02.03.07, 21:07
dziewczyny, nurtuje mnie taka kwestia: czy to prawda ze w Holandii nie myje sie dzieciom rak, w ciagu dnia, np przed jedzeniem? wlasnie stwierdzilam taki fakt w zlobku do ktorego chodzi moj maly (podobno dzieci same ida myc jak chca, w zimnej wodzie, ale on ma dopiero 2,5 roku!!!!). Poza tym znajoma , ktora tu pracowala jako au'pair tez o tym donosi.. co o tym myslicie, czy to prawda?
Obserwuj wątek
    • nesla Re: mycie rak 02.03.07, 21:09
      A to mnie nawet nie dziwi jesli to prawda, to takie "zgodne z natura" ze niemal
      typowo holenderskie ;D
      • kruszynka28 Re: mycie rak 02.03.07, 21:31
        Mieszkalam kiedys przez rok z holenderska rodzina, pani domu byla lekarzem
        rodzinnym. Ani ona ani jej dzieci ani jej maz rak nie myli :( Nawet po toalecie
        i przed posilkiem wiec cos w tym jest ;-)
        • azza4 Re: mycie rak 02.03.07, 21:59
          Bo to pewnie propaganda z tym myciem rak i tyle!
          • haganl Re: mycie rak 02.03.07, 22:04
            zeby sie w sklepach mydlo sprzedawalo, podobnie jak pasta do zebow, hehe :)
            • kasia191273 inne mycie;) 02.03.07, 22:11
              byłam nianią kiedyś i rzeczywiście nie zauważyłam szczególnego mycia rąk w
              rodzinach, gdzie były dzieci

              pamiętam inną sprawę- moja mama towarzyszyła mi kiedyś w nianiowaniu, kiedy
              była w NL z wizytą, i była cała oburzona, że 'tu nie myje się dziecka'
              kładzionego do łóżeczka na drzemkę popołudniową;))) A ja robiłam tak, jak sobie
              życzyli rodzice i o żadnym myciu nie było mowy...
              • corneliss Re: inne mycie;) 02.03.07, 22:52
                mysle ze nie mozna tak ogolnikowo... to chyba zalezy od danej rodziny; bylam kiedys opiekunka w dwoch eodzinkach rownoczesnie (po sasiedzku) gdzie panowaly diametralnie rozne zwyczaje w tej kwestii
                1. 3 siostry nie myjace rak po wyjsciu z toalety, co tepilam bardzo; po przyjsciu z podworka- lapki cale z kredy itp. - moze je czegos nauczylam , nie wiem - wiem tyle ze w tym domu czulam sie fatalnie, bo nawet ser w lodowce byl brudny :((( bueeee, framugi, uchwyty szafek, posciel zmieniano co tydzien bo byla szara...
                2. rodzenstwo chlopczyk i dziewczynka tu rodzice bardzo pilnoiwali mycia rak zwl. po wyjsciu z toalety i przed posilkAMI
                • tijgertje Re: inne mycie;) 02.03.07, 23:42
                  Ja za corneliss: bylam operka w dwoch rodzinach, w jednej to ja pilnowalam
                  mycia rak dzieciakow, bo matce nie przyszlo to do glowy, w drugiej przed
                  jedzeniem dzieciaki byly hurtem ustawiane w kolejce do kranu.
                  W przedszkolach i zlobkach jest roznie, mojego mlodego po powrocie i tak musze
                  pakowac pod kran, bo zwykle ostatnia czesc zajec spedzaja na zewnatrz, od razu
                  stamtad dzieci sa odbierane, a piach+woda i dzieciak, ktory uwielbia w nich
                  grzebac, to sobie mozecie wyobrazic... Pod niebosa wychwalam odkrywcoe pralki i
                  suszarki, bo bym z praniem nie wyrobila:-))) Nesla widziala, jak moj mlody
                  wygladal po tzw. spacerze:-))) W naszym przedszkolu w sumie nie ma gdzie umyc
                  bandy dzieciakow pod kranem, w ubikacji za malo miejsca, w kuchni kran za
                  wysoko. widzialam, ze hurtowe mycie odbywa sie za pomoca miski z woda i mydlem,
                  myjki i recznika.
                  Co do zimnej wody: to fakt, w wiekszosci domow w ubikacji jest tylko zimna
                  woda, zwykle korzystam z lazienki, ale w razie koniecznosci myje rece w zimnej.
                  Byle mydlo bylo:-)
                  • ada9611 Re: inne mycie;) 03.03.07, 06:13
                    moje dzieci myja lapska,syn chetniej niz corka,w przedszkolu u malej bylo
                    naciskane ze rece myc,tak samo w szkole teraz ,wisza obrazki co i jak po
                    kolei,jak sie idzie do toalety.ale ostsnim razem w szkole mydla nie
                    widzilam,aha i zimna woda tez byla.a najbardziej mam stracha gdy okres
                    smarkajacy jest a wszklole w klasie maja po 3 kubki przy kranie i z tego pija
                    dzieci .to chyba za sterylne nie jest? l
                    • haganl Re: inne mycie;) 03.03.07, 12:15
                      ojej, strach mnie oblecial... teraz rozumiem, dlaczego panie w przedszkolu zrobily taka mine jak sie zapytalam, czy myja dziecku rece... tak jakby w ogole nie rozumialy o co mi chodzi. A picia z kranu zabronie, (choc maly tego nie robi, ale na wszelki wypadek), rzeczywiscie to idealne zrodlo przenoszenia chorob!!! brrrr... ( ja tez mam w ubikacjach zimna wode, w zwiazku z tym myje rece w kuchni...) . dzieki za wszystkie posty! pozdrawiam
                      • maxijo Re: inne mycie;) 03.03.07, 14:11
                        z moich obserwacji wynika, ze wieksza wage przywiazuje sie tu do mycia zebow
                        niz do mycia rak. Coz, dentysta przeciez kosztuje:)
                        • flucha Re: inne mycie;) 03.03.07, 14:51
                          Moje dziecie ostatnio przynioslo nowine, ze pili w klasie wode z kranu ( to
                          przelknelam) z jednego kubka WSZYSCY !!! zbaranialam, zdebialam itd. moj maz
                          powiedzial, ze jestem przewrazliwiona :)
                          • tijgertje Re: inne mycie;) 03.03.07, 15:27
                            O wode z kranu nie ma co panikowac. Jakis czas temu widzialam reportaz, z
                            ktorego wynikalo, ze kilka laboratoriow niezaleznie przeprowadzilo badania.
                            Wszystkim wyszlo, ze jezeli komus nie chodzi o wode wysoko zmineralizowana, to
                            nie ma sensu kupowac wody w butelkach, bo kranowka holenderska jest nie tylko
                            nie gorsza, ale w wielu przypadkach po prostu lepsza.
                            Pilnuje w domu mycia rak, zwlaszcza po wyjsciu z toalety, mam totalnego hopla w
                            sumie, ale odkad Kasper zaczal pelzac, to troche odpuscilam. Nie ma takiej
                            mozliwosci, zebym upilnowala dziecko. Zawsze polize czy dotknie polizana przez
                            inne dziecko zabawke, sprobuje piachu z piaskownicy czy wsadzi do buzi patyka
                            znalezionego w lesie. Chce, zeby moje dziecko moglo byc dzieckiem, nie
                            zamierzam go zamknac w domu w sterylnym pomieszczeniu, bo sie po prostu tak nie
                            da. No, ale zawsze mozna sprobowac:-)))
                            • kingadpl Re: inne mycie;) 03.03.07, 15:36
                              rzeczywiscie, malo kto przywiazuje wage do czystosci tutaj, a przynajmniej w
                              rodzinie mojego A. Przeciez to nie przeszkadza ze dziecku spadl na ziemie
                              smoczek, nie ma sensu go myc. A mycie rak - chyba niewiele osob o tym
                              slyszalo.. Ja zreszta tez jestem przwrazliwiona czasem na punkcie higieny
                              osobistej, wiec moze dlatego mnie rozne rzeczy dziwia...
                            • nesla Re: inne mycie;) 03.03.07, 16:48
                              Ja tez slyszalam o wodzie z kranu, ze bardzo dobrej jakosci, malo tego (!)
                              widzialam tez program, w ktorym testowano wode ktora spuszcza sie w ubikacji i
                              tez wyszlo, ze nadaje sie do picia i to nie byl program satyryczny ;D

                              Z ta higiena i czystoscia to nie przesadzajmy, mysle ze holenderskie domy na
                              ogol sa czyste, przynajmniej te ktore ja odwiedzam i nie ma co przesadzac z
                              nadgorliwoscia, bo dzieci nie powinny wychowywac sie w sterylnych warunkach. Ale
                              mycie rak przed jedzeniem czy po wyjsciu z toalety to powinien byc automatyczny
                              nawyk szczegolnie wlasnie w przedszkolach propagowany.
                            • haganl Re: inne mycie;) 03.03.07, 19:34
                              Od zwyklego mycia rak po toalecie i przed posilkiem do przewrazliwienia z higiena, typu schizy w piaskownicy, czy mycie rak u roczniaka co 5 mm minut - to daleka droga i o tym nie mowie. sama uwazam, ze za duzo sterylnosci nie pomaga i sama nie wypazam butelek, smoczkow i innych takich co chwile, pozwalajac dziecku na "normalne dziecinstwo". No ale jak widze maluchy (ok 3 lat) ktore w przedszkolu same ida do ubikacji, potem sobie wycieraja pupe i ida prosto jesc to mi troche niedobrze.... A picie z kranu w przedszkolu to mnie odraza z powodu wspolnych kubkow, a nie jakosci wody
                              • martaj7 Re: inne mycie;) 06.03.07, 07:52
                                Ja kiedys zrobilam wojne w przedszkolu o te wode, ale raczej chodzilo mi o to
                                ze nawet malutkie dzieci pija wode z kranu, ba miesza sie jogurt z woda z kranu
                                i sokiem i to daje do picia maluchom. Oczywiscie wszyscy twierdza ze woda w
                                kranie jest doskonala, zdrowa i smaczna i pewnie tak jest. Ale niech ktos
                                sprobuje wyciagnac szczegolowe analizy wody z jakiejkolwiek
                                instytucji...Probowalam. Mozna zapomniec. Trzeba wierzyc na slowo.
                                W przedszkolu do ktorego chodzila Agata dzieci same myly raczki i panie bardzo
                                pilnowaly aby zawsze po fakcie i przed jedzeiem te raczki umyc...Maluchom
                                pomagaly same, wieksze radzily sobie samodzielnie.
                                Wlasciwie nigdy nie spotkalam sie z takim postepowaniem, aby nie myc rak po
                                kibelku. A na pewno zwrocilabym uwage.
    • a.polonia Re: mycie rak 03.03.07, 17:44
      mam w WC tylko zimna wode (i mydlo) i w takiej myje rece, jakos zyje :) nie
      chce mi sie latac do kuchni czy lazienki za kazdym razem.
      Nie wiem jak to jest z myciem rak u dzieci, ale jeszcze w kwestii higieny (albo
      raczej jej braku) powala mnie czestowanie np. m&ms'ami (lub tym podobnymi)
      wymietolonymi prosto z reki, albo ze stolu ;-)).
      • beba3 Re: mycie rak 03.03.07, 18:01
        W przedszkolku na dwie i pol godziny tez nie bylo mycia rak bo zwyczajnie,
        szkoda bylo na to czasu.
        Dzieci dostawaly po polowce 'mokrej chusteczki' i musialy sie same wytrzec.
        Szybko lapaly jak to sie robi.
        W moim domu, w toalecie na dole, nie bylo kranu. Trzeba bylo myc rece w
        kuchni...
        Nie spotkalam standardowego mieszkania gdzie, jesli juz byl kran w toalecie, to
        byla tam rowniez ciepla woda. Z ciepla to juz po wlasnych przerobkach.
        Z piciem z jednego czy kilku kubkow w szkole to prawda, niestety. Zazwyczaj jak
        ktos powaznie sie rozchorowal to ciagnal za soba kilka osob. Silniejsi nie
        chorowali.
        Szkoda ze moje dzicie latwo lapalo infekcje.
        A cos takiego jak choroba brudnych rak istnieje.

        (W Sg czesto dzieci chodza tylko na spacery podczas pobytu w przedszkolu.
        Tylko jeden raz widzialm cos takiego jak piasek przeznaczony do zabawy dla
        dzieci i bardzo nie chcialbym aby moje dzieci sie tam bawily.
        Sa tez podobno oglaszane stany 'alarmowe' ostrzegajace i zakazujace zabaw
        dzieci na dworzu podczas przedszkola. Nie wiem ile w tym prawdy.
        A! I przed wejsciem do przedszkola dzieci maja odkazane rece a dopiero pozniej
        myte.
        Jest troche inaczej, co? ;-)
        • a.polonia Re: mycie rak 03.03.07, 20:05
          beba3 napisała:
          > Jest troche inaczej, co? ;-)


          Beba, dawaj wiecej takich historii :)), ciekawa jestem, jak sie tam
          odnajdujecie, a zwlaszcza jak dziewczynki sobie radza?
          • beba3 Re: mycie rak 06.03.07, 05:37
            Hej Pola!
            Troszke o naszym zyciu tu, w watku chwalacym sie, na samym koncu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24320&w=49584319
            A mi juz sie powoli zaciera to co na poczatku dziwilo czy szokowalo w Sg.
            Jak zrobia mi sie skosne oczy i zzolkne, to sie szczegolnie nie zdziwie! ;-)
            Ciekawostki wyplywaja zawsze 'przy okazji', tak na zawolanie to nie chca sie
            pojawiac, niecnoty! ;-)
            W kazdym razie, dzisiaj wlasnie zakupilam specjalne urzadzenie do gotowania
            ryzu. W Holandii to bym sie nie skusila na taki zakup ale tu? Obowiazkowo!;-)
            Zupelnie nie po holednersku serwuja w Sg ziemniaki. Mianowicie ugotowane,
            pokrojone w talarki i w sosiku. Oczywiscie tylko jako dodatek kolo sporej kupki
            ryzu, innych warzyw, tofu, mieska czy ryby.
            Kochajacy ziemniaki Polak czy Holender nie bylby zachwycony. :-P
            A dzieciaki switenie sie aklimatyzuja. Co chwila ktos je chwali ze tak szybko
            lapia angielski. Dzisiaj Pani sie mnie spytala czy Jagoda w domu spiewa
            piosenki po chinsku. ;-)
            Bardzo im sie podoba chociaz maz znowu zaczol sie wypytywac gdzie jest lepiej,
            i Jagoda stwierdzila, ze w Holandii bo tam mielismy duze parapety na ktore
            mozna bylo usiasc. He, he.
            Sie pytal, to ma i niech chlopak mysli, gdzie corce lepiej! ;-D
            • beba3 Re: mycie rak 06.03.07, 07:19
              Przekopiowane z dzisiejszej Wyborczej, na zamowienie Poli!
              I ja tam jestem! ;-)


              Indonezja/ Silne trzęsienie ziemi na Sumatrze (aktl.)
              PAP2007-03-06, ostatnia aktualizacja 2007-03-06 06:10
              (brak groźby tsunami)
              6.3.Dżakarta (PAP/AP,Reuters) - Trzęsienie ziemi o sile 6,3 stopni w otwartej
              skali Richtera miało miejsce we wtorek na Sumatrze w Indonezji. Wstrząsy były
              odczuwalne również na Singapurze i w Malezji.

              Według amerykańskich sejsmologów epicentrum trzęsienia znajdowało się około 30
              km od miasta Padang na Sumatrze. Centrum ostrzegania przed tsunami, położone na
              Hawajach, stwierdziło, że nie ma zagrożenia tsunami.

              Agencja Associated Press pisze, powołując się na świadków, że wstrząsy
              uszkodziły budynki, a ludzie w panice uciekali z domów. Rzecznik policji
              indonezyjskiej powiedział jednak, że wstrząs wyrządził pomniejsze szkody -
              zniszczył szyby w oknach budynków i sklepy wystawowe - i nie ma doniesień o
              ofiarach.

              Doniesienia z Singapuru mówią jedynie o lekkim wstrząsie odnotowanym w różnych
              miejscach wyspy; świadkowie opisują, że biurowce w biznesowej części stolicy
              zakołysały się.(PAP)
              • a.polonia Re: mycie rak 06.03.07, 22:21
                beba, czy Ty chcesz, zebym zawalu dostala?? Prosilam o ciekawostki a nie kleski
                zywiolowe :).
                Fajnie, opowiadaj, opowiadaj, ciagle nie moge uwierzyc, ze jestes tak
                daleeeeko...
    • andevi Re: mycie rak 07.03.07, 22:32
      Nie wiem jak wsrod dzieci, bo doswiadczenia ze szkoly czy przedszkola nie mam,
      ale dorosli to juz na pewno nie myja rak.Ci, ktorych znam, nie zdejmuja butow
      po wejsciu do mieszkania, nawet jesli na dworze pada i buty sa zablocone.Laduja
      sie wiec w buciorach "na pokoje", a jesli na drodze ich przejscia lezy kocyk
      dzieciecy, to i po kocyku przejda.Kurtki zawsze wieszaja w jadalni na
      krzeslach, lub klada na stole, a jesli juz w przedpokoju, to na wozeczku
      dzieciecym, a nigdy na wieszaku.Nie ma nawyku mycia rak po przyjsciu z dworu.A
      jesli nawet poprosze o umycie rak, to jest to ochlapanie koniuszkow palcow pod
      kranem (bron Boze mydla!) i wytarcie w sciereczke do naczyn, ktora zreszta moze
      byc rownie dobrze uzyta jako szmata do podlogi."Bo przeciez i tak sie ja
      pierze, toch?"
      Zlew w kuchni uzywany jest generalnie do wszystkiego.I do prania, i do
      namaczania, i do mycia kuwet kocich, i do wylewania wody z mycia podlogi, no i
      do mycia naczyn,a nawet kapania dziecka(!??).Kubek do picia wody 5 lat moze byc
      nie myty.U nas na szczescie uzywa go tylko tesciowa:)

      Na nowym mieszkaniu na szczescie mamy lazienke zaraz przy wejsciu, wiec bede
      gonic towarzystwo do hurtowej dezynfekcji.Sa tez drzwi, ktore oddzielaja reszte
      mieszkania od korytarzyka, wiec nie wpuszcze "na pokoje" w butach:))
      • azza4 Re: mycie rak 07.03.07, 22:59
        To znaczy,ze prosisz gosci przy wejsciu zeby umyli rece?Hm...nie jestem jakims
        brudasem uwazam,ale wlasciwie po co?Co innego poprosic o zdjecie butow.Zdarzylo
        mi sie to nie raz i teraz juz pamietaja,ale pytaja.Jak jest po sprzatniu to
        jasne,ze tak.Jak jest przed i sucho na dworze to nie ma problemu.
        • a.polonia Re: mycie rak 07.03.07, 23:23
          Jakby mnie gospodarze poprosili na wejsciu o dezynfekcje rak i zdjecie butow,
          to bym podziekowala za taka goscine, odwrocila sie na piecie i wyszla.
          • tijgertje Re: mycie rak 08.03.07, 00:31
            a.polonia napisała:

            > Jakby mnie gospodarze poprosili na wejsciu o dezynfekcje rak i zdjecie butow,
            > to bym podziekowala za taka goscine, odwrocila sie na piecie i wyszla.

            Pola:-) Zrobilabym tak samo:-))) U mnie mozesz chodzic w buciorach:-)

            Andevi, u mnie wszyscy goscie wieszaja plaszcze w szafie na wieszaku!
            Musze sprawdzic w kalendarzu, kiedy ostatnio mylam kubek do picia wody... Na
            pewno po przeprowadzce... Oj, niedlugo 5 lat minie, to moze wypadaloby go
            wczesniej umyc? Czy poczekac te pare miesiecy???
            • a.polonia Re: co to jest kubek do picia wody? ;-)) nt. 08.03.07, 07:33
          • go.ga Re: mycie rak 08.03.07, 10:41
            a.polonia napisała:

            > Jakby mnie gospodarze poprosili na wejsciu o dezynfekcje rak i zdjecie butow,
            > to bym podziekowala za taka goscine, odwrocila sie na piecie i wyszla.

            Zrobilabym dokladnie tak samo. U nas zreszte nawet w Polsce (sciaganie butow to
            podobno polski zwyczaj;) nie prosilo sie gosci o sciagniecie butow, zwyczaj ten
            uchodzil za nieelegancki.
            Pamietam, ze kiedys odwiedzilam znajoma i poprosila mnie o zdjecie butow i
            zaoferowala smierdzidlo o nazwie "kapcie dla gosci", stare, przepocone potem
            setek stop, najlepszy sposob zlapania grzybicy. Brrrrr......

            Zaczelo mnie tez nurtowac pytanie. W kazdym kibelku tutaj jest zawsze (fakt, ze
            niewielka) umywalka i kran (fakt, ze z zimna woda) i maly reczniczek. Czy ktos
            wie, do czego to sluzy, jesli nie do mycia rak?
            • nesla Re: mycie rak 08.03.07, 10:51
              Jeszcze mi sie nie zdarzylo poprosic goscia o sciagniecie butow przed wejsciem
              "na salony".. chociaz mamy kremowy dywanik w pokoju dziennym i mniej wiecej co
              rok trzeba go wymieniac, ryzyko wliczone ;) U jednej kolezanki sama sciagam
              buty, bo ma caly dol w wykladzinie i jak miala male dziecko ktore wszedzie
              raczkowalo to sie przyjelo ze sciagamy buty, ale rak nigdy mi nie kazala myc ;D
              • tijgertje Re: mycie rak 08.03.07, 11:02
                mamy kremowy dywanik w pokoju dziennym i mniej wiecej co
                > rok trzeba go wymieniac, ryzyko wliczone ;)
                Nesla, sprawdze potem nazwe mojego cuda. Tez mam jasny dywan, welniany w
                dodatku, kto mial kiedykolwiek, wie co to znaczy. Kupilam jakis srodek do
                czyszczenia, zamiast zmieniac dywan to g wyszoruje raz na jakis czas, wszystkie
                plamy slicznie schodza:-)
                • nesla Re: mycie rak 08.03.07, 11:15
                  No ja w ciagu roku to go szoruje specyfikiem jednym, plamy schodza, ale po roku
                  juz wyglada naprawde neiwyjsciowo, szczegolnei rzuca sie to w oczy w lecie, wiec
                  nie kupujemy drogich dywanow.
                  • beba3 Re: mycie rak 08.03.07, 14:17
                    Moi goscie po wyjsciu z kibelka zawsze sie pytali czy moga umyc rece. W kuchni,
                    troche nietypowo ale lepiej niz nie myc wcale.
                    Mydlo w plynie, papierowe reczniki i wyjmowny przy delikwencie maly recznik do
                    rak (aby sobie nie pomyslal wlasnie ze to taka sciereczka od podlogi) i
                    wystarczy. Staralam sie tez nie trzymac naczyn w zlewie.
                    Mysle ze glupio by bylo wyjsc z kibelka i usiasc do stolu. ;-)
                    Dzieci ktore do nas przychodzily, zanim siadaly do jedzenia same garnely sie do
                    mycia rak.
                    Zreszta po co myc rece przed jedzeniem. Lapami sie przeciez jesc nie powinno!
                    Mamy przeciez widelce i reszte! ;-P
                    Singapurczycy swietnie sobie radza paleczkami i lyzka. To tylko biali dziwacy
                    nosza zapasy mokrych i suchych chusteczek i paprza sie niemilosiernie jedzac
                    nawet widelcem i lyzka!
                    Nie ma zwyczaju podawania czegos takiego jak serwetki do rak. Jedynie w Mc
                    Donaldzie taka rozpusta! ;-)
                    • anitax Re: mycie rak 11.03.07, 22:17
                      Zimna woda w toalecie to zmora holenderskich domow. Ale lepsze to niz nic. Nie
                      wyobrazam sobie mycia rak w kuchni, szczegolnie po WC. Przeciez tam sie myje
                      naczynia ...
                      • a.polonia Re: mycie rak 11.03.07, 22:33
                        Tak mi sie wlasnie przypomnialo, ze kiedys czytalam (niestety nie pamietam
                        gdzie to bylo), ze na desce do krojenia jest wiecej zarazkow niz na desce
                        klozetowej :))).
                        Oczywiscie najbardziej higienicznym rozwiazaniem byloby miec w domu zlewy i
                        umywalki oddzielne do wszelakich czynnosci, np. mycie rak po WC, mycie rak
                        przed jedzeniem, po jedzeniu....

                        Anitax, naprawde nie myje sie u Ciebie rak w kuchni? Nie stoi mydlo przy
                        zlewie? Jak zyje jeszcze sie z takim czyms nie spotkalam...
                        • haganl Re: mycie rak 11.03.07, 22:45
                          Anitax, nie przesadzasz? ja naczynia myje w zmywarce, mydlo stoi w kuchni i mojemu dziecku tylko tam myje rece kilka razy dziennie, przeciez nie bede smigac na pietro do lazienki, ani gotowac wody do mycia rak w misce.... mi tylko chodzi o zdrowy rozsadek, a z brakeim ciepej wody w ubikacji... no coz, kojarzy mi sie to z toaletami publicznym, i totalnie nie rozumiem dlaczego podlaczajac wode zimna nie mozna bylo od razu podlaczyc cieplej... a wlasnie, a jak malym dzieciom myjecie pupy z kupy? Ja uzywam mokrych chusteczek, ale wolalabym myc pod kranem , no ale w kuchni to juz tego nie zrobie...( a kurcze, na drugim pietrze w moim domu jest obok pralki zainstalowany zlew z przeplywowym podgrzewaczem wody (czyn poprzedniego wlascicilela), nie rozumiem po co. tam akurat totalnie nie przydatny....Po prostu taka logika, inna niz moja i tyle...
                          • ada9611 Re: mycie rak 11.03.07, 23:05
                            w kuchni stoi mydlo w plynie i w lazience ,jedno rozowe dla malej,drugie w
                            pplynie zwykle i w mydelniczce .a rece myjemy czesciej w kuchni,dlaczego by nie
                            mozna w kuchni?naczynia i tak umyje,a przewaznie zlew jest pusty,nie rozumiem,a
                            to tylko umycie rak,jak przychodzimy do domu.
                            • nesla Re: mycie rak 12.03.07, 09:27
                              Hmm.. a u mnie na umywalce w ubikacji stoi mydlo dezynfekujace Uni Cura,
                              smierdzi, ale podobno dezynfekuje, sa chyba 3 stopnie tej dezynfekcji. Czy nie
                              wystarczy wtedy umyc rece zimna woda??
                              • haganl Re: mycie rak 12.03.07, 10:16
                                ale mycie w zimnej takie nieprzyjemne.... Poza tym umywalka mala i standardowe kraniki niziutkie (musielismy wymienic coby mozna bylo nalac wody do nocnika lub wiadra)
                                • anitax Re: mycie rak 12.03.07, 23:21
                                  Po zmianie pieluch albo wyjsciu z WC myjemy rece w ubikacji dezynfekujacym
                                  mydlem i niestety zimna woda. Ale my w zlewie myjemy naczynia, bo nie wszystko
                                  sie da wlozyc do zmywarki.
                                  W kuchni tez mam mydlo, ale myje tam rece jedynie dodatkowo, np. przed
                                  przygotowaniem jedzenia. Lisie myje rece na ogol mokrymi chusteczkami.
                                  • tijgertje Re: mycie rak 13.03.07, 00:07
                                    anitax napisała:
                                    Lisie myje rece na ogol mokrymi chusteczkami.

                                    O, to ona jeszcze piaskownicy nie zaliczyla:-) Chusteczek uzywam tylko w czasie
                                    wyjsc, w samochodzie woze tez zel dezynfekujacy, ale jak maluch sie pobabrze w
                                    ogrodku, to dopiero wtedy widac, ze nawet zimna woda bez mydla lepiej umyje
                                    lapska niz chusteczki:-/
                                    • beba3 Re: mycie rak 13.03.07, 04:42
                                      Nie lazalo mi to mycie rak po WC w kuchni ale to byl stary dom. Wczesniej
                                      zreszta mieszkaly w nim dwie rodziny: jedna zajmowala izbe na dole a druba na
                                      gorze. Potem wydzielono u gory pokoje i zroboino lazienke.
                                      Piec jest zatkany. Szkoda.
                                      Przerobki moglam robic do woli ale przed wyprowadzeniem sie musialam
                                      wszystko 'naprawic'. Bzdura do kwadratu!
                                      A zmywarki nie mialam.
                                      Przewijaki mialam dwa i po sikaniu nie bylo problemu a z wieksza kupka
                                      lecielismy na 'gore'.
                                      Nie twierdze ze to bylo wygodne ale do przyzwyczajenia sie. Gdybym miala zlewik
                                      w toalecie to musialby miec odpowiednie gabaryty i ciepla wode. I pomieszczenie
                                      jednak troche wieksza powierzchnie. ;-)
                                      PS Teraz mamy dwa mydla dla dzieci: dezynfekujace (po przyjsciu z dworu, ew
                                      przed jedzeniem i po toalecie) i zwykle w plynie, ladnie pachnace (wolno
                                      schodzi).
                                      Chusteczek (dezynfekujacych) tez uzywamy, glownie przed i po jedzeniu 'na
                                      miescie'. Moim zdaniem rozmazuja a nie myja ale lepsze to niz nic.
                                      • andevi Re: mycie rak 13.03.07, 16:56
                                        A co powiecie na mycie naczyn ta sama gabka, ktorej uzywa sie do sprzatania? Bo
                                        moja tesciowa robi to nagminnie.Podobnie jest ze sciereczkami i recznikami,i to
                                        ponoc typowy holenderski zwyczaj, ze po prysznicu wyciera sie podloge tymi
                                        samymi recznikami co cialo.Oczywiscie uzywa sie trzech recznikow:jeden do
                                        glowy, jeden do twarzy i gornej polowy ciala, jeden do pupy i nog, ale potem
                                        wszystkie laduja na mokrej i bynajmniej nie czystej podlodze...A krzeselka z
                                        ogrodka - dlaczego by nie umyc ich swiezutka sciereczka do naczyn?
                                        A spotkalyscie sie z czyms takim, jak wylizywanie niedojadkow z talerzy przez
                                        zwierzatka domowe? No bo szkoda taki tluszczyk wylac, a kotek by sobie
                                        zjadl...Albo uzywanie tej samej miski dla kota i do salatek...
                                        Nie wiem, skad sie biora takie zwyczaje, ale te 50 lat temu dzieci sie tu w
                                        rynsztokach bawily, a grachty byly publicznymi wysypiskami smieci...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka