Dodaj do ulubionych

gdzie tamte czasy???

02.09.08, 10:33
Właśnie przygotowuję się do wyjścia do szkoły, do mojej drogiej młodzieży. I tak jeszcze rzuciłam okiem na wspomnienia absolwentów przedwojennej Szkoły Powszechnej w Bielsku Podlaskim. Jak to kiedyś było...
"Zdawałoby się tak niedawno, a już tyle przeszło lat. Ci, co pozostali przy życiu mogą tylko wspominać te czasy. Kiedy cofnę się myślami w tamte czasy i przypomnę sobie szkolne lata, aż się wierzyć nie chce, że tak mogło być. Grono nauczycielskie było tak oddane swojej pracy, byli prawdziwymi wychowawcami młodzieży. A młodzież ta, również garnęła się do nauki, pomimo tak trudnych warunków, jakie wówczas były i częściowo przerośniętej młodzieży, właśnie ta młodzież garnęła się do nauki, bo rozumiała potrzebę zdobycia chociaż minimum wykształcenia.
Trzeba przyznać, że poziom nauczania był dosyć wysoki, bo na przykład już w piątym oddziale był język niemiecki. Szkoła nasza mieściła się w trzech drewnianych budynkach parterowych dostosowanych do potrzeb szkolnych- beż żadnych wygód i większego placu dla sportu. Szatnie mieściły się w korytarzach, ogrzewanie piecowe, bez światła elektrycznego. Zresztą nauka odbywała się na jedną zmianę.
Wychowawca nasz, pan Jaroński Tadeusz wykładał język polski i historię. Był to legionista, wielki patriota. Swoją miłość do Ojczyzny starał się przekazać swoim wychowankom. Cieszył się wśród uczniów wielkim poważaniem. Sprowadzał artystów z Warszawy, ażebyśmy mogli usłyszeć w ich wykonaniu urywki z „Pana Tadeusza”. Wszystkie księgi „Pana Tadeusza” osobiście na lekcji czytał, ażeby mogliśmy poznać piękno naszego kraju i naszych obyczajów. Zadane wiersze odtwarzane były na urządzanych przez szkołę akademiach. Pamiętam, jak na jednej z nich kolega Bobrowski Wiktor deklamował „Redutę Ordona”. Ja w duecie z koleżanką Dąbrowską Danusią śpiewałem pieśń Moniuszki do słów Słowackiego „ O maszt oparty raniąc łzy”. Przy szkole bowiem był chór prowadzony przez pana Sarnackiego, który wykładał również lekcje śpiewu w szkole.
Niestrudzony kochany pan Krzysztofka prowadził zajęcia gimnastyczne i wykładał język niemiecki, miał zawsze czas zorganizować na Święta Bożego Narodzenia jasełka oraz wiele innych imprez artystycznych w roku szkolnym.
Tych kilka wspomnień o naszej szkole świadczy, jak ona bardzo troszczyła się o nas. Koleżeńska przyjaźń przejawiała się na każdym kroku. Lubiliśmy się wzajemnie. Wpajano w nas te szlachetne cechy ludzkie, jak honor, miłość do Ojczyzny, szacunek dla przełożonych i ludzi starszych. To wszczepiła w nas, wychowanków swoich ta najmniejsza placówka szkolna, pierwsza polska powszechna szkoła w Bielsku Podlaskim".
Witold Piotrkowski

"Zdawałoby się tak niedawno, a już tyle przeszło lat. Ci, co pozostali przy życiu mogą tylko wspominać te czasy. Kiedy cofnę się myślami w tamte czasy i przypomnę sobie szkolne lata, aż się wierzyć nie chce, że tak mogło być. Grono nauczycielskie było tak oddane swojej pracy, byli prawdziwymi wychowawcami młodzieży. A młodzież ta, również garnęła się do nauki, pomimo tak trudnych warunków, jakie wówczas były i częściowo przerośniętej młodzieży, właśnie ta młodzież garnęła się do nauki, bo rozumiała potrzebę zdobycia chociaż minimum wykształcenia.
Trzeba przyznać, że poziom nauczania był dosyć wysoki, bo na przykład już w piątym oddziale był język niemiecki. Szkoła nasza mieściła się w trzech drewnianych budynkach parterowych dostosowanych do potrzeb szkolnych- beż żadnych wygód i większego placu dla sportu. Szatnie mieściły się w korytarzach, ogrzewanie piecowe, bez światła elektrycznego. Zresztą nauka odbywała się na jedną zmianę"
H. Z. Szachowicz
Obserwuj wątek
    • nikletni Wiedza była trudna do zdobycia 02.09.08, 11:07
      Deptało się po kilka kilometrów o śniegu , wodzie i pogodzie ,
      między uprawami truskawek wczesnym latem , uprawami maku wczesną
      jesienią , poprzez miejsca ze straszącymi duchami , codziennie przez
      sześć dni , po to by zdobyć trochę wiedzy o świecie . Czytać już
      przed podstawówką umiałem i z rozpaczy jedyny nauczyciel w tej
      szkole wyrzucił mnie do drugiej klasy . Rozpacz , bo było nas 2
      chłopców i jedna dziewczyna . Kłóciliśmy się o to , kto ma ją za
      warkocze pociagać .
    • tessa_bielsk Re: gdzie tamte czasy??? 02.09.08, 11:18
      W kronice szkolnej z 1944 roku przeczytałam, że każde dziecko musiało przynieść ze sobą do szkoły (oprócz kartki i pióra z atramentem) krzesło, bo brakowało mebli. Brakowało wszystkiego...
      A z okazji choinki uczniowie w prezencie dostali "250 gm bułeczkę z cukrem". "W tym czasie dostać taki prezent wzbudził w dzieciach zachwyt"- pisze Władysław Kania- ówczesny kierownik szkoły.
      • szpila555 Re: gdzie tamte czasy??? 02.09.08, 11:24
        Pamiętam jeszcze ze szkoły kałamarze, ogromne butle z atramentem, drobny
        piaseczek i bibułę. każdy pisał piórem ze stalówką, długopisu nie można było
        używać, zresztą na tamte czasy to był rarytas :)
      • nikletni Czemu muchy lubiły atrament ? 02.09.08, 11:25
        Po kilku początkowych latach nauki mozna było dopiero użyć " pióra
        wiecznego " , a i tak często trzeba go było maczać w urzadzeniu
        zwanym " kałamarzem " . Zainstalowane to - to było na każdej ławce i
        pełne utopionych much .
        • nikletni Dyżurny chował kredę 02.09.08, 11:31
          Syn nauczyciela , taki na dzisiejsze czasy " przedszkolak " wpadał
          do klasy i ... zjadał kredę .
          • ja_dekabrysta Re: szkoła i ja 02.09.08, 11:52
            jakoś tak sie dziwnie sklada że po latach zawsze pamiętam najleprze
            chwile ktore mineły.
            Szkola pierwsze przyjaznie, miłostki i pierwszą prawdziwą milość
            której jeszcze nie potrafilem nazwać
            i pielengnować.Byłem młody wydawało się że takim pozostanę.Pierwsze
            lata spendzone w szkole średniej były najbardzie beztroskimi
            jakie mialem ,nic mnie nie obchodzilo liczyly się spotkania z
            kumplami i prywatki,chodz szkola w tamtym okresie organizowa
            zajęcia w kołach zainteresowań i wypoczynek wakacyjny to traktowałem
            to jako zło konieczne
            bo trzeba bylo gdzieś należeć zeby mieć
            mieć dobry stopień ,interesowalo mnie wszystko tylko nie nauka i jak
            się to skończyło a no z pierwszej szkoly wyleciałem z 2 klasy na
            zbity pysk.
            Zmienilem szkołę i tam dzięki swojemu wychowawcy ktory nigdy nie
            podnosił na mnie głosu dotrwałem do końca nauki.
            Pan wychowawca dzięki ktoremu tego dokonałe byl już wtedy nazywany
            nauczycielem starej daty.Był prawdziwym nauczycielem
            z krwi i kości poświęcał swoj czas na zajęcia w szkole ale i znalazl
            czas żeby przyjść do ucznia do domu i tam odrabiać z nim zadania
            domowe.
            Nazwiska wychowawcy nie wymieniam celowo ,gdyż nie jestem pewien czy
            Pan by tego sobe życzył,a spytać nie mogę gdyż odszedł od nas jakiś
            czas temu.
            • nikletni W każdym gospodarstwie 02.09.08, 12:14
              rósł mak i konopie , a uczniowie byli na tyle tępi , że nie widzieli
              o zastosowaniu takich surowców ku rozjaśnieniu umysłu .
    • partizan79 Re: gdzie tamte czasy??? 02.09.08, 20:00
      Jak ja chodziłem do szkoły, to jeszcze fartuszki były. I tarcze. I
      miałem granatowy fartuszek, a chciałem mieć niebieski.
      • nikletni Re: gdzie tamte czasy??? 02.09.08, 20:11
        To nasze fartuszki musiały się widzieć , bo miałem też granatowy .
        • tessa_bielsk Re: gdzie tamte czasy??? 03.09.08, 22:58
          Też miałam granatowy fartuszek z tarczą i białym kołnierzykiem, ale tylko w klasie I- III. Później już wyszły z użycia. Pamiętam jeszcze, gdy w szkole panie kucharki nalewały każdemu uczniowi gorące mleko z okropnym kożuchem na wierzchu. Trzeba było je pić obowiązkowo...
      • szpila555 Re: gdzie tamte czasy??? 03.09.08, 23:15
        partizan79 napisał:
        > Jak ja chodziłem do szkoły, to jeszcze fartuszki były. I tarcze. I
        > miałem granatowy fartuszek, a chciałem mieć niebieski.

        To znaczy, że Ty stary partizant ;)
        • obserwer11 Re: gdzie tamte czasy??? 07.09.08, 09:05
          Szkoła poczciwa i jej jedyny Kierownik, nauczyciel i wychowawca.
          Na lekcjach cisza, przelatująca mucha jak kukuruźnik, komar jak szybowiec. Każdy z kanapką na przerwie owiniętą w papier śniadaniowy.
          Kanapek nie nosiłem, miałem prze drogę do szkoły, na rzut beretem. Beret miałem granatowy jak przystało na modnisia.
          Coraz to nowe roczniki szkolne, jedni od V klasy chodzili 3,5km do szkoły tysiąclatki, inny za pomocą pociągu PKP do Bielskiej SP.
          Młodzież czytała dużo książek, nie koniecznie lektura...

          img111.imageshack.us/my.php?image=rocznik1955ble9.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka