kochamchelm
12.05.07, 08:31
Widać pan prezes Stępień dobrze zna panów braci, skoro aż dwa razy przypomniał
im, że „niezwłoczne” opublikowanie orzeczenia Trybunału, to znaczy „bez
zbędnej zwłoki”. I że uchybienie temu obowiązkowi pociąga za sobą karę.
Podobnie jak przechowywanie, zatrzymanie, czy kopiowanie już złożonych
oświadczeń – one mają być zwrócone tym, którzy je wypełnili.
Widać pan prezes Stępień zna panów braci nawet lepiej niż dobrze, skoro jakby
na zapas uświadomił im, że publikowanie jakichkolwiek zbiorów danych o
obywatelach zawierających informacje nieprawdziwe, też jest konstytucyjnie
niedopuszczalne. Oznacza to, że pomysł „otwarcia” archiwów IPN na oścież już
mogą oni sobie wybić z głowy. Dotychczasowa praktyka lustracyjna wielokrotnie
bowiem pokazała, że teczki mogą zawierać informacje nieprawdziwe. Trzeba zatem
każdą sprawę traktować indywidualnie, z zagwarantowaniem każdemu prawa do
obrony. Tylko wtedy jest praworządnie. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej.
Zademonstrowana tak specyficznie przez pana prezesa Stępnia znajomość panów
braci podsuwała nam w przeszłości nieładne podejrzenia, że pan prezes będzie
w stosunku do panów braci spolegliwy. Dziś czujemy potrzebę powiedzieć panu
prezesowi: myliliśmy się, przepraszamy.