jak ważne

28.07.14, 15:26
i czy ważne jest dla was małżeństwo? Co wniosło do waszego życia? Czy jest to ,, tylko papierek'' czy coś bardzo ważnego? Czy gdyby kiedyś partner powiedział wam, że on ślubu nie chce bo to glupota i niepotrzebne komplikacje byłybyście z nim nadal czy poszukałybyście kogoś innego? Czy waszym zdaniem ta instytucja to przeżytek?
A takie filozofie mnie najszły przy poniedziałku po rozmowie rodzinnej i chcę poznać zdanie innych babek.
    • guderianka Re: jak ważne 28.07.14, 15:51
      aleś zapodała-na ematce same lajty cielesne a tu tak mądrze wink

      Tak, małżeństwo jest dla mnie ważne. Co wniosło-w praktyce sama wiesz -podatki, rozliczenia itp. W teorii-zmieniło sporo na poziomie duchowym. Ot taki gest urzędowego, formalnego potwierdzenia PRZYNALEŻNOŚCI. To nie tylko papierek- ale bo ten można podrzeć. To nawet nie obrączka (ja np. noszę obrączkę M ), to świadomość, porządek, usystematyzowanie. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby partner nie chciał ślubu-pewnie nic, co bym mogla wink Moje podejście do związku byłoby mniej lojalne może ?
      Instytucja małżeństwa nie jest przeżytkiem-ale nie powinna być dla 'byle kogo"- wpadka -no to ślub-ale przemyślana-jak wisienka na torce-wtedy smakuje..
      • kowalowa Re: jak ważne 28.07.14, 16:25
        ja z mym mężem wzięliśmy ślub (tylko) cywilny po 12 latach bycia razem i po spłodzeniu trójki dzieci; był tylko formalnością, dla spokoju moich rodziców, co to pomagali nam w uzyskaniu kredytu i chcieli mieć pewność , no własnie nie wiem jaką wink

        impreza była przednia; od tamtego momentu zmieniło się tyle, ze mamy kolejna datę do świętowania; mam takie samo nazwisko jak me dzieci; i w końcu jak coś załatwiamy np w urzędzie mówię "mój" mąż.. a nie "chłopak" wink
    • grave_digger Re: jak ważne 28.07.14, 16:35
      Po 6,5 latach wyszłam pierwszy raz za mąż, bo myślałam, że to nas jakoś scali. Oj, baby to jednak głupie są. Tej lekcji nie zapomnę do końca życia - zmienić nie da się nikogo.

      Małżeństwo jest dla mnie bardzo bardzo ważne. Dlatego jak poznałam Robsona to nie zwlekałam i po pół roku już miałam piąte nazwisko wink Nas małżeństwo właśnie scala. Stawia do pionu etc. wink
    • grave_digger Re: jak ważne 28.07.14, 16:36
      I nie, to żaden przeżytek. A gdyby nie chciał się ożenić... to nie możliwe, bo my się we wszystkim zgadzamy wink
    • bebe.lapin Re: jak ważne 28.07.14, 19:23
      Z jednej stony stabilizacja w zwiazku jest wazna, a z drugiej...Jestem po rozwodzie i przyznam, ze mam uraz do instytucji i chcialabym, aby w stosownych okolicznosciach partner uszanowal to, ze moge nie chciec sie powtornie angazowac urzedowo. Z trzeciej strony, jestem w tej komfortowej sytuacji, ze mam do dyspozycji pacs i pewnie to byloby rozwiazanie, na ktore bym jednak przystala, zwlaszcza w przypadku kupna wspolnego domu i posiadania dzieci.
      Niestety, ale sam "papierek" nie spowoduje, ze zwiazek bedzie trwal wiecznie, dlatego stalam sie nieufna.
    • princy-mincy Re: jak ważne 28.07.14, 21:17
      Dla mnie ważny jest przede wszystkim mężczyzna, z którym tworze małżeństwo.
      Samo w sobie małżeństwo nie bedzie noc warte, jesli bedzie tylko zawarte dla kaprysu bycia żona.
      Ślub (cywilny) wzięliśmy po 7 latach wspólnego życia, gdy nasze starsze dziecko miało juz ponad 3 lata.
      Po prostu doszliśmy do wniosku, ze juz nadeszła pora ustematyzowac rodzine. A nasze dziecko miało duży problem dlaczego ja nazywam sie inaczej niz oni.
      Bardzo sie cieszyło, ze teraz wszyscy mamy to samo nazwisko.
    • anna_sla Re: jak ważne 28.07.14, 21:35
      powiem tak.. Wyszłam za mąż raz. Drugi raz raczej tego nie zrobię, chyba, że będzie to wieloletni partner z którym zaczną się początki naszej starości, więc dla formalności owszem (kłopoty gdy któreś poważnie zachoruje, kłopoty majątkowe). I to nie dlatego, że spotkało mnie coś przykrego. Wręcz odwrotnie. Uważam, że moje małżeństwo jest cudowne, jesteśmy już 12 lat małżeństwem, wciąż gorąco się kochamy itd... ale jednak życie we dwójkę jest mimo wszystko tak trudne, że nie wiem czy udźwignęłabym to po raz kolejny.. i do tego poznawanie kogoś i zaczynanie to wszystko od nowa.. no nie wiem, nie wiem.

      I tak, wtedy gdyby mi partner powiedział, że nie chce ślubu, odeszłabym. I odeszłam, niby się oświadczył, a jednak to narzeczeństwo się przedłużało i źle mi z tym było. Małżeństwo było dla mnie czymś naprawdę bardzo ważnym... Teraz z tą wiedzą i tym co przeszliśmy, olałabym temat big_grin i nie zmieniała partnera..
      • anna_sla Re: jak ważne 28.07.14, 21:41
        i jeszcze jedno.. nie mam pojęcia co małżeństwo wniosło do mojego życia, nie wiem czym to się różni po prostu od zwykłego związku, jaki tworzyłabym z moim partnerem. Skoro się kochamy, bagaż i doświadczenia byłyby te same. Z jednym mi lekko.. mamy to samo nazwisko, źle się czułam jak konkubina, przeszkadzałoby mi ciągle to w formalnościach wszelkiej maści jakie taki związek ze sobą niesie, przeszkadzałoby mi gdybym nie miałam tego samego nazwiska co moje dzieci. To jest jakaś wizytówka, uczucie pełniejsze rodziny??
    • andziulec Re: jak ważne 28.07.14, 21:58
      Dla mnie nie jest ważne. Nigdy nie było. Śłub pierwszy wzięty dla kredytu, którego uff nie dostałam.
      Jestem sama od kilku ładnych lat (5-6) i śłubu z nowym partnerem bym nie chciała. Wiadomo, że to systematyzuje pewne kwestie ale jakoś tak po co....
      • andziulec Re: jak ważne 28.07.14, 22:00
        p.s. rozważania teoretyczne bo w kwestii mej samotności nic się nie zmieniło i raczej nie zmieni wink
    • pilipionka Re: jak ważne 28.07.14, 22:01
      Dla nas w momencie, w którym braliśmy ślub (cywilny), było to coś bardzo ważnego, co oboje chcieliśmy zrobić. Teraz, po 11 latach oboje wiemy, że bez tego ślubu bylibyśmy w tym samym miejscu - po prostu tworzymy udany związek, niezależnie od stanu formalnego.
      Długi czas myślałam, że "papierek" niczego nie zmienia, nie wpływa w żaden sposób na myślenie o związku. To nieprawda - wpływa. Tyle, że jest to chyba mocno zindywidualizowana sprawa.
    • esofik Re: jak ważne 28.07.14, 23:22
      nigdy nie marzylam o ślubie i bialej sukni i pewnie dlatego nie brakuje mi małżeństwa. W moim najblizszym otoczeniu jest zbyt wiele nieudanych związków i rozwodów, więc sama nigdy nie czułam "parcia" na bycie czyjąś żoną. Więcej komplikacji niz korzyści suspicious
    • magjug Re: jak ważne 29.07.14, 07:58
      nie jestem mężatką, nigdy nie byłam i pewnie nie będę... choć raz jeden byłam blisko chęci bycia żoną, ale wtedy świat jawił mi się "jak to morze, a my oboje, razem za rękę jak okręt na wzburzonych wodach"big_grin potem realia życia uświadomiły mi, że jednak nie chcę. Większość moich znajomych albo po rozwodach, albo w trakcie rozwodów lub separacji... zniechęciło mnie to skutecznie. Jak zaszłam w ciążę, ówczesny partner i ojciec Młodego zapytał mnie RAZ czy może byśmy sformalizowali związek. Opatrzność chyba nade mną czuwała, że powiedziałam "nie"... teraz bujałabym się z wiecznym dzieckiem, problemami jego i swoimi, kłopotami finansowymi jego i moimi, a tak mam spokój i byt zakłócają mi tylko moje problemy i kłopotysmile to zawsze połowa mniejsmile ale swoją drogą jestem naprawdę pełna podziwu i szacunku dla tych, co trwają w swoich małżeństwach, bo chcą tego, bo czują się kochane, potrzebne i takie tam... nie wiem czy w moim obecnym wieku zdecydowałabym się na małżeństwo, chyba już nie... ale niczego nie przesądzamsmile
    • dziewczyna_bosmana Re: jak ważne 29.07.14, 08:36
      Ślub jest dla mnie ważny. Może i trudniej się z takiego związku wykaraskać tongue_out ale bez tego miałabym mniejsze poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Nie wiem dlaczego tak to odczuwam bo znam pary, które są bez ślubu latami i niczego im nie brakuje.
    • margotka28 Re: jak ważne 29.07.14, 08:56
      ślub nigdy nie był dla mnie ważny, dla mojego ówczesnego partnera był. Więc zarejestrowaliśmy się jako małżonkowie. Po 12 latach nastąpił rozwód. Papierek urzędowy nie miał wpływu na rozpad naszego małżeństwa. Na aktualnym etapie mojego życia nie chciałabym ponownie wstępować w związek małżeński.
    • ciri_77 Re: jak ważne 29.07.14, 09:22
      Małżeństwo okazało sie bardzo ważne w sytuacji , gdy małżonek poważnie zachorował - bo jestem menadżerką jego zdrowia i pośrednikiem w kontaktach z lekarzami, nie raz sie wykłócam w instytucjach, które teoretycznie maja osobom w naszej sytuacji pomagać, a wielokrotnie powodują ze niepełnosprawność Tomka jest jeszcze trudniejsza.

      te 9 lat temu samo zawarcie śłubu było dla mnie bardzo ważne, z dzisiejszą wiedzą o życiu - chyba bym az tak do niego nie dążyła. Partner pozostał by ten sam, związek mógłby sobie funkcjonować, ale sam ślub , poza opcjami zdrowotno-formalnymi, nie był mi aż tak potrzebny.
    • czarny_dol Re: jak ważne 29.07.14, 09:42
      Ha! To ja trochę pod prąd. Patrząc z perspektywy czasu uważam, że nic tak nie popsuło naszego związku jak akt zawarcia związku małżeńskiego. Mój mąż jest jedynakiem pochodzącym ze skrajnie patriarchalnej rodzinki. Jego mama to cud kobieta i ją uwielbiam, ale dla męża i syneczka dałaby się zajechać jak bury osioł. Więc jak już zostałam żoną to mój mąż uznał, że wkraczamy w tryb rodzinny i ...zaległ na kanapie. Mimo, że wcześniej sam z siebie mył podłogi, gotował obiady, robił zakupy, prał i szorował łazienkę. Sam. Bez przypominania. Proszenia. Kwękania. A jak zostaliśmy małżeństwem to coś mu się w główce poprzestawiało. I jak dotąd (5 lat) jest to nasz praktycznie jedyny powód kłótni. Ścieram się z tym codziennie. CODZIENNIE. Małżeństwo zatem niewiele pozytywnego wniosło do mojego życia. Impreza była super, ale drugi raz bym się na to nie zdecydowała.
      • bronia_84 Re: jak ważne 29.07.14, 10:22
        Dla mnie małżeństwo jest bardzo ważne. Wzięliśmy ślub 6 lat temu, po zaledwie roku znajomości.. Nie żałuję. Mnie ślub dał poczucie bezpieczeństwa i jak to ładnie Gud napisała przynależności. Jestem żoną i matką. Jest tak jak powinno być, wszystko na swoim miejscu. Raczej nie zgodziłabym się na życie na kocią łapę. Albo zmieniłabym partnera, albo jego poglądy. Z resztą u nas od początku było wiadomo do czego nasz związek dąży i po co on jest. Myślę, że gdybym czuła, że partner ma inne zdanie w tej kwestii, nie angażowałabym się tak bardzo.
    • valla-maldoran Re: jak ważne 29.07.14, 12:37
      Nie ma żadnego znaczenia.
      Ja jestem po kilkunastoletnim nieformalnym związku z toksycznym idiotą i burzliwym rozstaniu.
      Mój chłop jest po związku formalnym i burzliwym rozwodzie.
      Tak naprawdę nasze doświadczenia niczym się nie różnią.
      Jesteśmy razem 9 lat i jest gitsmile
      Jak słyszę, że papier daje komuś poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, to wybaczcie, ale śmiech mnie ogarnia. Znam tyle historii małżeńskich od których włos się na głowie jeży, że można by książkę napisać.
      Generalnie, jeśli para ma przekonanie, że ma być po bożemu i jak należy, to na zdrowie i niech się im wiedzie jak najlepiej. Ale jeżeli od papierka wszystko zależy i sprawa staje na ostrzu noża - będziemy razem, jak się ze mną ożenisz albo paszoł won, to jest to żałosne i nie wróży dobrze.
      • bronia_84 Re: jak ważne 29.07.14, 23:14
        Jak słyszę, że papier daje komuś poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, to wyb
        > aczcie, ale śmiech mnie ogarnia. Znam tyle historii małżeńskich od których włos
        > się na głowie jeży, że można by książkę napisać.
        > Generalnie, jeśli para ma przekonanie, że ma być po bożemu i jak należy, to na
        > zdrowie i niech się im wiedzie jak najlepiej. Ale jeżeli od papierka wszystko z
        > ależy i sprawa staje na ostrzu noża - będziemy razem, jak się ze mną ożenisz al
        > bo paszoł won, to jest to żałosne i nie wróży dobrze.



        Pewnie się mnie ta wypowiedź tyczy. Bardzo mi miło się zrobiło na sercu... Tylko widzisz, nam nie o sam papier w tym całym ślubie chodziło.. Nie dodałam (bo czasem aż strach się do tego przyznać), że mamy ślub kościelny, bo jesteśmy wierzący. Zależało nam również na aspekcie duchowym całego przedsięwzięcia, a nie tylko na podpisie na akcie ślubu..
        Trochę źle zostałam zrozumiana. Napisałam przecież, że nie angażowałabym się w związek, który "nie rokuje". Myślę, że spotykające się ze sobą osoby w pewnym wieku potrafią jasno określić czego od siebie oczekują, nawet po kilku tygodniach znajomości. Bynajmniej u nas tak było.
        • valla-maldoran Re: jak ważne 30.07.14, 07:52
          Przepraszam jeśli to odebrałaś jako przytyk do Ciebie, ale mnie wcale nie chodziło o Twoją wypowiedź. Zresztą też nie do końca mnie zrozumiałaś.
          Życzę dużo szczęściasmile
          • bronia_84 Re: jak ważne 30.07.14, 10:13
            Nie wiem, może mam zbyt wybujałe ego, że Twoją wypowiedź do siebie odniosłam wink
            Oczywiście nie pogniewałam się, bo i o co. Każdy ma prawo do swojego zdania.
            Współczuję przeżyć, bo mnie małżeństwo póki co dobrze się kojarzy. Wg mnie to jakie ono będzie zależy osób, które je tworzą.
            P.S. Dzięki za życzenia smile
    • mme_marsupilami Re: jak ważne 29.07.14, 13:14
      Umowa z bagazem konsekwencji.
      Gdyby partner oznajmil ze koniecznie chce slubu, moglabym sie zgodzic, ale tylko z kontraktem (jemu ufam, nie ufam instytucjom) .
    • toffix Re: jak ważne 29.07.14, 13:28
      Kiedyś wyszłam za maz. To było dla mnie tak strasznie ważne... Małżeństwo trwało 3 lata. Cale szczęście, ze dla niego nie było tak ważne jak dla mnie (chociaż deklarował coś innego) bo do dziś tkwilabym w durnym związku przekonana ze tak trzeba, ze małżeństwo jest na zawsze, z tym poczuciem przynależności itd. Z tej perspektywy uważam wręcz ze małżeństwo jest szkodliwe dla człowieka. Gdyby on mnie wtedy, wbrew mojej woli nie uwolnił od siebie... Nie byłabym dziś wtrwajacym 11 lat związku, w którym każdy należy tylko do siebie, a każde z nas dałoby się za to drugie pokroić w drobna kostkę, posolić... Gdyby tak mojego teściaa uwolnić od chorego małżeństwa - jakiż by to miało zbawienny wpływ na jego zdrowie - psychiczne i fizyczne. Gdyby wiele lat temu moja mama nie miała durnego poczucia przynależności... O ileż szczęśliwsza by była.
      Od wieków małżeństwo było kontraktem, służyło interesom, i to nie tylko w naszej kulturze. Łączenie rodow, królestw, pomnażanie majątków itd. Teraz twierdzimy, ze to z miłości. A jak widac z powyższych wpisów, małżeństwo do miłości nie jest potrzebne.
      Jeśli dzis formalizowalabym mój związek to tylko po to, żeby moc uzyskać informacje o zdrowiu mojego partnera i decydować o jego leczeniu, pochówku. No i on o moich... Nazwisko nie jest dla mnie problemem. Nawet nasza córka, lat 6 juz zrozumiała, ze każdy ma SWOJE nazwisko, po swoim tacie wink . Niedawno moja ciocia staruszka mi mówiła, ze Zuzia jej tłumaczyła, ze rodzice nie mieli ślubu, ale ze najważniejsze jest ze się kochamy i szanujemy.
      • bebe52 Re: jak ważne 29.07.14, 13:55
        Jestem z moim nie mężem ponad 12 lat i jakoś nigdy nie myślałam o ślubie tak samo jak i on,nie jesteśmy zareczeni itd. Ani jemu ani mi nie jest to do niczego potrzebne,jakoś nie mamy parcia do tego mimo ze matki z obu stron naciskają już trochę na ślub i tylko ciagle słyszę kiedy się ochajtacie,mamy 2 dzieci i staramy się o kolejne. Ślub myśle ze by tylko wszystko popsuł i raczej nie chce czuć się czyjaś własnością,większość moich znajomych jest po rozwodzie lub w separacji jak i właśnie żyją bez ślubu i tez im to nie przeszkadza,nie sadze aby po ślubie mój partner kochał mnie bardziej jak i odwrotnie.
    • fajnyrobal Re: jak ważne 29.07.14, 22:27
      Czyli nieważne ale ważne, nic nie zmienia ale zmienia wszystko.
      Nie powiem, mam jasność w temacie big_grin
      • zales239 Re: jak ważne 29.07.14, 23:23
        Jak wychodziłam za mąż ,miałam 21 lat .
        Teraz z perspektywy czasu i nabrania rozumu i tzw mądrości życiowej wiem , że nie zrobiłabym tego kroku.
        Ale poszłam za ciosem , całkowita surowizna życiowa , rodzina zarżnęła świniaka tongue_out ,zamówiła salę itd. i poszło.
        Było to 26 lat temu.
        Teraz mieszkam sama od miesiąca i w tle majaczy rozwódsuspicious
    • one-smutasek Re: jak ważne 30.07.14, 12:43
      Po pierwszej randce z moim mężem oznajmił mi że może jeszcze tego nie wiem ale zostanę jego żoną smile, niewiele czasu mineło od jego słów i tak się stało małżeństwem jesteśmy ponad 14 lat. Byłam młoda marzyłam o pięknej białej sukni, ważne były dla mnie słowa przysięgi wypowiadane przed ludźmi którzy byli mi bliscy, wzruszył mnie jego gest kiedy po wypowidzeniu przysięgi sięgnął po obrączkę i zanim założył mi ja na palec to ją pocałował a potem pocałował rękę na której się znalazła. Dla mnie ślub to był piękny dzień w gronie rodziny i przyjaciół, dużo radości i zabawy, wspaniałe wpomnienia. W naszym przypadku nie było wątpliwości oboje tego bardzo chcieliśmy, gdyby on wtedy miał inne oczekiwania to pewnie przyglądałabym się uważniej jak wiele nas jeszcze różni i czy jestem to w stanie zaakceptować. Obydwoje wnieśliśmy do małżeństwa jakiś tam majątek i nie podpisywaliśmy żadnej intercyzy, wszystko także to czego dorobiliśmy się przed ślubem uważamy za wspólne teraz już wspólne dla naszej 4 i w razie rozwodu dzielilibyśmy sie po równo pieniędzmi i opieką nad dziećmi więc komplikacji żadnych by nie było chociaz mam nadzieję że uda nam się razem zestarzeć. Papierek jednak poczucia jakieś stabilizacji czy bezpieczeństwa mi nie daje ale widzę ułatwienia typu takie same nazwiska nasze i dzieci, oczywiste dzidziczenie bez konieczności spisywania testamentu itp.
Pełna wersja