Dodaj do ulubionych

Londyn czy Lizbona? / Socrates

IP: *.lanet.net.pl 24.01.08, 20:39
Które miasto z tych dwóch wybralibyście, wyjeżdżając na Socratesa?
Różne argumenty przemawiają to za tym, to za tym, trudno się
zdecydować. Co byście polecili?
Obserwuj wątek
    • Gość: Tawananna* Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.08, 21:08
      Wybrałabym Lizbonę, w Londynie jest teraz z pół Polski. I na pewno będzie
      jeszcze wiele okazji, by tam pojechać. A Lizbona wydaje mi się atrakcyjna ze
      względów językowych - angielski znam, mogłabym się za to nauczyć portugalskiego.
      • Gość: M. Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.lanet.net.pl 24.01.08, 21:23
        Też angielski znam,i jasne- byłoby świetnie nauczyć się
        portugalskiego, ale to może być też argment przemawiający za
        Londynem;) - w końcu bez problemu będzie można dogadać się wszędzie
        w codziennych sytuacjach, na ulicy itd., a z tym w Lizbonie już
        gorzej. Poza tym Londyn tętni życiem, to taka prawdziwa metropolia,
        a Lizbona-piękna,ale nieco zakurzona, taki powrót do przeszłości...
        Ilość Polaków w Londynie też może być plusem- zawsze znajdziesz
        jakiś rodaków, choćby na początek,zanim się zaaklimatyzujesz, zawsze
        to już jakieś bycie wśród "swoich"...może okazać się pomocne
        • Gość: Tawananna* Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.08, 22:35
          Wszystko zależy od perspektywy, dla mnie ta możliwość dogadania się po angielsku
          i zaaklimatyzowania wśród rodaków to właśnie największe minusy Londynu. Erasmus,
          nie oszukujmy się, w większości przypadków nie jest wyjazdem naukowym. To, co
          można z niego wynieść, to ciekawe międzynarodowe znajomości i - język właśnie.
          No, ale ja jestem z tych, co to lubią rzucać się na głęboką wodę ;). Co do
          tętnienia życiem, oczywiście to Londyn jest metropolią, ale nie oznacza to, że w
          Lizbonie niewiele będzie się działo...
        • alex_koz Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates 24.01.08, 22:37
          Lizbona!! bez najmniejszych watpliwosci!
          - nauczenie sie portugalskiego (znajomosc rzadkiego jezyka to dzis
          atut)
          - mniejsze miasto: przyjemniejsze do bycia Erasmusem (odpadaja Ci
          wielogodzinne dojazdy), szybciej poznasz nowych znajomych etc.
          - lepsza pogoda
          - taniej niz w Londynie (nawet uwzgledniajac to,ze w UK pewnie
          byloby Ci latwiej dorabiac)

          zdecydowanie Lizbona!
          • Gość: Tawananna* Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.08, 22:51
            Właśnie chciałam napisać też o kwestii utrzymania! I jak najbardziej zgadzam się
            z pogodą i wielkością miasta :)
            • alex_koz Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates 24.01.08, 23:03
              az sie rozmarzylam gdybym to ja taki wybor miala i mogla do Lizbony
              pojechac na pol roku/rok...., pomarzyc dobra rzecz:))))
              • Gość: Tawananna* Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.08, 23:06
                Też się rozmarzyłam :))
                • alex_koz Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates 24.01.08, 23:11
                  tak sie rozmarzylam, ze zaczelam sprawdzac co tam lata - jezeli
                  chodzi o tanie linie lotnicze -zeby chociaz na wekeend pojechac:))
                  oj nie wahalabym sie:))
    • quille Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates 24.01.08, 22:37
      Lizbonę :)
      • Gość: M. Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.lanet.net.pl 25.01.08, 01:25
        Dzięki serdeczne za wszystkie odpowiedzi. No cóż, Lizbona
        zdecydowanie wygrywa jak na razie;) Tak, kwestia utrzymania jest
        dosyć istotna, z tego, co słyszałam, to najtańszy europejski kraj na
        zachód od nas, w UK bez dorabiania się na Socratesie nie utrzymasz,
        mimo stypendium, które przecież wszędzie jest takie samo/bardzo
        podobne, a koszty utrzymania nie do porównania... Portugalski-
        świetna sprawa, może znajomość hiszpańskiego mi trochę ułatwi
        komunikację na początku, ale z tego, co słyszę,to poobieństwo tych
        języków to tylko pozory ;)
        • Gość: Tawananna* Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.08, 01:44
          O, skoro znasz hiszpański to tym bardziej nie ma co się wahać! Spróbuj poczytać
          coś po portugalsku - na pewno zdziwisz się, jak wiele zrozumiesz. W ogóle na
          Twoim miejscu pouczyłabym się, choćby samodzielnie, trochę portugalskiego przed
          wyjazdem - potem będziesz miała łatwiejszy i szybszy start językowy na miejscu.
          A jeśli chodzi o dorabianie, to z samego stypendium z Erasmusa chyba nigdzie nie
          daje się utrzymać... Warto odłożyć sobie coś wcześniej na ten wyjazd (choć
          będzie bez porównania taniej niż w Londynie). No, i jeszcze argument nie bez
          znaczenia - wpisany do CV pobyt w Londynie na nikim już nie zrobi wrażenia.
          Lizbona i język portugalski cały czas brzmią dość egzotycznie...
    • Gość: M. Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.lanet.net.pl 25.01.08, 10:14
      A propos języka- może ktoś ma doświadczenie w tej kwestii:
      wyjezdzajac do kraju, ktorego jezyka nie znaliście, jak szybko udalo
      Wam się opanować ów język (czy w ogóle?) Czy same sytuacje
      codzienne, a nie siedzenie nad podręcznikiem z danego języka, coś
      dają pod względem językowym? Zawsze mnie to zastanwialo, jak
      szybko "przyswaja sie" zupełnie obcą mowę
      • Gość: Tawananna* Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.08, 11:57
        Znam dwie osoby, które były na Erasmusie we Włoszech, język zbliżony trudnością
        do portugalskiego, jedna była pół roku, druga rok, języka w momencie wyjazdu nie
        znały wcale. Obie bardzo szybko zaczęły się dogadywać, z błędami, ale bez
        większych problemów. Po 2-3 miesiącach mogły już ze zrozumieniem uczęszczać na
        wykłady po włosku. Jedna podjęła jeszcze pracę i także tam sobie językowo
        radziła (a nawet sporo się języka nauczyła).

        Sytuacje codzienne dają mnóstwo w nauce języka. Oczywiście dobrze, by do tego
        było troszkę siedzenia nad podręcznikiem, bo wtedy postępy są znacznie szybsze.
        • Gość: Anka Bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.08, 19:49
          Ale sciemy, nikt tak szybko nie nauczy sie jezyka aby po 2-3
          miesiacach uczeszczac na wyklady...BZDURA.
          • Gość: Tawananna* Re: Bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.08, 20:33
            > Ale sciemy, nikt tak szybko nie nauczy sie jezyka aby po 2-3
            > miesiacach uczeszczac na wyklady...BZDURA.

            Można, można. Oczywiście, nie oznacza to, że rozumie się 100%, i trzeba wybierać
            raczej tematy, w których pewną orientację już mamy (na pewno nie coś, co od
            początku do końca jest dla nas nowością), ale uczęszczać na wykłady jak
            najbardziej się da. (Uczęszczanie nie równa się oczywiście np. zdawaniu
            egzaminów w danym języku.) A jeśli znasz jakiś język pokrewny (autor wątku myśli
            o Portugalii, a zna hiszpański), to jest jeszcze prościej - bo już na początku
            rozumiesz całkiem sporo.
      • alex_koz Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates 25.01.08, 13:33
        jestem pewna, ze przed rozpoczeciem roku akademickiego w Lizbonie
        beda organizowane kursy jezykowe dla studentow przyjezdzajacych na
        Erasmusa wiec to zawsze jest jakas opcja. poza ty do wrzesnia
        daleko, i spokojnie mozna nauczyc sie podstaw jezyka do tego czasu!
        • Gość: M. Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.lanet.net.pl 26.01.08, 00:27
          Tak, byłam już na stronie Uniwersytetu, i dla Erasmusowców
          prowadzane sa kursy językowe przez cały rok akademicki, na
          wszystkich poziomach, od totalnych podstaw po C2, 2 razy/tydz., więc
          dość często- no i całkowicie za darmo :) Świetna sprawa ;) Jeszcze a
          propos kosztów, jakby kogoś interesowalo- uniwersytet ów przyszedl z
          pomoca niezorientowanym w realiach Portugalii stypendystom i podaje
          ceny przykladowych produktów, a całkowity, miesięczny koszt
          utrzymania szacuje na jakieś 550-650 euro, uwzględniając w tym nawet
          jakąś rozrywkę- cokolwiek pod tym pojęciem rozumieją ;)
          • alex_koz Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates 26.01.08, 14:15
            czyli jednak Lizbona? :)
            • Gość: M. Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.lanet.net.pl 26.01.08, 15:29
              Cóż, trochę jeszcze czasu na tę decyzję jest, ale chyba faktycznie
              skłaniam się już ku Lizbonie ;) Wasze opinie i argumenty też się do
              tego przyczyniły, a poza tym- Londyn przecież nie ucieknie, zawsze
              przecież można studiować tam na kolejnych latach studiów, a
              Socratesa spędzić sobie nieco egzotycznie ;)
              • Gość: Kacha Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.08, 15:41
                Moim zdaniem powinieneś/powinnaś pojechać tam gdzie Cię bardziej ciągnie.
                Ja z tych dwóch wybrałabym Portugalię ;-)
                Chociaż sama z ogromnych możliwości jakie daje mój wydział planuję wybrać
                pobliską Pragę ewentualnie Brno. Nigdzie mnie tak nie ciągnie jak do Czech. Uczę
                się tego języka hobbistycznie.
                Jedź gdzie cię serce ciągnie, a nie gdzie rozsądek ;-)
                • Gość: kkkkkkkkk Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.234.217.87.dynamic.jazztel.es 27.01.08, 16:58
                  niedawno wrocilam z Lizbony. Cieplej niz w londynie taaaaanio bardzo
                  (jestem teraz na erasmuie w Barcelonie wiec nie ma nawet porownania)
                  blisko do morza a i w Portugalii WSZYSCY mowia po angielsku. Ja bym
                  sie nawet nei zastanawiala :)
                • Gość: M. Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.lanet.net.pl 27.01.08, 21:46
                  Rzecz własnie w tym, że serce ciągnie mnie i do Londynu, i do
                  Lizbony ;-) Jak już pisałam- dwa miasta o zupełnie innym klimacie,
                  charakterze (cóż, tu akurat w dużej mierze bazuję bardzej na tym, co
                  słyszałam, niż czego doświadczyłam ;-)), i oba mające coś w sobie.
                  Może to kwestia stereotypów, ale Erasmusa w Londynie wyobrażam sobie
                  spędzonego (oczywiście biorąc w tym momencie pod uwagę ten aspekt
                  towarzysko-rozrywkowy ;-)) w modnych klubach, wśród
                  kosmopolitycznych znajomych, przemierzając na co dzień miejsca
                  widziane wcześniej tylko w filmach;) Zaś Lizbona- spokojniejsza,
                  romantyczna, klimatyczne zawodzenie fado, lamka wina i małe kafejki
                  wzdłuż pnących się w górę starych uliczek... ;-)
                  • Gość: z. Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.08, 23:03
                    ja bym wybrala Portugalie;) ah moje marzenie,widzialam ostatnio
                    zdjecia mojej kuzynki z pobytu i cos niesamowitego ,chetnie bym
                    pojechala.Do Londynu jakos mnie nie ciagnie ,nie wiem ...a
                    portugaliski to taki ladny jezyk niby szeleszczacy a ma w sobie cos.
                  • alex_koz Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates 27.01.08, 23:24
                    Gość portalu: M. napisał(a):

                    > Rzecz własnie w tym, że serce ciągnie mnie i do Londynu, i do
                    > Lizbony ;-) Jak już pisałam- dwa miasta o zupełnie innym klimacie,
                    > charakterze (cóż, tu akurat w dużej mierze bazuję bardzej na tym,
                    co
                    > słyszałam, niż czego doświadczyłam ;-)), i oba mające coś w sobie.
                    > Może to kwestia stereotypów, ale Erasmusa w Londynie wyobrażam
                    sobie
                    > spędzonego (oczywiście biorąc w tym momencie pod uwagę ten aspekt
                    > towarzysko-rozrywkowy ;-)) w modnych klubach, wśród
                    > kosmopolitycznych znajomych, przemierzając na co dzień miejsca
                    > widziane wcześniej tylko w filmach;)

                    pozwol ze nieco rozwieje twoje marzenia:
                    wstep do modnego klubu: 25 funtow (jezeli oczywiscie bez karty
                    klubowej wpuszczaja)
                    taksowka na dojazd do modnego klubu: 20 funtow
                    drink w modnym klubie: 8 funtow

                    twoje prawdopodobne sasiedztwo: restauracja z curry albo polscy
                    dresiarze
                    dojazd gdziekolwiek: 45 minut smierdzacym zatloczonym metrem


                    Zaś Lizbona- spokojniejsza,
                    > romantyczna, klimatyczne zawodzenie fado, lamka wina i małe
                    kafejki
                    > wzdłuż pnących się w górę starych uliczek... ;-)

                    wino z supermarketu za 2 euro i imprezy na swiezym powietrzu przez
                    caly rok i przesiadywanie w kawiarniach/knajpach gdzie za 10 euro
                    dostaniesz lunch z winem:)

                    wiem, ze nieobiektywne to porownanie ale nie moglam sie opanowac:)))
                    • Gość: M. Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates IP: *.lanet.net.pl 28.01.08, 11:54
                      Ale obrzydziliście mi ten Londyn :-P I to macie dużą siłę perswazji,
                      bo już zwątpiłam we właściwośc podawania University of London nawet
                      jako drugiej uczelni (muszę podać dwie, kolejnośc wg preferencji). I
                      teraz sobie myślę- zostając przy Lizbonie, o ten wyjazd się
                      najbardziej starając- może zmienić wybór tej drugiej, opcjonalnej
                      uczelni? Wpadła mi w oko Grecja tym razem, konkretniej-
                      Thessaloniki :-)
                      • alex_koz Re: Londyn czy Lizbona? / Socrates 28.01.08, 13:24
                        moja kumpela z roku byla w Salonikach na Erasmusie. z tego co wiem
                        to srednio sie jej podobalo, ale wiadomo ze to kwestia gustu.
                        narzekala na balagan organizacyjny, wszechobecna niepunktulanosc i
                        brud (na ulicach etc.) ale na zycie towarzyskie juz nie:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka