może
            sam złożyć wniosek o ustanowienie rozdzielności ( i po swojemu go uzasadnić)

            myślę ,że powinnaś wyprzedzić jego plany - ale to tylko Twoja decyzja i sama
            wiem ,że trudno się do niej dojrzewa
            wiem też, że żyje Ci się bardzo ciężko, ze świadomością ,że najbliższa (wydawało
            by się) osoba może coś knuć za Twoimi plecami ,samo pójście do prawnika ,żeby
            sprawdzić czy mąż ma dobre intencje już samo mówi przez siebie i wyobrażam stan
            Twojego zaufania do męża

            mam nadzieję, że prawnik wybije Ci kompromisy z głowy
            • andzia_ja1 Re: Bruniu 17.03.09, 14:21
              brunia27 napisała:

              > > myślę ,że powinnaś wyprzedzić jego plany - ale to tylko Twoja
              decyzja i sama

              ale jak wyprzedzić?? Co zrobić? Pozew o rozwód?
              Już proponowałam rozwód - mąż zaproponował, żebymy dali sobie
              jeszcze pół roku i zobaczyli - czy może będzie lepiej.
              • brunia27 Re: Bruniu 17.03.09, 14:59
                no dobra, nie chciałam pisać wprost ,ale uznaję ,że sprowokowałaś mnie...smile)

                a co się zmieni za pół roku ? podjęliście jakieś poważne kroki naprawcze
                (np.terapia) czy tylko "zobaczycie czy może będzie lepiej" ?

                jeżeli nie Andziu, będzie tylko gorzej, wg mnie on się już zabezpiecza
                teraz zmusza Cię do niekorzystnych dla Ciebie wyborów
                a dla Ciebie (i dla dzieci) lepiej będzie jak to ON będzie sie musiał
                ustosunkowywać do Twoich posunięć i decyzji
                powinnaś być zawsze krok do przodu

                nic mu nie proponuj, po prostu złóż wniosek o rozwód i o alimenty dla dzieci,
                nie informuj ani nie uprzedzaj go o tym, nie strasz ,nie szantażuj ,
                do momentu ,kiedy nie dostanie zawiadomienia z sądu nie pertraktuj z nim,nie
                próbuj się dogadywać, najlepiej będzie jak dowie się o tym bezpośrednio z pisma
                urzędowego
                zapewniam, że taki szok na pewno wywoła reakcję ,więc musisz być przygotowana na :

                a.wojnę (może straszyć, obiecywać,szantażować,grozić-tu na podstawie Waszych
                relacji finansowych przewiduję zastraszenie )
                b.spokojne rozsądne pertraktacje wink(zawsze trzeba mieć nadzieję)

                do tego czasu może się naprawdę wiele zmienić, może sam spróbuje się rozsądnie
                dogadać jak zauważy,że stanowczo nie zgadzasz się na te notarialne podziały,

                chciał zastrzegać alimenty - będzie je mieć zastrzeżonesmile,
                chciał rozdzielności - będzie ją mieć (w momencie rozwodu)
                chciał podziału -będzie go mieć (porozwodowy podział nie jest opodatkowany
                -niech mnie poprawi znawca jeśli się mylę)a przy podziale w Twojej sytuacji
                lepiej jest mieć jeden mniejszy dach nad głową niż dwa zastawione w banku i o to
                powinnaś się ubiegać

                piszę może trochę ostro, ale wiem ,że tak trzeba ,inaczej staniesz się
                męczenniczką, która straciła wszystko dla dobra dzieci iw poczuciu ratowania rodziny

                i niech mnie ktoś opamięta jeżeli źle piszę

      • mariefurie Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 17.03.09, 18:43
        chalsia napisała:

        >
        > Wydaje mi się, ze jedyne co ewenttulanie warto zrobić to intercyzę
        > czyli rozdzielnośc majątkową od dnia X, ale bez podziału
        > dotychczasowego majątku.


        Dodajmy, żadnych notariuszy w sprawie intercyzy, tylko sąd wink

        "Wierzyciel nie musi wiedzieć jedynie o wspólności zniesionej sądownie. Jest ona
        bowiem skuteczna erga omnes, co oznacza "względem wszystkich", nawet tych,
        którzy o niej nie wiedzieli. Istnienie rozdzielności w wyniku orzeczenia sądu
        zawsze uniemożliwia nadanie klauzuli wykonalności przeciwko małżonkowi dłużnika."
    • blue_ula Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 17.03.09, 22:28
      jeśli nie zdecydujesz się na rozwód, to nie podpisuj żadnej intercyzy. Piszesz,
      że zarabiasz 1/10 tego co mąż. Po intercyzie będziesz musiała za to
      żyć+alimenty. Wszystkie trwałe dobra, które kupicie będą albo twoje, albo jego -
      na pewno już nie wspólne.
    • krolowazla Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 18.03.09, 11:07
      według mnie zacząć trzeba od tego, że Każde z mieszkań idzie na pół. czyli
      mniejsze mieszkanie (bazuje na kwotach które podałaś)50 tys. - po 25 tys. dla
      osoby. Mieszkanie wieksze 75 tys. ale tutaj jest kredyt (powiedzmy, ze na
      całość) czyli 37,5 tys na każda osobe do spłaty.

      Jeśli mąż chce mniejsze mieszkanie dla siebie, to musi ci oddać 25 tys., wieksze
      mieszkanie zostawia tobie, więc ty musisz go spłacić, dogadujecie się i ty
      bierzesz na siebie jego część kredytu.
      Podsumowując mąz ma mniejsze mieszkanie, a ty masz większe mieszkanie i do
      spłaty 50 tysięcy złotych.

      To co zaproponował ci mąz teraz wygląda tak mąz ma mniejsze mieszkanie i udział
      3/10 w mieszkaniu większym (proporcjonalnie kredyt 22,5 tys. ) ty masz udział w
      większym mieszkaniu 7/10 i kredyt (proporcjonalnie 52,50).

      Oczywiście trzeba zauwazyć, ze braliście kredyt wspólnie i nie wiem czy bak
      bedzie cciał dzielić spłatę kredytu stosownie do udziałów.



      Moim zdaniem mąż chce się zabezpieczyć, skoro piszesz, ze rozwód jest bardzo
      możliwy.
      • andzia_ja1 Re: fragile 18.03.09, 13:06
        fragile66 napisał:

        > mariefurie napisała:
        > > A tutaj mężowi się ukłoni kodeks karny i artykuł dotyczący
        > doprowadzenia do
        > > niekorzystnego rozporządzenia mieniem innej osoby, oraz
        > wprowadzenie w błąd
        > > banku. Czyli oszustwo. I niebo w kratkę wink
        >
        > Ryzyko zawodowe zadłużonego przedsiębiorcy.
        > Autorce wątku pozostanie satysfakcja i długi.
        >
        > >
        > > Rozdzielnośc majątkowa oznacza, że mąż nie ma prawa rozporzadzac
        > Twoim mieniem
        > > bez Twojego upoważnienia,ani brać pod jego zastaw jakichkolwiek
        > kredytów.
        >
        > Nie ma prawa. Co nie znaczy, że tego nie zrobi, jeśli zobaczy w
        tym
        > szansę na uratowanie biznesu i odkucie się w przyszłości.


        Jak w takim razie mogę się zabezpieczyć?
        • chalsia Re: fragile 18.03.09, 13:37
          > Jak w takim razie mogę się zabezpieczyć?

          tylko przez szybki rozwód.
          A praktycznie - nie ma gawranatowanego zabezpieczenia. Z resztą już
          Ci w tym wątku napisano - kroki minimum to intercyza (bez podziału
          majątku) i rozesłanie tejże do banków.
          • fragile66 Re: fragile 18.03.09, 13:49
            chalsia napisała:

            > > Jak w takim razie mogę się zabezpieczyć?

            Ale przed czym? przed skutkami wspólności majątkowej?
            Jedyny sposób to jej zniesienie - trzy metody opisane przeze mnie
            wcześniej (właściwie dwie, bo trzecia jest nieetyczna).

            Dopóki trwa wspólność majątkowa, macie równe prawo korzystania z
            waszych przychodów i z posiadanego majątku.

            Ja się na tym przejechałem, bo kiedy ex przelała bez mojej zgody ze
            wspólnego konta 20 tysięcy złotych na osobne konto, to byłem
            przekonany, że oskarżę ją o kradzież i odzyskam te pieniądze.

            Nic z tych rzeczy - wprawdzie sąd uznał tę wypłatę za ważny powód do
            zniesienia wspólności majątkowej (niemożność porozumienia się
            małżonków w zarządzie majątkiem wspólnym), ale pieniędzy na oczy nie
            zobaczyłem i już nie zobaczę.

            Jeden z ławników nawet się wtrącił do dyskusji podczas mojego
            przesłuchania, że dlaczego nazywam czyn ex kradzieżą, skoro miała
            prawo do korzystania ze wspólnego konta. Ja wprawdzie uważałem, że
            skoro nigdy na to konto nic nie wpłaciła, to nie miała prawa
            wypłacać, ale musiałem uznać wyższość argumentów sądu.

            No i wyszedłem na frajera. Przed czym cię ostrzegam, bo perspektywa
            rozwodu i podziału majątku wyzwala w ludziach różne instynkty, nie
            zawsze piękne.
          • brunia27 Re: fragile 18.03.09, 13:58
            chalsia, dzięki bo już myślałam ,że mnie ktoś zbojkotuje za namawianie do rozwodu,

            andziu,
            prawda jest taka, że było dobrze, ale sie skończyło, dotychczas było ble,ble,
            może rozwód ,może poczekamy,może coś sie zmieni

            teraz niestety doszłaś do momentu ,że MUSISZ zareagować

            chalsia bardzo dobrze radzi
            teraz MUSISZ podejmować SZYBKIE decyzje korzystne dla Ciebie i dzieci
            a o jego propozycjach ZAPOMNIJ
            złym wyjściem są kroki minimum-próby kompromisu

            zapewniam, że będzie bardzo trudno i wiele się bedzie działo

            (być może w międzyczasie dowiesz się ,że kochany mąż ma inne plany na przyszłość
            ,ze już ma dziecko w drodze itp)
            ja np. o podwójnym życiu mojego męża dowiedziałam się PO ZłOżENIU WNIOSKU O
            ROZWóD - wcześniej mogałbym go posądzić o wszystko ,ale nie o zdradę)

            ja też poszłam do prawnika po kompromis, wymyślałam zabezpieczenia dla siebie,
            różne warianty rozwiązań polubownych,
            wyszłam z rozwodem i teraz wiem ,że dla kobiety nie ma dobrego wyjścia z TAKIEJ
            SYTUACJI, jest tylko JEDYNE - ROZWÓD i dalsze jego naturalne konsekwencje
            • andzia_ja1 Re: dwie propozycje 18.03.09, 14:56
              A co powiecie na takie dwie propozycje:
              1. Ja „biorę” mniejsze, starsze, nie urządzone mieszkanie + mąż
              mnie spłaca (za większe mieszkanie) + mieszkam w większym mieszkaniu
              (mąż nalega ze względu na to, że nie chce aby dzieci zmieniały swoje
              dotychczasowe środowisko), dopóki dzieci tam mieszkają. Mąż „bierze”
              większe mieszkanie + zobowiązuje się spłacić kredyty (uzyskuje
              promesę w banku – o ile uzyskuje?)
              2. ja „biorę” większe, nowe, urządzone na „tip top” mieszkanie
              (spłacam męża + spłacam kredyty – kuuupa kasy, której nie mam)

              Podpowiedzcie proszę jeszcze taką rzecz: mąż chce abym mieszkała w
              jego mieszkaniu, dopóki są tam dzieci (propozycja pierwsza). W
              przypadku rozwodu, mąż deklaruje, że się z mieszkania na ten czas
              wyprowadzi i kupi/wynajmie coś nowego. Czy jest jakiś zapis prawny,
              który można zapisać w akcie notarialnym a który mówiłby, że jako
              opiekun dzieci mam prawo mieszkać z nimi w mieszkaniu męża a mąż
              zobowiązuje się do wyprowadzki na ten czas?
              Ale chaos......

              • tricolour Tak na serio... 18.03.09, 15:30
                ... to czego Ty właściwie chcesz? Bo tak kombinujesz, że straciłem z oczu cel,
                jaki Ci przyświeca. Napisz w jaki sposób chcesz spłacić męża pieniędzmi, których
                nie masz?

                "Czy jest jakiś zapis prawny, który można zapisać w akcie notarialnym a który
                mówiłby, że jako opiekun dzieci mam prawo mieszkać z nimi w mieszkaniu męża a
                mąż zobowiązuje się do wyprowadzki na ten czas?" - nie ma takiego zapisu
                prawnego, który pozbawia właściciela (męża) możliwości mieszkania we własnym
                mieszkaniu. Właściciel może robić, co chce.
                • andzia_ja1 Re: Tak na serio... 18.03.09, 15:38
                  tricolour napisał:

                  > ... to czego Ty właściwie chcesz? Bo tak kombinujesz, że straciłem
                  z oczu cel,
                  > jaki Ci przyświeca. Napisz w jaki sposób chcesz spłacić męża
                  pieniędzmi, któryc
                  > h
                  > nie masz?
                  >
                  no wlasnie Tri. To była propozycja męża. Na moje pytanie - jak mam
                  go spłacić, skoro nie mam pieniędz - odpowiedział: Weźmiesz pożyczkę
                  z banku smile
                • chalsia Re: Tak na serio... 18.03.09, 15:44
                  zgadzam sie z Tri.

                  Ponadto opcja nr 1 nie daje raczej męzowi możliwości wzięcia
                  kredytu pod zastaw mieszkania na rozwinięcie firmy, bo jedyne
                  mieszkanie, które można jeszcze "obciązyć" kredytem masz wtedy Ty,
                  a nie on.

                  Jak już napisałąm - nie ma w tej sytuacji jednoznacznie dobrego
                  wyjścia, dupa zawsze z tyłu, więc przestań kombinowac jak koń pod
                  górkę.

                  PS. propozycja nr jeden czyli Ty z dziecmi "bierzesz" nie obciązone
                  mniejsze mieszkanie plus dostajesz część kasy jak spłatę Twojej
                  właśności dużego mieszkania uważam za najlepsze wyjście przy
                  podzilae majątku przy rozwodzie. Jeśli nie masz kasy, lepiej zosatć
                  w mnieszym nie urządzonym ale i nie obciążonym mieszkaniu z
                  dodatkową gotówką niż w dużym uzrądzonym, na którym wisi duzy
                  kredyt, ktory Tobie zostanie.
                  • mariefurie Re: Tak na serio... 18.03.09, 18:30
                    To co proponuje Chalsia jest najbardziej sensownym i bezpiecznym rozwiązaniem w
                    Twojej sytuacji, wydaje mi sie. W każdym razie, też bym tak zrobiła.
    • der1974 Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 18.03.09, 22:24
      Idź dziewczyno do adwokata, zapłać parę stów za dobre rozwiązanie.
      Spojrzy prawnik z boku i Ci najlepiej doradzi bez emocji. Możesz
      duże pieniądze zaoszczędzić za honorarium w sprawie porady
      sensownej. Mi też się widzi, że małzonek chce Cię nieco wych...ć.
      Jako adwokat radzę Ci skonsultować sprawę z profesjonalistą, bo
      potem będzie płacz. Intencje męża wydają mi się nieczyste.
    • andzia_ja1 Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 18.03.09, 23:15
      Również czuję przez skórę, że coś jest nie tak....
      1. W ostatniej rozmowie Zaproponowałam mężowi samą intercyzę, bez podziału
      majątku. Zaproponowałam, że podział majątku zrobimy w sądzie przy ewentualnym
      rozwodzie. Wiecie co usłyszałam? Że jeśli pójdę z tym do sądu, to w ciągu
      jednego dnia firma zniknie, okaże się, że mieszkania są zadłużone a ja
      pożałuję.Uwierzcie mi - słowa dotrzyma.
      2. Rozmawialiśmy również o ewentualnych alimentach. Na moje wspomnienie, że
      alimenty ustali sąd, usłyszałam, że alimenty ustalimy między sobą a sądowi nic
      do tego. I znowu mi zagroził, że jak będę ustalać alimenty w sądzie to pójdzie
      ze mną "na udry".
      Trudno mi, nie wiem w sumie co o tym myśleć. Boję się, że jak faktycznie złożę
      wniosek rozwodowy, on mnie wykończy w sądzie psychicznie.
      3. Okazało się, że mieszkanie mniejsze również obciążone jest hipoteką
      (niewielką ale jednak). Czy w tym przypadku mąż dostanie pod to mieszkanie
      jakieś kredyty?
      4. Mąż powiedział mi także, że to wszystko co mamy jest jego zasługą i czuje się
      wykorzystany finansowo przez to, że robi ze mną równy podział. I właściwie to
      powinnam być mu wdzięczna.
      Dlatego nie wiem, czy nie lepiej i spokojniej dla mnie (mam problemy ze
      zdrowiem, jestem po bardzo poważnej operacji) będzie zgoda na podział majątku
      teraz, nawet z niewielką stratą dla mnie, niż dręczenie się z nim w
      sądzie....Cholernie przykre to wszystko.
      • mariefurie Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 18.03.09, 23:26
        >>okaże się, że mieszkania są zadłużone a ja
        pożałuję.Uwierzcie mi - słowa dotrzyma.

        To jakie wy macie do cholery małżeństwo, że Ty nie masz pojęcia, co jest
        zadłużone ,a co nie? I jak to jest możliwe, ze mąz zadłuża wszystko jak leci
        nawet nie konsultując tego ze swoja małżonką?
        No jakieś niepojęte to jest dla mnie.

        Co do alimentów, to sobie gośc może poskakać. Ty wykażesz- sąd zatwierdzi lub
        nie. I tyle.
        A w ogóle, to nie rozumiem tej sytuacji.
        Nie wiedziałaś (nie chciałaś wiedzieć?) co się dzieje w Twoim małżeństwie, że
        teraz wszystkiemu się dziwisz i wszystkiego dopiero teraz się dowiadujesz?
        Jakoś nie ogarniam ja tego.
        • andzia_ja1 Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 18.03.09, 23:34
          mariefurie napisała:

          > >>okaże się, że mieszkania są zadłużone a ja
          > pożałuję.Uwierzcie mi - słowa dotrzyma.
          >
          > To jakie wy macie do cholery małżeństwo, że Ty nie masz pojęcia, co jest
          > zadłużone ,a co nie? I jak to jest możliwe, ze mąz zadłuża wszystko jak leci
          > nawet nie konsultując tego ze swoja małżonką?
          > No jakieś niepojęte to jest dla mnie.
          > Widzisz to bylo tak: ja: dzieci, dom, gary, odrabianie lekcji, praca 8 godzin,
          sprzątanie, wywiadówki.
          Mąż wychodził o 9 wracał o 20 i był cenionym panem prezesem.
          Jeśli chodzi o kasę, pozyczki , kredyty - przyznaję jestem totalną dyletantką.
          Dotychczas, to On trzymał na tym wszystkim rękę i mnie nie rolował. Odkąd mi się
          wydaje, ze coś kombinuje - przestałam ufać i zaczęłam się interesować.
          > Co do alimentów, to sobie gośc może poskakać. Ty wykażesz- sąd zatwierdzi lub
          > nie. I tyle.
          > A w ogóle, to nie rozumiem tej sytuacji.
          > Nie wiedziałaś (nie chciałaś wiedzieć?) co się dzieje w Twoim małżeństwie,

          ale w jakim sensie nie wiedziałam co się dzieje w moim małżeństwie?
          >
          • mariefurie Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 18.03.09, 23:59
            andzia_ja1 napisała:

            > ale w jakim sensie nie wiedziałam co się dzieje w moim małżeństwie?
            > >

            No proste to jest przeciez.
            Raz: czy obydwa mieszkania sa zadluzone?
            Jesli tak, to dlaczego o tym nie wiesz?
            Jesli nie, to po kiego konfabulujesz, bo on moze tylko straszy?
            Jezeli straszy, to jakies zgrzyty gosc ma i pojda za tym konsekwencje. Albo i nie.
            No i czy wiesz w ogole na czym stoisz i na czym stoi twoje malzenstwo?
            Bo ja normalnie sie pogubilam. Zeby maz zaciagal jakies kredyty pod jakas firme nic nie informujac o tym malzonki, to jest jakas paranoja. A zona nic nie chce wiedziec i zyje w blogiej nieswiadomosci. Z choinki sie urwalas czy co? No nie rozumiem i juz.
      • chalsia Re: Rozdzielność majątkowa - oceńcie proszę 18.03.09, 23:43
        > Dlatego nie wiem, czy nie lepiej i spokojniej dla mnie (mam problemy ze
        > zdrowiem, jestem po bardzo poważnej operacji) będzie zgoda na podział majątku
        > teraz, nawet z niewielką stratą dla mnie, niż dręczenie się z nim w
        > sądzie....Cholernie przykre to wszystko.

        nie, nie będzie lepiej. Ciągnij dalej temat zgody tylko i wyłącznie na intercyzę
        bez podziału majątku.
        I sprawdź w bankach jak obciążone jest to mniejsze mieszkanie.

        > rozwodzie. Wiecie co usłyszałam? Że jeśli pójdę z tym do sądu, to w ciągu
        > jednego dnia firma zniknie, okaże się, że mieszkania są zadłużone a ja
        > pożałuję.Uwierzcie mi - słowa dotrzyma.

        a ja nie wierzę. Uważam, że Cię zastrasza.

        Co do wykończenia w sadzie psychicznie - on bedzie próbował to zrobić, ale czy
        mu się uda - zalezy tylko od Ciebie. Czyli czy dasz mu się wykończyć.

        Rad dostałas tu sporo, wszystkie sprowadzają się w sumie do jednego. Możesz albo
        działać albo nadal się kisić, dawać prowadzać na pasku i podkładać. Twój wybór.
        • andzia_ja1 Re: chalsiu 19.03.09, 08:35
          chalsia napisała:

          > > Dlatego nie wiem, czy nie lepiej i spokojniej dla mnie (mam
          problemy ze
          > > zdrowiem, jestem po bardzo poważnej operacji) będzie zgoda na
          podział maj
          > ątku
          > > teraz, nawet z niewielką stratą dla mnie, niż dręczenie się z
          nim w
          > > sądzie....Cholernie przykre to wszystko.
          >
          > nie, nie będzie lepiej. Ciągnij dalej temat zgody tylko i
          wyłącznie na intercyz
          > ę
          > bez podziału majątku.
          > I sprawdź w bankach jak obciążone jest to mniejsze mieszkanie.


          Chalsiu, zgłupiałam już zupełnie. Co mi da to, że nie zgodzę się w
          tj chwili na podzial majątku? Chodzi o większe "zyski" w sądzie
          podczas rozwodu??? a jeśli chodzi o alimenty to: mąż nie ma
          udekumentowanych zaróbków. Więc jeśli pójdę z nim na wojnę, dzieci
          mogą dostać marne grosze.
          To mniejsze mieszkanie jest obciążone niewielką kwotą.

          > > rozwodzie. Wiecie co usłyszałam? Że jeśli pójdę z tym do sądu,
          to w ciągu
          > > jednego dnia firma zniknie, okaże się, że mieszkania są
          zadłużone a ja
          > > pożałuję.Uwierzcie mi - słowa dotrzyma.
          >
          > a ja nie wierzę. Uważam, że Cię zastrasza.

          Zastrasza, to prawda. Ale czy faktycznie, mając różnorakich
          znjomych - nie może czegoś wykombinować?
          >
          > Co do wykończenia w sadzie psychicznie - on bedzie próbował to
          zrobić, ale czy
          > mu się uda - zalezy tylko od Ciebie. Czyli czy dasz mu się
          wykończyć.

          Jestem miłą, uprzejmą i niestety słabą psychicznie osobą, nie umiem
          walczyć - wykończy mnie jak będze chciał.

          > Rad dostałas tu sporo, wszystkie sprowadzają się w sumie do
          jednego. Możesz alb
          > o
          > działać albo nadal się kisić, dawać prowadzać na pasku i
          podkładać. Twój wybór.

          Tak zgadza się. A za rady jestem niezmiernie wdzięczna.
          • chalsia Re: chalsiu 19.03.09, 08:57
            > Chalsiu, zgłupiałam już zupełnie. Co mi da to, że nie zgodzę się
            w
            > tj chwili na podzial majątku? Chodzi o większe "zyski" w sądzie
            > podczas rozwodu???

            Alez możesz się teraz zgodzić na podzial majątku - ale w sposób
            korzystny dla Ciebie i dzieci (a przynajmniej NIE niekorzystny dla
            Ciebie). A zaproponowane przez twego męża opcje sa dlka Ciebie
            niekorzystne. Koniec. Kropka.
            Więc jesli teraz nie zgodzisz się na niekorzystny podział - wtedy
            pozostaje podział w czasie rozwodu a on jest dla Ciebie z zalożenia
            lepszy - bo z mocy prawa będzie sie opdbywał równo pól na pół.

            > a jeśli chodzi o alimenty to: mąż nie ma
            > udekumentowanych zaróbków. Więc jeśli pójdę z nim na wojnę,
            dzieci
            > mogą dostać marne grosze.

            Bzdura. Czy pójdziesz czy nie pójdziesz z nim na wojnę i tak w
            sądzie w trakcie rozwodu ustalane sa alimenty. Jesli on nie będzie
            się chciał dobrowolnie zgodzic na zaproponowaną przez Ciebie kwotę
            alimentów w czasie rozowodu, to ustali je sąd - a podstawą do ich
            ustalenia są niezbędne koszty utrzymania dzieci oraz MOZLIWOSĆI
            zarobkowe męza (i jego stopa życiowa), a nie zarobki, które on
            pokaże na papierze. Facet z własną firmą i mieszkaniem nie dostanie
            groszowych alimentów.

            > Jestem miłą, uprzejmą i niestety słabą psychicznie osobą, nie
            umiem
            > walczyć - wykończy mnie jak będze chciał.

            skoro o tym wiesz - to zrób cos z tym. Przygotuj się do tego,
            zamiast siedziec i czekać na ścięcie.
            Idź na psychoterapię, to Ci pomoże zbudować wiarę w siebie,
            podbudować psyche.
            Tylko wreszcie zechciej coś zrobić.
            • andzia_ja1 Re: chalsiu 19.03.09, 09:30
              chalsia napisała:


              >
              > Alez możesz się teraz zgodzić na podzial majątku - ale w sposób
              > korzystny dla Ciebie i dzieci (a przynajmniej NIE niekorzystny dla
              > Ciebie). A zaproponowane przez twego męża opcje sa dlka Ciebie
              > niekorzystne. Koniec. Kropka.
              > Więc jesli teraz nie zgodzisz się na niekorzystny podział - wtedy
              > pozostaje podział w czasie rozwodu a on jest dla Ciebie z
              zalożenia
              > lepszy - bo z mocy prawa będzie sie opdbywał równo pól na pół.

              Chalsiu,

              Może naiwnie zapytam. Co byłoby dla mnie korzystne? Wydawało mi się
              że pierwsza propozycja, którą przedstawiłam w jednym z postów była
              ok. Zobacz proszę: 1. Ja „biorę” mniejsze, starsze, nie urządzone
              mieszkanie + mąż
              mnie spłaca (za większe mieszkanie) + mieszkam w większym mieszkaniu
              (mąż nalega ze względu na to, że nie chce aby dzieci zmieniały swoje
              dotychczasowe środowisko), dopóki dzieci tam mieszkają. Mąż „bierze”
              większe mieszkanie + zobowiązuje się spłacić kredyty (uzyskuje
              promesę w banku – o ile uzyskuje?).
              Jeśli nie to, to co byś podpowiedziała jako korzystne?



              >
              > > a jeśli chodzi o alimenty to: mąż nie ma
              > > udekumentowanych zaróbków. Więc jeśli pójdę z nim na wojnę,
              > dzieci
              > > mogą dostać marne grosze.
              >
              > Bzdura. Czy pójdziesz czy nie pójdziesz z nim na wojnę i tak w
              > sądzie w trakcie rozwodu ustalane sa alimenty. Jesli on nie będzie
              > się chciał dobrowolnie zgodzic na zaproponowaną przez Ciebie kwotę
              > alimentów w czasie rozowodu, to ustali je sąd - a podstawą do ich
              > ustalenia są niezbędne koszty utrzymania dzieci oraz MOZLIWOSĆI
              > zarobkowe męza (i jego stopa życiowa), a nie zarobki, które on
              > pokaże na papierze. Facet z własną firmą i mieszkaniem nie
              dostanie
              > groszowych alimentów.

              OK



              > Tylko wreszcie zechciej coś zrobić.


              Sprobuję smile
              • brunia27 Re: chalsiu 19.03.09, 10:00
                no i sytuacja się rozwija,
                andziu -jestem pewna, że dowiesz sie jeszcze kolejnych dla Ciebie dołujących
                rzeczy, będziesz zastraszana

                musisz przestać liczyć na NIEGO - parę postów wcześniej pisałam Ci, żebys
                postawiła na firmie krzyżyk bo nic nie poradzisz
                ratuj to co zostało
                teraz tylko rozwód i alimenty ,rozdzielność i podział - przedtem żadnych zgód i
                umów notarialnych -każda z nich postawi Cię w gorszej sytuacji

                a skoro mąż ,wiedząc ,ze jesteś chora nie ma skupułów wobec Ciebie to otwórz
                oczy kobieto !

                wiem ,ze chcesz sobie zaoszczędzić stresów -masz rację ,ale uwierz -najmniejszym
                stresem będzie dla Ciebie rozwiązanie jw bo wszystko jest z mocy prawa i z tego
                tytułu jesteś chroniona,
                teraz jeszcze możesz coś rozsądnie podzielić i mieć jakieś zabezpieczenie dla
                dzieci a im dłużej dasz mu czas na przygotowanie się tym więcej wyprowadzi z
                Waszego majątku
                dlatego, nie pertraktuju,nie uprzedzaj go, każdy dzień działa na Twoją niekorzyść
                działaj
              • chalsia Re: chalsiu 19.03.09, 13:14
                > Może naiwnie zapytam. Co byłoby dla mnie korzystne? Wydawało mi
                się
                > że pierwsza propozycja, którą przedstawiłam w jednym z postów
                była
                > ok. Zobacz proszę: 1. Ja „biorę” mniejsze, starsze, nie urządzone
                > mieszkanie + mąż
                > mnie spłaca (za większe mieszkanie) + mieszkam w większym
                mieszkaniu
                > (mąż nalega ze względu na to, że nie chce aby dzieci zmieniały
                swoje
                > dotychczasowe środowisko), dopóki dzieci tam mieszkają.
                Mąż „bierze”
                > ;
                > większe mieszkanie + zobowiązuje się spłacić kredyty (uzyskuje
                > promesę w banku – o ile uzyskuje?).
                > Jeśli nie to, to co byś podpowiedziała jako korzystne?

                chyba nie doczytałas jednego z moich postów - na tę opcję mąż się
                nie zgodzi, bo nie będzie mógł wtedy wziąć kredytu pod zastaw
                mniejszego mieszkania na rozwój firmy - bo to mieszkanie będzie
                wtedy Twoje a nie jego.
                Chyba, że propozycja brzmi, że zgodzisz się na zaciągniecie kredytu
                na małe mieszkanie i mąż wsadzi tę jase w firmę, a dopiero potem
                stanie się TWoją własnością - to tym bardziej do bani, bo w razie
                rozstania zostajesz z zadłuzonym mieszkaniem a w obiecanki, że maz
                spłaci ten kredyt nie ma co wierzyć.
                • joanwro podłącze się 20.03.09, 21:41
                  podłączę się,żeby nie zakładać następnego wątku, bo sprawa podobna, ale jednak
                  różna...
                  pozew rozwodowy wysłany - on złożył, bez orzekania. On odszedł do kochanki i się
                  wyprowadzi miesiąc temu. Ja dwoje dzieci, pensja nauczycielki na pół etatu.
                  w poniedziałek idziemy podpisać intercyzę. i zobowiązanie alimentacyjne - po 500
                  zł na każdego syna.
                  mamy wspólne mieszkanie w wwie (warte teraz ok, 300 tyś - może trochę mniej) i
                  dom w Otwocku, w stanie surowym ( wart pewnie ok 600) z kredytem na ten dom ,pod
                  hipotekę na 450 tys.
                  jak Waszym zdaniem, najrozsądniej byłoby się podzielić majątkiem? on proponuje,
                  ze ja mam wziąc mieszkanie a on dom z kredytem - w sensie ze bedzie go spłacał.
                  narazie spłaca, ale już - po miesiącu - robi jakieś uniki z kasą, poza tym jakoś
                  już nie mam do niego zaufaniasmileno i się zastanawiam, bo kredyt przeciez zostaje
                  wspolny, prawda? co prawda plan był taki ze sprzedajemy dom i spłacamy z tego
                  kredyt, ale teraz nie wiem jak bedzie... jak mieszkanie bedzie moje, dom jego a
                  kredyt wspolny, to co sie stanie jak on przestanie splacac kredyt? bank weźmie
                  dom - mimo ze on jest tylko jego, czy beda też coś chcieli ode mnie?
                  podpowiedzcie, co zrobić? i czy przy podziale majątku ma znaczenie orzeczenie o
                  winie? z góry dziekuje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka