Dodaj do ulubionych

Mam już dośc....

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.06, 15:19
studiuje te anglistyke i studiuje i juz nia rzygam za przeproszeniem...
fuckin' studies ;]
Obserwuj wątek
      • Gość: studnetka Re: Mam już dośc.... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.02.06, 17:01
        nie studiuje anglistyki.
        Ale mam przyjaciółke na iberystyce UW.
        Ona także nie może wytrzymać. Problemem jest to ze te studia tak naprawde nie
        rozwijają (jej zdanie). Ile można czytać o hiszpani, uczyc sie kultury ameryki
        łacinskiej, zapamietywac zabytki z madrytu, przerabiac antropologię płw.
        iberyjskiego ? Dziewczyna nie była pasjonatką (to takze jest powód chęci zmiany
        kierunku) - o prostu ma zdolności jezykowe.

        Moim zdaniem studia jezykowe sa atutem, ale nie rzemiosłem które moze dać
        prawdziwą pracę. Dlatego normlany, ambitny człowiek zanudziłby sie na nich na
        śmierć. A jezeli lubisz jezyk poczytaj sobie o nim we własnym zakresie.

        ps. kieoskich tłumaczy mamy zanadto.
        A ci prawdziwi nie konczyli studiów jezykowych ( co najwyzej zrobili jakieś
        kusry, a tekst który tłumaczą lezy w ich dziedzinie np. medycyna, technika idt.)

        pozdr.
        • Gość: Tawananna* Re: Mam już dośc.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.06, 19:18
          Z jednej strony piszesz:

          > Dziewczyna nie była pasjonatką (to takze jest powód chęci zmiany
          > kierunku) - o prostu ma zdolności jezykowe.

          z drugiej zaś:

          > Moim zdaniem studia jezykowe sa atutem, ale nie rzemiosłem które moze dać
          > prawdziwą pracę. Dlatego normlany, ambitny człowiek zanudziłby sie na nich na
          > śmierć. A jezeli lubisz jezyk poczytaj sobie o nim we własnym zakresie.

          Kluczowe jest słowo "pasja". Ile można czytać o Hiszpanii i zapamiętywać
          zabytki Madrytu? A ile można rozwiązywać zadania matematyczne, siedzieć przed
          komputerem i wstukiwać linijki kodu, śledzić wiadomości giełdowe, zapamiętywać
          prądy filozoficzne, wkuwać łacińskie nazwy kości?

          Jak ktoś napisał już wyżej, studia nie są obowiązkowe. A najlepiej studiować
          to, co się lubi, bo wtedy takich pytań jak powyżej mamy znacznie mniej,
          • Gość: arkadia Re: Mam już dośc.... IP: *.chello.pl 14.02.06, 19:34
            A słyszałaś o czymś takim jak zmęczenie materiału??
            Ja na przykład po 3 latach dosłownie wymiotuję moim kierunkiem, mdli mnie na
            samą myśl, że od jutra zajęcia a pare miesięcy temu byłam jeszcze wielką
            pasjonatką: ambitny temat pracy, dodatkowe zajęcia, dodatkowa lektura...
            Ale jak się coś ma non stop i przez 3 lata poświęca max uwagi i czasu to w
            pewnym momencie nerwy siadają...
            Człowiek ma stany lękowe na samą myśl o wydziale, a wspomnienie wykładowców
            powoduje mdłości...
            Zwłaszcza jeśli naprawdę nie da się oderwać, wyjechać i zapomnieć. Więc nie
            opowiadaj, że trzeba mieć pasję - pasja może wykończyć. Wolałabym od początku
            podejść do tego zdrowiej - bez nadmiernych ambicji i chęci - byłabym
            szczęśliwsza
            Znacie jakiegoś porządnego psychoanalityka?
            • iza_pedagogika2006 Re: Mam już dośc.... 14.02.06, 19:42
              Porządny psychoanalityk ?? Masz na myśli jakiegoś reprezentanta psychologii w
              dawnych dziejach, czy osobę u której mogłabyś wyciągnąć się na kozetce, bo
              jeśli o to drugie chodzi, to moja ciocia jest psychiatrą i przeprowadza takie
              właśnie seansy.

              Pozdrawiam
            • tawananna Re: Mam już dośc.... 15.02.06, 00:57
              A może inaczej rozumiemy pasję?

              Nie wyobrażam sobie, by poświęcać studiom non stop maksimum uwagi i czasu!
              Chyba bym zwariowała.

              Jeśli dochodzi do tego, że masz już stany lękowe na samą myśl o wydziale, to
              jest to naprawdę ostateczny sygnał, by "się oderwać, wyjechać i zapomnieć"!

              Dla mnie pasja to niekoniecznie życie bez przerwy tylko studiami - ale po
              prostu znajdowanie przyjemności w tym, co robimy na uczelni.

              A "zmęczenie materiału" jest normalną sprawą i zdarza mi się z całkiem sporą
              częstotliwością i lubi się pojawiać wcześniej niż po 3 latach ;).
              • Gość: z. Re: Mam już dośc.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 01:13
                Wiesz różnie z tym bywa ,często studiujemy coś bo zakładamy ,że po tym uda się
                nam znależć pracę ,a niekoniecznie to jest ciekawe czy pasjonujące ba powiem
                więcej często sesja składa sie z wielu nudnych,nieprzydatnych rzeczy ,które
                poprostu trzeba wkuć .Czasami dopiero po paru latach uświadamy sobie,że to
                jednak nie to ,że nie warto się tak męczyć no ale jaki mamy wybór ? rzucić cos
                ot tak? może poprostu w życiu juz tak bywa ,że tylko niektórym dane jest robić
                coś z prawdziwą pasja ,a 90% "szaraków" musi sobie jakoś radzić...
                • Gość: Tawananna* Re: Mam już dośc.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 12:30
                  > Wiesz różnie z tym bywa ,często studiujemy coś bo zakładamy ,że po tym uda
                  > się
                  > nam znależć pracę ,a niekoniecznie to jest ciekawe czy pasjonujące ba powiem
                  > więcej często sesja składa sie z wielu nudnych,nieprzydatnych rzeczy ,które
                  > poprostu trzeba wkuć .

                  Wiem, że tak bywa. Tylko, że nie widzę sensu w zmuszaniu się do ww. "wkuwania
                  zabytków Madrytu", jeśli ktoś nie uwielbia Hiszpanii... itd. Takie mam
                  idealistyczne podejście do studiów :)

                  > Czasami dopiero po paru latach uświadamy sobie,że to
                  > jednak nie to ,że nie warto się tak męczyć no ale jaki mamy wybór ? rzucić
                  > cos
                  > ot tak?

                  Po kilku latach - to już nie. To może być chwilowy kryzys :). Jeśli jednak nie,
                  to jest dla mnie niewyobrażalne, jak można przekonać się dopiero po kilku
                  latach, że studia są nudne, nieprzydatne i nie warte wysiłku.

                  > może poprostu w życiu juz tak bywa ,że tylko niektórym dane jest robić
                  > coś z prawdziwą pasja ,a 90% "szaraków" musi sobie jakoś radzić...

                  Czarna wizja, mam nadzieję, że nie - prawdziwa. Myślę, że to nie o szarość
                  chodzi, tylko o pewną świadomość swoich zainteresowań i odwagę - by rozpocząć
                  studia, ale także by z nich zrezygnować, jeśli to nie jest "to".

                  Ja zrezygnowałam po roku (z mojego drugiego kierunku, który wydawał mi się
                  świetnym wyborem, poprzedzonym zresztą duuużym rekonenansem). Żałowałam głównie
                  tego, że nie zrobiłam tego wcześniej.
                  • Gość: z. Re: Mam już dośc.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 00:25
                    to jest dla mnie niewyobrażalne, jak można przekonać się dopiero po kilku
                    > latach, że studia są nudne, nieprzydatne i nie warte wysiłku.
                    >
                    Wiesz Tawanno ,różnie z tym bywa ja swoje studia dośc lubię ale nie pasjonuję
                    się nimi jakoś szczególnie ,co jakiś czas nachodzą mnie poważne wątpliwości czy
                    powinnam akurat się tym zajmować i czy nie powinnam pójść jednak w trochę inną
                    stronę...czy studia są przydatne to też sprawa dość dyskusyjna ,moje akurat nie
                    są aż tak ważne dla społeczeństwa jaknp.prawnicze ,medyczne czy
                    informatyczne.Oczywiście zgadzam się ,że jeżeli kogoś kompletnie nie interesuje
                    np.kultura Hiszpanii to nie powinnien się tym zajmować bo traci tylko czas i
                    popada w coraz większą frustrację ,tylko,że czasami mamy bardzo ograniczony
                    wybór drogi życiowej...

                    • Gość: Tawananna* Re: Mam już dośc.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 00:55
                      > Wiesz Tawanno ,różnie z tym bywa ja swoje studia dośc lubię ale nie pasjonuję
                      > się nimi jakoś szczególnie ,co jakiś czas nachodzą mnie poważne wątpliwości
                      > czy
                      > powinnam akurat się tym zajmować i czy nie powinnam pójść jednak w trochę inną
                      > stronę...

                      Myślę, że każdy ma jakieś wątpliwości. A przynajmniej zazdroszczę tym, którzy
                      ich nie mają. Idealistycznie zachęcam do studiowania z pasją, bo wtedy tych
                      wątpliwości jest po prostu mniej, i wiele rzeczy staje się łatwiejszych. Nie
                      znaczy to oczywiście, że inaczej studiować się nie da. Wręcz przeciwnie - we
                      wszystkim konieczny jest umiar :). Przeraziła wypowiedź dziewczyny wyżej, która
                      pisze, że była taką pasjonatką, studia były dla niej praktycznie całym światem
                      i ma już dosyć. Z drugiej strony zaś obawami napawają mnie mnożące się na forum
                      wątki typu: "co mogę studiować zdając na maturze takie a takie
                      przedmioty?", "czy ten kierunek jest opłacalny?" itd. ... bo im mniej... może
                      nie pasji, ale jakiejś ciekawości, fascynacji jest na początku, tym mniejsze
                      są - chyba, przynajmniej tak sądzę - szanse na znalezienie jej później.

                      > czy studia są przydatne to też sprawa dość dyskusyjna ,moje akurat nie
                      > są aż tak ważne dla społeczeństwa jaknp.prawnicze ,medyczne czy
                      > informatyczne.

                      Prawdę mówiąc, to dla mnie nie było nigdy kryterium. Myśląc o studiach,
                      rozumowałam egoistycznie: co jest ciekawe dla MNIE i co JA chciałabym robić w
                      przyszłości. Można dyskutować nad tym, czy to jest dobre podejście - w mojej
                      opinii akurat tak. Nie chcąc być prawniczką, lekarką ani informatyczką
                      (zabawnie brzmi ten ostatni zawód w wersji kobiecej, swoją drogą:)), nie będę
                      sobie wmawiać, że moje studia są dla społeczeństwa aż tak ważne. Nie wiem, nie
                      mnie to oceniać.

                      > czasami mamy bardzo ograniczony
                      > wybór drogi życiowej...

                      Oczywiście. Z drugiej strony jednak jak często sami ją sobie ograniczamy!

                      Serdeczne pozdrowienia!

                      Tawi
                      • Gość: z. Re: Mam już dośc.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.06, 01:43
                        To prawda,mnie też czasami wydaje się niepokojące,że ludzie wybierają jakieś
                        studia kierując się tylko tym ,czy dany kierunek jest prestiżowy lub dający
                        pewną pracę.Moje zdanie jest takie,że jeśli w czymś nie jesteś dobry lub tego
                        zwyczajnie nie "czujesz" nie powinnienes się tym zajmować .Niestety często
                        presja rodziny ,środowiska jest zbyt silna i młodzi ludzie idą za głosem
                        bardziej rozumu niż serca.Cóż,może uda mi się kiedyś faktycznie żyć i pracować
                        z pasja ,narazie wydaje się to dość odległe...również Cię pozdrawiam Tawi

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka