Dodaj do ulubionych

NIECH KTOŚ TO PRZECZYTA, PROSZĘ...

26.01.09, 14:42
Chciałabym się z Wami podzielic moja historia... W tym roku skoncze 24 lata.
Na 1 roku studiow, mialam chlopaka, ktory mnie bił i wyzywał, odchodziłam od
niego, ale on mnie osaczal i nie dawal spokoju. Wiedzialam, ze poki nie poznam
jakiegos nowego mezczyzny, nie zdolam sie uwolnic z tego toksycznego zwiazku.
No i poznalam Roberta - 6 lat starszego ode mnie. Udalo mi sie zakonczyc
patologiczna znajomosc z bylym. Ale np. wydzwanial do mnie, wyzywal, dzwonil
do moich rodzicow, czekal cala noc pod blokiem, zeby rano mnie zastac jek bede
wychodzic. Bałam sie, wiec praktycznie od razu zamieszkalam z Robertem. Po 9
miesiacach znajomosci (i po pol roku mieszkania razem) zaszlam w ciaze, za 4
miesiace wzielismy slub. I wtedy wlasnie sie zaczelo... rodzina Roberta...
Powiedziala, ze nie dolozy do wesela, ze lepiej zostawic kase, np. jak dziecko
urodzi sie chore i takie tam. Mieszkamy w 3-pokojowym mieszkaniu, razem z
21-letnia siostra męża. Nigdy nic nie pomogla przy dziecku. Nie byla na naszym
slubie i na chrzcie corki. 2 tygodnie po porodzie, moja mama i siostra
przyjechaly mi pomoc, a 60-letnia tesciowa stwierdzila, ze nie zyczy sobie, by
"MOJA SIOSTRA TU GAROWALA". Bardzo kochalam meza. Staralam sie. Nie przerwalam
studiow. Teraz jestem na 5 roku. Maz ma 30 lat i niby wszystko jest ok, ale:
1. Maz mi nie ufa, nie mamy wspolnego konta. Zarabia 3000 zl, a mi daje 400 zl
na miesiac (i to dopiero od miesiaca, a 3 lata jestesmy malzenstwem). Ja
zajmuje sie dzieckiem i studiuje. Gotuje, sprzatam, pisze magisterke. A maz na
wszytsko mi wydziela kase. Ostatnio wyjechal na weekend z corka do tesciowej,
a ja musialam zostac, bo mialam zajecia i on dal mi 10 zł na caly weekend. Nie
dba o mnie. Nawet o podstawowe potrzeby. Nie znam nawet pinu do jego karty.
Nie obchodzi go, ze nie mam butow, dezodorantu, itd. (mowi, ze za 3 dni
dostane przelew 100 zl (raz na tydzien), to wtedy kupie sobie dezodorant).
2. Seks jest 1-2 razy w miesiacu i to taki po prostu jak dla mnie "spelnianie
obowiazku"
3. Brak czulosci, troski, wsparcia. Po porodzie stwierdzil, ze powinnismy spac
osobno, bo lepiej bedzie, zebysmy sie wysypiali. I trwalo to pol roku A ja
umieralam z rozpaczy, bo bardzo potrzebowalam jego bliskosci. Zero
opiekunczosci, itd.
4. Ciagle liczy sie zdanie jego matki. Z nia ustalil remont, itp. Jego matka
wydzwania i np. mnie obraza ("Dobrze, ze zlamala zebro, szkoda,ze nog sobie
nie polamala, cwana manipulantka jedna", a maz milczy i wysluchuje tego, w
ogole mnie nie broniac). Dla mnie to brak dbalosci o moj honor i brak szacunku.
5. Nie sprzata, nie pomaga mi w domu, nawet jak go poprosze. (ze zlamanym zebrem).
No i w ogole czuje taki rozlam we wszystkim: gospodarczy, finansowy,
seksualny, inne poczucie humoru, inne temperamenty, emocjonalny...
Cenie go jako czlowieka, jako tatę. Jest swietnym ojcem. Ale skonczyla mi sie
cierpliwosc i chyba milosc Mam inne oczekiwania. On nie spelnia moich potrzeb.
Nie czuje wiezi... I nie wiem co robic. Corka ma 2,5 roczku. Jestem
nieszczesliwa. Bo niektorzy moga mowic : co Ty wymyslasz, nie pije, nie bije
Cie, to co narzekasz ? Ale bylo tyle sytuacji... On jest taki zimny i
obojetny. A ja od ponad roku sygnalizowalam mu, ze jest mi zle, a nic sie nie
zmienialo... Nie wiem co robic Czuje, ze sie dusze, czuje sie "tłamszona".
CZekam na Wasze komentarze.
Obserwuj wątek
    • katenowak Re: NIECH KTOŚ TO PRZECZYTA, PROSZĘ... 27.01.09, 17:19
      wiele z tego co piszesz odnosi sie i do mojego życia
      tyle ze nie ustala moj M z tesciowa wszystkiego i na szczescie ja pracuje
      gdyby tak nie bylo to tez bylam=bym dodatkiem na jego utrzymaniu
      ja nie mam sily odejsc
      nie jestem gotowa
      juz dawno mi powiedzial ze mnie nie kocha
      ale ja dla dobra naszej 22 mies corci wciaz jestem z nim i to juz 9 lat po slubie
      traktuje mnie raczej jak wspolokatork e
      jesli masz sile to wal o swoje zycie ja mam czesto stany depresyjne ale odejsc
      nie jestem w stanie - zostalam tak a nie inaczej wychowana
      i sie tylko zastanawiam ile jeszcze wytrzymam
      pozdrawiam i zycze wytrwalosci i sil
    • nadzieja.only Re: NIECH KTOŚ TO PRZECZYTA, PROSZĘ... 30.01.09, 18:52
      Jeśli dasz sobie radę...

      Zostaw Go. Po prostu. Dlatego, że jesteś młoda. Dlatego, że każdy człowiek ma godność i prawo do niej. Dlatego, że zakładając rodzinę powinien konsekwentnie ją budować.
      Nie definitywnie
      Nie na złość komukolwiek.
      Dla siebie i dla dziecka, które ma prawo do spełnionej i uśmiechniętej mamy. Może zrozumie. Może otrzeźwi Go brak Ciebie. Może teściowa nie zaspokoi wszystkich jego potrzeb. Jeśli Cię kocha to zawalczy

      Jeśli nie... to lepiej wcześniej niż później.
      To co napisałam jest sprzeczne z wieloma poglądami o trzymaniu "w kupie rodziny" za wszelką cenę. Myślę sobie, że trzeba tak wybierać i tak żyć żeby było nam z tym dobrze - bo życie jest tylko jedno... i nie wiadomo jak długo potrwa...
      Tak myślę... ale to Ty musisz popatrzeć sobie w oczy w lustrze...

      • katenowak Re: NIECH KTOŚ TO PRZECZYTA, PROSZĘ... 30.01.09, 20:17
        ja popatrzyłam dziś w oczy mojej 22 miesiecznej córki - zapłakane oczy bo
        zestresowana matka ktorej nikt nie kocha krzyczy na wlasne niewinne dziecko
        nie zniose dlugo takiego widoku
        dlaczego ta mala iskra ma cierpiec?
        dlatego ze ktos kto przysiegal mi milosc nie dotrzymal slowa?
        sama tego zwiazku nie utrzymam bo dom ma 4 sciany
        nadzieja.only madrze napisala
        dzieki za te slowa
    • groszek-5 Re: NIECH KTOŚ TO PRZECZYTA, PROSZĘ... 05.02.09, 16:08
      Do foczusitongue_outo czcionce pisma wnioskuje,ze nie mieszkasz w Polsce.A moze sie
      myle?Bo jesli tak jest to w kazdym kraju sa inne warunki i trudno Ci cos
      doradzic.Jesli w Polsce to rowniez zmienia sytuacje.A wiec napisz w jakim kraju
      mieszkasz a nastepnie dopiero mozemy podyskutowac.
    • drakon77 Re: NIECH KTOŚ TO PRZECZYTA, PROSZĘ... 25.02.09, 14:43
      Witam Cie serdecznie!
      Chciałem do ciebie napisac choc sam mam problemy w swoim malzenstwie i moze ty mi bedziesz kiedys w stanie pomoc?

      Napewno nie mozna spedzac zycia w taki sposob i nie mozna sobie pozwolic na takie traktowanie! Dostrzegam tutaj byc moze problem w dopasowaniu charakterow. Wydaje mi sie ze twoj maz byl dobrym milym chlopcem, moze uczynnym i pomocnym, moze wychowanym samotnie przez matke lub w rodzinie gdzie ojciec nie mial wiele do powiedzenia, moze, nie wiem, ale wyglada mi na taka osobe.

      Tak czy inaczej z tego co piszesz, to brak porozumienia wystepuje, a napewno nie sprzyja to rozwiazuwaniu problemow, nawet jezeli ma cos do zarzucenia to o tym nie rozmawiacie.
      Najwazniejsze to brak szacunku, zycie ucieka, nie marnuj tego, co bedzie jezeli obudzisz sie jak bedziesz miala 50-60 lat i powiesz sobie ze zmarnowalas swoj czas?

    • drakon77 Re: NIECH KTOŚ TO PRZECZYTA, PROSZĘ... 12.03.09, 16:37
      foczusia85 proszę o prywatny kontakt pod maila. Pozdrawiam
    • joanna-85 Re: NIECH KTOŚ TO PRZECZYTA, PROSZĘ... 29.03.09, 20:09
      witaj! Przeczytalam to. Nie umiem ci pomodz bo jestem zwykla
      dziewczyna taka jak ty. Ale wspolczuje ci z calego serca.Rozumiem
      cie- przezylam swoje na swoj sposob podobne historie. Jesli masz od
      czasu do czasu pogadac pisz! Trzmam kciuki za Ciebie!
    • foczusia85 Re: NIECH KTOŚ TO PRZECZYTA, PROSZĘ... 02.04.09, 15:25
      Mój mail: ola-23@wp.pl Napiszcie smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka