Gość: k.
IP: 217.173.198.*
12.09.06, 01:05
przyszlo mi wrocic we wrzesniu do akademika z powodow wiadomych. i sie
zaczyna, ze hejah...kucharka ze mnie niezbyt wytrawna, wiec tak mniej wiecej
sie to rozkladalo w ub. tygodniu:
poniedzialek- makaron spagetti z sosem w torebce
wtorek- kurczak z ryzem w fixie chinskim
sroda- kupne pierogi ruskie
czwartek- leczo bezmiesne (wieczorem naszlo nas na robienie tunczykowej salatki)
piatek- zyjemy miloscia, tj. bulkami ze slonecznikiem+ delma do smarowania +
bialym serkiem ze szcypiorkiem+ zolty ser edamski (chlop na mnie krzyczy, ze
malo, wiec poczycilam krok ku biedronce, bo najblizszym sklepem jest i
zrobilam salatke z makaronem grzybowym, u mnie regionalnie zwanym "uszkami")
i tak w kolo macieju, dodajac czasem zupe szczawiowa za, ktora przepadam.
osiem lat bylam wegetarianka, z powodow zdrowotnych wrocilam do drobiu, za
soja nie przepadam, bo mi sie z mutacjmi genetycznymi nazbyt kojarzy.
a wy drodzy zacy? czym raczycie podniebienia? wymienmy sie ciekawymi,
prostymi, szybkimi przepisami.
mam nadziejej, ze nie wszyscy przywoza "gotowce" z domu.
smacznego!