Dodaj do ulubionych

Weterynaria

IP: *.maverick.com.pl 01.11.11, 17:45
Witam, chciałabym studiować weterynarię tylko nie jestem pewna które miasto wybrać. Najbliżej mam do Poznania ale tutaj weterynaria dopiero rozpoczęła swoją działalność i właśnie nie wiem czy ryzykować i zaufać zasadzie, że jeśli chcesz się nauczyć to możesz to zrobić wszędzie czy pójść w kierunku tradycji i rankingów - Wrocław albo SGGW. Do innych miast zniechęca mnie odległość. Jest jakaś szansa, że dostanę się na studia zarówno do Poznania, Wrocławia i Warszawy (Wrocław i Warszawa progi pkt. podobne, w Poznaniu niestety nieznane). I tu będę miała problem. Nie ukrywam, że względy ekonomiczne też są dosyć istotne - będę musiała zamieszkać w akademiku (co chyba nie jest tragedią chociaż opowieści niektórych są przerażające). W Poznaniu mam praktycznie całą rodzinę - Wrocław, Wawa byłabym sama jak palec. Ale weterynaria na SGGW i Wrocławskim Uniwersytecie Przyrodniczym cieszą się dobrą opinią.
Obserwuj wątek
    • Gość: vet Re: Weterynaria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.11, 20:42
      Kwestie ekonomiczne są dość istotne, bo rozumiem, że w Poznaniu mieszkałabyś u rodziny i odpada koszt mieszkania i jedzenia? Co tak BTW ma swoje dobre i złe strony.
      Problem z Poznaniem może być taki, ze skoro wydział tam dopiero startuje może być sporo zamieszania organizacyjnego, problemów związanych z dostępem do pacjentów. Pytanie jak są wyposażone i zorganizowane kliniki? No i nie masz kolegów ze starszych lat, którzy podpowiedzą jak unikać problemów :-) Dla mnie spore ryzyko, że nie nauczysz się tego, co będą umieli ludzie z Wrocławia czy Warszawy.
      W Warszawie akademiki weterynarii zlokalizowane są na kampusie uczelnianym na Ursynowie i na większość zajęć pójdziesz sobie piechotką. Życie w akademiku może być wpieniające, ale ma swoje zalety.
    • hawa.etc Re: Weterynaria 02.11.11, 11:09
      Z tego, co się orientuję, akademiki SGGW są całkiem niezłe pod względem standardu, więc jeśli nie masz jakiejś niechęci przed życiem w grupie, to nie masz się czego obawiać. No i to jedna z najlepszych uczelni rolniczych w kraju. Nie wiem jakie masz stosunki z rodziną, ale ja bym tego familijnego życia nie traktowała w kategorii plusów - na studiach zazwyczaj szuka się oddechu, samodzielności. Mieszkanie z pociotkami może Ci jeszcze bokiem wyjść, a nowo utworzony kierunek to jedna wielka niewiadoma i syf organizacyjny. Choć Poznań sam w sobie jest dużo fajniejszym miastem, niż Warszawa (i mówię to jako osoba wychowana w Warszawie).
      Wybierałabym tak: 1) Warszawa, 2) Poznań, 3) Wrocław.
      • Gość: Kama Re: Weterynaria IP: *.ip.maverick.com.pl 02.11.11, 18:40
        Dziękuję bardzo za rady ;) Z rodzicami fajnie mi się mieszka, chociaż z drugiej strony wyjazd do innego miasta wydaje się ciekawą przygodą. Wiem, że jeśli zostanę to będę mieszkała z rodzicami do ukończenia studiów (chyba, że jakimś cudem uda mi się samej utrzymywać a jeśli nie, to nie wyobrażam sobie sytuacji w której rodzice mieliby mi dawać na mieszkanie tylko dlatego, że chce się usamodzielnić - jeśli w tym przypadku w ogóle można mówić o samodzielności). Niestety Warszawy nie miałam okazji zwiedzać (raczej się nie liczy Dworzec Centralny, lotnisko i przejażdżka autobusem) podobnie z Wrocławiem - kilka razy przejazdem. Niechęci przed życiem w grupie nie mam. Tych problemów organizacyjnych się obawiam, niestety nikt ze znajomych nie wybrał weterynarii. Poczekam na drzwi otwarte i na pewno się na nie wybiorę, może akurat Wrocław lub Warszawa przypadnie mi do gustu :)
        • hawa.etc Re: Weterynaria 02.11.11, 19:42
          Źle Cię zrozumiałam, sądziłam, że mieszkasz gdzieś blisko Poznania, a na miejscu masz dalszą rodzinę. Jeśli mieszkasz tu i jesteś tu zakorzeniona, to chyba warto zaryzykować studia na debiutującym w dziedzinie weterynarii uniwerku.
          • Gość: Kama Re: Weterynaria IP: *.ip.maverick.com.pl 02.11.11, 20:00
            To w takim razie dobrze mnie zrozumiałaś ;) Mieszkam blisko Poznania, reszta rodziny mieszka bezpośrednio w Poznaniu. Teraz też dojeżdżam do liceum także nic by się nie zmieniło ;)
    • Gość: gość Re: Weterynaria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.11, 18:34
      Przyjedź do Wrocławia, bo tutaj jest dobra uczelnia i utrzymanie trochę tańsze niż w Warszawie. A jak w Poznaniu dopiero niedawno otworzono weterynarię, to lepiej tam nie idź, bo m. in. oni nie mają praktyki w edukowaniu przyszłych weterynarzy, nie wiadomo czy mają odpowiednich wykładowców z praktyką, czy mają m. in. odpowiednią liczbę zwłok zwierząt do ćwiczeń, czy mają odpowiedni sprzęt do nauczania studentów itp. Potrzeba przynajmniej z 8-10 lat zanim jako tako będzie w Poznaniu, muszą wypuścić kilka roczników lekarzy weterynarii, żeby wyrobić się w kształceniu na danym kierunku. Poznań wypuszcza te studia dla kasy (bo są chyba tylko 4 uczelnie, gdzie można studiować weterynarię, a dla porównania chyba jest 10 uczelni gdzie jest medycyna, na weterynarię też jest dużo chętnych, a jest mało miejsc i uczelni). Przez pierwsze lata będą jakieś niedociągnięcia i może się okazać, że absolwenci weterynarii w Poznaniu będą niedouczeni i mogą części rzeczy nie umieć, będą sobie gorzej radzić niż osoby po SGGW w Warszawie czy UP we Wrocławiu i możesz mieć po uczelni w Poznaniu gorsze szanse o pracę. Wiesz, lepiej idź do Wrocławia, to lepiej się nauczysz, do Wrocławia przyjeżdżają np. ludzie ze Szczecina, Warszawy, Rzeszowa, Poznania, Kalisza, Krakowa itp. i dają sobie radę. Znam ludzi z biednych rodzin, które przyjeżdżają do Wrocławia, żeby zamieszkać i studiować. Możesz na uczelni się podać za samodzielne gospodarstwo domowe i że masz zerowy dochód, więc możesz dostać stypendium socjalne (nie wiem czy dalej jest mieszkaniowe i żywieniowe czy jak-jeśli tak, to te wszystkie Ci się należałyby), więc miałabyś na akademik, może należałby Ci się jakiś zasiłek z pomocy społecznej, to miałabyś na jedzenie (i nie masz powodu do wstydu, bierz wszystko co Ci się należy). Popytaj tu i tam czy należą się jeszcze jakieś pieniądze, żeby mieć na życie we Wrocławiu, może rodzice podeślą Ci jakieś pieniądze, a ucz się i rób wszystko, żeby po 1 roku wyrobić się na stypendium naukowe i żebyś dalej miała stypendium socjalne, to będzie już jako tako. Możesz brać stypendium socjalne, od poniedziałku do piątku chodzić na zajęcia, popołudniami się ucz, a w weekendy dorabiaj np. sprzątając mieszkania ludziom, w McDonaldzie czy KFC, sporo studentów tak dorabia, to będziesz mieć na życie. Rozumiem, że możesz bać się nowego miejsca, gdzie nikogo nie znasz, że to wydatek na akademik itp., ale pomyśl sobie, że nie jesteś jedyną osobą w takiej sytuacji i ludzie sobie radzą. Możesz przecież dorabiać, postarać się o stypendium socjalne, może rodzice jakoś Ci pomogą itp. Niektórzy rodzice nie pracują na etat, tylko na półtora etatu, żeby pieniądze za te pół etatu wysyłać co miesiąc dziecku, a Ty byś jeszcze do tego brała stypendium, sprzątałabyś mieszkania paru osobom w weekendy i jakoś mogłabyś sobie poradzić w nowym miejscu. Przecież do nowych miejscowości przyjeżdżają na studia osoby, które są sierotami, nie mają rodziców itp. i muszą pojechać do nowego miasta, pójść na dzienne studia, jakoś się postarać, żeby mieć na akademik czy stancję, jedzenie, materiały biurowe itp., a sama renta rodzinna, to średnio 200-500zł miesięcznie, zależy czy rodzic długo żył i pracował i jako tako zarabiał czy może rodzic szybko umarł i nie wypracował wielu lat, a miał najniższą krajową itp. i muszą się starać o jakieś stypendia (nie każdej sierocie się należy), zasiłki itp., żeby tylko ukończyć studia i pracować w wymarzonym zawodzie, a są sami, nie mają rodziny i mają gorzej niż niejeden, bo jest trudniej takim ludziom niż osobom, które mają rodziców, którzy mogą pomóc. Rodzice mogą Ci podesłać jakieś pieniądze, Ty dostaniesz stypendium, może zasiłek, możesz dorobić w weekendy itp. Jak Ci zależy, to jakoś dasz radę
      • Gość: Kama Re: Weterynaria IP: *.ip.maverick.com.pl 02.11.11, 18:52
        W kwestii finansowej to aż tak źle nie będzie. Rodzice powiedzieli, że jeśli tylko będę chciała i się dostanę na studia do innego miasta to jakoś sobie poradzą, a ja sama na pewno poszukam jakieś pracy. Chciałabym tak wybrać żeby potem nie żałować. Jeszcze mam trochę czasu, a na razie postaram się, aby dobrze napisać maturę ;)
        • Gość: vet Re: Weterynaria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.11, 21:29
          Oj na weterynarii możesz nie mieć za dużo czasu na pracę. Zwłaszcza na pierwszych latach. W Warszawie nieźle cisnęli :-) Ale ja wspominam te studia (właśnie w Warszawie) super!
          • hawa.etc Re: Weterynaria 03.11.11, 09:34
            Dokładnie tak - na kierunkach okołomedycznych jest sporo pracy i na zapieprzanie w makdonaldach nie ma za bardzo czasu. Poza tym jest też aspekt naukowy. Zrobiłam to samo, co autorka wątku, tylko, że w przeciwną stronę (Warszawa ---> Poznań), to znaczy wyjechałam na studia, choć u siebie też miałam niezłą uczelnię. Kiedy robi się taki manewr, przewraca życie nogami do góry, rodzice płacą, to czuje się presję, by mieć jak najlepsze wyniki i dobrze wykorzystać ten czas. Zasuwanie w jakichś bezużytecznych dorywczych pracach w nauce z pewnością nie pomaga, zwłaszcza na studiach zawodowych (takich jak weterynaria), na których mityczne "jakiekolwiek doświadczenie na rynku pracy" nie stanowi wartościowej pozycji w CV.
            • Gość: vet Re: Weterynaria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.11, 22:51
              Dokładnie. Tu podawanie pizzy czy coś takiego w CV nie pomoże. Sens ma pomoc w jakiejś lecznicy, bo za przynieś, wynieś pozamiataj można się sporo nauczyć. Ja biegałam od IV roku, wcześniej zwyczajnie nie miałam czasu (zresztą i sensu większego nie było) i trochę się poduczyłam-od takich "banałów" jak wkłucie dożylne, czy zaintubowanie po trochę bardziej skomplikowane rzeczy.
    • Gość: gość Re: Weterynaria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.11, 16:10
      Poza tym dodatkowo pomyśl czy przetrzymasz zajęcia np. prosektorium ze zwierzętami. Siostra mi mówiła, że ostatnio sobie oglądali badania na królikach, że zakażali królika bakterią i musieli oglądać królika jak mu gniją łapy i nie zabijano zwierząt, żeby dalej nie cierpiały, tylko oglądali jak ciało im odpada od kości i króliki zdychają w męczarniach albo widzieli badania jakiegoś faceta jak uderzał króliki w głowę różnymi narzędziami (kastety, pałki itp.) i badano jak się krew rozbryzguje i inne takie i to studenci musieli przejść, więc nie wiem czy przetrzymasz takie widoki.
      • Gość: Kama Re: Weterynaria IP: *.maverick.com.pl 03.11.11, 20:50
        Na razie nie widzę powodu dla którego trzeba badać w jaki sposób rozbryzguje się krew... ale może inni wiedzą i mnie kiedyś oświecą. Teraz to mogę mówić dam radę ale jak będzie czas pokaże. Wiem, że jeśli nie spróbuję to będę kiedyś żałowała, a tak to chociaż będę miała świadomość, że zrobiłam wszystko co mogłam ale się nie nadaję (mam nadzieję, że tak nie będzie).
        • Gość: vet Re: Weterynaria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.11, 22:55
          Kama, jestem lekarzem weterynarii (a więc studia już popełniłam :-) i naprawdę takich rzeczy się nie robi na studiach. To są "urban legends" z dziesiątej ręki.
          Oczywiście, że spróbuj. Studia wymagają sporej pracy, jest dużo nauki, mnóstwo zajęć ale są mega ciekawe.
      • Gość: vet Re: Weterynaria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.11, 22:48
        Dżizas, tak to jest jak ma się wiadomości z kolejnej ręki. Ja akurat osobiście studiowałam weterynarię i takich debilizmów nikt nie robił.
        A prosektorium jest o tyle niemiłe, ze trochę capi i tyle. Żaden hard core i nikt przez to ze studiów nie zrezygnował.
        • Gość: Kama Re: Weterynaria IP: *.maverick.com.pl 04.11.11, 16:47
          Uff ;) Tak myślałam, że to raczej tak nie wygląda. I miło usłyszeć, że prosektorium nie jest takie straszne (mam nadzieję, że sama też się o tym przekonam). A mam pytanie jak jest z praktykami? Uczelnia się tym zajmuje czy to trzeba we własnym zakresie zorganizować?
          • Gość: vet Re: Weterynaria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.11, 21:00
            Ach te opowieści o prosektoriach... Najczęściej straszą nimi ludzie, którzy nawet koło prosektorium nie przechodzili :-)
            Tak naprawdę są na tych studiach inne rzeczy nazwijmy to: niełatwe do zniesienia, ale to na starszych latach i człowiek jest już nieco zahartowany. Prosektorium to przy tym mały pikuś.

            Jeśli chodzi o praktyki: masz coś takiego jak program praktyk i wiesz gdzie musisz je odbyć (bo to nie tylko lecznice), ale konkretne miejsce organizujesz sobie sama. Nie pamiętam, żeby ktokolwiek miał z tym jakiś problem. Zwłaszcza w lecznicach. Czy w Warszawie, czy we Wrocławiu, czy w Poznaniu jest ich mnóstwo. Praktyki są obowiązkowe i otrzymujesz z nich ocenę, która wliczana jest do średniej.
    • bryndzunia_kasia Re: Weterynaria 26.04.18, 11:25
      Jeśli chodzi o miejsce i warunki pracy, lepiej już teraz rozejrzeć się za gabinetami weterynarii czy przychodniami, w których będziesz mogła znaleźć zatrudnienie. Moim zdaniem warto celować także w dodatkowe kwalifikacje oprócz studiów, np kursy doszkalające zoofizjoterapeutów czy hydroterapie, które są bardzo przyszłościowymi specjalizacjami (raczej jeszcze nie występują na studiach). Można poczytać o tym na stronie jednej z warszawskim przychodni www.vetrehab.com.pl/
    • aaapsik78 Re: Weterynaria 12.07.18, 20:08
      No wlasnie ja bym Poznan odpuscila, jesli dzialaja od niedawna. Wroclaw jest dosc blisko od Poznania, wiec mozesz odwiedzac rodzine, a akademiki chyba sa w sensownym kwotach. Ogolnie to kierunek bardzo trudny wybralas, takze szacun :) a w sumie po roku mozesz zmienic uczelnie, jesli nie bedzie ci sie podobac miasto, kampus.
    • sambolejro Re: Weterynaria 13.07.18, 09:21
      Akademiki wcale nie są takie straszne ;) da się przeżyć. Zawsze można też wynająć mieszkanie ze znajomymi.
    • zawszelisica Re: Weterynaria 15.07.18, 13:39
      Opowieści o akademikach to głównie miejskie legendy. Jedyna niewygoda, to że trzeba z kimś ten pokój dzielić. Nowy kierunek to też nie musi być źle, bo jednak UP w Poznaniu to dobra uczelnia. Ja bym poszukała grup studentów na fejsie i ich popytała. Warto się też zorientować, w czym się można specjalizować na danej uczelni, na co się tam kładzie nacisk. Bo na przykład o SGGW mówią, że to raczej zamordystyczna uczelnia i tam się głównie uczysz o zwierzętach hodowanych przemysłowo, z towarzyszącymi jest słabo.
    • dajanawu Re: Weterynaria 12.08.18, 17:24
      Przede wszystkim trzeba zdawac sobie sprawe ze swoich predyspozycji, umiejetnosci, mocnych stron. Niektorzy od 'małego' czują, że mają powołanie do jakiegos zawodu- to tez istotna sprawa- lubic to, co sie robi :) Tak bylo w moim przypadku, dlatego poszlam za glosem serca i w przyszlym roku koncze weterynarie we Wroclawiu. Nauki bylo i jest sporo, ale wiem, ze warto sie tak poswiecic.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka