rototrol
30.10.06, 21:17
Witam. Mam mało czasu, później napiszę więcej.
Na razie w skrócie
- studia 1997-2002
- termin obrony czerwiec 2002
- przedłużyłem do października
- nie dałem rady (od 2000 mam depresję, ale boję się pójść do lekarza :) )
- przysłali mi pismo - nawet nie czytałem - że mnie wywalili, ale szczerze
mówiąc było mi już i tak wszystko jedno
- sam utrzymuję matkę
- ojciec nas olał 11 lat temu
- przez 5 lat miałem stypendium socjalne i przez 2 naukowe - przez co mam
kompleks winy, i śnią mi się koszmary, że kiedyś ktoś mnie załatwi za tą kasę
- nie miałem żadnych problemów z zaliczeniami (jeden egz. zdany z 6 sem.
zdany na 7-ym)
- przez ponad rok MON się o mnie nie upominał, mimo że sam chciałem iść - nie
miałem z czego żyć :)
- byłem w MON-ie , a tam wpisali mi do karty "absolutorium" - choć nawet tego
chyba nie mam
- indeksu nie zdawałem - bo ostatni egzamin mieliśmy z maju na 5 roku - nie
kazali przynosić już do dziekanatu - dopiero "na koniec"
- została mi zatem pamiątka w postaci indeksu i pamiątka w głowie - męka,
jakiej nie da się opisać
Czy jest możliwość (ale musiałbym wybrać się na uczelnię) żeby np. dostać
jakiś papier, że mam "ukończone" i przyjąć się na jakąkolwiek uczelnię -
wiem, że nawet jakby mnie gdzieś w Białymstoku czy Olsztynie przygarnęli - to
bym odżył - zaglądam teraz sobie w książki i wykłady - i aż się chce żyć. :)
Kierunek studiów to rebus -> patrz na nick :) :) .