Dodaj do ulubionych

idzie się zabić

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.09, 11:56
www.emetro.pl/emetro/1,85648,7184175,Dam_prace__tylko_nie_absolwentowi.html
Obserwuj wątek
    • Gość: andra Re: idzie się zabić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.09, 11:38
      a kto idzie się zabić?
      • Gość: Sandra Re: idzie się zabić IP: *.ip.netia.com.pl 15.11.09, 11:51
        np ja
    • Gość: asdf Re: idzie się zabić IP: 195.82.180.* 15.11.09, 13:00
      - Rekrutujemy głównie na stanowiska specjalistyczne: menedżerskie, do administracji biurowej. Nasi klienci oczekują od przyszłych pracowników doświadczenia, bo nie mają czasu, by kształcić sobie personel - przyznaje Małgorzata Górska z HRK, które niedawno brało udział w Targach Pracy w Pałacu Kultury: - Absolwenci są mile widziani, ale raczej tacy, którzy już podczas studiów pracowali.

      Debilna logika paniusi -specjalistki tzw. HR-u (dawniej po prostu "kadrowej"). Skoro ktoś nie ma pracy PO studiach bo nie ma doświadczenia to jakim cudem ma znaleźć pracę NA studiach kiedy nie ma ani doświadczenia ani wykształcenia ?
      • redman32 Re: idzie się zabić 15.11.09, 16:35
        Najlepiej żeby pracownik był jeszcze na V roku, żeby uczelnia za niego ZUS
        płaciła, żeby miał za sobą 20 lat pracy zawodowej, żeby był dyspozycyjny 24/7,
        żeby mu płacić jak praktykantowi i broń Boże żeby to nie była młoda kobieta, bo
        jeszcze zajdzie w ciążę.
        • Gość: marajka Re: idzie się zabić IP: *.ghnet.pl 15.11.09, 23:58
          To może być kobieta, ale zeby dzieci już miała na studiach:)
    • Gość: zgred Re: idzie się zabić IP: 91.123.167.* 15.11.09, 18:12
      albo zamiast imprezowac wziac sie do roboty
      • Gość: asdf Re: idzie się zabić IP: 195.82.180.* 15.11.09, 20:07
        A doświadczenie na kasie w Biedronce się liczy? Nie twierdzę, że znalezienie pracy na studiach jest niemożliwe, ale ze znalezieniem pracy w swojej branży jest naprawdę ciężko.

        Z tego co widzę po znajomych to trzeba mieć albo znajomości albo niebywałe szczęście. Chyba tylko studia informatyczne (na dobrej uczelni) plus umiejętności zdobyte na własną rękę dają jako taką szansę znalezienia zatrudnienia.
        • Gość: zgred Re: idzie się zabić IP: 91.123.167.* 15.11.09, 20:09
          Liczy się zaradność i aktywność, lepiej mieć doświadczenie w handlu
          owocami albo na kasie niż wcale go nie mieć.
          • Gość: asdf Re: idzie się zabić IP: 195.82.180.* 15.11.09, 23:55
            Poczytaj sobie opinie pracodawców na forach, to dowiesz się co myślą o pracy na kasie w Biedronce albo na magazynie jako "doświadczeniu zawodowym"
            • Gość: dsa Re: idzie się zabić IP: *.adsl.inetia.pl 19.11.09, 15:32
              Jeśli Gazeta Metro jest dla Ciebie opiniotwórcza i jedynym źródłem informacji ,
              to co robiłaś na studiach ?? Jeśli siedziałaś po Pubach to soory Genia Świat
              się zmienia .
              a To oznacza że Dyplom to za mało .
              • Gość: asdf Re: idzie się zabić IP: 195.82.180.* 20.11.09, 09:58
                Gość portalu: dsa napisał(a):

                > Jeśli siedziałaś po Pubach to soory Genia Świat
                > się zmienia .

                Miałem tyle roboty na uczelni, że nie miałem czasu się szlajać po knajpach codziennie. Pierwsze trzy lata to orka non stop - projekty, sprawozdania, przygotowywanie się na następne zajęcia.

                No ale widzę, że to dla Ciebie nowość, że studia to nie tylko siedzenie w ławce, a poza tym to nie ma się nic do roboty ;)

                > a To oznacza że Dyplom to za mało .

                Ale czy ja mówię, że tak nie jest?
                • dystansownik Re: idzie się zabić 21.11.09, 21:28
                  > Miałem tyle roboty na uczelni, że nie miałem czasu się szlajać po knajpach codz
                  > iennie. Pierwsze trzy lata to orka non stop - projekty, sprawozdania, przygotow
                  > ywanie się na następne zajęcia.

                  Projekty ? Czyli podejrzewam, że uczelnia techniczna ? Jeśli tak, to doskonale
                  to rozumiem. Niestety ktoś kto nie miał z tym do czynienia (poza kilkoma
                  nieinżynierskimi, ale też ciężkimi kierunkami), chyba nigdy tego nie będzie w
                  stanie pojąć.

                  Większość ludzi na uniwerkach, szczególnie na studiach typowo humanistycznych,
                  do roboty poza sesją nie ma prawie nic. Na polibudzie duży nacisk kładzie się na
                  regularność np. co tydzień trzeba prowadzącemu przedstawić kolejną wykonaną
                  część projektu.
                  Jak się wszystko poskłada, to często wychodzi niezły zapieprz od rana do
                  wieczora nad projektami, sprawozdaniami i innymi pierdółkami, które po prostu
                  trzeba wykonać.
                  Do tego często wiele zajęć jest obowiązkowych (łącznie z wykładami), a nawet
                  jeśli nie są, to zaliczenie przedmiotu bez uczestniczenia w zajęciach (żeby
                  zrozumieć dany przedmiot i jego zagadnienia) bywa prawie niemożliwe. To nie
                  uniwerek, gdzie na wszystkim wystarczy skserować notatki, wykuć na pamięć i
                  zaliczenie ma się w kieszeni.
                  Warto jeszcze wspomnieć, że ostatnio przyjmują na uczelnie tylu ludzi, że w
                  efekcie plany zajęć bywają porozwalane na od rana do wieczora przez kilka dni.

                  W praktyce to wszystko oznacza, że podchodząc poważnie do studiów, po prostu nie
                  da się pracować na etat (a niektóre zawody tego wymagają) i studiować (na
                  kierunkach technicznych). Żaden pracodawca nie zatrudni kogoś, kto będzie mu
                  przychodził do pracy 2-3 dni w tygodniu na kilka godzin.

                  Ja teraz jestem na 9 semestrze studiów, ostatnim na którym mam jeszcze zajęcia,
                  a dalej mam do roboty na tyle projektów i na tyle zajęć obowiązkowych, że choć
                  bym chciał, to stałej pracy w zawodzie nie mógłbym się podjąć.
                  • Gość: asdf Re: idzie się zabić IP: 195.82.180.* 22.11.09, 21:26
                    Dobrze napisane ale chcę poruszyć jeszcze jedną kwestię.
                    Prawda jest taka, że gros stanowisk w branżach typu media, reklama, usługi i PR tak naprawdę nie wymaga jakiejś specjalistycznej wiedzy, którą można poznać tylko na studiach.

                    Na kierunkach technicznych wygląda to trochę inaczej. Po prostu nie wyobrażam sobie, żeby ktoś znalazł gdzieś pracę bez znajomości: podstaw rysunku technicznego, podstaw wytrzymałości materiałów i mechaniki, podstawowych technologii stosowanych w danej dziedzinie (budownictwo, mechanika, górnictwo) i PKM-u (w przypadku kierunków związanych z przemysłem).
                    A gdzie tam jeszcze znajomość jakichś programów obliczeniowych i CAD-owskich?

                    Podkreślam, że mówię tu o podstawach, które zazwyczaj okazują się i tak niewystarczające ale bez nich poradzić też się nie da.

                    Do tego wszystkiego potrzeba minimum 3 lat studiów, chociaż pewnie i 5 lat to mało.
                    • dystansownik Re: idzie się zabić 23.11.09, 20:27
                      > A gdzie tam jeszcze znajomość jakichś programów obliczeniowych i CAD-owskich?

                      Kilku podstawowych zwykle uczą, ale chyba wychodzą z założenia, że reszty
                      studenci nauczą się sami jakby zaczęli się bawić w projektowanie.

                      > Podkreślam, że mówię tu o podstawach, które zazwyczaj okazują się i tak
                      > niewystarczające ale bez nich poradzić też się nie da.

                      Dokładnie. To są podstawy, które są warunkiem koniecznym, ale bynajmniej nie
                      wystarczającym.

                      > Do tego wszystkiego potrzeba minimum 3 lat studiów, chociaż pewnie i 5 l
                      > at to mało.

                      Przy dobrym ułożeniu planu studiów, dałoby się w 3.5 roku (czyli tyle ile trwają
                      studia inżynierskie) wypuścić inżyniera mającego solidne podstawy zawodu, tak że
                      reszty mógłby się już uczyć w praktyce.
                      Teraz się to co prawda zmienia, ale wcześniej często ładowało się w plany zajęć
                      różne zapychacze. Jakiś wykładowca dostawał etacik z zupełnie nieprzydatnego
                      przedmiotu i go uczył. Za to na więcej zajęć komputerowych już kasy zawsze
                      musiało zabraknąć.
                  • ziemia.ognista Re: idzie się zabić 22.11.09, 22:46
                    > To nie
                    > uniwerek, gdzie na wszystkim wystarczy skserować notatki, wykuć na pamięć i
                    > zaliczenie ma się w kieszeni.

                    Chyba kpisz. Wszystko co opisałeś, poza projektami, mogłabym napisać o swoich studiach. Na uniwerku. Sprawozdania, wejściówki na każdych ćwiczeniach i obowiązkowe zajęcia wypełniające znaczną część dnia nie dotyczą tylko studentów polibudy.
                    • dystansownik Re: idzie się zabić 23.11.09, 20:31
                      > Chyba kpisz. Wszystko co opisałeś, poza projektami, mogłabym napisać o swoich s
                      > tudiach. Na uniwerku. Sprawozdania, wejściówki na każdych ćwiczeniach i obowiąz
                      > kowe zajęcia wypełniające znaczną część dnia nie dotyczą tylko studentów polibu
                      > dy.

                      Ja nie pisałem, że wszyscy, ale że większość. Bardzo dużo jest kierunków, które
                      wcale nie wymagają ciężkiej pracy. Znam trochę humanistów, część moich znajomych
                      wynajmuje mieszkania z humanistami, więc mam jakieś porównanie. Jak my mamy
                      tydzień w tydzień zawsze coś do roboty, to uniwerkowcy często narzekają jak ktoś
                      im każe jakiś referat napisać od czasu do czasu.
                      Jeszcze raz podkreślam, że nie wszyscy na uniwerkach mają tak lekko, ale spora
                      część jednak ma.
                      • ziemia.ognista Re: idzie się zabić 23.11.09, 21:49
                        Ja jednak jestem daleka od generalizowania; mieszkałam zarówno z opierniczającym się studentem prestiżowej uczelni technicznej, jak i z filolożką, która kompletnie nic nie robiła... zależy jak trafisz.
                    • Gość: milego dnia:) Re: idzie się zabić IP: *.acx.pl 23.11.09, 21:21
                      > Chyba kpisz. Wszystko co opisałeś, poza projektami, mogłabym
                      napisać o swoich s
                      > tudiach. Na uniwerku. Sprawozdania, wejściówki na każdych
                      ćwiczeniach i obowiąz
                      > kowe zajęcia wypełniające znaczną część dnia nie dotyczą tylko
                      studentów polibu
                      > dy.

                      No wlasnie dziewczę - poza PROJEKTAMI. Zrob chociaz jeden taki
                      projekt, obron go (2-3 koła + przepytywanie ustne + laborki +
                      egzamin). Dodam,ze w semestrze nie robisz jednego projektu.
                      Przewaznie od 3 a bywalo,ze i 7. Przy tym normalne przeczołgiwanie z
                      przedmiotow teoretycznych (ścisłych) do ktorych co tydzien trzeba
                      robic miniprojekciki obliczeniowe
                      (mechanika,dynamika,sprężystość,numeryka...etc,etc).
                      P.S. Kiedy mieszkalem na stancji z dziewoją studiujaca finanse, to
                      ów dziewoja caly czas myslala,ze skoro tyle sie ucze, to pewnie
                      dostaje jakies mega stypendium. To "tyle" z mojej perspektywy to
                      czesto byla walka o wpis na nastepny semestr,a projekty to sie
                      robilo tak opasle,ze praca mgr to pikuś - "pan pikuś". Studiowalem
                      KBI na Budownictwie.
                      • ziemia.ognista Re: idzie się zabić 23.11.09, 21:46
                        > No wlasnie dziewczę - poza PROJEKTAMI. Zrob chociaz jeden taki
                        > projekt, obron go (2-3 koła + przepytywanie ustne + laborki +
                        > egzamin). Dodam,ze w semestrze nie robisz jednego projektu.
                        > Przewaznie od 3 a bywalo,ze i 7. Przy tym normalne przeczołgiwanie z
                        > przedmiotow teoretycznych (ścisłych) do ktorych co tydzien trzeba
                        > robic miniprojekciki obliczeniowe

                        Może grzeczniej się do mnie zwracaj? Gdybym miała coś takiego do zrobienia, to bym zrobiła. Gdyby mnie w jakimkolwiek stopniu interesowały kierunki techniczne, to skończyłabym je bez problemu. Znam swoje możliwości. Zamiast tego wolę siedzieć w labie i żadne projekty nie są mi potrzebne. A ty jeśli nie dawałeś rady mogłeś zmienić uczelnię/kierunek, a nie miej teraz pretensji do całego świata.
                        • dystansownik Re: idzie się zabić 23.11.09, 23:12
                          > Może grzeczniej się do mnie zwracaj? Gdybym miała coś takiego do zrobienia, to
                          > bym zrobiła. Gdyby mnie w jakimkolwiek stopniu interesowały kierunki techniczne
                          > , to skończyłabym je bez problemu. Znam swoje możliwości. Zamiast tego wolę sie
                          > dzieć w labie i żadne projekty nie są mi potrzebne. A ty jeśli nie dawałeś rady
                          > mogłeś zmienić uczelnię/kierunek, a nie miej teraz pretensji do całego świata.

                          Ja ciekaw jestem czy rzeczywiście byś zrobiła. Co tydzień po np. kilka stron
                          obliczeń albo rysunki itp. A jak coś będzie źle to trzeba wysłuchać jakim jest
                          się idiotą od prowadzącego ćwiczenia.
                          Problemem raczej nie jest to, że jak ktoś nie daje rady to może zmienić
                          uczelnię/kierunek, bo na KBI to jest praktycznie standard.
                          Ci co nie dają rady na budowlance, to odpadają już na początku (odrzut na
                          pierwszym roku to zwykle ok. 50% przyjętych). A Ci co nie dają rady później,
                          męczą się i 5 letnie studia robią nawet przez 7-8 lat (zdarzały się takie
                          przypadki). :)
                          • Gość: qwerty Re: idzie się zabić IP: *.chello.pl 23.11.09, 23:35
                            Co tydzień po np. kilka stron
                            > obliczeń albo rysunki itp. A jak coś będzie źle to trzeba wysłuchać jakim jest
                            > się idiotą od prowadzącego ćwiczenia.
                            Czyli wychodzi, że wg ciebie cała trudność leży w tym, że trzeba w domu
                            popracować i masz chamskich prowadzących? ROTFL

                            > Ci co nie dają rady na budowlance, to odpadają już na początku (odrzut na
                            > pierwszym roku to zwykle ok. 50% przyjętych)
                            Jak przyjmują kupę osób kompletnie do tego się nienadających, to ciężko żeby
                            odrzutu nie było.
                            • dystansownik Re: idzie się zabić 24.11.09, 07:13
                              > Czyli wychodzi, że wg ciebie cała trudność leży w tym, że trzeba w domu
                              > popracować i masz chamskich prowadzących? ROTFL

                              Trudność nie tkwi w tym, że trzeba w domu popracować. To jest akurat podstawa
                              studiów na polibudzie.
                              Poza tym, to nie są studia humanistyczne. Tu nie wystarczy "popracować" i samo
                              wyjdzie, tylko trzeba umieć dane zadanie/projekt wykonać.

                              > Jak przyjmują kupę osób kompletnie do tego się nienadających, to ciężko żeby
                              > odrzutu nie było.

                              Po części na pewno winne jest to, że dużo osób się po prostu nie nadaje na tego
                              typu studia. Jednak spora część osób rezygnuje właśnie z nadmiaru zajęć,
                              projektów, czyli rzeczy jednocześnie wymagających oraz zajmujących dużo czasu
                              (przede wszystkim wolnego w przypadku projektów).
                              Nawet nie są to osoby, które by sobie nie poradziły, ale perspektywa spędzenia 5
                              lat na jednak ciężkich studiach, nie każdemu się podoba. Żałują, że nie wybrali
                              kierunków humanistycznych czy ekonomicznych i w końcu tam lądują.
                          • ziemia.ognista Re: idzie się zabić 25.11.09, 00:04
                            > Ja ciekaw jestem czy rzeczywiście byś zrobiła. Co tydzień po np. kilka stron
                            > obliczeń albo rysunki itp. A jak coś będzie źle to trzeba wysłuchać jakim jest
                            > się idiotą od prowadzącego ćwiczenia.

                            No a jak ty to robisz? Usiadłabym i zabrałabym się do roboty, proste ;) Jak mi na czymś zależy i postawię sobie cel, to nie ma dla mnie przeszkód, wszystko się da zrobić. Ktoś w końcu te wasze techniczne studia kończy, więc nie przedstawiajcie tego jako mission impossible.
                            Co do obrażania przez prowadzących - przykre, że coś takiego dzieje się na uczelniach (i gdziekolwiek w ogóle). Na szczęście nigdy się sama z czymś takim nie spotkałam (chyba, że wziąć pod uwagę panie z dziekanatu; wykładowcy natomiast zachowują się kulturalnie i zwracają się do nas normalnie).
                          • Gość: Osia Re: idzie się zabić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.10, 19:33
                            Ja ciekaw jestem czy rzeczywiście byś zrobiła
                            Nie, nie zrobiła by. Projekt(na studiach) wymaga niesamowitego
                            talentu i ogromnej wiedzy(ironia) co tam nauka biochemii, anatomi,
                            chemi fizycznej.
                            Jeżeli projekty takie trudne to skąd mamy tyle inżynierot? buhahaha
                        • Gość: milego dnia:) Re: idzie się zabić IP: *.acx.pl 24.11.09, 07:14
                          > Może grzeczniej się do mnie zwracaj? Gdybym miała coś takiego do
                          zrobienia, to
                          > bym zrobiła. Gdyby mnie w jakimkolwiek stopniu interesowały
                          kierunki techniczne
                          > , to skończyłabym je bez problemu. Znam swoje możliwości. Zamiast
                          tego wolę sie
                          > dzieć w labie

                          Skarbie, naucz sie czytac tekst bez nadinterpretacji to raz. Dwa,
                          sadzac po ilosci wyprodukowanych postow na forach to nauki za duzo
                          nie masz.

                          > żadne projekty nie są mi potrzebne. A ty jeśli nie dawałeś rady
                          > mogłeś zmienić uczelnię/kierunek, a nie miej teraz pretensji do
                          całego świata

                          Wybralem taki kierunek, bo chcialem uczyc sie o inzynierii ladowej i
                          byc inzynierem. Gdybym nie chcial byc to bym zrezygnowal. Mam teraz
                          prace w zawodzie i przyzwoita pensje jak na absolwenta. Za darmo
                          tego wszystkiego nie dostalem.
                          P.S. Ogarnij sie.
                          • Gość: prezes Re: idzie się zabić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.09, 22:16
                            Ty sie ogarnij:) Więcej luzu! Wyjdź czasem w sobote z kumplami,
                            jeśli takowych masz bo sztywniak z ciebie. Projekty są pracochłonne
                            ale metorycznie nie specjalnie trudne, to nie fizyka jądrowa:D
                            sadzac po ilosci wyprodukowanych postow na forach to nauki za duzo
                            > nie masz
                            może ma ale posiada także dobrą pamięć
                            Mam teraz
                            > prace w zawodzie i przyzwoita pensje jak na absolwenta.
                            BYŁ BOOM(pomogł ci)
                            I młodośc spędzoną w książkach(przepraszam najmocniej! W PROJEKTACH
                            również) Sądząc po twoich postach w domu sie nieprzewalało, nagroda
                            ci sie należy(troszke chamskie ale też nie jesteś miły)

                            Budownictwo coś ostatnio chętnie wybierają ci maturzyści, nie boisz
                            sie konkurencji? Nie tłumoków którzy ledwo pszeszli, tylko dzieci
                            ludzi z branży(prezesów firm bud., innych inzynierów lub po prostu
                            mających znajomości(mocna rzecz)) Wiem że jest dobry, ale przypomnij
                            sobie podstawowe prawo rynku.

                            I na koniec, Istiti, dystansownik mają coś czego ci brakuje -dystans
                            do swojego kierunku oraz przyszłego zawodu oraz jak podejrzewam
                            życie prywatne.
                            WYlUZUJ i również miłego dnia(wieczoru):)
                            • dystansownik Re: idzie się zabić 25.11.09, 08:06
                              > Budownictwo coś ostatnio chętnie wybierają ci maturzyści, nie boisz
                              > sie konkurencji? Nie tłumoków którzy ledwo pszeszli, tylko dzieci
                              > ludzi z branży(prezesów firm bud., innych inzynierów lub po prostu
                              > mających znajomości(mocna rzecz)) Wiem że jest dobry, ale przypomnij
                              > sobie podstawowe prawo rynku.

                              Co do wybierania budownictwa, to rzeczywiście ostatnio stało się naprawdę
                              popularnym kierunkiem wśród obecnych maturzystów. Za moich czasów, tzn. kiedy
                              zaczynałem studia jednocześnie przed kryzysem i zanim jeszcze zaczął się boom
                              budowlany, na ten kierunek bez problemu mógł dostać się nawet średni maturzysta,
                              bo brali jak leciało. Teraz natomiast, o dziwo budownictwo stało się tak
                              popularne jak np. informatyka.
                              Różnica tkwi tylko w tym, że często ludzie wybierają budownictwo nie z
                              rzeczywistej pasji do tej branży, tylko ze zwykłego pragmatyzmu. Nasłuchają się
                              jak to po polibudzie jest fajnie, że czeka na nich 70 tysięcy wolnych miejsc
                              pracy, że praktycznie wystarczy skończyć studia, a potem siedzieć na tyłku i
                              liczyć kasę z wypłaty. Potem nie wiedzą co rzeczywiście chcieliby studiować, to
                              idą na budownictwo, bo to najlogiczniejszy wybór w takiej sytuacji.

                              A co do konkurencji ze strony dzieci ludzi z branży, to chociaż działa to trochę
                              deprymująco, to jednak nie ma się czym aż tak przejmować. Oni stanowią ledwie
                              parę procent studiujących.
                          • ziemia.ognista Re: idzie się zabić 25.11.09, 00:08
                            > Skarbie, naucz sie czytac tekst bez nadinterpretacji to raz.
                            Nie jestem żadnym twoim skarbem :/

                            > Dwa, sadzac po ilosci wyprodukowanych postow na forach to nauki za duzo
                            > nie masz.
                            Jeżeli 550 postów napisanych od czerwca 2008 uważasz za niewiarygodną ilość - nie będę się kłócić.

                            > P.S. Ogarnij sie.
                            Przestań się tak napinać.
                      • Gość: poik Re: idzie się zabić IP: *.adsl.inetia.pl 23.11.09, 23:07
                        uff a chciałam iść na budownictwo na KBI właśnie :P
                        • Gość: prezes Re: idzie się zabić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.09, 22:29
                          Nie słuchaj go, odreagowuje młodość w projektach. (być wiecznie w
                          knajpach też dobre nie jest-umiar sie liczy)
                  • Gość: marajka Re: idzie się zabić IP: *.ghnet.pl 23.11.09, 13:39
                    Na pewni na kierunkach technicznych jest trudniej niż na humanistycznych. Na pewno nie każdy się na nie nadaje. Ale z tą regularnością na humanistycznych nie jest do końca tak jak piszesz. Kiedy studiowałam prawo, owszem nieraz wystarczyło siąść tydzień przed sesją i ostro zakuwać. Piątki może z tego nie było, ale 4,0 jak najbardziej. Teraz jestem na filologii i jakbym nie przygotowywała się do zajęć regularnie, w czasie sesji nie zdążyłabym nawet pozbierać wszystkich lektur, opracowań i podręczników, które mi są potrzebne. Nie mówię już o przeczytaniu wszystkiego, o nauczeniu się nie byłoby nawet co marzyć. Nie twierdzę, że mam stucia cieżkie i trudne, tym bardziej, że je lubię. Ale nie znoszę, kiedy ktoś kto nie ma wielkiego pojęcia o studiach humanistycznych, twierdzi, że to jedne wielkie wakacje.
                    • Gość: On Re: idzie się zabić IP: *.proxnet.pl 23.11.09, 15:06
                      Ja na administracji miałem wakacje :P
                  • Gość: gf Re: idzie się zabić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.09, 15:55
                    Ja nie jest na inzynierskim i też mam nauki dużo(kierunek ścisły)
                    więc nieuogólniaj że tylko na technicznych jest zapieprz. Na
                    uniwerkach też.
                    • redman32 Re: idzie się zabić 23.11.09, 21:49
                      Ja byłem na kierunku humanistycznym i na inżynierskim. Różnica jest kolosalna!!!
                      Na humanistycznym to były od wielkiego dzwonu LABORATORIA ZE STATYSTYKI raz na
                      dwa tygodnie i tyle w ciągu roku. A na inżynierskim - elektra, wytrzymałość,
                      mechanika, rysunek, CAD, materiałoznawstwo i jazda! Na każde zajęcia trzeba być
                      przygotowanym. Jak się nie nauczysz - wynocha z sali, idź odrobić to ćwiczenie z
                      inną grupą. Potem z każdego zajęcia trzeba robić sprawozdanie. A na poważanym i
                      budzącym powszechny respekt uniwersytecie miałem 8 zajęć w tygodniu na 1
                      semestrze (90 minut każde). Dla porównania na kierunku inżynierskim - 20 zajęć
                      (słownie: dwadzieścia). Bywało od 8 rano do 8 wieczorem.

                      Śmiać mi się chce jak kozaki z uniszkółki niedzielnej chwalą się, że oni to są
                      tacy zdolni, że robią dwa albo i trzy kierunki naraz. Znam osobę, która
                      szczyciła się tym, że studiowała 4 kierunki - psychologię, pedagogikę,
                      socjologię i filozofię. Spróbujcie tak zrobić na polibudzie, cwaniaczki. Ciekawe
                      czy by wam czasu wystarczyło, żeby spać i jeść.

                      Kto jak kto, ale JA porównanie mam i opisuję moje własne doświadczenia.
                      • Gość: mi Re: idzie się zabić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.09, 22:20
                        Ja jestem na matematyce i wiem że na filologiach było by mi ciężej.
                        Nie uważam że humany są proste.
                        jak dla mnie(od najtrudniejszego)
                        -humanistyczne
                        -medyczne
                        -ścisłe
                        -techniczne
                        • Gość: f. Re: idzie się zabić IP: *.uws.ac.uk 24.11.09, 23:15
                          ja powiedziałbym to samo. Nie dałbym rady wkuć tego 10000 stron na prawie - ale żaden prawnik nie poradziłby sobie na moim kierunku, więc jesteśmy kwita ;)
    • Gość: ona Re: idzie się zabić IP: *.ghnet.pl 20.11.09, 17:05
      Ja tam nie narzekam. Praktyki nawet bezpłatne zaowocują w przyszłości.
      Pracodawca gdy widzi CV w którym nie ma wpisanego doświadczenia odrzuca je w
      pierwszej kolejności. Warto wpisywać każdą pracę - przecież nawet takie
      kelnerowanie w Anglii czegoś uczy: język, kontakt z klientem, odpowiedzialność.
      Lenie jesteście i tyle
      • Gość: poik Re: idzie się zabić IP: *.adsl.inetia.pl 21.11.09, 20:42
        Kucze no a ja bym nie wpisywała pracy w markecie, bo jakos tak nie za bardzo
        świadczy o moich umiejętnosciach zawodowych...
        • dystansownik Re: idzie się zabić 21.11.09, 21:14
          Jak się szuka pracy w konkretnym zawodzie, to drobne prace, szczególnie
          całkowicie od tego zawodu oderwane, lepiej sobie darować.

          Co do praktyk, to często są one zwykłą ściemą. Owszem, ładnie to wygląda w CV,
          ale tylko po to, żeby przypodobać się "specjaliście" od HR, który prowadzi
          wstępną rekrutację. Nie mówię, że jest tak zawsze, ale w sporej części
          przypadków praktyki dają niewiele.

          Sam siedziałem nie tak dawno 2 miesiące na bezpłatnych praktykach i choć trochę
          się nauczyłem, to praktycznie nic tam nie robiłem. Kierownik nie miał czasu
          zajmować się praktykantami, więc rzadko wciskał mi coś do roboty, a jak już, to
          jakieś pierdółki, które trzeba było zrobić, ale nie wymagały żadnych
          umiejętności, a po prostu ktoś musiał je zrobić.
          Winne takiemu podejściu do praktyk było zapewne to, że im się na dobrą sprawę
          nie opłacało praktykanta niczego uczyć, bo nic z tego nie mieli. Do tego
          odchodziła straszna masówka jak potrafili jednemu kierownikowi zwalić na głowę
          nawet 4 praktykantów na raz i to bez jakiejkolwiek konsultacji z nim, bo
          wszystko załatwiali w kadrach.
          W efekcie, takie praktyki poza dodatkowym wpisem w CV, wcale nie są czymś czym
          można się specjalnie chwalić. Zawsze to coś, ale poważnej pracy na etat na pewno
          to nie zastąpi.
          • Gość: ona Re: idzie się zabić IP: *.ghnet.pl 22.11.09, 20:40
            No wszystko zależy od praktyk. Ja ostatnie miałam 6 miesięcy i samodzielne i
            odpowiedzialne stanowisko. Na wcześniejszych tylko papierki przekladalam no ale
            potencjalny pracodawca tego nie wiem. mimo wszystko uważam że warto je robić.
    • Gość: Roman Re: idzie się zabić IP: *.home.aster.pl 23.11.09, 21:40
      Nie rozumiem, pracuję w KGHM od roku, zarabiam 11,5k brutto czyli
      7531 zł netto.

      Do tego mam trzynastkę i czternastkę, czasami jeżdzę z szefem na
      konferencje, ostatnio byłem w Meksyku prawie tydzień :)
      • Gość: asdf n/t IP: 195.82.180.* 23.11.09, 22:17
        a co jesteś związkowcem ? ;D

        Nie no żartuję, nie obrażaj się :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka