misza01
26.11.02, 11:49
Ciekawie można analizować średnie oceny jakie wystawiła piłkarzom GW w
rundzie jesiennej. Mimo sporych swego czasu kontrowersji, końcowe oceny
pokrywają się chyba z naszymi (kibiców) ocenami. Najsłabszymi zawodnikami
Lecha w tej rundzie byli: Krzysztof Piskuła (2, 77), Michał Goliński (2,84) i
Piotr Reiss (3,04). Są to również najbardziej krytykowani piłkarze Lecha,
którzyw tej rundzie przyprawili kibiców o sporo siwych włosów, kilka nerwic i
zawałów oraz gorzkich łez wylewanych nad ich nieporadnością. Moje subiektywne
odczucia:
- Piłkarze Goliński i Piskuła zagrali w tym sezonie (przekładając oceny na
język szkolny) miernie z plusem. Miernie!
-ciekawostką jest fakt,że ci piłkarze , wg wstępnych zapowiedzi Zarządu, moga
być spokojni o swoją przyszłość w Lechu. Nie można tego powiedziec o
niektórych zawodnikach, ocenionych w przekroju całej rundy o pół klasy albo i
o klasę wyżej- Matlak, Przysiuda (3,4), Bugaj (3,3). Ciekawe.
Najlepsi w Lechu Tyrajski (3,76), Madej (3,69) oraz Bosacki (3,6). Tu można
się spierać nad kolejnością, bo chyba jednak ocena Tyraja troszkę na wyrost
(bramkarza jednak dość łatwo ocenić), a Madeja na tle mizernego Lecha powinna
być nieco wyższa. Nie ma się jednak co spierać, iż ci piłkarze na pewno
zagrali najrówniej, choć ocena Bosego mogłaby być wyższa, gdyby nie to,że
Boguś B nie miał zupełnie pomysłu co z panem Bartkiem uczynić. Do tego
jeszcze Wójcik, Czereś i Jacek- równo i poprawnie.Zastanawiac może bardzo
niska ocena najskuteczniejszego Lechity- Bartka Ślusarskiego (3,23- bliżej mu
do Reissa niźli Madeja, a to niesprawiedliwość), ale wynika to głównie ze
słabszych występów na początku rundy, kiedy piłkarz był konsekwentnie
niszczony przez Baniaka.
Generalnie dostateczny z małym plusem i dwóch zawodników na "dobry mniej". To
trochę za mało na pierwszą ósemkę ligi. Miejmy nadzieję,że w następnej
rundzie będziemy się "kłócić " z dziennikarzmi GW tylko o to kto powinien
mieć 4,5 a kto 5. Tak hańbiących ocen jak 1 i 2, które przytrafiały się
Piskule, Golińskiemu i Reissowi już nie będzie.
Tak mnie naszło, choć wniosków może być więce i z pewnością ciekawszych.