Dodaj do ulubionych

Rozwód a kredyt II

07.07.09, 22:37
Jestem w przed rozwodem który jest nie unikniony. Mamy kredyt
zaciągnięty na mieszkanie w którym mieszkam ja z dziećmi. Mąż
ostatnio zwrócił się o obniżenie alimentów w związku z tym że to on
opłaca wszystko co dotyczy dzieci i mieszkania. Okazało się jednak
że od kilku miesięcy nie spłaca wspólnego kredytu na mieszkanie w
którym mieszkam ja (mąż mieszka u przyjaciółki). Dodatkowo okazało
się że ma zaległości w opłacaniu prywatnej szkoły do której zapisał
córkę bez mojej zgody (nie stanełam na drodze do lepszej edukacji
dziecka). Mąż uprzedził mnie, że wyląduję na ulicy z dziećmi jak
również wykrzyczał, że zgniję w więzieniu. Pogróżki są bezpodstewne
bo jestem normalną kobietą nie mającą na sumieniu nic co mogło by
mnie "zapędzić" do więzienia, ale zaczynam się obawiać wszystkiego.
Jedno z dzieci jest niepełnosprawne. Mogę spłacić ten kredyt z
pożyczonych pieniędy ale czy uzyskam całkowite prawo do mieszkania??
Ze strony męża nie mogę liczyć na dobrą wolę, poprzestawaiło mu się
w głowie rok temu i robi wszystko żeby zniszczyć mnie z dziećmi.
Kredyt wpólnie spłacaliśmy przez kilka lat. Jak się bronić i uzyskać
całkowite prawo do mieszkania żeby nikt mnie nie wyrzucił i
mieszkania nie odebrał. Jemu chyba na nim nie zależy, jedynie na
zniszczeniu mnie. Zaciąga wszędzie długi które będą obciążały
również mnie. Co zrobić z tym nieszczęsnym kredytem na mieszkanie,
czy jak zacznę spłacać to mieszkanie przejdzie na mnie?
Podpowiedzcie coś proszę.
Obserwuj wątek
    • sauber1 Re: Rozwód a kredyt II 08.07.09, 00:00
      michalina38 napisała:

      > Mamy kredyt zaciągnięty na mieszkanie w którym mieszkam z dziećmi.
      > Mąż ostatnio zwrócił się o obniżenie alimentów w związku z tym że
      > to on opłaca wszystko co dotyczy dzieci i mieszkania.



      > Co zrobić z tym nieszczęsnym kredytem na mieszkanie,
      > czy jak zacznę spłacać to mieszkanie przejdzie na mnie?
      > Podpowiedzcie coś proszę.



      Raczej nikogo w tym kraju nie obchodzi niepełnosprawność Twojego dziecka, po za
      opieką społeczną, która rzuci Ci co miesiąc kilka złotych pielęgnacyjnego, a i
      napewno nie bankierów, i nie komorników, a i na dobrą sprawę nie ludzi z kół
      zbliżonych gdzie mowa o sprawiedliwości. Przykre to że w etap okołorozwodowy
      wchodzić z bagażem zobowiązań finansowych, co niechybnie wróży długi, a rozwód
      czasem bardzo kosztowną sprawą. Jak potrafisz zredukować złe emocje, zrobisz
      dobry plan to wygrasz, ale chyba tu nie na wojnę z małżem powinnaś tracić
      energię, a zbierać siły by na nowej drodze sobie poradzić, a co ważne i polepszyć.
      P.S.
      Jak będzie mi dane, dokończę tą myśl za lat kilka, zapamiętaj co teraz
      pomyślałem, nie wiem co mam Ci powiedzieć ale chyba nie tą drogę obierasz,
      próbuj bardziej pokojowych rozwiązań, a i tak zrobisz co zechcesz - prawda?


      A od podpowiedzi będzie Ci się w oczach troić ... wink
    • fragile66 Re: Rozwód a kredyt II 08.07.09, 09:44
      michalina38 napisała:

      > Jestem w przed rozwodem który jest nie unikniony.

      Unikniony czy nie - masz z mężem wspólność majątkową i cała własność
      oraz wszystkie długi są wspólne. Wspólność majątkowa ustanie dopiero
      w momencie uprawomocnienia się wyroku rozwodowego.

      Mamy kredyt
      > zaciągnięty na mieszkanie w którym mieszkam ja z dziećmi.

      Dla banku, który dał wam kredyt, nie ma znaczenia, kto mieszka w
      mieszkaniu.

      Mąż
      > ostatnio zwrócił się o obniżenie alimentów w związku z tym że to
      on
      > opłaca wszystko co dotyczy dzieci i mieszkania. Okazało się jednak
      > że od kilku miesięcy nie spłaca wspólnego kredytu na mieszkanie w
      > którym mieszkam ja (mąż mieszka u przyjaciółki).

      Skoro nie mieszka, to nie poczuwa się do spłacania kredytu. Niestety
      tobie powinno bardziej zależeć na uregulowaniu zobowiązań wobec
      banku, bo jeśli bank wypowie umowę kredytu i zażąda zwrotu
      pieniędzy, możecie stracić mieszkanie. Skoro mąż ma gdzie mieszkać,
      to on niewiele na tym straci.

      Dodatkowo okazało
      > się że ma zaległości w opłacaniu prywatnej szkoły do której
      zapisał
      > córkę bez mojej zgody (nie stanełam na drodze do lepszej edukacji
      > dziecka).

      Jeśli nie zgadzasz się na prywatną szkołę, w każdej chwili możesz
      córkę z niej przenieść do szkoły publicznej. Jeśli nie chcesz stawać
      na drodze edukacji, to ustal z ojcem dziecka, kto w jakim stopniu
      będzie za nią płacił.

      Mąż uprzedził mnie, że wyląduję na ulicy z dziećmi jak
      > również wykrzyczał, że zgniję w więzieniu.

      To pierwsze jest możliwe, ale nieprawdopodobne. To drugie -
      wyłącznie kabaret (chyba że dopuściłaś się jakiegoś czynu
      zabronionego, o którym nie piszesz).

      > Mogę spłacić ten kredyt z
      > pożyczonych pieniędy ale czy uzyskam całkowite prawo do
      mieszkania??

      Prawo własności jest opisane w księdze wieczystej - z tego co
      piszesz wynika, że właścicielem mieszkania jesteś ty i mąż na
      zasadach wspólności ustawowej. Spłacanie kredytu nie ma tu nic do
      rzeczy. Niespłacanie kredytu może spowodować wypowiedzenie umowy
      przez bank oraz skorzystanie z hipoteki kaucyjnej w celu licytacji
      mieszkania - wtedy stracicie prawo własności.

      > Ze strony męża nie mogę liczyć na dobrą wolę, poprzestawaiło mu
      się
      > w głowie rok temu i robi wszystko żeby zniszczyć mnie z dziećmi.

      Zniszczyć chce raczej ciebie. Dzieci zniszczy tylko przy okazji
      dlatego, że mieszkają razem z tobą.

      > Kredyt wpólnie spłacaliśmy przez kilka lat.

      To znaczy jak? połowę spłacałaś ty, a połowę mąż? czy jakoś inaczej?

      Jak się bronić i uzyskać
      > całkowite prawo do mieszkania żeby nikt mnie nie wyrzucił i
      > mieszkania nie odebrał.

      Całkowite prawo do mieszkania uzyskasz postanowieniem sądu w sprawie
      o podział majątku. Nie możesz jednak złożyć wniosku o taki podział
      dopóki nie masz rozdzielności majątkowej. Rozdzielność zaś uzyskasz
      dopiero po uprawomocnieniu się wyroku rozwodowego. Taka jest kolej
      rzeczy, więc pierwszym krokiem do zostania właścicielem mieszkania
      jest złożenie pozwu o rozwód.

      Co zrobić z tym nieszczęsnym kredytem na mieszkanie,
      > czy jak zacznę spłacać to mieszkanie przejdzie na mnie?

      Nie, nie przejdzie. Prawo własności nigdzie samo nie chodzi. Może je
      zmienić tylko sąd wieczystoksięgowy, gdy dostanie odpowiednie
      dokumenty, np. postanowienie sądu o podziale majątku.

      > Podpowiedzcie coś proszę.

      No staramy się, jak tylko umiemy! smile)
    • plujeczka Re: Rozwód a kredyt II 08.07.09, 10:47
      natychmiast wystap do sądu o zniesienie wspólności mażeńskiej umotyweuj
      tym ,że obawiasz się długów ze strony meza a także tym ,że nie spłaca
      kredytu i za chwilę wejdzie do domu komornik.A sprawa o rozwód to zupełnie
      inna dsprawa, ona może się ciągnąć w nieskończoność, majac sadową
      rozdzielność zapezpieczysz się przed długami, które mogą być spowodowane
      działaniem twojego meza aby Ci "dokopaC"--swoją drogą skad ja to znam!
      • serendepity Re: Rozwód a kredyt II 08.07.09, 11:26
        Ale przeciez zmienilo sie prawo i teraz malzonek zaciaga kredyty na swoje konto,
        a nie wspolne. Niech ktos poda kiedy to sie zmienilo, bo ja nie mam pod reka
        tych danych.

        Niestety sprawa z mieszkaniem jest trudna. Mozecie dogadac sie teraz miedzy soba
        i przepisac mieszkanie na Ciebie jesli bedziesz miala zdolnosc kredytowa by
        przejac rowniez caly kredyt. Jak nie bedziesz miala zdolnosci to bedzie dalej
        tak jak jest i banku nie obchodzi czy to Ty nie placisz czy maz, bo jestes oboje
        tak samo odpowiedzialni.
        • serendepity Re: Rozwód a kredyt II 08.07.09, 11:44
          Odpowiedz Majkela w innym poscie na ten sam temat
          forum.gazeta.pl/forum/w,24087,97440377,97453055,Re_Rozwod_a_kredyt.html
        • fragile66 Re: Rozwód a kredyt II 08.07.09, 12:32
          serendepity napisała:

          > Ale przeciez zmienilo sie prawo i teraz malzonek zaciaga kredyty
          na swoje konto
          > ,
          > a nie wspolne.

          Kredyty każdy z małżonków zaciąga zawsze na wspólne konto. Jedynie
          do pewnej kwoty nie potrzebuje do tej czynności podpisu
          współmałżonka - wcześniej ten podpis był wymagany zawsze,
          niezależnie od kwoty.

          Niech ktos poda kiedy to sie zmienilo, bo ja nie mam pod reka
          > tych danych.

          Jakieś trzy lata temu. W każdym razie w grudniu 2006 roku mogłem już
          zaciągnąć kredyt do 20 tys. zł bez podpisu żony.

          Z tym że tamta nowelizacja nie miała na celu zmiany relacji pomiędzy
          małżonkami w zarządzaniu majątkiem wspólnym, tylko poprawienie
          sytuacji wierzycieli, którzy teraz mogą domniemywać, że czynność
          prawna potwierdzona przez jednego z małżonków zobowiązuje oboje,
          chyba że brak zgody drugiego małżonka był wierzycielowi znany.

          > Niestety sprawa z mieszkaniem jest trudna. Mozecie dogadac sie
          teraz miedzy sob
          > a
          > i przepisac mieszkanie na Ciebie jesli bedziesz miala zdolnosc
          kredytowa by
          > przejac rowniez caly kredyt.

          Mąż chce autorkę wątku zniszczyć. Myślisz, że będzie się chciał
          dogadać?

          Jak nie bedziesz miala zdolnosci to bedzie dalej
          > tak jak jest i banku nie obchodzi czy to Ty nie placisz czy maz,
          bo jestes oboj
          > e
          > tak samo odpowiedzialni.
      • fragile66 Re: Rozwód a kredyt II 08.07.09, 12:22
        plujeczka napisała:

        > natychmiast wystap do sądu o zniesienie wspólności mażeńskiej

        plujeczka, co to znaczy "wystąp"?
        Trzeba napisać pozew, złożyć go, poczekać na wyznaczenie terminu
        rozprawy, złożyć zeznania, pozwany może się migać, czyli zachorować,
        powołać pełnomocnika, który poprosi o dodatkowy czas ma zapoznanie
        się ze sprawą, może powołać świadków, przynieść dodatkowe dokumenty.
        Potem może skłądać apelację i przeciągać rozstrzygnięcie.
        Co tu pomoże natychmiastowe wystąpienie - sprawa o ustanowienie
        rozdzielności majątkowej może się toczyć tak samo długo jak
        rozwodowa, czyli kilka albo i kilkanaście miesięcy.
        Nie sądzę, żeby bank chciał tyle czekać na spłatę zaległych rat
        kredytu.

        A sprawa o rozwód to zupełnie
        > inna dsprawa, ona może się ciągnąć w nieskończoność

        Tak samo jak sprawa o zniesienie wspólności majątkowej.

        majac sadową
        > rozdzielność zapezpieczysz się przed długami, które mogą być
        spowodowane
        > działaniem twojego meza aby Ci "dokopaC"

        Zgadza się. Pytanie tylko, w jaki sposób uzyskać rozdzielność
        szybciej: poprzez sprawę o rozwód? czy poprzez osobną sprawę o
        zniesienie wspólności majątkowej? Ja uważam, że to kwestia przypadku
        i determinacji drugiej strony.

        --swoją drogą skad ja to znam!

        Wszyscy to znamy, niestety... sad(
        • chalsia Re: Rozwód a kredyt II 08.07.09, 23:56
          > Trzeba napisać pozew, złożyć go, poczekać na wyznaczenie terminu
          > rozprawy, złożyć zeznania, pozwany może się migać, czyli zachorować,
          > powołać pełnomocnika, który poprosi o dodatkowy czas ma zapoznanie
          > się ze sprawą, może powołać świadków, przynieść dodatkowe dokumenty.
          > Potem może skłądać apelację i przeciągać rozstrzygnięcie.

          nie trzeba. Zapominasz, że wspólnotę majątkową można znieść u notariusza.
          Intercyza się to nazywa.
          Ale czy tak czy siak, jak facet robi pod górę, to do notariusza nie będzie
          chciał pójśc. Więc i tak pozostaje sąd.
          • sauber1 Re: Rozwód a kredyt II 09.07.09, 01:05
            chalsia napisała:


            > nie trzeba. Zapominasz, że wspólnotę majątkową można znieść u notariusza.
            > Intercyza się to nazywa.


            Ok. niech Wam będzie, chwila szczerości, nie ukrywam, napisałem kilkadziesiąt
            postów na tych różnych forach, ale w żadnym nie skłamałem. A tu z własnego
            doświadczenia mogę dodać, że wobec nagłych destrukcyjnych działań bardzo
            bliskiej mi kiedyś osoby, chyba w 2000 roku nie miałem innego wyjścia jak tylko
            skorzystać z usług notariusza. Wtedy taki akt nosił tytuł: "Umowa o wyłączenie
            umowne rozszerzonej wspólności majątkowej oraz o podział majątku wspólnego". No
            i dodam, z perspektywy wielu lat oceniam to w skali dziesięciostopniowej za
            trafienie w dziesiątkę, nawet dzieci są mi wdzięczne, że dziś na chleb mają.
            • fragile66 Re: Rozwód a kredyt II 09.07.09, 10:26
              sauber, sam tę umowę podpisałeś?

              Gdzie jest taki notariusz, który bez podpisu małżonki dzieli majątek
              wspólny?

              Podpowiedz, człowieku! oszczędzisz mi stresów i pieniędzy smile
    • zmeczona100 Re: Rozwód a kredyt II 08.07.09, 20:50
      1. Pozew o rozwód, a wraz z nim:
      2. Alimenty na dzieci
      3. Nakazanie uczestnictwa w kosztach utrzymania rodziny

      Jeśli wystąpisz o rozwód z winy męża (o ile masz dowody, że mieszka z
      "przyjacióką"), to po uzyskaniu orzeczenia po Twojej myśli, możesz
      wystąpić o alimenty na siebie- będziesz miała na ratę kredytu.
      Możesz np. zaproponować mężowi układ- Ty nie występujesz o uznanie
      jego winy, ale on przepisuje mieszkanie na Ciebie.
      • sauber1 Re: Rozwód a kredyt II 08.07.09, 21:21
        zmeczona100 napisała:


        > Możesz np. zaproponować mężowi układ- Ty nie występujesz o uznanie
        > jego winy, ale on przepisuje mieszkanie na Ciebie.

        Czasem mam wrażenie, że już niedługo byli małżonkowie traktowani są jak ludzie
        bez głowy, bez rozumu całkiem, itd. Skąd się w ludziach bierze taka nagła
        pewność siebie?
        • zmeczona100 Re: Rozwód a kredyt II 08.07.09, 21:52
          > Czasem mam wrażenie, że już niedługo byli małżonkowie traktowani są
          jak ludzie
          > bez głowy, bez rozumu całkiem, itd.

          Tu akurat wystarczy czysta matematyka.

          Skąd się w ludziach bierze taka nagła
          > pewność siebie?

          Możesz jaśniej?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka