ananke666
09.12.10, 02:13
Macie ochotę poznęcać się nad książkami, które są po prostu durne? Wyłapaliście w lubianych książkach głupie błędy, albo wręcz błędy-poczwary, które mogą spalić książkę?
Jedną z najgłupszych książek, jakie zdarzyło mi się czytać, było dzieło niejakiej Amelie Nothomb o tytule "Rtęć".
W skrócie - traktuje ono o cud dzieweczce, przekonywanej przez sadystycznego dziada-erotomana o daleko posuniętych zniekształceniach twarzy. Środków bezpieczeństwa wokół dziewoi jak mrówków, żeby tylko się nie przejrzała w lustrze ni w wodzie, miski nie ma, wanny nie ma, niczego nie ma. Aliści dziewoja z przyczyn zdrowotnych potrzebuje piguły, a dzielna piguła wpada na jakże genialny pomysł, żeby zwierciadło sprokurować z rtęci wybitej z lekarskich termometrów i cud, że się nikt nie struł. Sprawa się rypła, dzieweczka dziadu odbita, zakończenia dwa, co jedno, to głupsze.
Otóż z książki można się dowiedzieć, że dzieweczce nigdy, przenigdy nic na twarzy nie zaswędziało, nie opadły jej włosy, nie miała kataru, nie myła zębów, nie poleciała jej pod prysznicem woda na twarz, nie mówiąc o tym, że tej twarzy nie myła przez lata, w ogóle nie wykonała odruchowo i bezmyślnie tysięcy czynności, przy których chcąc nie chcąc człowiek zawiera bliższą znajomość z własną twarzą. Czy szyby w oknach były, nie pamiętam już. Grunt, że idiotyzm doskonały, na którym dzieło się zasadza, skutecznie mnie zastopował w poszukiwaniu jakiejkolwiek głębi. Zostałam na powierzchni, jadowicie chichocząc.
Dla lubiących Grę Endera - wynalazłam takie to ucieszne niezwykłości:
Ender wchodzi do sypialni Starterów w Szkole Bojowej i widzi, że pokój ma sufit tak nisko, że mógłby go dotknąć ręką (w oryginale reach up and touch it, więc raczej nie będzie skakać). Ender jest niezbyt wyrośniętym sześciolatkiem, nawet jak podskoczy do tego sufitu, to i tak będzie to oznaczać, że mężczyzna słusznej postury będzie szorował łbem po stropie albo chodził tam zgięty w pałąk. Już widzę, jak biegnie w razie np. wypadku, zwłaszcza w warunkach mniejszego ciążenia.
Kiedy Bonzo przychodzi do łazienki celem uszkodzenia Endera, dowiadujemy się, że Ender ma lat prawie dziesięć, a Bonzo trzynaście. Czyli różnica wieku między nimi wynosi jakieś 3,5 roku. Kiedy spotkali się po raz pierwszy, Ender miał 6 lat i 9 miesięcy, zatem Bonzo miał tylko nieco ponad 10 lat, najwyżej 10 i pół, a dowodzi już od pewnego czasu, przynajmniej pół roku. Tymczasem z rozmów dorosłych wynika, że armię normalnie chłopcy dostają, kiedy mają lat 11, a 9,5 letni dowódca to ewenement że łohoho. Bonzo odmłodniał znienacka czy był takim wunderkindem, któremu się zgłupło?
A, co tam. I tak kocham Grę.